28.07.13, 10:06

Zagładzanie pacjentów, czyli nowa propozycja Juliana Savulescu

Propozycja ta nie została zaś sformułowana na zjeździe neonazistów, którzy postanowili nawiązać do sprawdzonych metod swoich starszych kolegów z SS i obozów koncentracyjnych, ale na łamach prestiżowego oksfordzkiego „Journal of Medical Ethics”. W periodyku tym, co jakiś czas ukazują się podobne, genialne publikacje. Jakieś dwa lata temu proponowany w nim na przykład aborcję pourodzeniową (czyli to, za co skazać chcą w niepostępowej Polsce, matkę Madzi). A obecnie Savulescu zaproponował zagładzanie pacjentów.

Rozwiązanie to przeznaczone ma być dla tych Brytyjczyków, którzy nie mogą się doczekać aż lekarze będą ich mogli legalnie zabić. A polegać ma ono na tym, że chcący umrzeć pacjent deklaruje, że od teraz nie będzie już jadł, a lekarze podają mu środki pozbawiającego go świadomości i pozbawiając jedzenia zagładzają. Wcześniej podobne rozwiązania – trzeba przyznać, że bez środków znieczulających – przetestowali już specjaliści z obozach koncentracyjnych i łagrach.

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze

anonim2013.07.28 10:47
Panie Tomaszu proszę się nie przejmować inwektywami kretyna często komentującego naFrondzie. Dla mnie porównanie z eutanazji z nazistowskimi zbrodniami jest zasadne. Zwłaszcza, że ccoraz więcej eutanazji jest wykonywana bez zgody pacjenta na żądanie "rodziny" lub "lekarza"
anonim2013.07.28 10:48
Piogal, jesteś niezawodny ja Luftwaffe. Morderstwo to morderstwo. To nie tylko wsadzenie komuś maczety w tętnicę udową albo szyjną, ale także nie zrobienie niczego, aby życie podtrzymać, jeśli mozna było cos zrobić. To, że pacjent odmawia jedzenia nie oznacza, że nalezy go znieczulać i pozbawiać przytomności. Rozumiem, że jak usłyszysz od kogoś, że chce sie powiesić, to jeszcze staniesz na czatach, żeby ktos nie nadszedł i go zbyt wczesnie nie odciął? Potrafiłbyś? Wybacz, ale lekarz patrzący beznamiętnie na to, jak umiera pacjent to nie lekarz. To morderca. Odczłowieczony bydlak. Jak można nad faktem śmierci człowiek przechodzić do porządku dziennego z obojętnoscią? Przecież wprowadzenie pacjenta deklarującego, że chce popełnić samobójstwo w stan śpiączki to wspóludział w morderstwie. Wiesz, co, jak studiowałeś filozofię (a coś takiego mi sie o oczy obiło), to chyba uczyli Cie jakichś bredni. Ja na wszelki wypadek poszedłem studiowac fizykę. Tam mam gwarancję, że bredni nie uczą a postep naukowy polega na odkrywaniu tego, co jest a nie na tworzeniu "nowej fizymi" - jak w filozofii - na tworzeniu nowej moralności. A to, że "reductio ad Hitlerum" Ci się nie podoba - sorry. Możesz ignorowac rzeczywistość, ale nie możesz zignorowac skutków tej ignorancji. Jest, jak jest. Wiesz, że juz przed II WŚ G. B. Shaw postulował mordowanie osób chorych i tylko zastanawiał się, jak to zrobić, żeby bolało jak najmniej? I wiesz, do jakiego wniosku doszedł? Że najlepiej to robic cyjankiem. Tak więc nie jest to wszystko redukcją do Hitlera, ale do "ałtoryteta" - świętego wszystkich lemingów. Hitlerowcy tylko to zastosowali w praktyce - najpierw do T4 Aktion a potem - wszycy wiemy.
anonim2013.07.28 10:50
Piogol już dwa lata trujesz i nić to powinno dać Ci do myślenia nie czujesz się samotny ze swoimi poglądami??? dam Ci radę daj nam odpocząć od siebie...
