28.02.21, 15:30

I Ty w marcu możesz wyprosić cud u św. Józefa!

Jest taki czas w roku, w którym Niebo wydaje się być szczególnie otwarte dla czcicieli św Józefa. W ogłoszonym przez Ojca Świętego roku św Józefa ten marzec będzie szczególnie „mocny”. Zapraszamy zatem do nabożeństwa o wyproszenie Łask, według Bł. Bartolo Longo.

W książce „Miesiąc ku czi św Józefa; Nabożeństwo o wyproszenie łask” autorstwa błogosławionego Bartolo Longo można przeczytać o wielkiej łasce otrzymanej przez wstawiennictwo św. Józefa. Opisywane zdarzenie nie jest jedynym cudem uczynionym przez św Józefa. Codziennie za jego wstawiennictwem ma miejsce wiele wspaniałych wydarzeń. Jedno z tych najwspanialszych zdarzeń zostało opisane przez przez hrabinę Mariannę de Fusco, matkę dziewczynki obdarzonej łaską przez św. Józefa. Oto jak wspomina to matka.

Rankiem 13 marca 1888 roku, jak pisze hrabina de Fusco w swym świadectwie, w mym domu przygotowywano trumnę. Straciłam już syna, Biagio, który umarł w bardzo młodym wieku z powodu czarnej ospy, którą zaraził się w Neapolu. Madonna zabrała do siebie jego duszę w święto różańca świętego, 2 października 1887 roku, w godzinie, w której w Pompejach jest najwięcej pielgrzymów.

Moja droga córeczka Joanna piętnaście dni później została zaatakowana przez zaraźliwą, śmiertelną chorobę. Rana w mym sercu była podwójna. Łzy, modlitwa, wołania do naszej niebiańskiej Matki. Powrót do zdrowia był daleki i niepewny. Suchy, gwałtowny kaszel był w jej zmęczonym ciele jak cień czarnej ospy. Męczyły ją duszności, powoli opuszczał ją oddech życia.

Pomyślałam, że lepiej uciec z dala od miejsca przesiąkniętego zakażonym powietrzem, z Neapolu, by mogła oddychać tym napełnionym miłosierdziem Maryi w naszej Dolinie Pompejańskiej. Przyjechała do nas, do Pompejów, w święta Bożego Narodzenia. Pragnęła modlić się wraz z nami w tę świętą noc przy Maryi. Jednak ja na to nie pozwoliłam. Ona mimo to wyszła z naszego domu, by w ostatni dzień roku podziękować swej boskiej Dobrodziejce.

Tamtego ranka powietrze było wyjątkowo przenikliwe. Od razu zapadła na zapalenie płuc, typowe skutki dla czarnej ospy. Powróciła gorączka i od tego dnia rozpoczęły się spazmy i bóle mej córeczki. Każdy odgłos jej kaszlu ranił me uszy. Rozumie to każda matka. Biedaczka nie mogła nawet odpocząć z powodu swędzenia, bólu pleców i płuc. Pragnęła, by wszyscy rozpoczęli nowennę pompejańską. Moje sierotki nie opuściły ani jednego dnia modlitwy za życie mej córki. Jednak wszystko wydawało się przesądzone. Ból ją przeszywał, gorączka nie ustępowała, wieczny i obfity pot odbierał jej resztki sił.

Po dwóch miesiącach wiecznej walki życia ze śmiercią pomyślałam, że musi zadbać o sprawę swej duszy. Dwa razy przyjechał tutaj jej spowiednik z Neapolu, święty brat, hiszpański dominikanin ojciec Clemente Armentia. W pokoju chorej kilka razy sprawowano Boski Sakrament, a ona przyjęła komunię świętą. By nie stracić jej obecności, nauczyłam się, że należy czynić wszystko, co w ludzkiej mocy, bo jeżeli Bóg uzna za stosowne, uchowa ją przy życiu.

