18.09.20, 20:44Fot. via Wikipedia, CC 0

Czyściec oczami świętych. Oto, jak tam jest

Czyściec jest oczyszczeniem naszej miłości, która ma być podobna do miłości Jezusa Chrystusa, jaśniejącej najpełniej w tajemnicy Jego Krzyża i Zmartwychwstania.

Czyściec jest oczyszczeniem naszej miłości, która ma być podobna do miłości Jezusa Chrystusa, jaśniejącej najpełniej w tajemnicy Jego Krzyża i Zmartwychwstania. Podobnie jak złoto oczyszcza się w ogniu ze wszelkich obcych domieszek, tak miłość nasza oczyszcza się w ogniu cierpienia, prób i doświadczeń dawanych nam z miłującej ręki Boga.

Miłość, jaką odznaczali się Święci była na wzór miłości Jezusowej, gdyż oni pragnęli i pozwolili, aby On już tu na ziemi oczyścił ich miłość. Doświadczenia wewnętrzne opisywane przez nich porównywane są często do cierpień czyśćcowych.

Święci opisując cierpienia dusz w czyśćcu mówią, że ich intensywność nie ustępuje cierpieniom piekła, ale cierpienia te przeżywane są zupełnie inaczej. Dusza cierpi bardzo, ale cierpienie to nie jest cierpieniem beznadziejnym. Jest ono przeżywane w ogromnej radości i tęsknocie z powodu czekającego spotkania twarzą w twarz z miłującym Bogiem. Radość dusz czyśćcowych wynika także z ich pewności zbawienia i jest skutkiem ufnego powierzenia siebie Bogu. Dusza pragnie cierpieć, gdyż pragnie jak najszybciej być u Boga.

Św. Katarzyna z Genui, której Bóg pozwolił już na ziemi doświadczyć cierpień czyśćca, pisze: "Z wyjątkiem świętych w niebie, nie przypuszczam, aby u kogokolwiek można spotkać zadowolenie równe temu, jakie odczuwa dusza w czyśćcu. Wzrasta ono z każdym dniem pod wpływem działania Bożego na duszę, a to działanie wzmaga się w miarę ustępowania jego przeszkody. Tą przeszkodą jest rdza grzechu. Płomień ją pożera, a równocześnie dusza coraz więcej wystawia się na działanie Boże".

Jako przykład obrazujący tę prawdę podaje ona zasłonięte lustro, które nie może odbijać promieni słonecznych. Nie dzieje się to z winy słońca, które świeci nieustannie, lecz z powodu zasłony, w którą spowite jest lustro. W miarę jednak jak zasłona znika lustro coraz intensywniej odbija promienie słoneczne. Św. Katarzyna pisze, że: "W podobny sposób dusza jest pokryta rdzą grzechu, którą stale spalają płomienie czyśćcowe. Im bardziej rdza ginie, tym doskonalej dusza odbija blask prawdziwego słońca, jakim jest Bóg". Promienie słońca są więc obrazem promieni Bożej miłości w duszy człowieka, a także radości jaka udziela się duszy, która coraz bardziej zbliża się do Boga. Gdy oczekuje na pełne szczęście, żadne cierpienie nie jest dla niej za duże, ani zbyt ciężkie. Ona sama pragnie tego bolesnego oczyszczenia, bo wie, że jest to dla niej dar Bożego miłosierdzia - ostatnia szansa na niebo.

Bóg jest przede wszystkim Miłością. Miłość jest Jego najważniejszym i najbardziej właściwym imieniem. Stworzył nas z miłości i przeznaczył do miłości. W serce każdego człowieka wszczepił poczucie miłości i sprawiedliwości. One to sprawiają, że człowiek sam sobie wymierza sprawiedliwość zgodnie ze słowami św. Jana od Krzyża - "pod wieczór życia będziemy sądzeni z miłości". Bóg, który jako pierwszy inicjuje dialog miłości z każdym człowiekiem, czyni to nie tylko w czasie naszego ziemskiego pielgrzymowania, ale również w stanie oczyszczenia po śmierci. W tym trudnym i bolesnym stanie oczyszczania się człowieka wychodzi On na spotkanie w swojej miłosiernej miłości. Miłość ta jaśnieje w Krzyżu Jezusa i jawi się jako miłość wieczna, nieskończona, niewyczerpana, a zarazem bardzo czuła, wrażliwa i pełna tkliwości.