anonim2013.07.28 10:57
Piogal a ten olej który wlewasz to przypadkiem nie jest stary olej który został po smażeniu nieświeżej ryby? Abstrahując od słuszności czy niesłuszności takich metod likwidacji życia oburzające jest tworzenie jakiś terminów czy nowomowy mającej oszukać rzeczywistość. Niech no sobie nawet wprowadzą tą zgodę na likwidację człowieka ale nich w zgodzie z prawdą samobójce nazywają samobójcą a osobę która jej pomaga zabójcą. Skoro uważają że czynią coś dobrego i słusznego to nie ma potrzeby by wstydzili się tych słów. Ot po prostu dobrowolna umowa miedzy samobójcą a zabójcą który zechce temu pierwszemu ofiarować pomoc.
anonim2013.07.28 11:11
To że ktoś oszukuje siebie to jego problem a nie mój ale gdy przy okazji oszukuje innych to wypadałoby ostrzec ich przed oszustem, czy też oszustami którzy wymyślają takie słowa jak aborcja czy eutanazja po to wydawało się że zabicie zabiciem nie jest.
anonim2013.07.28 11:59
@Fronda/ TPT: Prosiłbym o źródło w którym pada propozycja Juliana Savulescu. Próbuje wyszukiwać różnymi kombinacjami słów kluczowych, ale nie natknąłem się jeszcze.
anonim2013.07.28 13:19
Już znalezione http://jme.bmj.com/content/early/2013/07/17/medethics-2013-101379.extract?sid=3c448df7-d704-4eab-97c7-4009b1957ef5
anonim2013.07.28 13:43
Problem z eutanazją poza patologiami, o których ktoś już wcześniej wspomniał jest taki, że nigdy na 100% nie wiemy, czy lekarz nie myli się co do diagnozy, że pacjenta nie da się już uratować. Poza tym może być po prostu w słabej kondycji psychicznej i chcieć samobójstwa (nie bójmy się użyć tego słowa). Na pewno wiele osób czuło się tak, źle że powiedziało sobie w myślach "ja chcę umrzeć". Więc to jest sedno sprawy, abstrahując oczywiście od argumentów religijnych. Tak więc jestem zdecydowanym przeciwnikiem tego typu praktyk.
anonim2013.07.28 14:06
Zaczynając temat eutanazji, warto się najpierw zastanowić dlaczego człowiek może chcieć śmierci. Nie uważacie, że już samo to pragnienie jest chore? Jak więc zgadzać się na chorobę, uznawać objaw choroby za normę i zatwierdzać związane z nim procedury?
anonim2013.07.28 14:54
Zagłodzić, powiedzcie to obrońcom zwierząt.
anonim2013.07.28 14:56
Anty_islam, banały, banały... Kiedy ktoś jest zmęczony, odpoczywa. Kiedy cierpi, bierze tabletkę przeciwbólową. Kiedy nie widzi sensu, trzeba mu go pokazać. Kiedy nie chce być przykuty do łóżka, można go podnieść i zabrać w inne miejsce. Żadnego z powyższych nie rozwiąże śmierć. Natomiast jeśli ktoś ma chęć wybrać moment własnej śmierci, to mnie akurat niewiele obchodzi. Człowiek kieruje się w życiu rozumem, nie zachciankami. Sama np. od dawna chcę odbyć podróż wgłąb ziemi. Kiedy znałam taką osobę, którą życie męczyło. Gdyby wtedy się jej udało, dziś nie miałaby odwrotu. A teraz umierać nie ma zamiaru. Pragnienie śmierci to choroba, niebezpieczna choroba.
anonim2013.07.28 14:59
Biedny Piogal, gorzała mu wypaliła mu.... Nie można tego człowieka brać na poważnie.
anonim2013.07.28 15:25
