Media prorządowe szeroko rozpowszechniają informacje kwestionujące postawę katolickiego hierarchy, sugerując, że odmawiając podpisu Pezzi nie wspiera „dobrych inicjatyw chrześcijańskich”. Warto podkreślić, że oświadczenie, którego nie sygnował arcybiskup, zostało opublikowane 15 stycznia przez Chrześcijański Międzywyznaniowy Komitet Konsultacyjny, ale nie zawierało odniesień do sytuacji religijnej w Rosji — kraju, w którym Kościół katolicki stanowi niewielką mniejszość.
Rzecznik Archidiecezji Matki Bożej w Moskwie, ks. Cyryl Gorbunow, wyjaśnił, że Pezzi nie podpisał dokumentu nie z braku solidarności, lecz z powodów kanonicznych. Hierarcha powołał się na wewnętrzne zasady Kościoła rzymskokatolickiego, które ograniczają kompetencje lokalnych biskupów w wydawaniu oficjalnych oświadczeń dotyczących polityki innych państw. Jak zaznaczono, duchowny w pełni podzielał zawarte w oświadczeniu troski, ale formalnie nie miał uprawnień do jego podpisania.
Ta sytuacja nie jest pierwszym przypadkiem, gdy abp Pezzi znalazł się pod presją mediów państwowych Kremla. Poprzednio wezwano go do zajęcia stanowiska wobec zakazu działalności kościoła związanego z Patriarchatem Moskiewskim na Ukrainie, na co odpowiedział, że w sprawach międzynarodowych kompetencje wypowiedzi formalnie należą do Stolicy Apostolskiej i Sekretariatu Stanu Watykanu.
Arcybiskup Pezzi, Włoch z ugruntowanym doświadczeniem w pracy duszpasterskiej w Rosji, od lat stara się podtrzymywać dialog międzyreligijny i pokój w trudnym kontekście konfliktów regionalnych. W przeszłości podkreślał, że jedność i przebaczenie są fundamentalne dla budowania pokoju, nawet wobec konfliktu na Ukrainie.
Obecna kampania medialna wokół jego decyzji pokazuje, jak delikatna jest rola Kościoła katolickiego w Rosji – kraju, gdzie społeczność katolicka jest niewielka, a działalność religijna często obserwowana przez państwowe struktury informacyjne i polityczne narracje.
