13.03.17, 09:40

Teluk: Sojusz Polski i Francji Le Pen? To będzie wyzwanie

Marine Le Pen zapowiedziała sojusz z partią Jarosława Kaczyńskiego, jeśli zwycięży w nadchodzących wyborach prezydenckich.

Le Pen chciałaby współpracować nie tylko z Polską, ale także z Węgrami czy Wielką Brytanią. Zapowiada wyjście ze strefy Euro, wprowadzenie kontroli na swoich granicach oraz wzmożenie działań protekcjonistycznych w gospodarce.

W jakim zakresie miałaby współpracować z Polską? Konieczna jest reforma Unii, tak, aby stała się luźną organizacją suwerennych państw, mogących tworzyć własne prawo i dbających o narodowe interesy. Do tego Francja szuka sojuszników takich jak Węgry, Polska czy Wielka Brytania.

Niepokoi jednak wizja polityki zagranicznej kandydatki na prezydenta. Według niej NATO nie ma racji bytu, Rosja to kraj przyjazny i pokojowy, a Europa Środkowa powinna być strefą „neutralną” między Wschodem a Zachodem.

Dla radzącej sobie dotychczas miernie dyplomacji Prawa i Sprawiedliwości jest to kolejna zagwozdka. Le Pen niby słusznie prawi, ale jej wizja Europy jest całkowicie sprzeczna z celami administracji przewodzonej przez Witolda Waszczykowskiego.

Polski MSZ chciałby, aby UE solidarnie stała z Polską przeciwko Rosji. Z tymże aktualnie Unii z Polską nie po drodze. Francja pod wodzą Le Pen gra na rozbicie UE, a to znów nie na rękę Polsce, która występując przeciw Rosji sama jest znacznie słabsza niż w grupie.

Natomiast to co mówi Le Pen o NATO czy „neutralności” Europy Środkowej jest absolutnie nie do przyjęcia z punktu widzenia naszej dyplomacji. Polityka zagraniczna nie znosi próżni i jeśli coś jest ziemią niczyją, z pewnością długo taką nie pozostanie. Podobnym pragmatykiem wobec Rosji jest Orban i tylko on może dogadać się z Le Pen.

Polską dyplomację czeka więc nie lada wyzwanie. Nasz kraj chce być regionalnym liderem w Europie Środkowej, ale bez wsparcia Unii i NATO, osiągnięcie takiej pozycji jest w krótkim terminie mało realne. Dlatego sojusz z narodowcami stoi pod znakiem zapytania. Nie uprzedzajmy jednak faktów. Aby rozpocząć konkretne rozmowy, Le Pen musi wpierw wprowadzić się do Pałacu Elizejskiego. 

Tomasz Teluk