Tomasz Poller: Od dłuższego czasu obiekty noclegowe są niemal nieczynne. Rząd zapowiedział dodatkowe uszczelnienia obostrzeń, czemu sprzeciwia się Polska Izba Hotelarzy, której jest Pan prezesem. Czy od wczoraj pojawiło się coś nowego w tej sprawie?

Marek Łuczyński, prezes Polskiej Izby Hotelarzy: Biorąc pod uwagę to co widzimy, to co się dzieje w branży i jakie są reakcje rządowe, zdecydowaliśmy, że będziemy składać pozwy indywidualne. Dlaczego nie pozew zbiorowy? Bo będzie nieskuteczny. Szczegóły wyjaśnimy we wtorek, organizujemy wtedy w tej sprawie on-line konferencję z udziałem kancelarii prawnych. Istnieje absolutnie bardzo duże zagrożenie, że zagraniczne sieci, zagraniczni inwestorzy przejmą polskie hotele za bezcen. To, co mogę dodać extra do tego, co mówiłem wczoraj w mediach i co warto zaakcentować, istnieje niebezpieczeństwo, że hotele niezależne, małe i średnie, co trzeba podkreślić z polskim kapitałem, mogą zostać znacjonalizowane. Jest bardzo duże ryzyko nacjonalizacji małych i średnich hoteli przez nazwijmy to wymijająco grupę „narodową”.

O jakich najważniejszych konsekwencjach istniejących obostrzeń dla branży hotelarskiej można mówić w tej chwili?

Według naszych wyliczeń połowa pracowników branży hotelarskiej w ciągu najbliższych tygodni może stracić pracę. Tym będzie skutkować decyzja o nierozpoczęciu sezonu zimowego. W całej branży HoReCa pracuje ok. 3 mln ludzi. Łatwo wyliczyć, ile osób jest skazanych na bezrobocie.

Rząd przedstawiał kolejne tarcze antykryzysowe, mające przeciwdziałać gospodarczym skutkom pandemii. Czy ta pomoc jest z punktu widzenia branży hotelarskiej niewystarczająca?

Niewystarczająca to mało powiedziane, ona jest znikoma, to są naprawdę bardzo małe rzeczy. To jest miska ryżu bez ryżu. Rządzący bardzo lubią pokazywać, że pomogli przedsiębiorcom, że uratowali 5 mln miejsc pracy, a tak nie jest. Te tarcze są dziurawe jak sito. Rządzący nie mają żadnego pomysłu. Proszę zobaczyć, jak pomagają przedsiębiorcom tej branży Czesi czy Niemcy. Warto sięgnąć po tamte przykłady. My w Polsce oczekujemy od rządu tego samego.

Czy jako Polska Izba Hotelarzy, przedstawialiście ze swojej strony jakieś pomysły rządowi?

Przedstawialiśmy jako Polska Izba Hotelarzy projekt tarczy prawnej i projekt tarczy finansowej. M.in. postulowaliśmy stworzenie specjalnego funduszu rekompensat dla wierzycieli po to, by postawić tamę przed akcjami komorniczymi których się spodziewamy. Tutaj powinno dojść do działań zarówno ze strony ministerstwa rozwoju jak i ministerstwa sprawiedliwości oraz ministerstwa finansów. Bo niestety ten czas upadłości, restrukturyzacji, komorników nadchodzi.

Czy teraz proponowalibyście zniesienie obostrzeń?

Nie. Obostrzenia należy urealnić do obecnej sytuacji pandemicznej. Polska Izba Hotelarzy stworzyła bardzo dobry i odpowiedzialny protokół sanitarny dla branży hotelarskiej, który nazwaliśmy "Bezpieczna Gościnność Usługowa". Ramię w ramię ze znanymi doktorami, z wirusologiem i immunologiem doktorem Pawłem Grzesiowskim, a także doktorem Jackiem Tulimowskim, z właścicielami i dyrektorami hoteli oraz samorządowcami stworzyliśmy dokument, który uaktualnia zalecenia Głównego Inspektora Sanitarnego i Sanepidu. On jest wyważony i mocny zarazem. Np. postulujemy powstanie nowej funkcji koordynatora do spraw reżimu sanitarnego. Byłby to oddelegowany człowiek z imienia i nazwiska odpowiedzialny za respektowanie przepisów sanitarnych. Ten punkt protokołu zresztą bardzo się spodobał wirusologom. Z kolei gość hotelu miałby obowiązek wypełnienia ankiety kwalifikacyjnej przed zakwaterowaniem w hotelu. Nasz projekt jest profesjonalny, zatem władze mają rzecz, z której mogą skorzystać już teraz.  Niestety ze strony rządzących nie ma tej chęci rozmowy.