Taka właśnie miłość oświetla życie człowieka, który przechodzi do wieczności, dając mu poznać jego braki, niedomagania, wszelkie plamy i całą rdzę grzechu pokrywającą życie. To właśnie dzięki przeżyciu Bożej bliskości człowiek może poznać stopień własnej nędzy i niedostatku, który każe mu jednocześnie wołać z głębi skruszonego serca: "Odejdź ode mnie Panie, bo jestem człowiek grzeszny" (Łk 5,8).

W tym przeżyciu własnej niedoskonałości i równocześnie ogromnym pragnieniu zbliżenia się do Boga człowiek otwiera się coraz bardziej na przyjęcie szczęścia Bożej miłości. Rodzi się w nim pragnienie odpowiedzi na tę miłość, która zapoczątkowuje proces oczyszczenia. Wszystko to jest dziełem Bożej miłości i ogromnej Jego łaski, która przenikając serce człowieka niejako od "wewnątrz" otwiera go na taką decyzję. Ta miłosierna miłość Boga przenikając człowieka, dosięga jego najgłębszych pokładów, dając mu nie tylko pragnienie, ale i moc uwolnienia się od własnego egoizmu, zafałszowania i chwiejności. Rodzi się wówczas ogromne pragnienie oddania się całkowitego Bogu, aby móc być przenikniętym całkowicie tą Jego uszczęśliwiającą miłością. Czyściec więc nie jest czymś biernym i statycznym. Dusza przeżywając go "płonie" pragnieniem oglądania Bożego oblicza i przebywania w Jego obecności.

Św. Katarzyna z Genui, której Bóg w przeżyciu mistycznym dał poznać czym jest ten proces oczyszczenia, tak pisze: "...ze strony Boga, jak widzę, niebo nie ma zamkniętych bram, lecz kto chce tam wejść, wchodzi. Bóg bowiem jest pełen miłosierdzia, otwiera ku nam swe ramiona, aby przyjąć nas do swojej chwały. Istota Boża jest zarazem zupełnie czysta, nieskończenie bardziej, niż rozum to pojąć może; dusza więc, znajdując choćby najmniejszą odrobinę niedoskonałości, wolałaby raczej rzucić się do tysiąca piekieł, niż stanąć przed majestatem Boga z jakąś zmazą na sercu. Widząc zatem, że czyściec jest przeznaczony na to, by zetrzeć plamy duszy, dobrowolnie się do niego rzuca i znajduje tam wielkie miłosierdzie, uwalniające ją od owej przeszkody".

Z tych słów możemy wywnioskować, że z jednej strony grzech i nieczystość duszy sprawia, że człowiek czuje się "oddalony" od Boga, z drugiej zaś strony pragnie poddać się oczyszczającemu procesowi, aby "przybliżyć się" do Niego. Dusza pragnie oczyszczenia, gdyż pragnie ze wszystkich sił pełnej wspólnoty miłości z Bogiem. Św. Katarzyna tak o tym mówi: "Jeśliby dusza mająca na sobie choćby maleńką zmazę, miała zbliżyć się do Boga w widzeniu uszczęśliwiającym odczułaby to jako krzywdę dla siebie i mękę wielokroć straszniejszą od cierpień czyśćcowych. (...) Dusza nie czułaby się na swoim miejscu, widząc, że jeszcze nie dała Bogu pełnego zadośćuczynienia. Niechby nawet brakował jej moment tylko do odpokutowania, już odczułaby nieznośną udrękę, i dla oczyszczenia jej z tej drobnej zmazy wolałaby raczej iść na dno piekła - gdyby to od jej woli zależało - niż stanąć przed obliczem Bożym, nie będąc jeszcze zupełnie czysta".

W słowach tych widzimy związek cierpienia czyśćcowego z grzechem, którego dopuścił się człowiek w ciągu swojego ziemskiego życia. Grzech oddalił go od wspólnoty z Bogiem. Odtrącając Bożą miłość, postanawiając żyć na własną rękę i ustanawiając - prawa według własnego "widzimisię" człowiek zadał ranę sobie, ale zranił także Ojcowskie Serce Boga, który jak czuła matka nie może zapomnieć "o swym niemowlęciu" (Iż 49,15). W momencie poznania prawdy o własnym grzechu człowiek równocześnie dostrzega jak grzech zrujnował jego wewnętrzne życie, które domaga się odbudowy. Czyściec jest więc stanem oczyszczenia się z tego wszystkiego, co nadal jeszcze plami duszę człowieka i nie odbija w niej pełni Bożego światła.

