14.05.17, 07:30Fot. Michael Vadon, lic. CC BY-SA 2.0; Zennie Abraham, lic. CC BY-ND via Flickr

USA potępiają kolejny test rakietowy Korei Północnej

Biały Dom skrytykował test rakiety balistycznej przeprowadzony przez Koreę Północną. Rzecznik prezydenta Donalda Trumpa, Sean Spicer, nazwał działania Pjongjangu "prowokacją". Koreańska rakieta balistyczna, wystrzelona dziś nad ranem, przeleciała przez 30 minut około 700 kilometrów, po czym wpadła do Morza Japońskiego.

W krótkim komunikacie rzecznik Białego Domu napisał, że prezydent Donald Trump został poinformowany o przebiegu koreańskiej próby rakietowej. "Ponieważ rakieta spadła blisko terytorium Rosji, bliżej tego kraju niż Japonii, prezydent nie wyobraża sobie, by Rosja była zadowolona" - napisał Sean Spicer. Rzecznik Białego Domu stwierdził, że Korea Północna zbyt długo stanowi poważne zagrożenie.

Spicer poinformował, że amerykańskie władze wraz z Koreą Południową i Japonią uważnie śledzą sytuację. "Stany Zjednoczone podtrzymują niezachwiane przywiązanie do bezpieczeństwa naszych sojuszników w obliczu zagrożenia ze strony Korei Północnej" - stwierdził rzecznik Białego Domu wyrażając nadzieję, że najnowsza prowokacja ze strony Pjongjangu doprowadzi od wprowadzenia dużo surowszych sankcji wobec Korei północnej.

Próbę potępił także nowy prezydent Korei Południowej Mun Dze In, postrzegany dotąd jako gotowy do dialogu z Północą. Jego kancelaria oświadczyła, że to "prowokacja i oczywiste pogwałcenie rezolucji ONZ". Wystrzelenie pocisku balistycznego spowodowało zwołanie przez prezydenta pierwszego posiedzenia Narodowej Rady Bezpieczeństwa. Przypuszcza się, że próba może stanowić test ze strony Północy na to, jaka będzie reakcja nowego południowokoreańskiego prezydenta.

Na Półwyspie Koreańskim od wielu tygodni utrzymuje się napięcie. Północ przeprowadziła dwa testy atomowe i wystrzeliła serię rakiet balistycznych. Zachód obawia się, że Pjongjang jest bliski skonstruowania głowicy mogącej przenieść ładunek nuklearny aż nad terytorium USA. Prezydent Donald Trump postanowił zerwać z dotychczasową polityką i nie wykluczał nawet użycia siły wobec Korei Północnej. Ostatnio jednak złagodził stanowisko i deklarował chęć spotkania z północnokoreańskim przywódcą. Także nowy prezydent Korei Południowej wyrażał taką gotowość gdy - jak się wyraził - pojawią się "właściwe okoliczności".

emde/Polskie Radio