09.01.15, 19:26To islam rodzi terroryzm. Takie są nagie fakty! (fot. media)

To islam rodzi terroryzm. Takie są nagie fakty!

Ks. prof. Samir Khalil Samir, znany jezuita i islamolog, w niezwykle celny sposób komentuje islamski zamach w Paryżu. Katolicki uczony wskazuje, że imamowie z Francji zapewniają, że islam nie ma niczego wspólnego z terroryzmem. Tymczasem fakty są zupełnie inne, bo, jak podkreśla profesor, co najmniej 80 procent ataków terrorystycznych na świecie jest motywowana islamską religią!

„To zjawisko stale przybiera na sile, również na Zachodzie” – mówi ks. prof. Samir, watykański islamolog pochodzący z Egiptu.

Uczony wyjaśnia, że islam mógłby stać się rzeczywiście religią pokoju: ale do tego jest potrzebna gruntowna reinterpretacja Koran. Muzułmanie powinni wyrzec się w ten sposób przemocy i uznać wolność ludzkiego sumienia, ale… nikt nie chce się w islamie tego podjąć. Bardzo duże znaczenie ma tu Arabia Saudyjska, która, jak mówi jezuita, bardzo mocno hamuje kroki w kierunku reinterpretacji Koranu. Nikt nie odważy się jawnie skrytykować tego państwa, bo jest zbyt hojnym sponsorem.

Profesor zwrócił też uwagę, że politycy Zachodu popełnili błąd, otwierając się na imigrantów, ale nie wymuszając na nich dostosowania do europejskiego systemu. To było zaś niezbędne, bo, jak mówi prof. Samir, islam to nie tylko religia, ale cały system właśnie.

Według jezuity należy wymóc na muzułmanach integrację i poddać wszystkie meczety kontroli państwowej – meczet to nie tylko miejsce modlitwy, ale także indoktrynacji i szerzenia propagandy. Islamolog podkreśla, że meczety są kontrolowane nawet we wszystkich krajach muzułmańskich – a na Zachodzie niestety nie.