Św. Katarzyna opisując stan zachwytu duszy pięknem i miłością Boga jednocześnie ukazuje przeżycie cierpienia duszy z powodu własnej niedoskonałości. "Dusza w nadprzyrodzonym świetle widzi, jak Bóg ze swej wielkiej miłości i w nieustannej opatrzności nigdy nie przestaje jej i prowadzić ku całkowitej doskonałości, a czyni to ze szczerej miłości. Jednak nieodpokutowany grzech nie pozwala iść za przyciągającą siłą Boga, czyli za tym pojednawczym spojrzeniem, jaką Bóg ją darzy, by ją przyciągnąć ku sobie. Nadto dusza poznaje, co to za nieszczęście być pozbawionym bezpośredniego oglądania światła Bożego. Właśnie świadomość takiego położenia stwarza męki, jakie dusze cierpią w czyśćcu. Nie znaczy to, by dusze wielką wagę przywiązywały do cierpień, choćby i jeszcze raz tak straszne były. Natomiast uwaga ich głównie jest zwrócona na pewną sprzeczność, jaka zachodzi między nimi, a wolą Boga; widzą bowiem wyraźnie, jak On goreje dla nich czystą miłością, której przecież nie są godne. Dusza, gdy to rozważa gotowa by znaleźć czyściec jeszcze dotkliwszy i porwana siłą miłości ku Bogu, gotowa rzucić się weń, aby tym wcześniej uwolnić się od więzów, oddzielających ją od dobra najwyższego".

Kara za grzech jawi się tutaj nie jako coś bolesnego przychodzącego z zewnątrz, ale jako możliwość jakiej udziela miłosierny Bóg człowiekowi dla jego pełnego "uleczenia" i oczyszczenia z bolesnych skutków wywołanych grzechem. Czyściec jest więc ostateczną możliwością zbawienia przez zadośćcierpienie. Kara czyśćcowa jest leczniczym środkiem, który służy człowiekowi, pozwalając mu wejść w doskonałą wspólnotę z Bogiem i radować się przyjaźnią z bliźnimi. Wszelki zatem rodzaj kar czyśćcowych jest największym darem Boga, który nigdy nie rezygnuje z człowieka. Św. Katarzyna tak o tym pisze: "Dusze w zupełności zgadzają się  z wyrokami Boga, tak że wszystko chętnie przyjmują, co podoba się Bogu, który działa przecież z roztropnego upodobania swego, stąd nawet wśród wielkich swych cierpień niezdolne są myśleć o sobie. One nie widzą nic innego, jak tylko działanie dobroci Boga, który w swoim nieskończonym miłosierdziu wiedzie człowieka do siebie; one nie myślą ani o osobistych cierpieniach, ani o dobru, jakie by im przypaść mogło; gdyby im było dane nad tym rozmyślać, nie miałyby miłości doskonałej".

Mimo, iż udzielanie się Boga duszy w czyśćcu jest łaskawe i pełne dobroci, to jednak posiada ono charakter bolesnego doświadczenia. Im bowiem bardziej człowiek przybliża się do Boga, tym bardziej wzmaga się w nim poczucie niegodności i wstydu, a zarazem szczerej tęsknoty za posiadaniem Go jeszcze bardziej i pełniej. Dojrzewanie duszy do przeżycia Bożej miłości jest przede wszystkim bólem duchowym, którego źródłem jest oddalenie od Boga i jednoczesna chęć powrotu do przebywania w Jego bliskości. Czyściec gładzi więc kary, jakie pozostały człowiekowi po darowanych mu grzechach, których dopuścił się w trakcie swojego ziemskiego życia. Czyściec gładzi też grzechy lekkie. Dopiero więc w momencie zupełnego oczyszczenie się ze wszystkiego, co przeszkadza duszy oglądać Boże oblicze, co utrudnia jej odpowiedź miłością na Bożą miłość, zapoczątkowana zostaje wieczna radość.

