Prezydent Trump skierował też zaproszenie do Stolicy Apostolskiej do papieża Leona XIV. Kard. Pietro Parolin, watykański sekretarz stanu, jednak podkreślił ostrożność w podejściu do sprawy. Jego zdaniem wymaga ona szczegółowej analizy i czasu, nim Watykan podejmie decyzję. Poza tym Stolica Apostolska nie jest w stanie wnieść wkładu finansowego – stwierdził kard. Parolin komentując sprawę 21 stycznia. Zatem w przeciwieństwie do państw, które dysponują potencjałem militarnym czy gospodarczym, Watykan – jak się można domyślać – postrzega swą rolę tradycyjnie jako autorytetu moralnego oraz jako pośrednika w mediacjach.

Reakcje świata na inicjatywę Trumpa są podzielone. Wśród państw, które zaakceptowały propozycję utworzenia Rady Pokoju, znalazły się: Izrael, Egipt, Azerbejdżan, Argentyna, Węgry, Kazachstan, Białoruś, Maroko, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Kosowo. Z kolei Francja, Norwegia i Szwecja odrzuciły tę propozycję, a Włochy wciąż się nad nią zastanawiają. Rosja czeka na więcej szczegółów dotyczących pełnomocnictwa i zakresu działań Rady.

Kard. Parolin podkreślił potrzebę szacunku dla prawa międzynarodowego i unikania kierowania się osobistymi sentymentami, które muszą ustąpić przed regułami rządzącymi społecznością międzynarodową. Zwrócił uwagę na obecną atmosferę napięć transatlantyckich, które „nie są zdrowe” i prowadzą do pogorszenia „sytuacji międzynarodowej, która i tak już jest poważna”.

Jak stwierdza Jorge Enrique Mújica na portalu „Zenit”, podejście Watykanu jest wyrazem jego historycznej ostrożności wobec międzynarodowych mechanizmów powstających ad hoc, których celem jest „obejście istniejących multilateralnych instytucji” nie mając przy tym „jasnych podstaw prawnych”. Choć Stolica Apostolska wielokrotnie krytykowała ONZ, to równocześnie „konsekwentnie broniła multilateralizmu jako niedoskonałych, ale koniecznych ram porządku światowego”.