Anty_islam, rozwiązać problem i skończyć problem - to nie to samo? Śmierć nie jest ani jednym, ani drugim w przypadku cierpienia. Nie jest też oczywistym, skąd cierpienie wypływa. Ludzie fizycznie chorzy potrafią czuć się szczęśliwi, z drugiej strony niektórzy niedotknięci żadną ułomnością fizyczną zatracają się w rozpaczy, pozornie bez przyczyny zewnętrznej. Wiele cierpień leczy się tabletką. Inne wymagają zmiany perspektywy, sposobu myślenia, choćby dekoncentracji uwagi od własnej osoby. Niczego nie leczy się śmiercią. Argument że ktoś czegoś chce nie jest argumentem poważnym. To poziom dyskusji małych dzieci. Faktycznie, niewiele mnie obchodzi że sąsiad chce gwiazdkę z nieba. Zresztą dyskusyjne, czy naprawdę chce. Jeśli podejmujesz dyskusję, używaj argumentów dostosowanych do powagi wieku. ;) Nie odniosłeś/aś się natomiast do mojego argumentu, dotyczącego osoby która kiedyś chciała umrzeć, teraz chce żyć. Czy przejściowe obniżenie nastroju wystarczy, by pomóc człowiekowi się zabić? I jeszcze jedna sprawa. Kiedy wprowadzamy człowieka w stan śpiączki, odbieramy mu możliwość świadomej decyzji, zmiany zdania. Człowiek w śpiączce jest bezwolny i decydujemy za niego - a więc argument o podejmowaniu wolnych wyborów jest jak najbardziej nietrafiony.
anonim2013.07.28 16:10
@Mitochondrium: odkąd prawdę ustala sie przez głosowanie, to wszystko jest mozliwe. W ten sposób sodomia przestała być zboczeniem a stała się normą, natomiast objawy depresji pacjenta - świadomie wyrażona wolą śmierci. Czekam aż jakiś Sejm, czy spęd jajogłowych zacznie głosować prawdziwość równań Maxwella. Ciekawe, czy jak zagłosują na "nie", to radia nam ucichną a telewizory ogłuchną i w ogóle zapanuje powszechna ciemność.
anonim2013.07.28 16:12
Anty_islam, "Czasem cierpimy bez logicznego powodu albo w ogóle bez niego." To objaw chorobowy. Zdrowy nie cierpi, kiedy nie ma powodu. Gwarantuję, że w większości takich przypadków przyczyną jest nadmierna koncentracja na sobie. "To, po której stronie się opowiem, zależy od sytuacji." Zastanawiające. Nigdy nie myślałam, że coś może być wartością lub nie być, zależnie od sytuacji... W opisanym przypadku należy człowieka znieczulić, potem zagłodzić. Odbiera mu się w ten sposób możliwość zmiany zdania, które - jak już wiemy - czasem zależy od sytuacji.
anonim2013.07.28 16:14
Fascination, jeśli absurdem i naiwnością nazywasz odkrywanie sensu życia, to pozostaje mi tylko życzyć, żeby nigdy Twoim udziałem nie okazał się jego brak.
anonim2013.07.28 16:20
Pokręć, dla mnie ostoją logiki była matematyka, z fizyką przyjaźniłam się znacznie mniej. Oba te przedmioty jednak wymagały konsekwencji myślenia. Niekonsekwentne jest uznawanie życia raz za wartość, za chwilę za antywartość, czego wielu Frondowiczów wydaje się nie zauważać.
anonim2013.07.28 16:26
Anty_islam, znam wielu nieuleczalnie chorych, którzy chcą żyć. Nie chcą tylko czuć bólu i umierać w samotności - gdyby te dwa czynniki usunąć, o żadnej eutanazji żaden by nie pomyślał. Życie jest dla mnie wartością. To że broniłabym się przed agresją wynika nie z tego, że tą wartość neguję tylko z tego, że własne życie uznaję za wartość nie mniejszą od czyjegoś. Posłuszeństwa za wartość nie uznaję. Uznaję niekiedy samodyscyplinę.
anonim2013.07.28 16:42
Fascination, nie twierdzę że wszystkie problemy w życiu mają proste rozwiązania. Tu się zgadzamy! :)
anonim2013.07.28 20:03
Problem eutanazji polega na zachęcaniu do niej pacjentów, patrz Holandia, a nie na odwodzeniu od tego pomysłu cierpiących i zniechęconych do życia ludzi. To smutne czym zajmują się teraz lekarze.