04.03.20, 14:45

Antykatolickie zbrodnie masonów i liberałów w Meksyku

Liberalne i masońskie prześladowania katolików w Meksyku w XX są jednym z tematów, wydanej przez wydawnictwo Fronda, pracy „Chrystofobia. 500 lat nienawiści do Jezusa i Kościoła” autorstwa Grzegorza Kucharczyka (docenta doktora habilitowanego, kierownika Pracowni Historii Niemiec i Stosunków Polsko-Niemieckich Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu).

 

W swej pracy Grzegorz Kucharczyk przypomniał, że poprzedzająca cristeros antykatolicka fala prześladowań w Meksyku rozpoczęła się w 1917 roku. Składało się na nią: upaństwowienie majątku Kościoła, zakaz kultu religijnego poza kościołami, zakaz katechizacji młodzieży w szkołach, zakaz istnienia szkół katolickich, rozwiązanie wszystkich zakonów, odebranie duchownym praw obywatelskich (biernego i czynnego prawa wyborczego), wprowadzenie rejestracji duchownych przez urzędy (co pozwoliło na wprowadzenie limitów ilości duchownych), odebranie duchownym prawa do dziedziczenia spadków, zakazanie duchownym krytykowania władzy, zakazanie katolikom tworzenia swoich organizacji społecznych i związków zawodowych (choć katolicy byli w większości).

W 1924 roku prezydentem Meksyku został nienawidzący Kościoła katolickiego mason Plutarco Elías Calles. W skład jego rządu weszli podobnie jak on nienawidzący katolicyzmu masoni. W pierwszym roku prezydentury przyjęto ustawę Callesa, której celem była laicyzacja Meksyku, na jej podstawie nakazano przymusową rejestrację całego duchowieństwa katolickiego w Meksyku — posługę religijną w kraju mógł pełnić tylko kapłan zarejestrowany, czyli akceptowany przez nienawidzące katolicyzmu masońskie władze. W 1926 w życie weszły kolejne antykatolickie dekrety – między innymi księżom zakazano noszenia sutann, zamknięto większość Kościołów i wszystkie szkoły katolickie.

Masońskie władze wspierały schizmatycki Meksykański Apostolski Kościół Katolicki, i to właśnie temu wyznaniu przekazywały zrabowane katolikom kościoły. W prześladowaniu katolików w Meksyku pomagali protestanci z USA, którym masoni przekazali kontrole nad meksykańskim ministerstwem edukacji. Masońskie władze Meksyku wspierały też misje protestanckie, za co dziękowali amerykańscy protestanci.

Spontaniczne chłopskie powstanie przeciwko antykatolickim władzom wybuchło w 1926 roku. Trwało do 1929 roku. Po zawarciu pokoju masońskie władze wymordowały 5000 powstańców (w tym 500 dowódców).

Wymordowanie katolickich liderów umożliwiło masońskim władzom kontynuowanie polityki prześladowania katolików. W 1934 roku masoni rządzący Meksykiem wprowadzili ustawę „o wolnym i socjalistycznym wychowaniu młodzieży”. Ustawa ta głosiła, że „każde dziecko od piątego roku życia należy do państwa. Wszystko zło pochodzi od kleru. Bóg nie istnieje, religia jest mitem, Biblia kłamstwem”. Do szkół masoneria oczywiście wprowadziła ''edukacje'' seksualną.

Dopiero w latach 1990 -1992 Kościół katolicki w Meksyku „uzyskał osobowość prawną, księża otrzymali czynne prawo wyborcze, zniesiono zakaz odprawiania nabożeństw poza miejscami kultu i noszenia sutann przez księży”, zawarto konkordat.

Golgotę katolików w Meksyku opisał też, w wydanej nakładem wydawnictwa Klinika Języka (znanego blogera Gabriela Maciejewskiego „Coryllusa” ), pracy „Cristiada – Los Cristeros Mexicanos 1926 – 1941” Javier Barraycoa, przybliżająca polskim czytelnikom tragedie cristeros, meksykańskich chłopów walczących z masońską dyktaturą w obronie katolicyzmu, których ukoronowaniem cierpień była zdrada hierarchów.

