„Antoni Szymański (ur. 17 marca 1897 w Białych Wodach na Ukrainie, syn Hilarego i Olimpii z Protessowiczów) został aresztowany 23 grudnia 1944 r. przez niejakiego Józefa Światło (Izaak Fleischfarb) z UB/MBP współpracującego z sowieckim NKWD, który torturami wymusił informacje o ppłk. Szymańskim na jego łączniczce” – przypomina Rzeszutek.

Dodaje, że po „wstępnym badaniu” przez NKWD w Otwocku przwwieziono go do kwatery głównej NKWD na Pradze w kamienicy przy ul. Strzeleckiej 8, a następnie do „Toledo”, gdzie:

„UB-cy wspólnie z towarzyszami z NKWD próbowali wymusić na nim zeznania przy pomocy pałek, obcęgów, młotka i innych narzędzi rodem ze średniowiecza”.

Autor zaznacza, że ppłk. „Janczara” opracwcy usiłowali powiesić kilkakrotnie, ale na rachitycznym drzewie ciągle łamały się gałęzie:

„Ostatecznie oddał życie powieszony przez «Krwawego Kazia», naczelnika więzienia, towarzysza Kazimierza Szymonowicza, prawdziwe nazwisko Kopel Klejman”.

Dodał, że nie wiemy gdzie pochowano zwłoki „Janczara” – zdaniem współwięźniów w narożniku murów więziennych, niedaleko wspomnianego drzewa, na którym powieszono wielu żołnierzy AK, a które w nieodległej przeszłości zostało ścięte.

„Cześć i Chwała Bohaterom!” - kończy swój wpis autor.