23.09.11, 09:18

Adamski: Niska frekwencja pomaga demokracji

"Kolejne lata mogą okazać się kluczowe dla światowej gospodarki, a co za tym idzie - także dla poziomu życia w naszym kraju. Ochrona przed kryzysem i skuteczna polityka europejska będą wielkim wyzwaniem dla następnego rządu" – pisze głowa naszego państwa. "Dlatego zwracam się dzisiaj do tych z Państwa, którzy wahają się lub już zdecydowali, że nie wezmą udziału w wyborach: proszę, pójdźcie do urn i dokonajcie wyboru. Każdy głos będzie głosem oddanym na Polskę" - czytamy w liście.  Prezydent dodaje również, że zachęca wszystkie partie, organizacje społeczne, środki masowego przekazu do działania na rzecz frekwencji. Dziękuje też "tym, którzy już teraz starają się o to, aby uczestnictwo w nadchodzących wyborach było jak największe".


Mi prezydent zapewne nie podziękuje. Nie zamierzam się przyłączać do populistycznych haseł, które napędzają nie rozumiejącą polityki masę do urn.  Jestem coraz bardziej przerażony skalą infantylizmu nawet tej wykształconej części społeczeństwa, której decyzje polityczne opierają się na strachu przed fantomami i wyreżyserowanym przedstawieniu „władców marionetek”. Ostatnie cztery lata rządów PO pokazały, że tzw. opinią publiczną można do woli manipulować i proste pijarowskie sztuczki potrafią przykryć wszystkie niepowodzenia i nieudolność polityka. Siła tępego pijaru potrafi dziś czynić nieprawdopodobne cuda. Widzieliśmy to podczas pierwszej fazy rządów PiS-u, gdzie mieliśmy najpopularniejszego premiera, który stał na czele niepopularnego rządu. „Młodzi, wykształceni z wielkim miast” dali się również nabrać na irytująco naiwne hasła PO z poprzedniej kampanii wyborczej. Po 10 kwietnia wystarczyło również kilka ciepłych ujęć tragicznie zmarłej pary prezydenckiej w mainstreamowych mediach by nagle „opinia publiczna” odwróciła swoje sympatie o 180 stopniu, które równie szybko wróciły do stanu sprzed tej wielkiej tragedii.  Również pod naciskiem mediów.


Niejednokrotnie miałem okazję rozmawiać z tymi „młodymi, wykształconymi w wielkim miast”. Wielu z nich wiedziało dlaczego trzeba usunąć PiS z życia publicznego. „Bo Kaczor”. I tyle. Widać to było w namiocie Palikota, gdzie nawet jego żołnierzyki nie miały pojęcia dlaczego Kaczor jest zły i czym jest kaczyzm. Wielu wyborców PiS można również podciągnąć po ten sam mianownik.  Jednak głosowanie na tą partię łączy się z jakimś rodzajem mohikanizmu i rebelii, która wynika ze sprzeciwu wobec  propagandy medialnej więc podejrzewam, że elektorat tej partii jest bardziej świadomy swojej decyzji ( co wcale nie znaczy, że wynika ona z elementarnej świadomości politycznej).


Truizmem jest pisanie dziś, że demokracja zamienia się w mediokrację, gdzie rządzi przedstawienie, show i „ściema” zwana pijarem. Oczywiście taka polityka jest już na wykończeniu, co pokazuje bankructwo Grecji i reszty krajów Unii, rządzonych przez lata przez demagogów, populistów i celebrytów zwanych politykami. Demokracja jaką znany najprawdopodobniej się sypie. Jednak jej synowie wciąż mydlą nam oczy propagandą potrzeby angażowania w nią kolejnych grup społecznych. Ludzie nie są wcale tak nieodpowiedzialni jak się wydaje politykom. Wielu z nich nie chodzi na wybory bo wiedzą, że się nie znają na polityce. Politycy wmawiają im, że to niedojrzałe postępowanie. Otóż jest to jak najbardziej dojrzałe postępowanie osób, które nie znają się na polityce.  Wybór by nie głosować pod wpływem emocji i propagandy jest nie tylko uczciwy, ale po prostu mądry. Trzeba również  zauważyć, że krytyka decyzji o zostaniu w domu w dniu wyborów i nie głosowanie na „mniejsze zło” ogranicza wolną wolę ludzi, którzy manifestują w taki sposób swój sprzeciw wobec życia politycznego.