 

Św. Jan od Krzyża, opisując etapy oczyszczenia człowieka porównuje je do "wewnętrznych nocy". Ostatni etap oczyszczenia na ziemi nazywa "nocą ducha" i porównuje go wprost do czyśćca: "Cierpienie to jest podobne do mąk czyśćcowych; bo jak tam oczyszczają się dusze, aby mogły ujrzeć Boga w jasnym widzeniu życia przyszłego, tak i tu na swój sposób oczyszczają się, aby się mogły przeobrazić w Niego przez miłość". Oczyszczenie to, jak pisze Święty, przeżywa niewiele osób, a jedynie te, które Bóg chce już tu na ziemi podnieść do najwyższego stopnia zjednoczenia ze sobą.

Pisząc o tym ogromnie bolesnym doświadczeniu życiowym ma trudność, aby wyrazić je słowami. Dlatego porównywanie do czyśćca przychodzi mu z pomocą. W księdze Żywy płomień miłości pisze: "niemożliwe jest, żeby oddać należycie to, co dusza cierpi w tym czasie. Jest to niewiele mniej niż czyściec". Podobnie bowiem jak po przejściu do wieczności Bóg przenika duszę światłem i żarem swej miłości, tak i teraz dzięki światłu i płomieniowi Ducha Świętego, daje jej poznać i odczuć wszystkie słabości i nędze, których do tej pory ona nie widziała ani nie odczuwała. Dusza w tym stanie zderza się boleśnie ze swą naturalną nędzą. Światło Boże, które ją przenika jest dla jej nieczystego i słabego wzroku zupełną ciemnością. Zaś dla jej woli naturalnie twardej i oschłej w stosunku do Boga ten płomień miłości i czułości Bożej zadaje ogromne cierpienia i udrękę. W tym stanie dusza jednak poznaje jasno i wyraźnie swą naturalną nędzę, ubóstwo i zło oraz wszelkie niedoskonałości. Tego płomienia Bożej miłości obfitującego w niezmierne bogactwa, dobra i rozkosze duchowe, będzie ona mogła doświadczać i odczuć dopiero wtedy, gdy Bóg ją całkowicie oczyści i przemieni w siebie.

 

Św. Ojciec Pio, znany stygmatyk dwudziestego wieku, na drodze swego zjednoczenia z Bogiem doświadczył i pozostawił na piśmie wiele wypowiedzi, mówiących o tym, jak Bóg oczyszcza dusze, które pragną Go posiąść w tym życiu. Przeżywając proces bolesnego oczyszczenia tak pisał do swego kierownika duchowego: "Stan mój jest ogromnie przykry, okropny wprost przerażający. Wszystko zarówno wokół mnie, jak i we mnie jest ciemnością: nieprzenikniony mrok w umyśle, utrapienia woli, udręczenia w sumieniu. W swoim wnętrzu odczuwam cierpienia i równocześnie utrapienie i niespokojne pragnienie miłości Bożej".

Wyznaje jednocześnie, że "aby dusza mogła wznieść się do kontemplacji Boga, musi najpierw być oczyszczona ze wszystkich niedoskonałości. Dotyczy to nie tylko pozbycia się aktualnych niedoskonałości - co dokonuje się przez zmysłowe oczyszczenie - ale także wyzwolenia się ze zwyczajnych niedoskonałości, którymi są pewne uczucia (przywiązania), zwykłe niedoskonałości. To oczyszczenie zmysłów nie zmierza ku temu, by je wykorzenić, gdyż one pozostają w duszy niczym korzeń w ziemi. To oczyszczenie dotyczy ducha i dokonuje się w ten sposób, że Bóg swoją najwyższą światłością przenika duszę w całości, przeszywa ją niejako dogłębnie i w całej pełni odnawia.

