Z kolei propagandziści Koalicji Obywatelskiej wypuścili do sieci plakat przedstawiający rzekomy przyszły gabinet prawicowy z Czarnkiem jako premierem, Robertem Bąkiewiczem jako szefem MSW, Grzegorzem Braunem jako nowym szefem dyplomacji i Antonim Macierewiczem jako koordynatorem służb specjalnych. Czyli platformersi już orzekli. Czarnek to gwarancja koalicji z konfederacjami.

A jak zareagowała Konfederacja? Sławomir Mentzen zaczął swój wpis na serwisie X od pozornie przyjaznych słów: „Gratulacje Przemku!”. Po chwili jednak zaczęła się litania złośliwości: „Jak widzę, Kaczyński zaproponował taki kompromis. Będziesz teraz twarzą PiS, ale w zamian jest zakaz krytykowania rządów Morawieckiego. Z tej okazji mam do ciebie kilka pytań”. Mentzen spytał Czarnka, jak ocenia z perspektywy czasu politykę covidową PiS. Zainteresował się, czy Czarnek podjąłby decyzję o nauce zdalnej w szkołach przy jednoczesnym zamykaniu kościołów i wreszcie jak ocenia Zielony Ład, KPO, unijne podatki i wspólny unijny dług. „Czekam na odpowiedzi i życzę powodzenia” – zakończył Mentzen.

 

Czarnek odpowiedział na ten wpis bardzo spokojnie: „Drogi Sławku. Dziękuję Ci za szczere – jak mam nadzieję – gratulacje. Odpowiem kompleksowo na wszystkie Twoje wątpliwości i pytania”.

Kiedy i w jakiej formie dojdzie do takiej dyskusji – nie wiadomo.

Nie jest niczym dziwnym, że Konfederacja nie musi być zachwycona wyborem Czarnka. Istotnie, opinie, że poseł z Lublina ma łowić na akwenach obu Konfederacji, są całkiem prawdopodobne. Zwraca jednak uwagę coś innego. Nawet przez minutę Mentzen nie spróbował zachować kurtuazji, tylko od razu rozpoczął ostrą kanonadę w kierunku nowego kandydata premierowskiego PiS. Co więcej, tę samą taktykę przyjął Krzysztof Bosak, którego część prawicy chce postrzegać jako osobę bardziej rozważną i mniej skłonną do politycznej bójki w odróżnieniu od Sławomira Mentzena. A jednak Bosak, pytany przez Dominikę Wielowieyską w radiu Tok FM, od razu skrytykował tę nominację.

„Przemysław Czarnek nie ma żadnej wiarygodności w sektorze skrajnie prawicowym. (...) Uważam, że jest to po prostu stary PiS w tej samej odsłonie, w której wyborcy byli nim zniesmaczeni w momencie, kiedy PiS tracił władzę”.

Nie jestem naiwny, by nie rozumieć, że każda z trzech partii prawicy będzie aż do wyborów w 2027 roku szturchać łokciami swych najbliższych konkurentów z prawicy. Ale czym innym jest konkurowanie, a czym innym ustawianie się od pierwszej minuty na wojowniczej pozycji wobec kogoś, z kim być może w przyszłości przyjdzie negocjować koalicję.

Ale problem jest szerszy i nie dotyczy tylko Czarnka. Oto prezydent Karol Nawrocki, w porozumieniu z prezesem NBP Adamem Glapińskim, zaproponował projekt SAFE 0%. Projekt jak projekt. Można go uznać za dobry, można o nim dyskutować. Ale praprzyczyną jego powstania była obawa o uzależnienie Polski od pożyczki udzielanej przez niechętny nam organ w Brukseli, który może wykorzystywać kredyt SAFE do ingerowania w polską politykę wewnętrzną.

Projekt sygnowany przez Nawrockiego i Glapińskiego stawia na pierwszej pozycji troskę o polską suwerenność. Można wskazywać na jego błędy, ale nie można tracić z oczu tego, że jest to inicjatywa dwóch postaci zatroskanych o to, aby Polska nie znalazła się w sytuacji bez wyjścia.

A jak reaguje na ten projekt Sławomir Mentzen? Natychmiast odrzuca tę propozycję, orzekając, że projekt Nawrockiego i Glapińskiego może źle odbić się na polskim biznesie. Złośliwie można powiedzieć, że wszystko może się źle odbić na polskim biznesie. Są jednak sytuacje, w których trzeba stosować jakąś gradację zagrożeń. I to, że Mentzen nie zauważył w projekcie głowy państwa troski o suwerenność kraju, źle wróży w przyszłości jakiejkolwiek koalicji po prawej stronie.

Nie lubię o tym pisać, ale ta pospieszność z deprecjonowaniem czy to Czarnka, czy to projektu SAFE 0%, wróży taki poziom różnic między trzema partiami prawicy, że nasuwa się myśl o długotrwałej smucie po prawej stronie. W sytuacji, w której wzajemne skłócenie sparaliżuje stworzenie jakiejkolwiek alternatywy dla Donalda Tuska. A to de facto stworzy sytuację, w której Tusk lub jego następca będzie rządzić bardzo długo.

Piotr Semka