pac/radio watykańskie

Komentarze

anonim2015.01.9 20:03
"islam mógłby stać się rzeczywiście religią pokoju: ale do tego jest potrzebna gruntowna reinterpretacja Koranu" Jak można reinterpretować np. takie zapisy koranu: - I zabijajcie ich, gdziekolwiek ich spotkacie, i wypędzajcie ich, skąd oni was wypędzili ! – Prześladowanie jest gorsze niż zabicie. – I nie zwalczajcie ich przy świętym Meczecie, dopóki oni nie będą was tam zwalczać. Gdziekolwiek oni będą walczyć przeciw wam, zabijajcie ich”(2:190-191) - “A kiedy miną święte miesiące, wtedy zabijajcie bałwochwalców, tam gdzie ich znajdziecie; chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki!”(9:5) - Gdziekolwiek się znajdują, zostaną schwytani i zabici bez litości; zgodnie ze zwyczajem Boga ustanowionym dla minionych pokoleń”(33:60-61) - “Nie słuchaj więc niewiernych i zwalczaj ich z wielkim zapałem, przy jego pomocy”(25:52) - “Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą, to uderzcie ich mieczem po szyi; a kiedy ich rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta”(47:4) - “O Proroku! Zwalczaj niewiernych i obłudników i bądź względem nich surowy!”(66:9).
anonim2015.01.9 20:47
Słuszne słowa!
anonim2015.01.9 21:12
@Hitch. Różni się zasadniczo. Jezus opowiada przypowieść, a w niej opisuje reakcję króla na nieposłuszeństwo podwładnych, co było przytoczeniem historycznego faktu. Nie ma tam nakłaniania do zabijania. Zupełnie nietrafiony przykład.
anonim2015.01.9 21:15
@Hitch Tym, że słowa z Koranu są nakazem dla muzułmanów, zaś te z Biblii przypowieścią o pewnym człowieku, który chciał "uzyskać dla siebie godność królewską" i to właśnie on wypowiedział zacytowane przez ciebie zdanie :)
anonim2015.01.9 21:23
@enrque111 - oczywiście, mało kto podnosi ten problem, że sam Koran nawołuje do zabijania i to właśnie jest sedno sprawy. Mówienie więc, że to nie islam zabija, bo to przecież religia pokoju itd., jest uciekaniem od prawdy, tworzeniem zasłony dymnej. Jednak w Koranie są też wersety nawołujące do przebaczenia, miłosierdzia..., Koran nakazuje swoim wyznawcom, aby nie byli najeźdźcami... Widzimy tu wielką niespójność przekazywanych treści. Problemem jest to, że muzułmanie wybierają sobie, co im pasuje. Generalnie jednak, jak mówi prof. Samir, Koran nie uznaje bezwarunkowej wolności człowieka - wolności, która zakłada także możliwość wyboru w kwestiach wiary, światopoglądu. Człowiek w islamie stawia siebie niejako w roli Boga-sędziego, bo ci którzy wymierzają karę śmierci drugiemu za bycie innowiercą lub odstępstwo od wiary, to sobie, nie Bogu pozostawiają ostateczną decyzję, jaki będzie los takiej osoby. Potępienie jest równoznaczne z zabiciem, a zabicie z potępieniem. Rozsądnie myślący człowiek, wierzący w Boga, powinien uznać to za świętokradztwo, nawet muzułmanin, bo przecież - wg Koranu - tylko Bóg jest wszechwiedzący, a ponadto przecież miłosierny, litościwy. Zatem pole do reinterpretacji Koranu istnieje, ale potrzeba do tego mnóstwa dobrej woli i to całego świata islamskiego, co - wg mnie - graniczy z cudem.
anonim2015.01.9 21:35
@Hitch: Cytujesz fragment przypowieści i na tej podstawie oceniasz chrzescijanstwo - szczeka opada... A moze mi powiesz ze jak sie modlili chrzescijanie pod Krzyżem w warszawie to bronili stanowiska karabinami i mordowali innowiercow?. Otoz nie! - bylo tak ze pluto na osoby ktorzy kleczeli i modlili sie. Szydzono z nich, profanowano Krzyż i krzyczano na nich. Nawet oddawano mocz...
anonim2015.01.9 22:04
@Verra W islamie jest zasada “al-Nasikh wal-Mansoukh”, która oznacza, że w sytuacji gdy wersety sobie przeczą, to te wcześniejsze zastępowane są przez późniejsze. Sury koranu nie są ułożone w porządku chronologicznym, w stosunku do czasu kiedy zostały napisane. Dlatego muzułmanie, kiedy chcą oszukać (takija) powołują się na te fragmenty koranu, które brzmią kojąco, spokojnie, łagodnie, "tolerancyjnie" - odnosi się wówczas wrażenie, że to jest faktycznie religia pokoju. Wyznawcy islamu wiedzą jednak doskonale, że tych kilka "pokojowych" wersów, na które próbują się powoływać, gdy chcą oszukać innych, anulowane zostały przez późniejsze wersety, które już otwarcie nawołują do stosowania przemocy. Wynika to z historycznych uwarunkowań - wersety "tolerancyjne" powstały, gdy islam był słaby i musiał liczyć się ze swoimi przeciwnikami (okres działalności Mahometa w Mekce), wersety "nienawiści" sporządzone zostały, gdy już islam okrzepł i się umocnił oraz zaczął podbijać i zniewalać innych (okres działalności Mahometa w Medynie). Tu masz to dokładnie opisane: http://www.euroislam.pl/index.php/2011/08/nauka-o-uniewaznieniu-w-koranie/
