W nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do eksplozji w synagodze w belgijskim Liège. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał.

- „Antysemityzm to atak na nasze wartości i wartości naszego społeczeństwa (...). Solidaryzujemy się ze społecznością żydowską w Liège i w całym kraju”

- napisał w mediach społecznościowych premier Belgii Bart De Wever.

Mówiąc o „ekstremalnie brutalnym akcie antysemityzmu”, burmistrz Liège Willy Demeyer nawiązał do wydarzeń na Bliskim Wschodzie.

- „Nie możemy pozwolić, by konflikty toczące się za granicą przenosiły się do naszego miasta”

- powiedział w rozmowie z RTBF.

Do zdarzenia doszło w czasie wojny w Iranie. Po ataku ze strony Stanów Zjednoczonych i Izraela, Teheran zaczął uderzać we współpracujące z Zachodem państwa regionu. Eksperci ostrzegają jednak, że Iran może też uruchomić swoje komórki w Europie, chcąc sterroryzować zachodnie państwa. W Belgii ogłoszono trzeci stopień poziomu zagrożenia terrorystycznego. Zdecydowano o wzmocnieniu ochrony synagog oraz miejsc spotkań społeczności żydowskiej.