28.09.14, 11:09Co w sytuacji, gdy abortowane dziecko rodzi się żywe? (fot. YouTube)

Co w sytuacji, gdy abortowane dziecko rodzi się żywe?

Zabieg, przerwanie ciąży, spędzanie płodu – takie terminy są często używane w dyskusji na temat aborcji. Jej zwolennicy mówią o prawach kobiety, o wyborze. Problem polega na tym, że aborcja to nie jest żaden zabieg, a tym bardziej prawo kobiety czy wybór – to zabicie poczętego dziecka.

Wszyscy, którzy tak głośno krzyczą o tym, aby aborcja była przeprowadzana na życzenie pacjentek, nie dostrzegają prawa do życia dziecka rozwijającego się w łonie matki. Nie widzą w ogóle tego dziecka. Co jednak w sytuacji, kiedy abortowane dziecko rodzi się żywe?

Jak donoszą brytyjskie media, co najmniej 120 dzieci przeżyło aborcję w ciągu ostatnich czterech lat. W roku 2005 było 66 takich przypadków. W Kanadzie zaś w latach 2000-2001 na skutek nieudanej aborcji doszło do żywych narodzin 622 dzieci. Dziecko abortowane w tych krajach wcale nie musi mieć stwierdzonych poważnych chorób jako wskazań do aborcji. Wystarczy, żeby rodzice powiedzieli np.: „to nie jest dobry czas na dziecko". Jedno takie zdanie przesądza często o śmierci poczętego, niewinnego życia. Jak jednak pokazują powyższe liczby, wiele dzieci przeżywa aborcję. Nie wiadomo natomiast, co dzieje się z tymi dziećmi po narodzeniu. Jeśli są chore, część z nich być może jest zostawiana na uboczu, aby zmarły, część zaś poddana jest niezbędnej opiece medycznej.

W Polsce nie ma konkretnych danych dotyczących przeżywalności abortowanych dzieci, ale dochodzą sygnały o takich przypadkach. Głośną stała się informacja o dziewczynce, która przeżyła aborcję we wrocławskim szpitalu. Miała ona zdiagnozowany zespół Downa. Kiedy okazało się, że aborcja nie zakończyła się śmiercią dziecka, rozpoczęto reanimację i intensywną terapię. Niestety, po paru tygodniach dziewczynka zmarła. Gdyby nie próba aborcji, dziecko urodziłoby się w odpowiednim czasie i dzisiaj by żyło. Ile jest takich przypadków, nienagłośnionych przez media? Nie wiadomo.

Prof. Dębski, ginekolog ze szpitala Bielańskiego w Warszawie znany jest ze swego podejścia do aborcji. Dał temu pełen wyraz podczas dyskusji na temat dziecka, które uratował prof. Chazan. Szczegółowo opisywał wygląd małego pacjenta i kpił z – jak to określał – sukcesu prof. Chazana. Racja, dziecko umarło niedługo po porodzie, ale była to śmierć naturalna. Nikt nie przyczynił się do zabicia tego maleństwa. Dla rodziców choroba dziecka zawsze jest bardzo bolesna. Tym bardziej, jeśli choroba nie daje szans na przeżycie. Jednak daje możliwość pożegnania się z dzieckiem, przytulenia go i otoczenia całą swoją miłością. Aborterzy woleliby jednak w takich przypadkach podejmować dramatyczne decyzje. Jeśli dziecko z wykrytymi wadami rodzi się, ale nie ma szans na przeżycie to, zdaniem Marzeny Dębskiej, ginekolog ze szpitala Bielańskiego w Warszawie, nie powinno się takiego dziecka ratować, tylko włożyć do cieplarki i poczekać, aż umrze. Czy taką samą metodę stosują lekarze w przypadku dzieci, które przeżywają aborcję?

W artykułach prasowych można znaleźć opisy tego, w jaki sposób są traktowane te maleńkie istoty. „Zapada decyzja o natychmiastowym zakończeniu ciąży. Dziecko rodzi się zniekształcone: skrócone kończyny, wodogłowie i zapewne wady narządów wewnętrznych. Zaraz po urodzeniu traktowane jest jak preparat do badania. Nie zdecydowano jeszcze tylko, czy ma trafić do lodówki, czy do formaliny! Zaraz zapadnie wyrok. Ale uwaga: ono żyje! Leży wraz z łożyskiem w metalowej misce i wyraźnie widać, jak bije mu serce! [...] Dziecko po kilku minutach umiera i trafia do lodówki." To fragment z tekstu Agaty Puścikowskiej zamieszczonego przed dwoma laty w „Gościu Niedzielnym". Ujawnia, że wiele dzieci, u których stwierdzono podczas badań prenatalnych poważne wady, są odkładane na bok w wyniku nieudanej aborcji.

Lekarze popierający aborcję niechętnie wypowiadają się na temat szczegółów, które dotyczą przebiegu terminacji ciąży. Często zresztą dochodzi do tego, że w wielu szpitalach wpisuje się „poronienie" lub „ciąża obumarła" zamiast aborcji, więc tego rodzaju przypadki nie zaliczają się do statystyk. W ten sposób trudno oszacować liczbę przeprowadzanych aborcji rocznie. Cóż dopiero mówić o sytuacjach, kiedy dzieci, mimo próby przerwania ciąży, rodzą się żywe. Lekarze o takich przypadkach milczą. Czyżby za taką postawą stały niewygodne dla nich fakty?