To najwyższe światło, którym Bóg napełnia wspomniane dusze, zstępuje w nie w ten sposób, że wówczas one odczuwają ból. Dusze przeżywają wtedy uczucie opuszczenia, co z kolei powoduje wyjątkowe, krańcowe utrapienie aż po doświadczenie wewnętrznej agonii. Obecnie te dusze nie mogą w żaden sposób pojąć Boskiego oddziaływania tego najwyższego światła. Dzieje się tak z dwóch powodów: pierwszy z nich to samo światło, które z jednej strony jest tak wspaniałe i pełne subtelności, że przekracza faktyczne możliwości duszy. I dlatego raczej staje się powodem powstania ciemności i udręki niż samego światła. Drugi powód, dla którego dusza nie może pojąć tego Boskiego działania, to miernota i brak jej niewinności. I dlatego to najwyższe światło nie tylko, że napełnia ją ciemnością, ale przynosi ból i udrękę. I oto w miejsce pociechy dusza napełnia się cierpieniem przez nowe ciosy, które są odczuwalne we władzach zmysłowych i duchowych. Są to straszliwe i wprost przerażające cierpienia.

To wszystko dzieje się już na samym początku, bo światło Boże zastaje dusze nieprzygotowane do zjednoczenia się z Panem. Z tego względu owe światło dokonuje dzieła oczyszczenia. Kiedy to działanie się kończy i dusze zostają oczyszczone, wówczas światło je opromienia i napełnia blaskiem kierując ku doskonałemu zjednoczeniu z Bogiem".

 

Święta Faustyna również bardzo plastycznie opisuje oczyszczenie duszy człowieka, którą Bóg wybiera i przygotowuje do doskonałego zjednoczenia ze sobą. Pisze ona, iż człowiek odczuwa wówczas bardzo głęboko, że nie miłuje Boga jak On tego żąda. W miejsce dawnej obecności Boga przychodzi oschłość, duchowa posucha; potęguje się tęsknota za Bogiem, a jednak jakby górę biorą wszystkie błędy, które uświadamiają człowiekowi własną nędzę. W całej duszy zapada ciemność i udręka.

Doświadczenie to przypomina czyściec. Bóg przeprowadza człowieka przez takie wewnętrzne oczyszczenie całej jego zmysłowej i duchowej natury, żeby go doprowadzić do zjednoczenia ze sobą. I nie staje tu człowiek tylko wobec sądu, ale staje raczej wobec potęgi samej miłości, którą jest Bóg. Ogarnięty tą miłością może wołać:

O płomieniu Ducha Świętego,

który mnie oświecasz, abym mogła zobaczyć ciemność moją

który mnie dotykasz, abym mogła odczuć twardość moją

który mnie przenikasz, abym mogła doświadczyć całej nędzy mojej

oczyść mnie i wypal, abym mogła zjednoczyć się z Jezusem - JEDYNĄ MIŁOŚCIĄ moją.

Amen.

s. Anna Czajkowska, s. Irena Złotkowska. Jak pomagać duszom czyśćcowym ? Jałmużna

