16.05.15, 10:29

Terlikowska: Ubóstwo batem na rodziny

Co jakiś czas opinię publiczną bulwersuje taki oto news. Oto z domu rodzinnego, pod eskortą policji, płaczące, krzyczące, wyrywające się dziecko zostaje odbierane rodzicom. Powód – bieda. Dziecko trafia do opieki zastępczej, a wraz z nim pieniądze, bo przecież państwowe ośrodki czy nawet rodzinne domy dziecka nie będą charytatywnie zajmować się odebranym rodzicom dzieckiem. Miesięcznie utrzymanie w placówce zastępczej małego człowieka kosztuje średnio pięć tysięcy złotych. Jak widać, państwo nie szczęści pieniędzy na opiekę zastępczą. Nie ma natomiast pieniędzy na bezpośrednią pomoc rodzinie.

Dziecko przeżywa traumę, bo nagle trafia w obce miejsce, nie rozumie co się dzieje. Gehennę przechodzą rodzice, bo nie ma przy nich ich dziecka. Wyrwanie często z ramion matki dziecka, to tak ja wyrwanie części niej samej. Ból nie do opisania.

Ubóstwo jest coraz częstszym powodem rozdzielenia rodziców od dzieci. Tylko w 2012 roku taki los spotkał ponad 700 dzieci. „Nasz Dziennik” próbował ustalić, ile dzieci umieszczono w ubiegłym roku w pieczy zastępczej i placówkach opiekuńczo-wychowawczych z powodu ubóstwa. Niestety, nie udało się uzyskać precyzyjnych informacji. Albo ministerstwo nie wie, bo nie prowadzi takich statystyk, co jest samo w sobie dość zaskakujące, albo po prostu nie chce tych danych ujawnić, bo okazałoby się, że ta liczba jest całkiem spora. I o ile z początku można było spekulować, że dzieci odbierano z biednej, ale kochającej rodziny, bez innych dysfunkcji z powodu nadgorliwości urzędnika. To przy takim odsetku raczej o przypadku mowy być nie może, bo byłoby to dowodem na to, że ci, którzy rodzinę powinni wspierać, nie mają ku temu żadnych kompetencji, a podejmowane przez nich decyzje są po prostu krzywdzące.

Pomocą ubogiej rodzinie nie jest odebranie dzieci, bo to tylko mnoży kolejne problemy i wydatki – ot, choćby kwestia odwiedzenia dziecka. Podróż przecież kosztuje. Potrzebny jest program wspierania takich rodzin, być może pomoc w gospodarowaniu pieniędzy, a często pomoc w znalezieniu pracy, czy wyremontowaniu domu. Czasem naprawdę nie trzeba wiele.

Zabieranie dzieci powinno być ostatecznością. Zarezerwowaną na sytuację zagrożenia życia czy zdrowia. Stosowaną naprawdę w wyjątkowych sytuacjach. Tymczasem państwo zrobiło z tego prawa bat na najuboższych. Licząc się pewnie z tym, że biedny i tak nie będzie walczył o swoje prawa, bo nie ma na to pieniędzy.

I tak w świetle prawa trwa rozmontowywanie rodziny, a państwo uzurpuje sobie do niej coraz więcej praw. Dramat zabieranych dzieci urzędników nie interesuje. 