Jej lekarz z Neapolu, profesor Generoso Grimaldi, nie mógł być tu każdego dnia. Pokierował mnie do lekarza z miejscowości Torre Annunziata, który od wielu lat zajmował się naszymi przytułkami i drogimi sierotkami, doktora Elia Rossiego. Znalazł on dużo sposobów i sugerował wiele, by przywrócić siły mej córce, ale wszystko na marne.

Byłam przekonana, że tylko Boży cud może ją ura­tować. By zadowolić również krewnych, słuchałam innych cenionych lekarzy z Neapolu. Najpierw profesora Diego Pirontiego, który szczerze przyznał, że choroba była nadzwyczaj poważna, nie było nadziei na przeżycie. Można było ryzykować operację nakłuwania, ale jej ciało było tak słabe, że nie zdołałaby przeżyć. Po krótkim czasie lekarz powiedział rodzinie, że dziewczyna umrze, podobnie jak inna młoda kobieta Stella Masucci. 

Chcąc wykorzystać wszystkie ludzkie środki, za radą przyjaciela, udałam się do profesora Oliva Boscorealego, który potwierdził diagnozę doktora Pirontiego. Wysłuchałam też opinii dwóch cenionych profesorów z Neapolu: profesora Cardelliego oraz Capozziego. Pierwszy skierował takie słowa do mego brata: „Przykro jest mi to mówić, ale hrabina straci swą córkę”.

Lekarze zalecili kilka lekarstw oraz mleko jako podstawowy pokarm. Moja córeczka nie wzięła żadnego leku, nie tolerowała niczego, nawet mleka, nic nie trawiła. Znaliśmy osobiście lekarza z Castella­mmare di Stabia, doktora Sebastiano Gentilego. 

To ostatni lekarz, jakiego wołamy – powiedziała mi Joanna – Uwierzę w jego słowa. Jestem zmęczona ciągłym badaniem i nakłuwaniem”. Ze sposobu, w jaki mówił doktor Gentile, zrozumiała, że nie ma dla niej ludzkiego ratunku, ponieważ konsekwencją zapalenia płuc jest gruźlica. Gorączka wyczerpała organizm, a niedożywienie prowadziło do śmierci.

W tak strasznej sytuacji minął luty. Rozpoczynał się marzec i zakończyliśmy nowennę do naszej najświętszej Dziewicy z Pompejów. Był piątek, 9 marca, dzień, w którym cały Kościół katolicki rozpoczyna nowennę przygotowawczą do święta patriarchy – św. Józefa. Wiedząc, że każdy chcący otrzymać łaski od Maryi musi najpierw pojednać się z jej Synem, wraz z moją córką wyspowiadałyśmy się w tym samym dniu i przyjęliśmy wszyscy komunię świętą. 

Zawsze czciłam św. Józefa. Rozpoczęła się budowa w sanktuarium, ołtarza ku czci Głowy Świętej Rodziny, Opiekuna Kościoła Powszechnego. W momencie zwątpienia, które dopadło mnie tamtego dnia, zwróciłam się z dziecięcym zaufaniem do Maryi z Pompejów i do św. Józefa: „O wielki święty, jeżeli w dniu swego święta wybłagasz mi u swej najświętszej małżonki łaskę dla mej córki, będę głosić światu ten cud i przyspieszę wszystkimi moimi siłami budowę twego ołtarza w tym sanktuarium. Moja Joanna obiecała ofiarować tysiąc lirów na potrzeby kultu Maryi i pięćdziesiąt na ołtarz św. Józefa. Ja, nie będąc z siebie zadowoloną, obiecam również kaplicę ku czci św. Józefa, przyspieszę jej ukończenie prosząc o ofiarę moich przyjaciół i znajomych”.

W sobotę, by rozpocząć nowennę, przyniosłam do pokoju chorej mój stary obraz przestawiający św. Józefa z Dzieciątkiem na ramionach. Kiedy leżąca go zobaczyła, poczuła w duszy nowy spokój, jakby do pokoju weszła droga jej osoba z rodziny. Jednocześnie pokładała wielką wiarę w św. Józefa, by wyprosił dla niej łaskę.

