06.03.17, 20:58Fot. zbigniewkuzmiuk.pl

Zbigniew Kuźmiuk dla Frondy: Nie bardzo wiadomo czyim kandydatem jest Donald Tusk

Fronda.pl: „Międzynarodowe stanowiska to nie lekarstwo na kompleksy części polskiej elity, a instrument państwa” – to cytat z Jacka Saryusz-Wolskiego. Donald Tusk nie pamiętał o tym?

Zbigniew Kuźmiuk, europoseł PiS: To podejście do piastowania urzędu unijnego w imieniu jakiegoś kraju członkowskiego, które jest jak najzupełniej słuszne. Powinno się do tego podchodzić właśnie na tej zasadzie, że jest to instrument do realizowania polityki krajowej. Oczywiście znamy górnolotne stwierdzenia, które mówią o tym, że urzędnik piastujący stanowisko unijne powinien wznieść się ponad interesy krajowe. Co do zasady pewnie tak jest, ale nie ulega wątpliwości, że chociażby urzędnicy niemieccy w instytucjach europejskich pilnują interesów Niemiec. Szkoda, że niektóre osoby z Polski na tak eksponowanych stanowiskach w ten sposób do tego nie podchodzą. Klasycznym przykładem jest Donald Tusk. Co więcej, od kiedy w Polsce utworzono rząd Prawa i Sprawiedliwości po zwycięskich wyborach, Tusk angażuje się wyraźnie w walkę z tym rządem.

Jak Pan ocenia szanse Saryusz-Wolskiego na to, by został przewodniczący Rady Europejskiej?

To kwestia otwarta. Rząd pani premier Beaty Szydło przedstawił kandydaturę Jacka Saryusz-Wolskiego jako kandydata kompromisowego. Skoro nie możemy poprzeć Tuska z wielu powodów, a przede wszystkim z powodu walki z polskim rządem, to proponujemy kandydaturę Saryusz-Wolskiego. Jest to człowiek przecież nie z naszego obozu politycznego, a my nie chcemy kandydatury partyjnej, pokazując, że chcemy wznieść się ponad podziały. Na to PO zareagowała wręcz histerycznie, a Europejska Partia Ludowa z inspiracji PO bardzo podobnie. Myślę, że kandydatura Jacka Saryusz-Wolskiego jest testem także dla instytucji europejskich. Rodzi się pytanie, czy propozycje pochodzące od krajów członkowskich coś jeszcze znaczą czy to już tylko polega na wymianie na konkretnych stanowiskach elity brukselskiej? Mamy nadzieję, że kandydatura polskiego rządu zostanie rozpatrzona poważnie.

Zgadza się Pan ze słowami Jarosława Kaczyńskiego, że Donald Tusk był kandydatem Angeli Merkel?

W tej sytuacji, z którą mamy do czynienia, ewidentnie Donald Tusk nie jest polskim kandydatem. Kandydat polskiego rządu to Jacek Saryusz-Wolski. W tej sytuacji nie bardzo wiadomo czyim kandydatem jest Tusk. Moim zdaniem, Donald Tusk jeśli jeszcze utożsamia się z Polską, powinien oficjalnie poinformować, że na drugą kadencję nie będzie startował. Czy będzie go jednak stać na taką decyzję? Tego nie wiem.

Jakie zalety mógłby mieć wybór Jacka Saryusz-Wolskiego? To polityk, który rozumie interes Polski?

To przede wszystkim człowiek, który można powiedzieć na problematyce unijnej zjadł zęby. Od momentu kiedy Polska rozpoczęła starania o członkostwo w UE, sprawował stanowisko ministra do spraw europejskich w kilku kolejnych rządach. Był postrzegany jako fachowiec ponad podziałami politycznymi. Od 2004 roku jest w Parlamencie Europejskim, gdzie pełnił ważne funkcje, m.in. szefa komisji spraw zagranicznych. Prowadził istotne projekty z punktu widzenia polskich interesów, chociażby dotyczące sankcji związanych z wojną prowadzoną przez Rosję czy zajmował się bezpieczeństwem energetycznym. Prowadził te sprawy ponad podziałami politycznymi, co potwierdzam, ponieważ różnice, które dzieliły nas w kraju, na forum Parlamentu Europejskiego traciły na znaczeniu i liczyły się tylko polskie interesy.

Dziękujemy za rozmowę.