Agnieszka Jarczyk/Stopaborcji.pl

Komentarze

anonim2014.09.28 12:10
@MatkaGorow Co,prawdy nie trawisz,lewacki gimbusie?
anonim2014.09.28 13:40
Degeneratki ateistyczne bez skrupułów skazują dzieci na unicestwienie i jeszcze niektóry się chwalą ile to w własnym nędznym ateistycznym żywocie zabiły.
anonim2014.09.28 15:41
MatkaGorow Wrz "Jaki chory sadysta robi te fotki dla frondy? Skąd ten chory pomysł z ołówkiem?" Pewnie jakiś lewacki zbok-sadysta udokumentował swoje dzieło.
anonim2014.09.28 18:27
1.A jednak są kraje w których spokojnie można przeprowadzić późna aborcję i co wtedy począć z takim problemem? 2. Nieźle tu widać debilizm lewackiej ideologii "róbta co chceta", sex edukacja w przedszkolu, szkole, na studiach a jednak dalej co nie którzy nie wiedzą skąd się biorą dzieci i w jaki sposób zaplanować ciążę. Dla nich nie ważni są "rodzice" abortowanego dziecka tylko fakt, że skorzystają z drogiej usługi i nabiją komuś kieszonkę, tutaj można pokazać jacy to "rodzice" są postępowi.
anonim2014.09.28 18:46
Jak zryty trzeba mieć beret żeby nie zobaczyć prostoty tej kompozycji, mała dłoń dziecka abortowanego w kontekście ołówka którego rozmiar jest prawie wszystkim znany ...prawie bo jak widać po postach co niektórzy nie mieli go w ręku.
anonim2014.09.28 19:04
Widzisz zawsze jest czas na nauka... jo mom nadzieja, że widzisz ino ołówek z czerwonym flekiem i jakiś tam zlepek komórek przez bryle poprawności politycznej....Ja widzę prosty kontekst zdjęcia gołymi oczami.
anonim2014.09.28 20:01
@AnitaF 1.Jesteś pewna , że polskie prawo nie przyjmie takiego "postępowego" charakteru? Ja nie... 2. Fantazje są nawiązanie do Twoich fantazji odnośnie obrońców życia..dodałem tylko taka moja mała dygresję odnośnie powszechnej, często zachwalanej na zachodzie edukacji seksualnej, która rodzi biologicznych imbecylów nic nie wiedzących o np. NPR za to doskonale wiedzących, że "problemu" można się pozbyć w klinice, oczywiście nie za darmo....
anonim2014.09.28 20:42
@AnitaF 1. W świetle nagonki "jaśnie oświeconych" nic nie jest pewne. tyko popatrz co się dzieje..obywatele zanoszą swoje projekty ustaw a "oświeceni" nawet się nad nimi pochylić twierdząc, że wiedzą lepiej. Ja wcale nie pisze że to będzie nagle najbardziej liberalne podejście, ale małymi kroczkami można wiele zdziałać, o ile się nie reaguje. 2. Jakie medialne spekulacje? Przecież wystarczy odrobinę pomyśleć i zadać pytanie jak się ma edukacja seksualna do aborcji? I kto jeszcze wierzy w hasło, że aborcja jest wykonywana non profit ? Co do cierpienia dziecka jesteś pewna, że aborcja jest dla niego bezbolesna ?
anonim2014.09.28 21:49
Co w takiej sytuacji? Chwycić za ostre narzędzie i na zewnątrz dokończyć zabieg. Proste jak drut.
anonim2014.09.29 8:07
@AnitaF 1.Nie wiem skąd jesteś ale poczytaj, posłuchaj różnych "wybawców" z SLD albo TR o tym, że trzeba zmienić prawo do aborcji. Przyczyny społeczne jak to fajnie brzmi prawda ? Lecz odkryjmy karty tego hasełka, wziąłem kredyt na mieszkanko/samochód /wakacje albo nie mam pracy ale po imprezie zachciało mi się fiku miku, no i dziewczyna w ciąży, no to trzeba się pozbyć "problemu" ...bo nie mam za co dziecka wychować ale fiku miku było fajne...i takich haseł odnośnie przyczyn społecznych będzie pełno. Więc rzeczywiście lepiej zabić bo to łatwiej i szybciej niż organizowanie pomocy dla takich osób ze strony Państwa. 2. Fakt napisałaś manipulację ;-) Tekst mówi o późnej aborcji prawda ? Więc jak sądzisz takie dziecko abortowane cierpi mniej? albo w ogóle nie cierpi ? Z innej strony unicestwienie życia to unicestwienie życia a, że jedni to nazywają po imieniu a drudzy nie to już kolejna historia....
anonim2014.10.2 19:39
@AnitaF @MatkaGorow No tak, dla was to nawet 35-tygodniowy płód nie jest człowiekiem. Tyle że po 20 tygodniu płód ma szanse przeżyć, a po 30 - żyć bez inkubatora. Aborcja to najgorsza zbrodnia jaką można było sobie wyobrazić.