Cristiada, czyli powstanie cristeros była buntem meksykańskich chłopów przeciwko antykatolickiej polityce masońskiego rządu. Katoliccy kontrrewolucjoniści walczyli pod sztandarami Chrystusa Króla i Matki Bożej z Guadalcanal (to jej objawienia z 1531 roku pozwoliły na chrystianizacje Meksyku).

Powstania rozpoczęło się w 1926 roku, kiedy to powstała z pospolitego ruszenia, pozbawionego pomocy z zagranicy i kościoła, katolicka armia. Powstańcy wygrywali i tworzyli lokalna przyjazną Meksykanom lokalna administracje. Jednak zdrada hierarchii i pomoc władz USA odwróciła dobrą passę powstańców. Katoliccy powstańcy posłuszni poleceniom hierarchii złożyli broń i zostali wymordowani przez masońskie władze. Kolejne walki, które miały miejsce w 1931 roku, były mniejsze i też zakończyły się eksterminacją powstańców.

Polityka antykatolicka nie była wymysłem republikanów (Meksyk uzyskał niepodległość w 1821 roku, a w 1824 został republiką), kontynuowali oni antykatolicką politykę hiszpańskich Burbonów (do których Meksyk należał przez uzyskaniem niepodległości) chcących podporządkować Kościół monarchii.

Już w 1833 roku meksykańscy antykatoliccy liberałowie rozpoczęli starania w celu wprowadzenia przepisów pozwalających na prześladowanie Kościoła katolickiego (Meksyk nie był odosobniony, wszędzie masoneria występująca pod szyldem liberałów chciała prześladować Kościół katolicki, dla tego nauczanie katolickie było krytyczne wobec liberalizmu).

Po tym, jak w 1848 USA pokonały Meksyk i przyłączyły do Stanów Zjednoczonych połowę meksykańskiego terytorium, w 1857 wprowadzono w Meksyku antyklerykalną konstytucję, podporządkowującą Kościół państwu. Był to jeden z powodów wojny domowej, którą wygrali antyklerykalni liberałowie.

W 1860 roku antykatolickie władze wprowadziły ustawy konfiskujące majątki kościelne, likwidujące zakony, zakazujące urzędnikom uczestnictwa w nabożeństwach, oraz likwidujące nadania ziemi dla biedoty. Doprowadziło do wszystko do pauperyzacji w Meksyku. W 1873 antyklerykalne przepisy stały się częścią konstytucji.

Kolejnym posunięciem antykatolickich władz Meksyku było wyrzucenie z Meksyku księży i zakonnic, i sprowadzenie z USA protestanckich pastorów. Antykatolicki ucisk doprowadził do wojny katolików z antykatolickim rządem, jaka miała miejsce od 1873 do 1876 roku. W jej wyniku antyklerykałowie stracili władze, a Kościół zyskał swobody.

W 1924 roku władze Meksyku rozpoczęły kolejna fale antykatolickich prześladowań. Władze stworzyły schizmatycki „Katolicki Apostolski Kościół Meksyku”. Wszelkie te działania prowadziła Narodowa Partia Rewolucyjna poprzednika szadzącej Meksykiem przez dekady Partii Rewolucyjno Instytucjonalnej. W skutecznych prześladowaniach katolików władzom pomagała rozbudowa biurokracji i wojska.

W 1926 roku władze Meksyku zamknęły katolickie szkoły i kościoły, wydaliły księży cudzoziemców, i wspierały misje protestanckie z USA. Prześladowani ubodzy katolicy, w tym i robotnicy, zaczęli tworzyć swoje organizacje polityczne i społeczne, katolickie związki zawodowe. Obojętni wobec organizacji katolików pozostali bogaci katolicy.