Następnego dnia jej stan pogarszał się z godziny na godzinę. Kaszel, pot i utrata sił wywołały komentarze o łasce św. Józefa, który w dniu swego święta zabierze duszę mojej córeczki do nieba, tak jak Maryja zabrała do siebie duszę mojego synka Biagio w dzień jej październikowego święta. Zawsze modliłam się, by Bóg czynił z mymi dziećmi według swej woli, aby zbawił ich dusze. Zdawałam się na niego.

W środę, 14 marca, wydawało się, że zbliżała się ostatnia godzina. Wyrok doktora Cardarelliego uświadomiliśmy sobie wszyscy. Przyjechała moja matka, bratankowie i brat, by zobaczyć Joannę po raz ostatni. Na nieszporach wszyscy byli przybici nadchodzącą śmiercią. W domu panowały niepokój i głęboka cisza. Wszystkie leki zostały odłożone na bok, oczekiwaliśmy śmierci.

Kapłani, którzy służyli w świątyni, ksiądz Giovanni od Świętej Trójcy, proboszcz Doliny ksiądz Gennaro Federico, ksiądz Michele Gentile i inni często przybywali z Neapolu. Również związany z moją rodziną ojciec Luigi Raffone dei Crocifieri prosił Boga o zbawienie dla jej duszy. 

Nagle chora krzyknęła: „Mamo! Nie czuję już bólu. Gorączka zniknęła. Nie mam już kaszlu, który mnie zabijał. Święty Józef wybłagał mi życie”. Całe zło zostało przepędzone w jednej chwili. Wydawało się, że wszechmocna dłoń oczyściła cały jej organizm. Cała rodzina potwierdzała cud otrzymany za wstawiennictwem św. Józefa i wszyscy wysławialiśmy świętego, tak drogiego Sercu Boga. Mój dom, który przyjął wygląd żałobny, rozjaśniał chwałą, szczęściem i błogosławieństwem naszej Pani Różańcowej oraz jej małżonka św. Józefa. Od tego czasu gorączka nie powróciła, również kaszel. W Joannie pojawiały się życie i świętość, cała rozkwitała. 

Cztery dni później, czyli w wigilię święta św. Józefa, Joanna była w kościele uczestnicząc we Mszy dziękczynnej.

W poniedziałek 19 marca zaintonowała Ciebie Boga wysławiamy, dziękując za wstawiennictwo w niebie wielkiego opiekuna rodzin chrześcijańskich. 

Moja córeczka, zdrowa i kwitnąca, spełniła swą obietnicę. I ja dzisiaj dopełniam mojej, oznajmiając światu wielką opiekę patriarchy.

 

Dolina Pompejańska, 13 marca 1889 r.

Hrabina Marianna de Fusco-Longo

 

Świadkowie: ksiądz Luigi Raffone dei Crocifieri, ksiądz Giovanni Battista od Najświętszej Trójcy, Francesco Farnararo, Rosa Martinelli, Rosina Farnararo, Maria Farnararo, hrabia Francesco de Fusco, Vincenzo de Fusco, brat Gennaro Federico, proboszcz, brat Romualdo Federico, brat Michele Gentile, Carmela Albano, Teresina Albano, adwokat Bartolo Longo.”

 

świadectwo jest cytatem z książki „Miesiąc ku czci św Józefa; Nabożeństwo o wyproszenie łask”. Rosemaria 2018.

 

Jak uczestniczyć w specjalnych rekolekcjach z nabożeństwem do św Józefa? Są trzy proste możliwości uczestniczenia:

Metoda 1. Strona internetowa. Kolejne dni rekolekcji będą dostępne na stronie www.jozef.krolowa.pl 

Metoda 2. Otrzymuj modlitwy na swój e-mail. Zapisz się na powiadomienia na stronie http://nowenny.pl/miesiac-ku-czci-sw-jozefa  i otrzymuj kolejne dni rekolekcji wprost na swój adres e-mail. 

Metoda 3. Subskrybuj nasz kanał na Youtube – kolejne dni będą publikowane od 1 marca na kanale Rosemaria na liście: "Miesiąc ku czci św. Józefa". 

