Chodzi o część archiwów udostępnionych przez amerykański Departament Sprawiedliwości, obejmujących miliony stron akt, zdjęcia oraz nagrania wideo związane z działalnością finansisty.
„Telegraph” zwraca uwagę, że wśród opublikowanych plików pojawiają się tysiące wzmianek o Rosji oraz ponad tysiąc dokumentów, w których przewija się nazwisko Władimir Putin. Dziennik wskazuje m.in. na korespondencję mailową, w której Epstein miał oferować pomoc w uzyskaniu rosyjskiej wizy, powołując się na swoje kontakty w Moskwie, a także na próby aranżowania spotkań na wysokim szczeblu w połowie minionej dekady. Gazeta podkreśla jednak, że są to jedynie poszlaki wynikające z treści maili, a nie twarde dowody współpracy wywiadowczej czy dziennikarstwa śledczego.
Autorzy publikacji opisują też wątki dotyczące sprowadzania na prywatną wyspę Epsteina kobiet z Rosji i Europy Wschodniej. Według „Telegrapha” w mailach pojawiają się prośby o rezerwacje lotów dla modelek i hostess z Moskwy do Paryża czy Nowego Jorku, co – zdaniem dziennikarzy – mogło sprzyjać tworzeniu klasycznych operacji typu „honeytrap”, czyli prowokacji seksualnych służących późniejszemu szantażowi wpływowych gości.
Z kolei „Daily Mail”, powołując się na anonimowych rozmówców z kręgów wywiadowczych, idzie krok dalej i sugeruje, że skala działalności Epsteina oraz jego styl życia mogłyby wskazywać na finansowanie lub ochronę ze strony obcych służb. Tabloid opisuje również rzekome próby oferowania „cennych informacji” rosyjskim urzędnikom przed szczytami dyplomatycznymi, choć – podobnie jak w przypadku „Telegrapha” – brak w artykule publicznie dostępnych ekspertyz potwierdzających te tezy.
W tle pojawia się również wątek rodziny Maxwellów, w tym ojca Ghislaine Maxwell – wieloletniego magnata prasowego oskarżanego pośmiertnie przez część badaczy o kontakty z różnymi wywiadami. Brytyjskie gazety sugerują, że to właśnie w tym środowisku Epstein mógł zetknąć się z mechanizmami świata służb specjalnych, choć i w tym przypadku są to hipotezy, a nie ustalenia śledcze potwierdzone przez prokuraturę.
Amerykańskie władze, publikując kolejne partie akt, nie formułowały dotąd oficjalnych wniosków o szpiegowskim charakterze działalności Epsteina. Dokumenty – jak podkreślają prawnicy – wymagają jeszcze wielomiesięcznej analizy, a część z nich pozostaje niejawna lub zanonimizowana. To sprawia, że sensacyjne doniesienia prasy funkcjonują dziś głównie w sferze publicystycznych spekulacji, choć bez wątpienia podsycają zainteresowanie jedną z najbardziej tajemniczych afer ostatnich dekad.