Dla polityków niska frekwencja jest oczywiście dramatem. Nieświadome masy przy urnach powodują, że  można nimi  manipulować  do woli i nie przejmować się dyskusją o istotnych sprawach. Natomiast świadomi wyborcy przy urnach  to potrzeba debat, które mogą obnażyć miałkość intelektualną i ignorancję polityków.   A tego mediokraci nie znoszą i niezwykle mocno się tego boją.  „W przypadku wyborów, wiedza, doświadczenie i wynikająca z nich mądrość nie mają kompletnie żadnego znaczenia”-  pisał Erik von Kuehnelt-Leddihn. Niska frekwencja może ograniczyć fatalne skutki tego o czym pisał wybitny pisarz. 

 

Łukasz Adamski

Komentarze

anonim2011.09.23 9:45
<p>Ja bym jednak nawoływał do oddania głosu pustego niż do zostania w domu - w razie braku odpowiedniego kandydata.</p>
anonim2011.09.23 10:07
<p>Brak \"odpowiedniego kandydata\" to typowy zbitek językowy mający na celu usprawiedliwić swoje lenistwo czy brak odpowiedzialności za Ojczyznę. To pusty gest, chociaż jak napisał Autor, może lepiej aby tacy ludzie nie szli do wybor&oacute;w. Zmniejszy się ryzyko przypadkowości. Demokracja to idiotyczny ustr&oacute;j w kt&oacute;rym głos menela mającego wszystko w d... &nbsp;jest r&oacute;wny głosowi Patrioty. Chory, aspołeczy ustr&oacute;j.&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; \"<span \"font-size: x-small;\"><em>Nieświadome masy przy urnach powodują, że &nbsp;można nimi &nbsp;manipulować &nbsp;do woli</em>\" I to jest prawdziwy dramat.</span></p>
anonim2011.09.23 10:18
<p>Teza o zaletach niskiej frekwencji to tzw. oczywista oczywistość. Dodałbym, że takim samym pogarszaczem polityki co pędzenie ludu do urn jest obniżanie wieku wyborczego. ------------------- System kurii wyborczych, gdy głos, powiedzmy, ziemianina liczył się wielokrotnie więcej niz głos chłopa miał swoje niezaprzeczalne zalety. No, to już przeszłość...</p>
anonim2011.09.23 10:20
<p>Szarlej, popieram!</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.09.23 10:39
<p>@Rene: \"Niska frekwencja sprzyja PiS-owi, nie demokracji\" - tym razem rzeczywiście sprzyja zapewne PiS-owi - bo platformersi sparzyli się na swoim rządzie. Wszelako to nie unieważnia tezy bardziej og&oacute;lnej, kt&oacute;rą trudno podważyć. Lepiej przeciez by głosowali zainteresowani i jako tako zorientowani niż zmobilizowani przez jakiegoś szansonistę ludzie nie mający zielonego pojęcia o polityce. NB, to nie jest zarzut - interesowanie się polityką nie jest przymusowe. Ale jak się nie interesujesz, to nie głosuj.</p>
anonim2011.09.23 11:16
<p><strong>Cała prawda. Prawda jest taka że jak ktoś głosuje na jedyny sprawiedliwy rząd i Kr&oacute;lestwo Boga i jego syna Jezusa Chrystusa ignorując wszelkie rządy światowe, wszelkie ziemskie wybory, oddając jedynie to co \"cesarskie cesarzowi\" będąc wpierw podporządkowanym najbardziej moralnym prawom z Biblii a nie ziemskiemu prawu choćby było w nim zapisane \"będziesz zabijał\" \"będziesz donosił\" \"będziesz oszukiwał\" \"będziesz tyrał tyrał i wydawał\" \"będziesz egoistą\", ignorując i wyłączając telewizję i wszelkie \"gadające media\" prawdziwie wolnym będzie i wybierze najwłaściwszy i najbardziej sprawiedliwy rząd na świecie jaki kiedykolwiek powstał.</strong></p> <p><strong>Serdecznie wszystkim wyborcom polecam przyszły rząd światowy pod panowaniem Boga. Amen.</strong></p>
anonim2011.09.23 11:47
<p>Zulus - dlatego też powinno się wprowadzić okręgi jednomandatowe!</p>
