27.02.16, 21:04

UWAGA! Nowa sekta - PUA - która ma jeden cel: uwieść jak najwięcej kobiet!

Mają swoich guru, slang, zamknięte fora i zjazdy. Są samozwańczymi "artystami uwodzenia". Ćwiczą podejścia z domykaniem, sprawdzają się na dayach i nightach. Wystawiają ocenę UG, HB i SHB. Ich środowisko jest tak hermetyczne, jak język, którym się posługują. - Ta cała komitywa działa jak sekta. Są "szczury", które na drabince hierarchii znajdują się na samym dole, trochę lepiej pracujący kursanci i trenerzy. Uczestnik szkolenia konsultuje z guru uwodzenia każdą decyzję - opowiada portalowi WawaLove.pl 28-letni Stanisław, który sam kilka lat tkwił w środowisku zwanym PUA.

"PUA-si" mają jasny cel: uwodzić. Tym, którym "podejścia" nie wychodzą, zależy jeszcze bardziej. Wystają na ulicach i w galeriach handlowych po kilka godzin. W tym czasie potrafią zaczepić nawet do kilkudziesięciu kobiet. "Dołącz do bractwa tych, którzy już od roku pławią się w bogactwie nieograniczonego wyboru, którzy gładko penetrują nowe i podniecające możliwości” - tak zachwala stronę "Hipnotyczne uwodzenie" Yebi. O tym, że na czas kursu trzeba zerwać wszystkie dotychczasowe kontakty, nikt wcześniej nie informuje.

Decyzja o rozpoczęciu kursu uwodzenia zwykle związana jest z brakiem, nigdy z dążeniem do czegoś. - Odczułem kiedyś wyjątkowo silną presję, by mieć to, czego nie miałem: łatwość w nawiązywaniu relacji z kobietami. Bardzo chciałem się tego nauczyć - opowiada Stanisław, który sześć lat temu zaczął interesować się metodami PUA. Kiedy wgłębiał się w temat, nie było mowy o godzinach spędzanych w galeriach handlowych na ćwiczeniu "podejść". Stanisław wspomina, że kilka lat temu ludzi, którzy byli "artystami uwodzenia", było znacznie mniej. - To była garstka zainteresowanych, która po latach rozrosła się na dużą skalę - mówi 28-latek.

PUA-si działają schematycznie. Spośród tłumu wybierają dziewczynę, któej uroda zrobiła na nich największe wrażenie. Odliczają trzy sekundy i, choćby nie wiem co, podchodzą. - Trzeba zaczepić ją ręką, stać naprzeciwko niej w bliskiej odległości i zacząć mówić: "bardzo mi się podobasz", "bardzo chcę cię poznać". Później trzeba pobudzić emocje tak, by wyciągnąć od dziewczyny numer telefonu albo zabrać ją na szybką randkę - mówi Stanisław. Każde podejście ma ten sam cel. - Wszystko zmierza ku temu, by jak najszybciej "domknąć podejście", czyli przespać się z nią. Najlepiej, gdy dzieje się to na drugim, lub trzecim spotkaniu - dodaje.

Kursy PUA największy nacisk kładą na praktykę. Owszem, trenerzy podsuwają kursantom motywacyjne filmiki i ewentualnie literaturę autorów zza oceanu, ale liczy się przede wszystkim czyn. A jeszcze bardziej jego efekt. - Między PUA-sami wytwarza się niezdrowa presja na "podchodzenie". Zaczynają odcinać się od swoich znajomych i dotychczasowego życia - mówi Stanisław. Panuje między nimi nieformalna zasada: jeśli zdecydujesz się na kurs, zostawiasz za sobą dotychczasowe życie. Mężczyzna przestaje kontaktować się z przyjaciółmi. Od tego momentu jego czas wypełnia PUA. - Dochodzi do tego, że w notesie z kontaktami PUA-sowi zostaje kilka numerów: mama, tata, kolega z forum, drugi kolega z forum, trener i kilka dziewczyn, które poderwał - wylicza Stanisław.

(...)

CAŁOŚĆ PRZECZYTAJ TUTAJ

Źródło: Wawalove.pl

Komentarze

anonim2016.02.27 21:16
Dla kobiety liczy się to co człowiek ma w głowie, a tego nie da się wyćwiczyć, nawet doktorat tego nie daje, ani cztery. Znam człowieka po 4 fakultetach i jest głupi jak był, zatrzymało to jego rozwój intelektualny wręcz. Mimo że przystojny, jest odpychający, a seks kupuje w domach publicznych i jeszcze się tym głupek chwali.
anonim2016.02.27 22:52
Poznałam kiedyś pewnego chłopaka. Był szalenie przystojny, dobrze ubrany, umiał zagadać i zrobić pierwsze wrażenie. Jednak na wrażeniu się skończyło... Im bardziej go poznawałam tym większą niechęć czułam. Okazał się po prostu "pustakiem", nie reprezentował sobą żadnych wartości, żadnej wiedzy, zainteresowań. Ot Narcyz i lovelas stawiający na to by mieć i brać...Wiało taką nudą i drętwotą że szybko zakończyłam tą znajomość. Po jakimś czasie poznałam kogoś całkiem odmiennego... Niezbyt urodziwy, nie mój typ ale coś mnie w nim niesamowicie urzekło i to od pierwszej chwili. Jego oczy, takie jasne, szczere i radosne.... To jak patrzył, jak mówił, co mówił, jak zachowywał się względem swoich bliskich i innych ludzi. Do tego kochał książki, ogrodnictwo i podróże, tak jak ja :) Zakochałam się w nim bez pamięci i to z wzajemnością. Mija tyle lat a on ciągle mnie zaskakuje i fascynuje i patrzy na mnie w taki sposób że po prostu zapiera mi dech... Szkoda mi naprawdę tych wszystkich "mistrzów uwodzenia" i jeszcze bardziej kobiet które nabierają się na ich gierki. Ci ludzie nigdy nie doświądczą prawdziwej miłośći, dl anich to tylko brudna gra.
anonim2016.02.27 23:40
circ pisze o kobiecie dorosłej (czytaj: mądrej, a nie pełnoletniej) - niestety takich kobiet jest mało. Do tego dochodzi konstrukcja psychiczna - u kobiet dominująca jest komponenta emocjonalna nad racjonalną, a to powoduje, że wystarczy trochę wiedzy u mężczyzny i praktycznie nie ma kobiety, która mu nie ulegnie ( jeśli trafi na cwanego szubrawca z reguły potem jest potwornie poraniona i żałuje, często doznaje traumy gojącej się latami). Oczywiście oprócz normalnych kobiet są też kobiety z różnorakimi zaburzeniami - np feministki jak Pryszczyna80 - te z kolei mają taki problem, że nawet najbrzydszy, największy cynik i podlec wieje przed nimi z wielkim krzykiem gdzie pieprz rośnie, a to rodzi frustrację, irracjonalną zawiść wobec normalnych kobiet oraz nienawiść do mężczyzn z jednoczesnym jeszcze większym niezaspokojonym pragnieniem mężczyzny, byle jaki byle był... Oczywiście za tę swoją wewnętrzną sprzeczność obwiniają wszystko co wiąże się z normalnością, szacunkiem, delikatnością, oddaniem i pięknem miłości... Wszystko to świetnie widać w każdym wpisie Pryszczyny80.
anonim2016.02.29 7:01
To choroba, której finalnym efektem są gwałty i zabójstwa na tle seksualnym.