Więcej informacji: http://www.wspomozycielki.pl/

Komentarze

Zgrywus2020.09.20 16:29
W czyśćcu jest dużo liści - i się nimi dudę czyści.
Jan Radziszewski2020.09.19 14:20
Oto radocha w czyśćcu dusz pokutujących u bram PIEKŁA!" +++ - Nie odmawiaj Mi. Moja córko, dziś pójdziesz ze Mną w ciemną posiadłość Mojego wroga, aby zobaczyć, jak cierpią te dusze, które Mnie odrzuciły. - Jezu, czy one są na zawsze zgubione?! - + Te w piekle, tak. + Inne, w czyśćcu, (tego który się znajduje u bram piekła) - są ocalone przeze Mnie i przez Moich umiłowanych, którzy wynagradzają i czynią pokutę.+ Nie bój się, ponieważ Moje Światło chroni cię i Ja jestem z tobą. + Znalazłam się pod ziemią. To przypominało podziemną pieczarę, mroczną, oświetloną jedynie przez ogień. + Było wilgotno, a ziemia lepiła się do stóp jak nieprzyjemne, czarne błoto. + Widziałam wiele dusz w rzędzie. + Były one przywiązane i jedynie ich głowy były widoczne: twarze w agonii. + Panował ogłuszający hałas, jakby maszyn przy pracy, połączony z wieloma wrzaskami, biciem młotów i rozdzierającymi krzykami. + Przed tymi głowami stał ktoś z ręką wyciągniętą i napełnioną lawą, chlapiąc nią twarze nabrzmiałe z powodu oparzeń. Zrozumiałam, że to był szatan. + Nagle zauważył naszą obecność. + Odwrócił się krzycząc: „Popatrzcie na nią!” + Splunął na ziemię z obrzydzeniem i wściekłością. „Nędzny robak. + Popatrzcie na nią! + Za naszych dni mamy nawet robaki przychodzące wysysać nam krew. Idź i... (...) „Rzucił przekleństwo. + Powiedział mi: „Popatrz!" I rzucił jeszcze raz lawą w te twarze. + Usłyszałam, jak krzyczeli: „Pozwól nam umrzeć!" + A szatan, który miał wygląd szaleńca błyskającego wściekłością, do mnie przyjdziecie!" + Pomyślałam, że pomimo tych gróźb, byłoby szaleństwem wyobrazić sobie, że na końcu on zwycięży. + Z pewnością potrafił odczytać moją myśl, ponieważ z pogardą i grożąc mi powiedział: „Nie jestem szalony!" Wtedy ze złośliwym uśmiechem odwrócił się w stronę dusz, mówiąc im tonem ironicznym: "Czy usłyszeliście? Ona wzięła mnie za szaleńca!” + I sarkastycznie: „Drogie i kochane dusze, każę wam zapłacić za te słowa
Jarek2020.09.19 14:02
W Biblii nie ma ani słowa o czyśćcu. Czyściec KK wprowadził dogmatem bodajże w XV wieku. Nieźle zarobił na sprzedawaniu odpustów. Odnośnie świętych - kto dał ludziom "wiejadło" do ręki?.
dlek2020.09.19 13:29
dobrze, że są naiwni ludzie którym innym wierzą..ja umierałam...czyśćca nie widziałam...było tylko niebo i piekło...a w piekle ludzie niesprawiedliwie osądzeni...bo w Sądzie bierze udział Szatan, pan kłamstwa
Anonim2020.09.19 10:47
Kolejna paranoja otumaniająca przez całe wieki ciemnych prostaczków . Polityka KK : zniszczyć wszelką jaśniejszą ludzką myśl ludzką , spalić ( jak Bibliotekę Aleksandryjską , czy inne światłe księgi w późniejszych wiekach ) . Wszystko to było herezją co nie zgadzało się z planami rzymsko katolików w opanowaniu świata . Działali wszystkimi dostępnymi środkami . Ogniem , mieczem , strachem , niespotykaną nigdy wcześniej ani później propagandą . Jezus przepowiedział , że po nim nastąpi ucisk , jakiego świat nie widział . Nastąpił . To były wieki ciemne i taki ucisk jakiego świat nie widział . Nie tylko ciemnego plebsu , ale również mieszczaństwa , szlachty , magnaterii i królów . Wszyscy w swych działaniach musieli mieć akceptację KRK . Niektórzy światlejsi Katolicy zaczęli się odłamywać od głównego nurtu . Nastały wojny religijne , powstały odłamy . A teraz to już koniec . Wiele przepowiedni już się sprawdziło . Myśl ludzka obiegła świat , prości ludzie będą uważali rządzących nimi za głupców . Tak jest .Jeszcze za czasów PRL darzono rządzących jakąś estymą . Teraz ludy czują do nich pogardę .Nastały niespotykane nigdy wcześniej zmiany klimatu . Nie znikną a z roku na rok się powiększają i będą się zwiększać coraz szybciej . Pogłębia się na świecie głód i toczą ludzkość zarazy . Coraz częstsze trzęsienia ziemi . Wszystko tak bardzo się zmieniło tylko w ciągu jednego pokolenia . Jest garstka ludzi światłych , którzy nie zasnęli i widzą wszystko . Wiedzą , że Pan jest blisko i czuwają . Reszta śpi .