anonim2015.01.9 22:34
@Hitch Cóż złego było w krucjatach, dzięki którym powstrzymano ekspansję islamu w Europie na co najmniej 400 lat ? Były to zresztą walki obronne przed barbarzyństwem nie mniejszym niż dzisiejsze tzw. Państwo Islamskie. Przecież to ci barbarzyńcy zagrabili ziemie chrześcijan, a ich zagony dotarły do Rzymu, który splądrowali i spalili. Inkwizycja była nowatorskim, niezwykle postępowym sądem, który ucywilizował ówczesny wymiar sprawiedliwości, została powołana do życia celem ukrócenia samosądów dokonywanych na heretykach oraz zapobieżenia nadużyciom władz państwowych, wykorzystujących troskę o czystość wiary, jako pretekst do okrutnych prześladowań i represji. Wiele rozwiązań tego trybunału stosuje się w dzisiejszym prawodawstwie. Cóż masz do zarzucenia tej chwalebnej instytucji ? "Polowanie na czarownice" prowadzone były na ogromną skalę w krajach protestanckich. Poza tym, bycie czarownicą było w owym czasie wystepkiem, za które karano, i które każdy świecki sędzia musiał osądzić. Nie miał wyboru, jak tylko zaproponować śmierć czarownicy. Tak już na marginesie, abyś znał proporcje - według najnowszych szacunków 90% czarownic spalono w krajach protestanckich, zaś w samych tylko Niemczech 100000 (sto tysięcy), podczas gdy przez cały okres trwania inkwizycji w Hiszpanii skazano na śmierć najwyżej 25000 osób. Nie słyszałem nic o "przymusowym nawracaniu Indian". Jeżeli ktoś próbował tak czynić, to robił to wbrew Kościołowi. Koronnym tego przykładem jest relacja Bartolome de Las Casas, który był nie tylko zakonnikiem dominikańskim, ale również biskupem katolickim i jest sztandarowym przykładem na to, że Kościół od samego początku podboju Ameryki przeciwstawiał się złemu i niezgodnemu z prawem traktowaniu tubylców. Czy masz jeszcze jakieś kłamliwe zarzuty wobec chrześcijan ?
anonim2015.01.10 7:03
@Hitch Przywołujesz jedną krucjatę (IV), których było przynajmniej osiem i na tej podstawie osądzasz wszystkie ? Nawet, jeśli chodzi o tą jedną, to sprawa wcale nie jest taka oczywista, ze względu na to, że sami Bizantyjczycy zaangażowali Krzyżowców do swoich wewnętrznych rozgrywek o władzę. Tak, krucjaty były wojnami obronnymi przed nawałą muzułmańską, co jaskrawo widać po okresie, gdy się zakończyły - islam wlał się szerokim strumieniem do Europy, dochodząc aż pod Wiedeń, gdzie postawiła mu tamę "krucjata" na czele z królem Janem Sobieskim. Nie wiem, ile ofiar pochłonęła trzecia, ani każda inna krucjata i tego nikt nie wie (twój milion możesz włożyć między bajki) - wojny zawsze rodzą ofiary, nawet wojny obronne. Protestanci są heretykami, którzy wyłamali się z jedności z Kościołem i z tego powodu nie mają moralnej możliwości pretendować do miana chrześcijan. Protestanci krwawo rozprawiali się nie tylko z czarownicami, ale i z katolikami, o czym ty zapewne nie wiesz, będąc załganym ignorantem, z wiedzą historyczną na poziomie wagarującego gimnazjalisty :) Czarownice były, są i będą, podobnie jak sataniści (czyżbyś wątpił w ich istnienie również ?). Czary były przestępstwem w różnych krajach (nie tylko katolickich), głównie zaś w krajach protestanckich, gdzie wręcz panował obłęd na tym punkcie - przestępstwo za czary było w kodeksie karnym świeckim i nie nam osądzać, czy było to wówczas właściwe, czy nie. Wiadomości o świętym Jose de Anchieta czerpiesz zapewne z załganych stron racjonalisty, rumburaka, czy innego anarchisty, więc mogę ci jedynie współczuć wypranego mózgu :) Czy masz jakieś dowody na pomówienia, które stamtąd zaczerpnąłeś ?
anonim2015.01.14 20:43
Może ten krótki filmik pomoże nieco lewackim oszołomom oprzytomnieć trochę: https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=6a7QRfFlCIU