anonim2011.09.23 11:47
<p>Cenne spostrzeżenia, dziękuję. Do tej pory byłam \"za wysoką frekwencją\", a dokładniej: za samoświadomością polityczną Polak&oacute;w, ale ostatnio zaczęłam zauważać to, o czym Pan pisze: lepsze niewiele głos&oacute;w ludzi zorientowanych i tych, kt&oacute;rym ZALEŻY, niż masowe głosowanie \"na ślepo\" lub \"przeciwko\". Pan mi uświadomił, że te dwie rzeczy: wysoka frekwencja i samoświadomość polityczna Polak&oacute;w nie muszą się pokrywać. Dziękuję.</p>
anonim2011.09.23 13:13
<p>@Autor wpisu: \"Dojrzałość ludzi jest widoczna wtedy, gdy mając świadomość własnej politycznej ignorancji &nbsp;rezygnują z głosowania.\"&nbsp; Bardzo płytkie i - chciałoby się powiedzieć - głupie. Skoro chodzi o prawo wyboru, to wyb&oacute;r ma sens tylko w&oacute;wczas, gdy można głosować \"za\", \"przeciw\", lub \"wcale\". Każde ograniczenie w tej kwestii prowadzi do uniemożliwienia swobodnego podejmowania decyzji. Obrażanie ludzi, kt&oacute;ży z udziału w wyborach rezygnują, to świadectwo nie tylko złego wychowania, ale i braku rozumienia mechanizm&oacute;w politycznych, bowiem sam udział w wyborach bądż rezygnacja z udziału, też jest zajęciem jakiejś postawy. A mandat otrzymany przy wysokiej frekwencji wyborczej ma inną wymowę od mandatu udzielonego przez nieliczną cząstkę populacji - dlatego media i ich mocodawcy polityczni tak świrują na tym punkcie.</p>
anonim2011.09.23 13:41
<p>To zabawne jak wszyscy narzekają na ,,ciemną tłuszczę\", ,,ochlokrację\" i ,,motłoch\".</p> <p>Rozumiem, iż wszyscy co to się tutaj wypowiadają posiadają genealogie ciagnące się co najmniej od patriarchy Noego a pisząc komentarze wypoczywaja w swoich ziemskich majatkach :DDDDDDDDD</p>
anonim2011.09.23 14:59
<p>Ale się obrońcy&nbsp;demokracji zdenerwowali, no, no. A przecież p.Łukasz nie pisał o PiS-ie ani o PO tylko o og&oacute;lnej zasadzie. Z kt&oacute;rą trudno jest dyskutować: nie interesuje cię polityka? Nie głosuj. Kropka. Czy oburzeni tego nie rozumieją? Naprawdę wolicie elektorat, kt&oacute;ry ma gdzieś sprawy publiczne a zwoływany jest smsami? Albo taki, kt&oacute;y głosuje na przystojniejszych czy lepiej ubranych?------------------------ @BJZ: To dobrze, że mandat będzie słaby - jeśli władza zajmuje się gł&oacute;wnie kręceniem lod&oacute;w, to przynajmniej nie wprowadzamy fikcji \"umiłowanych przyw&oacute;dc&oacute;w\" jak za komuny.</p>
anonim2011.09.23 17:46
<p>@Autor: Nie \"im niższa frekwencja tym lepsza demokracja\", ale im niższa frekwencja tym <strong>decyzje są bardziej trafne</strong>. Pewnie jest tak dlatego, że głos ludzi rzeczywiście zainteresowanych i obeznanych w polityce nie jest zagłuszony przez \"szum tła\", kt&oacute;ry łatwo można manipulować przez media.</p>
anonim2011.09.23 23:51
<p>Bezczelnosc i manipulanctwo pana Adamskiego osiagnelo nowe rekordy.</p>
anonim2011.09.25 21:27
<p>@Henryk Krzyżanowski</p> <p>To bardzo dobrze, że mandat będzie słabszy - w takiej intencji to napisałem. Mi się nie podoba u pana Adamskiego - gł&oacute;wnie - poniżająca forma w jakiej wyrażał się o niegłosujących. Przy okazji podniosłem kwestię decyzji o nie głosowaniu, bo nie można niegłosujących pakować do jednego worka, motywy nie brania udziału w wyborach są r&oacute;żne. Podnosiłek kiedyś tą kwestię na swoim blogu (przytaczając w słowa ś.p. O. Mieczysława Krąpca) ale przeszło to zupełnie niezauważone.</p>