Anonim2020.09.19 11:40
Ta myśl ludzka obiegająca świat to internet gdyby ktoś się nie domyślił . Coraz szybszy tak jak coraz szybsze będą zmiany klimatyczne i geologiczne na ziemi , które pognębią a w końcu zniszczą człowieka . W międzyczasie jeszcze człowiek sam w dużym stopniu przyspieszy ten proces . Wszystko musi się wypełnić .
Anonim2020.09.19 12:28
Zmiany klimatyczne każdy poznał na własnej skórze . Geologiczne jeszcze niewielu . Skorupa ziemska się zdestabilizowała . Jedna tylko tama chińska przesunęła oś ziemi o bodajże o 1,5 stopni . A cały przemysł wydobywczy w jakim stopniu ją zdestabilizował tego nikt nie jest w stanie obliczyć . Coraz częściej powstają dziury w ziemi , wybuchają wulkany , następują trzęsienia ziemi . Coraz szybciej topi się wielka zmarzlina , lodowce . Szybko , szybciej , coraz szybciej . Od ok. 150 lat . No to ile czasu jeszcze zostało ? Jedno pokolenie ? Może nawet nie tyle . To nie Bóg człowieka karze . Człowiek sam dopuścił do siebie Szatana by ten go zniszczył . A czym lub kim jest ten Szatan , który człowieka opętał i od dawna rządzi światem to już sami dochodźcie . Nie zapominajcie jednak o tym , że w czasach proroctw czy przepowiedni ludzie mieli inną wiedzę i inną mentalność niż obecnie .
Zbg.2020.09.19 10:27
Bardzo piękna bajka o czyszczeniu duszy po śmierci człowieka.Na lekcji religii małe dzieci tego nie pojmą.
Ciemna strona przemocy vs ciemna strona Miłości2020.09.19 9:26
Jest tylko piekło - Niebo to piekło, czyściec to piekło, ziemia to piekło, piekło to piekło. Jak wmówisz sobie przez całe życie - poszcząc i pokutując nie wiadomo za czym, że niczego nie potrzebujesz, że wystarczy ci do szczęścia ucałowanie jego śmierdzących stóp - to będzie to dla ciebie wieczna nirwana. Jeśli dasz sobie wmówić że pierwsza istota co wyglądała jak kula energii nie jest bałwanem , ale za to jest cokolwiek co pochodzi ze Świata to skończysz jako oko na skrzydle Adama/Jezusa/Gabriela, Jeśli dasz sobie wmówić że coś co urodziło się z penisem może być kobietą - jesteś żołnierzem grzechu, - on na tym żeruje - mówi że nienawidzi homoseksualizmu i L G B T. A jak mężczyzna nawrócony z takich grzechów ma uznać retorykę że jest żoną syna bożego? Jak ma się tym nie gorszyć?
Antychryst vs Antychryst2020.09.19 8:52
W praktyce masz siebie ćwiczyć jako popychadło - w nieskończoność gotowe na cierpienie i wieczne dosłowne usługiwanie, i masz siebie kochać jako coraz większe popychadło - czyli sobie wybaczać. Jak pan twój każe umartwiać się głodującymi murzynkami po drugiej stronie globu - to się umartwiasz. Jak widzisz szerzące się zepsucie seksualne kobiet to masz mieć pokorę bo pan twój ma wszystko pod kontrolą.
rebeliant2020.09.19 0:51
Mało tego - po tamtej stronie wyrównanie ma również polegać na tym, że ci którzy nie mieli normalnego przeżycia życia ludzkiego ... z porządnym seksem włącznie drodzy ojczowie kościoła to tam te dobra zrabowane w tym życiu odzyskają. Wielkie wyrównanie będzie się składać nie tylko z baciorów dla oprawców, ale również z pozytywnych zajść, a mianowicie ten komu nie było dane w pełni przeżyć życia doczesnego tam tą szansę mieć będzie. Z porządnym seksem z orgazmami włącznie moi drodzy ojczulkowie przenajświętsi. Swoją drogą, to wy tak opisujecie tą wieczność w niebie, że lepiej by było wylądować gdzieś pomiędzy, bo żeby żyć pełnią życia to musi się coś dziać, a jeśli chodzi o człowieka to muszą to być właśnie wszystkie elementy życia doczesnego, lecz oczyszczone z kolców szatańskich. Nie róbcie z Boga guru sekty, której członkowie w stanie odurzenia narkotykowego... Bóg też nie będzie robić z siebie jakiejś tancerki do oglądania dla zahipnotyzowanych. Tak w ogóle... przestańcie wróżyć o tym co jest po drugiej stronie. Bo wiecie tyle co sami sobie wmówicie.