Subskrypcja: https://www.youtube.com/user/1rosemaria?sub_confirmation=1 

Playlista: https://www.youtube.com/playlist?list=PLL46bWy8iuj3uQx402KYs7YFsqo1CNLqY 

B. Świadectwo na Youtube:

https://www.youtube.com/watch?v=9HUz5ML6TvU&feature=emb_title

Oprac.MP

Komentarze

Anonim i reszta bandy jego klonów2021.03.2 10:45
Moje credo: Mój antypolonizm jest wrodzony i nieusuwalny. Szlag mnie trafia gdy słyszę Polska, a zwłaszcza Kościół. Bo Polska od początku swych dziejów była, nadal jest i zawsze będzie chrześcijańska. A tego nienawidzi mój pan – szatan. Moją metodą jest kłamstwo, krętactwo, bezczelność. Przykład tej metody: każdy ksiądz = pedofil, każdy żołnierz wyklęty = bandyta, każdy Polak = antysemita, każdy głosujący na PIS = faszysta itd. Pojęcie wstydu, honoru i prawdy jest mi z natury obce. W końcu jestem wiernym pachołkiem mego pana. Mam też broń specjalną - zarzut antysemityzmu. Stosuję ją bez wahania w przypadku każdej krytyki.
amen2021.03.1 18:39
cyt: "...zwróciłam się z dziecięcym zaufaniem do Maryi z Pompejów i do św. Józefa: „O wielki święty, jeżeli w dniu swego święta wybłagasz mi u swej najświętszej małżonki łaskę dla mej córki, będę głosić światu ten cud i przyspieszę wszystkimi moimi siłami budowę twego ołtarza w tym sanktuarium." Tylko Pan Bóg jest wstanie wysłuchać modlitwy bo jest wszędzie, a nie umarły człowiek! Grzech i obrzydliwość!
Chcesz nas pouczać o KK?.. SAM SIĘ NAUCZ!2021.03.1 20:31
Ty durny"amenie"! Lechu-ateisto...! MY NIE PROSIMY ŚWIĘTYCH W NIEBIE, TYLKO ZA ICH POŚREDNICTWEM PROSIMY BOGA, ŻEBY WSTAWILI SIĘ ZA NAMI!...TO PROSTE, A TY NIE KUMASZ!... NA NICZYM SIĘ NIE ZNASZ, A ZWŁASZCZA NA WIERZE KK ... A ZABIERASZ GŁOS! ...Zapytaj, jak nie rozumiesz, to ci odpowiemy! Piszesz we wpisie to, CO JEST OCZYWISTE ..DLA NAS WIERZĄCYCH w KK! JESTEŚ ŻAŁOSNY I ŚMIESZNY! AMERYKI NIE ODKRYŁEŚ!???/
amen2021.03.2 7:22
Durniu, czy ty potrafisz czytać ze zrozumieniem, chyba jednak nie! Zacytowałem ci gdzie ta osoba zwraca się do świętego! cyt; "„..O wielki święty, jeżeli w dniu swego święta wybłagasz mi u swej najświętszej małżonki łaskę dla mej córki,..." A gdyby nawet tak jak napisałeś, że modlisz się za pośrednictwem to zapytam kogo, bałwana, chyba tak bo przecież jest TYLKO JEDEN POŚREDNIK Pan Jezus, i innego nie ma imienia!!!
amen2021.03.2 7:25
I jeszcze jedno; Zwracanie się do zmarłych jest grzechem i obrzydliwością! cyt z Pisma św.10 Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień2 swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; 11 nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych3. 12 Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni.
!!!2021.03.2 7:30
Faryzejski durniu, Pan Jezus dał przykład jak i do kogo mamy się modlić. Pan Jezus, apostołowie i inni uczniowie nie modlili się do Mojżesza i proroków tylko do Boga.
Grizzly2021.03.1 11:57
Marzec to w kalendarzu liturgicznym wspeaniały okres. Proście, a będzie Wam dane. Módlce się do Józefa, on wyprasza łaski.
Grizzly2021.03.1 18:11
Won od mojego nicka złodzieju, twoje słowa są mało wiarygodne, prowokatorze!
