19.07.17, 08:30

Czego boi się sędziowska kasta? Stanisław Pięta dla Frondy

Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: Czy przy okazji głosowania nad ustawą o Sądzie Najwyższym może dojść do podobnej sytuacji, jak w połowie grudnia ubiegłego roku?

Stanisław Pięta, poseł PiS: Mam nadzieję, że nie. Liczę, że Platforma Obywatelska i inne ruchy opozycyjne wyciągnęły wnioski z grudniowej kompromitacji. Mam nadzieję, że ludzie, którzy tak często mówią o wolności i demokracji, o poszanowaniu woli Polaków, będą stosować się do zarządzeń Marszałka Sejmu oraz przestrzegać regulaminu.

Opozycja przeżywa teraz pasmo kompromitacji i porażek. Skompromitowali się, walcząc o zachowanie status quo w Trybunale Konstytucyjnym, podobnie podczas grudniowego „puczu”. Kolejne wezwania do obrony komunistycznych sędziów i nadzwyczajnej kasty jakoś do Polaków nie docierają. Przed Sejmem stoi garstka ludzi, dlatego politycy Platformy muszą przeżywać głęboką frustrację.

Muszą podjąć decyzję co do dalszych celów politycznych, ponieważ ich postulaty, patrząc kilka miesięcy wstecz: przyjmowanie islamskich imigrantów, obrona emerytur ubeków i esbeków, a teraz obrona komunistycznych sędziów i ich przywilejów, bezkarności, to pomysły zupełnie wbrew oczekiwaniom Polaków.

A może reforma sądownictwa to ostatnia rzecz, dzięki której opozycja może jeszcze skupić na sobie uwagę opinii publicznej?

Sama taktyka walki politycznej: choćby zebranie ludzi pod budynkiem Sądu Najwyższego ze zniczami, świeczkami, wyświetlenie napisu na budynku SN: „To jest nasz sąd”, to działania przeciwskuteczne, ośmieszające ich organizatorów. Wydaje mi się, że Platforma Obywatelska przeżywa głęboki, ideowy i programowy kryzys. Z jednej strony wydaje się coraz mniej zdolna do podejmowania poważnych kroków politycznych, z drugiej natomiast to rozdrabnianie polityczne, upadek przywództwa, może sprowokować ich do zachowań nieobliczalnych. Mam jednak nadzieję, że posłowie, w poczuciu odpowiedzialności wobec swoich wyborców, w poszanowaniu prawa i obyczaju parlamentarnego, będą zachowywać się tak, jak tego oczekują Polacy i jak wynika z regulaminu. Choć nie mamy do końca pewności, czy to rozchwianie, ta nerwica polityczna, którą dotknięta jest opozycja, nie przełoży się na podobnie skandaliczne zachowania, jak te, które obserwowaliśmy ponad pół roku temu.

Zrozumiałym jest, że opozycja będzie kontestowała propozycje rządu, skąd jednak tak potężny opór środowiska sędziowskiego?

Można zrozumieć, że sędziom nie podoba się pomysł wprowadzenia Izby Dyscyplinarnej. Jednak Polacy oczekują, że przedstawiciele tego zawodu nie będą stali ponad prawem oraz nie będą „sędziami we własnych sprawach”. Trwanie tego systemu sądownictwa dyscyplinarnego, który funkcjonuje obecnie, w którym kolega zza biurka sądzi kolegę zza biurka, oznacza tak naprawdę gwarancję bezkarności. Ten system musi zostać zmieniony, ponieważ takie są oczekiwania Polaków. Sądownictwo w naszym kraju musi zostać usprawnione. Muszą zostać rozbite kliki sędziowsko-adwokackie. Prezes sądu nie może decydować o tym, któremu z sędziów przydzielić konkretną sprawę. Musi to być robione w taki sposób, aby nie było możliwości tworzenia pewnego rodzaju „spółdzielni sędziowsko-adwokackiej”, która za sowitą opłatą gwarantowała zwycięstwo stronie pozostającej w układzie lub dysponującej większą sumą pieniędzy. Kupowanie sprawiedliwości musi się skończyć. Musi skończyć się to upodlenie zwykłego, uczciwego człowieka, którego doświadczyło bardzo wielu Polaków. Koniec tych drwin ze sprawiedliwości.

Jak to możliwe, że tak ważny obszar funkcjonowania państwa przez tak wiele lat nie został oczyszczony, zreformowany?

To skutek układów i porozumień zawartych w Magdalence, przy Okrągłym Stole. Skutek zaniechania naprawy państwa, realizowania pewnej umowy, która gwarantowała tak naprawdę bezkarność sędziom wywodzącym się z PRL. Wbrew temu, co mówił pierwszy prezes Sądu Najwyższego, prof. Strzembosz, to środowisko nie oczyściło się. Ci ludzie deprawowali kolejne roczniki sędziów przystępujących do zawodu. Ta formuła była skrajnie zła. Zasada naboru sędziowskiego musi zostać zmieniona.

Fakt, że nie nastąpiło to przez 28 lat obrazuje słabość III Rzeczypospolitej, która powstała na haniebnym, niedopuszczalnym z punktu widzenia interesu narodowego porozumieniu z przestępczą kliką agentów i kolaborantów.

Bardzo dziękuję za rozmowę.