rebeliant2020.09.19 0:28
Ponoć w czyśćcu Bóg pozwala ofiarom gwałtu gwałcić swoich oprawców - bo skoro tu dozwala na taki krzyż, to jakże tam miałby pozbawiać szansy na wyrównanie krzywd. Właśnie na tym ma między innymi polegać czyściec, że pokrzywdzeni staną przed skutecznym wyborem - dowalić swoim krzywdzicielom, czy też im darować.
Alicja2020.09.18 23:30
Dziękuję za poparcie,ta mistyczka opisywała męki czysciowe jako podobne do deprywacji sensorycznej.miałam przez kilka dni w czasie nieprzyjemnego okresu mojego życia i dlatego zapytałam Pana Boga, dlaczego.Nikomu z całego serca czegoś takiego nie życzę.
tymczasem w prawdziwym świecie2020.09.18 22:55
Jak podaje RMF FM, ksiądz Józefowi G. z Ostrowca Świętokrzyskiego został aresztowany na trzy miesiące. 58-letniemu proboszczowi postawiono m.in. zarzuty wykorzystywania seksualnego osoby małoletniej. Do przestępstwa miało dojść w latach 2005-2006, kiedy pełnił posługę kapłańską w parafii Miłosierdzia Bożego w Tarnobrzegu.
Po 11 ...2020.09.18 21:25
Skoro bóg przepuszcza przez czyścieć ŚWIĘTYCH, to my zwykli niezbyt święci mamy przerąbane :(((
Elka2020.09.18 21:55
Po 11..." Przeczytaj uważnie.... Przecież tam pisze, że trzeba wierzyć w Boże Miłosierdzie! Bóg każdą duszę uleczy, aby ona tego chciała i żałowała za grzechy!.... Bóg jest Łaskawy, pełen Miłosierdzia! Wiara czyni Cuda!
Alicja2020.09.18 21:12
Mistyczka niemiecka niewymieniona tutaj też opisywała, jak cierpią dusze czysciowe, jeśli tak jest to lepiej żyć tutaj 100 lat w udrece i bólu, niż rok w czyśćcu.I nie smiejcie się, wszystkie nasze czyny są zapisywane.Snilo mi się przed kilkunastu laty,że stoję z innymi duszami przed Kimś, któremu spowiadalismy się z całego życia, ja stojąc przed Nim zaczęłam spokojnie mówić, a na koniec padło pytanie ,a..........i został wymieniony największy grzech mojego życia i o którym nikt nie wiedział. Sen miałam w odpowiedzi na pytanie skierowane do Pana Boga i mój płacz. Jak się obudziłam przestałam się wyzalac
Renata2020.09.18 21:57
Alicja!... Ja ci wierzę, nie zmyślasz tego.... Wiem że tak jest!
Urszula2020.09.18 22:05
Podaj werset z Biblii, który mówi, że czyściec istnieje. Chciałaby poczytać na ten temat.
Mateusz Morawiecki2020.09.18 21:09
Z okazji rozpoczynającego się żydowskiego Nowego Roku 5781, składam Państwu serdeczne życzenia pomyślności, szczęścia i pokoju. Szana Towa Umetuka!
Katarzyna2020.09.18 22:00
Dlaczego podpinasz się Lechu pod Publiczną Osobę z Rządu !.... Przecież to jest karalne! Sam nie miałeś śmiałości tak napisać...! Znów cię tchórz obleciał!?
sylwe2020.09.18 21:00
czy za czasów Chrystusa ,mówiono coś o czyśćcu, czy go ktoś potem wymyślił ?
violencja2020.09.18 23:14
Mówiono. Łk 12, 58-59: „Gdy idziesz do urzędu ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie pociągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, póki nie oddasz ostatniego pieniążka”.
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2020.09.18 20:54
wszystkie te "wizyty" w czyśćcu to wynik choroby psychicznej na tle religijnym! przy dzisiejszych osiągnięciach psychiatrii i skuteczności leków, osoby mające "kontakt" z czyśćcem byłyby szybko wyleczone z omamów i halucynacji...
Iwona2020.09.18 22:04
Ty "kretynie..." Przecież ty jesteś największym psychopatą!...... W dodatku chory z nienawiści do wszystkich, ......nawet do siebie...! Lecz nogi, bo rozumu już nie masz!
Urszula2020.09.18 22:09
Ja to raczej w twoich słowach widzę nienawiść, a to jest oznaka problemów natury psychicznej. Zaatakowałaś człowieka bo co? Bo ma inne poglądy niż ty? Wolno mu.