Sprawa wywołała ogromną dyskusję, a zaczęła się od komentarza w mediach społecznościowych. Kobieta napisała na jednym z portali pod adresem twórcy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy: „giń człowieku” oraz „dość okradania, dość twojego dorabiania się”. Media szeroko opisywały kulisy zatrzymania emerytki, w której domu mieli pojawić się rano wysoko postawieni funkcjonariusze policji. W ciągu niespełna doby od zawiadomienia kobieta usłyszała zarzuty. Teraz sprawa ta zakończyła się wyrokiem sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok oraz zakazem kontaktowania się z Jerzym Owsiakiem przez trzy lata i zakazem zbliżania się do niego na odległość mniejszą niż 50 metrów. Kobieta ma też wypłacić Jerzemu Owsiakowi tysiąc złotych.

- „Ten wyrok jest nie do przyjęcia. Zarówno samo skazanie, jak i wymiar kary, który jest taki, jak dla prawdziwego jakiegoś przestępcy. Pani Izabela nic złego nie zrobiła, zamieściła wpis, który mieścił się w granicach wolności słowa. Wyrok sądu może pokazywać jedynie to, że państwo wypowiedziało wojnę obywatelom i będzie za pomocą orzeczeń sądowych pilnowało i cenzurowało to, co obywatele będą mówili”

- stwierdziła w rozmowie z Telewizją wPolsce24 po ogłoszeniu wyroku mec. Magdalena Majkowska, obrońca 67-latki.

- „Państwo zamiast korzystać ze swoich instrumentów, aby łapać prawdziwych przestępców, skupia się na swoich oponentach politycznych. Wyrok wobec pani Izabeli, czy w innej sprawie wobec rolnika aresztowanego na dwa miesiące za wyrzucenie gnojowicy przed ministerstwem rolnictwa, pokazuje, że zmierzamy w bardzo niebezpiecznym kierunku. To orzeczenie jest nieprawomocne i będziemy się odwoływać od niego”

- zapowiedziała.

Adwokat zaznaczyła też, iż „trudno nie odnieść wrażenia, że od początku Jerzy Owsiak był w tym postępowaniu na uprzywilejowanej pozycji”.

- „Zaczynając od tego, że pani Izabeli zostały przedstawione zarzuty zanim jeszcze został on przesłuchany. W przypadku, kiedy mamy do czynienia z  groźbami karalnymi, trzeba najpierw ustalić, czy zachodzi uzasadniona obawa ze strony pokrzywdzonego. Tutaj najpierw ją zatrzymali, dwukrotnie przesłuchali i dopiero później na dalszym etapie postępowania Jerzy Owsiak składał zeznania. Później w toku postępowania sądowego widać było uprzywilejowaną pozycję po tym, że zarówno sam Jerzy Owsiak, jak i świadkowie, którzy byli związany z WOŚP, wszyscy oni byli przesłuchiwani w drodze pomocy prawnej. Nie musieli się tutaj fatygować do Torunia, tylko byli w Warszawie, zdalnie łączyli się na rozprawę”

- relacjonowała.

Wskazała, że zasądzone wobec kobiety zadośćuczynienie w wysokości tysiąca złotych jest bardzo wysokie, biorąc pod uwagę jej niewielkie możliwości finansowe. Zwróciła ponadto uwagę na często pojawiający się w doktrynie przykład groźby niemającej szans na zrealizowanie, którym jest starsza kobieta grożąca rosłemu mężczyźnie.

- „Tutaj mieliśmy do czynienia z taką sytuacją. Co więcej, była konfrontacja Jerzego Owsiaka z panią Izabelą podczas jednej z rozpraw, gdzie było widać postawę Jerzego Owsiaka, który nie wyglądał na zastraszonego z powodu pani Izabeli i zastraszoną starsza kobietę, która trzęsła się na tej rozprawie”

- powiedziała.