W 1926 w wyniku prześladowań katolików powstali cristeros. Nie mieli oni poparcia hierarchii. Cristeros składający się z chłopów pozbawionych broni i przeszkolenia wojskowego podjęli walkę z wojskiem podległym antykatolickiej tyranii. W 1927 walki się zintensyfikowały. Antykatolickie działania władzy podsycały rebelie licznych niepowiązanych ze sobą powstań katolickich. Wojna partyzancka toczyła się w całym Meksyku. 20.000 cristeros cieszyło się masowym poparciem społecznym.

Przeciwko katolickim powstańcom władze wystawiły ogromne siły – 80.000 żołnierzy, 18.000 milicji agrariuszy, 9.000 wiejskich policjantów. Meksykanów wsparło 14.000 amerykańskich oficerów i doradców wojskowych, i amerykańskie dostawy sprzętu. Amerykanie doradzali masowy terror wobec całej katolickiej ludności.

Pomimo że cristeros w walce z siłami antykatolickimi nie mieli poparcia ani katolickich polityków, ani hierarchii, to odnosili sukcesy, ich liczebność wzrosła do 50.000, i kontrolowali większość terytorium Meksyku.

By zniszczyć cristeros, władze w 1929 roku zawarły porozumienie z hierarchią, duchowni byli albo obojętni, albo wrodzy wobec katolickich powstańców, Watykan zakazał wspierania przez duchownych katolickiej rebelii. Hierarcha poleciła cristeros złożenie broni, katolicy niestety byli posłuszni swoim pasterzom. Władze zaczęły prześladować i eksterminować katolickich bojowników, wymordowano 1500 cristeros. Katolicy stracili zaufanie do hierarchi

W 1931 i 1932 miał miejsce kolejny bunt katolików. W 1935 w walkach wzięło udział 7.500 cristeros. Zwalczał ich rząd i mistyczno-patriotyczny ruch synarchiczny, organizowany przez bogatych obszarników i hierarchie. Walki trwały do 1941 roku.

Cristeros nie mieli ideologii. Walczyli tylko o wolność religijna dla katolików. Składali się z bardzo religijnych chłopów. Bardzo istotną częścią cristeros były liczące 10.000 katoliczek Żeńskie Brygady świętej Joanny d'Arc. Była to tajna hierarchiczna organizacja, zajmująca się zbieraniem pieniędzy i zakupem oraz przemytem broni i amunicji. Organizacja została rozwiązana z polecenia Watykanu.

Rząd Meksyku był antykatolicki, protestancki i masoński. Siły rządowe występowały pod flagami czarnymi lub czerwonymi. Antykatolicki rząd Meksyku był wspierany przez amerykańskich protestantów i masonów, nienawidzących katolicyzmu, dążących do eksterminacji Kościoła katolickiego, szerzących antykatolicką propagandę.

