22.07.14, 20:16

Dwa zgony w miejscu kultu Elvisa Presleya

Według pierwszych ustaleń Paul MacLeod, jeden z najsłynniejszych fanów Elvisa Presleya zmarł w następstwie napadu jaki miał miejsce drzwiach swojego domu „Graceland Too”. W dniu 15 lipca, około godziny 11.00, 28-letni mężczyzna, zapukał do domu-muzeum Elvisa Presleya i zażądał pieniędzy. Kurator prywatnego muzeum Paul MacLeod postrzelił go z broni palnej w klatkę piersiową. MacLeod nie został oskarżony i współpracował z policją przy badaniu sprawy. Niemniej w dwa dni później 177 lipca został znaleziony martwy na krześle przed swoim muzeum.

Paul McLeod był twórcą muzeum pamiątek po Elvisie Presleyu. Jego dom był słynny z tego, że można go było zwiedzać przez 24 godziny na dobę. Właściciel obiecywał, że o którejkolwiek godzinie zwiedzający nie zastuka do niego, zostanie wpuszczony do środka. Najwyżej, jeżeli trafi na nieliczne godziny jego snu, zobowiązany jest do mocniejszego walenia pięścią w drzwi. Uzależniony od coca-coli Paul McLeod twiedził, że posypia jedynie parę godzin w ciągu doby.

Ameryka posiada wiele prywatnych muzeów i izb pamięci, zakładanych przez pasjonatów, jak na przykład Muzeum Titanica założone przez Johna Whitmana. Obsesja tworzenia muzeum Elvisa trwała u MacLeoda 60 lat i obejmowała dwa pokolenia: syn Pawła, noszący znaczące imiona: Elvis Aron Presley MacLeod, pomagał ojcu zarządzać kolekcją.

„Graceland Too” mieści się w domu pomalowanym na kolor różowy, kolor samochodu- cadillaca w którym nieraz pokazywał się swoim fanom Elvis. Pomieszczenia, włącznie ze schodami i hallem wypełnione są tam pamiątkami. Nie ma tam wolnej przestrzeni, nawet sufity stanowią przestrzeń ekspozycji. Nagrania współczesne Elvisowi i później tłoczone płyty CD, przedmioty używane przez Elvisa, autografy, zdjęcia, przedmioty codziennego użytku gwiazdora, fotosy z filmów i teledysków, a nawet przedmioty stanowiące elementy scenografii z filmów, filiżanki z których raczył się kiedyś napić.

Paul McLeod praktycznie nie opuszczał swojego różowego muzeum. Uważał że jego życie miało paralelne momenty z życiem swojego idola. Zmarły wypowiedział się niegdyś dla CNN, że gdyby przez to mógł sprawić, żeby Elvis wrócił z zaświatów, to by oddał za niego własne życie.

MP/RoadsideAmerica.com

Komentarze

anonim2014.07.22 20:39
po co to
anonim2014.07.23 8:21
Idolatria