Malgorzata Terlikowska

Komentarze

anonim2015.05.16 10:42
Nie 5000, a najwyżej 2000. Wiem z autopsji, mam taką sytuację w rodzinie.
anonim2015.05.16 11:05
@Rationalismyus Nie chodzi o kwotę konkretną, ale o krzywdę, jaką wyrządza się "w imię dobra dziecka" właśnie temu dziecku i jego rodzinie
anonim2015.05.16 12:15
Zgadzam się ze wszystkimi tezami postawionymi w artykule, mój pogląd na odbieranie dzieci jako ostateczność jest identyczny jak autorki. Trzymajmy się jednak faktów - kwota na utrzymanie dziecka w opiece zastępczej to 1000 zł - w przeciwnym razie, eksponując ważny problem, niesłusznie skrzywdzimy innych ludzi, kłamiąc na ich temat. W rodzinnej opiece zastępczej - 1000 zł., w opiece instytucjonalnej - około 3000.
anonim2015.05.16 13:05
I to jest wielkie skurwysyństwo państwa Komorowskiego, Tuska i Kopaczowej.
anonim2015.05.16 13:07
Oby żyło się lepiej wszystkim, radość i zgoda, h... dupa i kamieni kupa. Jeszcze tylko tydzień ... a potem na jesieni pokażemy gdzie jest ich miejsce
anonim2015.05.16 13:42
Pełna zgoda że jest to fatalna polityka - absolutnie skandaliczna, niedopuszczalna. Każdy taki przypadek jest autentyczną tragedią, a jeśli dzieje się to systematycznie... Teraz jednak ważne pytanie. Bo już tutaj ktoś obwinia za to "państwo Komorowskiego, Tuska, i Kopaczowej". Czy... a) Takie sytuacje nie miały miejsca w latach 2005-2007? b) Padło chociaż jedno słowo ze strony Prawa i Sprawiedliwości na temat tego procederu? c) Można spodziewać się kiedykolwiek aby Prawo i Sprawiedliwość, zgodnie ze swoją nazwą, doprowadzili tą kwestię do porządku, nie tylko zatrzymując ten haniebny proceder na przyszłość, ale również oddając już zabrane dzieci i karając odpowiedzialne osoby? Bo choćby nawet nie było łamane prawo, to z pewnością możnaby te ścierwa zwolnić - gdyby istniała wola polityczna. Powyższe pytania nie mają na celu ukazania że PiS jest równie zły jak PO, ani że jest tylko trochę lepszy. Powyższe pytania mają na celu przypomnieć, że jeśli coś ma się zmienić, to nie można tylko zadowolić się narzekaniem na stan obecny i obwiniać za ten stan Platformy, ale trzeba również wymusić na PiSie aby jasno zadeklarowali że coś zmienią. W przeciwnym przypadku, choćby nawet przejęli władzę, jedyne co się zmieni to to że pojawi się presja aby o temacie ciszej mówić, bo teraz u władzy są "nasi", i oni na pewno coś zrobią z tym, ale trzeba "dać im czas". Pamiętajmy jak tego typu sprawy wyglądają w innych krajach. W Hiszpanii był Zapatero, wprowadził wiele praw niszczących rodzinę i społeczeństwo. No, to Hiszpanie wybrali rząd "prawicowy". Nowy rząd zaprzestał wprowadzania nowych praw niszczących rodzinę i społeczeństwo. Prawa wprowadzone przez poprzedników jednakowoż zostały nienaruszone, ani jedno nie zostało odwołane...
anonim2015.05.16 13:58
@Jakub Nie słyszałem o takich przypadkach za rządów PIS, natomiast słyszałem o wielu za czasów PO. Nie oznacza to że przypadków nie było - jeśli cokolwiek wiesz to daj znać. Z rękawa za to mogę sypnąć o kilku z ostatnich dwóch lat (a więc i Bronek, Stonek i Stonoga)
anonim2015.05.16 14:12
To są przestępstwa władzy.Jeśli PiS tego nie rozliczy w sensie karnym gdy dojdzie do władzy, za procederem odbierania dzieci stoją konkretni ludzie to będzie to partia niespełnionych nadziei. Rozliczenie stanowi zasadę państwa prawa.
anonim2015.05.17 7:18
Świeżutki przykład. Pomimo, że ojciec nie ma pracy dzieci zostają http://www.tvn24.pl/r/artykul/samotny-ojciec-i-dziewiecioro-dzieci-w-jednym-pokoju-z-pomoca-przyszla-wies,543028.html