05.10.16, 16:30fot. wikipedia

Gen. Ryszard Grosset dla Frondy: Czy Polska jest zabezpieczona przed powodziami?

Tomasz Wandas, Fronda.pl: W ostatnich dniach mamy do czynienia z sporymi opadami deszczu. Media już podają informacje o setkach interwencji straży pożarnej. W jakich sposób działa dziś straż, co zmieniło się w ostatniej dekadzie?

Gen. Ryszard Grosset (Autor nowoczesnych procedur postępowania służb ratowniczych m.in. w odniesieniu zagrożeń terrorystycznych, wprowadził do wykorzystania w PSP nowoczesne techniki poszukiwawcze, były rektor Wyższej Szkoły Zarządzania i Prawa im Heleny Chodakowskiej w Warszawie): Sporą nauczkę dostaliśmy od powodzi w roku 1997. Wtedy to właśnie cały system antypowodziowy był totalnie nieprzygotowany do odpowiednich działań. Po pierwsze dlatego, że odpowiedzialność była zbiorowa - gdy wielu odpowiada to za cokolwiek to tak naprawdę nie odpowiada nikt - po drugie, jeszcze nie mieliśmy zorganizowanego systemu ratowniczego i nie mieliśmy tak dobrego sprzętu jak mamy w tej chwili. Kolejnym dużym krokiem do przodu były polskie rozwiązania i polskie wynalazki w tym zakresie min. mobilne zapory przeciwpowodziowe wypełniane wodą, które są produkowane w Polsce przez firmę „Lubawa”. Zdecydowanie zrewolucjonizowały one dawny obraz pomocy. Tę zaporę dzisiaj można naprawdę błyskawicznie dzisiaj rozłożyć. Można ją też łatwo podwieźć pod obwałowania i podwyższyć je tym czego w warunkach powodzi mamy zdecydowanie najwięcej, czyli zachowujemy zasadę woda - wodą. Najlepiej walczy się tym czego mamy w nadmiarze. Wodę z zapór spuszczamy z powrotem do rzeki, kiedy poziom wód jest już bezpieczny.

A czynnik ludzki? Nie chcę absolutnie porównywać predyspozycji fizycznych dzisiejszych strażaków z tymi sprzed dwudziestu lat ale bardziej chodzi mi o warunki w jakich musieli pracować. Czy pracowano tyle samo w sytuacji zagrożenia 24h na dobę?

Proszę pamiętać o jednej rzeczy. Kiedyś nie było rozwiązań systemowych. Nie było krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego, który pozwala na przemieszczanie jednostek, jednostek również OSP. Wtedy, jeśli chodzi o przegrupowania większych sił byliśmy skazani wyłącznie na państwową straż pożarną, dzisiaj możemy wykorzystać również ochotników. Poza tym coraz większa uwagę przywiązuje się do przygotowania do konkretnych sytuacji, działań między innymi powodziom.

Właśnie na powodziach chciałbym się zatrzymać.

Powodzie są czymś co w Polsce występuje cyklicznie, są zjawiskiem powtarzalnym. Wobec tego specjalne szkolenia, specjalne przygotowanie, wypracowanie procedur postępowania, kupno specjalistycznego sprzętu, opracowywanie w naszych ramach możliwości tego sprzętu. W tym momencie możliwości reagowania są kilkukrotnie większe niż kilkanaście lat temu.

W jaki sposób zagrożeni powodzią obywatele mogą zabezpieczyć się przed niebezpieczeństwem?

Przede wszystkim powinni bezwzględnie podporządkować się kierującym akcją. My od roku 2007 stoimy w zupełnie nowej sytuacji.

Dlaczego?

Dlatego, że mamy ustawę o zarządzaniu kryzysowym. Posiadamy nowy system zarządzania kryzysowego. Na dodatek od niedawna posiadamy skuteczne sposoby powiadamiania, systemy regionalne, które przekazują informacje, które kiedyś były przekazywane bądź przez media, pod warunkiem, że człowiek włączył radio, bądź przez propagandę szeptaną dzisiaj są przekazywane za pomocą smsów. Również prosta jest kwestia zorganizowania się, gdyż struktury zarządzania kryzysowego są bliżej obywatela, potencjalnego zainteresowanego.

Znacząco zmieniła się kwestia informowania o zagrożeniach, w sensie na przykład informacji płynących INGW o stanach wód, o przewyższeniach stanów wód i o prognozach na najbliższy czas. Dzisiaj praktycznie każda komenda powiatowa ma dostęp do tych informacji, więc dużo wcześniej – chyba, że walczymy z powodziami opadowymi, które są zjawiskiem nagłym – możemy uzyskać odpowiednie informacje aby wcześniej móc się zabezpieczyć. Dzisiaj jesteśmy w stanie przewidzieć jaka będzie wysokość fali kulminacyjnej, kiedy ona przyjdzie. Dzięki tym informacjom jesteśmy też w stanie odpowiednio zorganizować ludzi przez centrum zarządzania kryzysowego tak, aby nikomu nie stała się krzywda.

Jak natomiast obywatel absolutnie nie powinien się zachować podczas interwencji?

Jeśli chodzi o powódź to jest prowadzona od kilku lat szeroka akcja edukacji bezpieczeństwa. Na głównej stronie internetowej państwowej straży pożarnej jest pełen instruktarz dotyczący zachowania się przed nadejściem fali kulminacyjnej, w momencie kiedy ona nadchodzi i po jej przejściu. Są tam podane wszystkie wytyczne, które człowiek powinien zrealizować aby zminimalizować straty wynikające z powodzi.

Czy te informacje są wystarczające?

Nie są wystarczające i jest to kamyczek do ogródka w stronę mediów.

To znaczy?

Tego typu strony potrzebują odpowiedniego rozgłosu, inaczej naprawdę niewielka część ludzi w ogóle na nią patrzy. Potrzeba promocji akcji, mówiących właśnie o wzorcach zachowań. Potrzeba zdecydowanej współpracy między mediami a strażą.

Które rejony Polski są najbardziej podatne na cykliczne powodzie?

Dorzecza Wisły i Odry zwłaszcza na południu kraju. Jest taka prawidłowość, że im większy spadek tym szybsze przemieszczanie się fali kulminacyjnej. W tych miejscach zbiegają się setki małych rzeczek, potoków, które uzupełniają nurt głównych cieków i tam, te zjawiska przebiegają najgwałtowniej.

Reszta kraju jest bezpieczna?

Jeśli chodzi o resztę kraju, między innymi o Polskę centralną, to jest zdecydowanie lepiej. Z reguły – chyba, że przyjdą nawałnice – są to rejony bezpieczne i przewidywalne. Łatwo, więc dzisiaj w dobie tak dobrego sprzętu przewidzieć zagrożenie i mu zapobiec. Kolejnym punktem zapalnym jest oczywiście północ, ale tutaj chodzi o ukształtowanie terenu, tereny depresyjne i o ewentualność cofki na Bałtyku.

Bardzo dziękuję za rozmowę.