Jan Bodakowski

Komentarze

skuter2020.03.5 7:30
Mimo okrutnego ciemiężenia wiara przetrwa i wygra Błogosławieni którzy w wierze wytrwają
R2020.03.5 7:29
Christieros walczyli o wolność ale przegrali bo byli niewolnikami swoich biskupów i nie potrafili być chrześcijanami bez akceptacji hierarchii katolickiej; byli ofiarami fałszywej religii. Ich chrześcijaństwo było rytualne i nie takie jak apostołów którzy sprzeciwili się hierarchii żydowskiej religii i przyjaźnii się z Bogiem a nie z klerem. Kler każdej religii manipuluje ludzmi dla polityki - katolików, kabały, protestantów, muzułmanów, hindusów czy prawosławnych i innych. Głupota i cierpienia z tego są widoczne w Polsce wyraźnie.
edi2020.03.4 22:09
WOJNA TRWA !! A TĘ WOJNĘ WYGRA MARYJA KRÓLOWA NIEBA I ZIEMI - I WSZYSCY KTÓRZY PRZEZ RÓŻANIEC ZACHOWAJĄ WIARĘ !! SURSUM CORDA !!
skuter2020.03.5 7:27
Prawda
Glaudiusman2020.03.4 20:57
To czysty satanizm, straszne krwawe przestępstwa. Mają łapy splamione grubych milionów niewinnych.
uwaga nadchodzi2020.03.4 20:39
noooo i dlatego dzisiaj w Meksyku mamy -meksyk-
Jarek2020.03.4 19:30
Bodakowski, mój "ulubieńcu" - czy to Ty dajesz wszystkim "łapki w dół"? Czyli nie znalazłeś uczciwiej pracy, dalej musisz pisać głupoty dla frondy.
Jarek2020.03.4 18:12
Tyle złego, co w Meksyku zrobił Legion Chrystusa, za przyzwoleniem papieży - Św. JPII również - i na frędzlu nic.
Sex portal2020.03.4 17:17
Cześć kotku, szukasz seksu, przelotnej znajomości lub związku? Nie czekaj tylko dołącz do nas na www.lexlale.com.pl Tysiące samotnych kobiet czeka aż wreszcie ktoś zrobi krok w ich kierunku! Specjalny lokalizator pomoże Ci znaleźć Twoją kobietę w zasięgu co do 10km Nie daj im czekać tylko dołącz już teraz!
Jan Radziszewski2020.03.4 15:13
Gdzie ci zasłużeni wybrańcy cezara żydów /J 19,15) są teraz? ot w PIEKLE tj płoną radośnie i wesoło w Jeziorze ognia i siarki /Ap 20,15 tzn. w ciemnościach zewnętrznych /Ap 22,15) gdzie wkrótce tj nie dalej jak za 8 lat trafią Gey i wyznawcy Buddy Majtreja tj. raju LBGT
nie masz odwagi nawet się podpisać2020.03.4 15:05
- "Gdy katoliccy Hiszpanie zawitali do Meksyku, żyło tam około 11 milionów Indian,.." - W XV-XVII wieku nigdy w calej Płd. Ameryce nie było 11 milionów Indian.
anonim2020.03.4 15:17
Zapomniałeś dodać że tam w ogóle nie było Indian, tylko Marsjanie i komuniści. Tak sobie tłumacz popleczniku morderców i katolickich barbarzyńców - tfu!!
Jan Radziszewski2020.03.4 15:22
a komuchów na pewno tj wkrótce nie dalej jak za 8 lat PIEKŁO czeka
nie masz odwagi nawet się podpisać2020.03.4 15:34
Jest na to bogata literatura faktu.
Jan Radziszewski2020.03.4 15:18
ot na pewno lepsi byli Protestanci i żydzi w USA i Kanadzie nawet 100 tys Indian nie dożyło czasów współczesnych a ziemie zagarnięte złota i srebra pełne nie licząc ropy i gazu
anonim2020.03.4 15:36
Ostatni w Kanadzie katolicki obóz koncentracyjny dla indiańskich dzieci Kościół zamknął dopiero w 1996 roku. W 139 placówkach od 1870 roku poddawano wynaradawianiu, torturom i systemowej eksterminacji 150 000 indiańskich dzieci. W masowej zbrodni kościelnych oprawców czynny udział brał rząd, który chętnie finansował te obozy śmierci. Ci którzy przeżyli katolicką lub protestancką edukację mówią o sobie "ocaleni".
Styki2020.03.4 18:58
Za duzo naczytales sie " Bezboznik u stanka.
anonim2020.03.4 15:37
