Pisarz, którego twórczość została przetłumaczona na dziesiątki języków i stała się globalnym fenomenem, zwrócił uwagę na rosnącą popularność literatury fantastycznej. „Myślę jednakowoż, że od tamtego czasu popularność literatury fantastycznej znacznie wzrosła. (…) zainteresowanie ciągle jest” – mówił, odnosząc się do czterech dekad, jakie minęły od publikacji pierwszego opowiadania o Wiedźminie.
Jednocześnie Sapkowski nie ma wątpliwości co do jednego z największych problemów współczesnego rynku książki. „Czytelnictwo spada i jest to fakt oczywisty. Powodów jest wiele. Podstawowym, jeśli nie jedynym, jest cena książek” – podkreślił. W jego ocenie obecne ceny skutecznie odstraszają potencjalnych czytelników, a sytuacja bez wsparcia systemowego nie ulegnie poprawie.
Największe poruszenie wywołała jednak jego sugestia dotycząca realnej ceny książki. „Książka nie może kosztować więcej niż pół litra wódki” – stwierdził wprost, dodając, że optymalna cena to około 20 zł. To zdanie, choć podane z charakterystycznym dla autora dystansem, trafia jednak w sedno debaty o dostępności kultury.
Sapkowski odniósł się również do przyszłości zawodu pisarza w dobie sztucznej inteligencji. W swoim stylu odpowiedział obrazowo i bez ogródek: „Różnica między inteligencją przyrodzoną a sztuczną jest dokładnie taka sama, jak między męskim członkiem naturalnym a sztucznym. (…) Ta różnica będzie zawsze”. Jednocześnie przyznał, że możliwości AI robią na nim ogromne wrażenie. „Nie ma takich pytań, których tej bestii nie można zadać i nie dostać prawdziwej i sensownej odpowiedzi. To jest dla mnie nieprawdopodobne” – dodał.
Autor „Wiedźmina” nie pozostawił też złudzeń co do kondycji szeroko rozumianej literatury popularnej. „Zwykły pisarz mainstreamowy (…) robi coś, co jest nikomu niepotrzebne” – ocenił, wskazując, że to właśnie fantastyka posiada dziś stabilne i rosnące grono odbiorców.
Zapytany o własną przyszłość twórczą, odpowiedział z humorem i dystansem: „Z ministrów kultury (…) żaden nie zdecydował się płacić za mnie komornego. (…) Bo przecież, jakby nie było, jestem skarbem narodowym. No niech ktoś powie, że nie”.
W tych słowach pobrzmiewa nie tylko ironia, ale i gorzka refleksja nad miejscem twórców w systemie kultury. Sapkowski przypomina, że literatura – nawet ta najpopularniejsza – nadal funkcjonuje na styku pasji, rynku i ekonomii.