Już na wejściu do szkoły dzieci były golone. Obcinano im włosy nie tylko ze względów higienicznych, ale i psychologicznych. W rdzennych wierzeniach uznawano, że włosy są splotem ducha i emocji, a goli się je tylko w sytuacji śmierci. Zmuszanie dzieci do ogolenia głowy było sygnałem, że wydarzyło się coś złego. Na wejściu dzieci bały się i były posłuszne. Był to też pierwszy sygnał, że ich ciała nie należą już do nich, a władzę nad nimi przejmuje instytucja. Dzieci były przyoblekane w mundurki, na których naszywano numery. Był to też sposób, żeby zatrzeć ich tożsamość, ponieważ numery zastępowały imię dziecka na wiele lat. Tak było wygodniej opiekunom. Chodziło też o to, żeby dzieci zapomniały, jak mówili do nich najbliżsi.
anonim2020.03.4 15:39
Od początku były także uczone, że rodzice są niewykształconymi dzikusami, którzy jako poganie nigdy nie wejdą do Królestwa Niebieskiego. Są skazani na wieczne potępienie. Uczono dzieci wstydzić się rodziców, tego, kim są i z jakiego domu pochodzą. Tzw "szkoły" często były organizowane w starych, nieprzystosowanych do tego stodołach, nieszczelnych i zagrzybionych. Szerzyły się tam różne choroby, najczęściej gruźlica. Czasem zakażenie było przypadkowe, a czasem celowe. Uważano, że metodą regulacji rdzennej populacji jest kocyk zakażony prątkami gruźlicy. Dzieci spały pod tą samą pościelą, pod którą chorowało i umierało wcześniej inne dziecko. Tak było personelowi wygodniej, bo szkoły były przepełnione, a i tak ciągle pojawiały się nowe dzieci. Nie ratowano więc tych, które chorowały i ginęły. Próbowały ratować się same i uciekały, ale to sprawiło, że demontowano wymagane prawem schody przeciwpożarowe, zabijano deskami okna. W tych źle skleconych budynkach, w których często wybuchały pożary, dzieci ginęły. Mówiło się, że te szkoły są fire traps – pułapkami ogniowymi.
anonim2020.03.4 15:43
Bogobojni "opiekunowie" bili, upokarzali, sadzali na krzesłach elektrycznych i razili prądem nawet wtedy, gdy dzieci były na tyle małe, że ich drobne kostki nie sięgały strzemion przy nogach krzesła. Wychowankowie byli wykorzystywani seksualnie i torturowani, bo tak chyba należy nazwać zmuszanie do jedzenia posiłku, które dziecko już raz zwymiotowało.
anonim2020.03.4 15:40
Bogobojni "opiekunowie" bili, upokarzali, sadzali na krzesłach elektrycznych i razili prądem nawet wtedy, gdy dzieci były na tyle małe, że ich drobne kostki nie sięgały strzemion przy nogach krzesła. Wychowankowie byli wykorzystywani seksualnie i torturowani, bo tak chyba należy nazwać zmuszanie do jedzenia posiłku, które dziecko już raz zwymiotowało.
Wojtek Polak2020.03.4 19:00
są na ten temat książki to czytaj a nie bredź! nie wiem co trzeba mieć we łbie że by takie brednie wypisywać.ty jesteś książkowym przykładem debilizmu lewackiego, naprawdę ci współczuję
Azd2020.03.5 6:38
Meksyk to Ameryka Północna
anonim2020.03.4 14:59
Doprawdy niewdzięczni Ci Meksykanie, tyle dobra katolicy im przynieśli i uchronili przed przeludnieniem, a tu taka niewdzięczność, no smuteczek :(
anonim2020.03.4 14:58
W okrucieństwie bił na głowę całą resztę. Nazywał siebie „sługą Chrystusa, powiększającym jego władzę”. Towarzyszyli mu kapelani, którym polecał wygłaszać kazania. A oto jak krzewił Słowo Boże, według jego własnej relacji: „wrzuciliśmy ogień do ponad trzystu domów (…) zadźgaliśmy wszystkich, którzy podpadli pod lance (…) rzeka, która płynęła w dole, była czerwona od krwi pomordowanych (…) ponad 50 tys. ludzi zginęło”.
anonim2020.03.4 14:56
„Robili oni też szerokie szubienice, takie że stopy prawie dotykały ziemi, na każdej z tych szubienic wieszali na cześć i chwałę Zbawiciela i dwunastu apostołów, po trzynastu Indian, potem podkładali drewno, rozniecali ogień i palili wszystkich żywcem”. Gdy katoliccy Hiszpanie zawitali do Meksyku, żyło tam około 11 milionów Indian, a po stu latach już tylko półtora miliona. Zaiste, Słowo Boże zawiezione w tamte rejony „pięknie zaowocowało”.
anonim2020.03.4 14:54
"Miecz i żelazny pręt do najlepsi kaznodzieje!" [Święty Józef Anchieta]