berejczyk2021.03.1 7:36
Zwracanie się do zmarłych jest grzechem i obrzydliwością! cyt z Pisma św.10 Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień2 swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; 11 nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych3. 12 Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni
Jagoda. Króluj nam CHRYSTE...!2021.03.1 0:32
ŚWIĘTY MICHALE ARCHANIELE, WSPOMAGAJ NAS W WALCE! A PRZECIW NIEGODZIWOŚCI I ZASADZKOM ZŁEGO DUCHA, BĄDŹ NASZĄ OBRONĄ! ...OBY GO BÓG POGROMIĆ RACZYŁ...POKORNIE O TO PROSIMY! ...A TY WODZU NIEBIESKICH ZASTĘPÓW, SZATANA ...I INNE DUCHY ZŁE....KTÓRE NA ZGUBĘ DUSZ LUDZKICH PO TYM ŚWIECIE KRĄŻĄ,...MOCĄ BOŻĄ....STRĄĆ DO PIEKŁA... A--M--E--N!
Renata2021.03.1 17:21
Prawidłowo powinno się modlić: Święty Michale Archaniele BROŃ nas ...., a nie wspomagaj
Jagoda2021.03.1 20:36
RENATO"?.. JAKA TO RÓŻNICA? O TO SAMO PRZECIEŻ CHODZI! Byłaś na Jasnej Górze???? Pewnie nie! Przy głównym wejściu też tak samo pisze, jak napisałam! Im też zwrócisz uwagę...?
I Ty2021.02.28 21:05
w marcu możesz wyprosić cud u św. Józefa! /// Jest taki czas w roku, w którym Niebo wydaje się być szczególnie otwarte dla czcicieli św Józefa. W ogłoszonym przez Ojca Świętego roku św Józefa ten marzec będzie szczególnie „mocny”. Zapraszamy zatem do nabożeństwa o wyproszenie Łask, według Bł. Bartolo Longo. W książce „Miesiąc ku czi św Józefa; Nabożeństwo o wyproszenie łask” autorstwa błogosławionego Bartolo Longo można przeczytać o wielkiej łasce otrzymanej przez wstawiennictwo św. Józefa. Opisywane zdarzenie nie jest jedynym cudem uczynionym przez św Józefa. Codziennie za jego wstawiennictwem ma miejsce wiele wspaniałych wydarzeń. Jedno z tych najwspanialszych zdarzeń zostało opisane przez przez hrabinę Mariannę de Fusco, matkę dziewczynki obdarzonej łaską przez św. Józefa. Oto jak wspomina to matka. „Rankiem 13 marca 1888 roku, jak pisze hrabina de Fusco w swym świadectwie, w mym domu przygotowywano trumnę. Straciłam już syna, Biagio, który umarł w bardzo młodym wieku z powodu czarnej ospy, którą zaraził się w Neapolu. Madonna zabrała do siebie jego duszę w święto różańca świętego, 2 października 1887 roku, w godzinie, w której w Pompejach jest najwięcej pielgrzymów. Moja droga córeczka Joanna piętnaście dni później została zaatakowana przez zaraźliwą, śmiertelną chorobę. Rana w mym sercu była podwójna. Łzy, modlitwa, wołania do naszej niebiańskiej Matki. Powrót do zdrowia był daleki i niepewny. Suchy, gwałtowny kaszel był w jej zmęczonym ciele jak cień czarnej ospy. Męczyły ją duszności, powoli opuszczał ją oddech życia.
c.d.2021.02.28 21:05
Pomyślałam, że lepiej uciec z dala od miejsca przesiąkniętego zakażonym powietrzem, z Neapolu, by mogła oddychać tym napełnionym miłosierdziem Maryi w naszej Dolinie Pompejańskiej. Przyjechała do nas, do Pompejów, w święta Bożego Narodzenia. Pragnęła modlić się wraz z nami w tę świętą noc przy Maryi. Jednak ja na to nie pozwoliłam. Ona mimo to wyszła z naszego domu, by w ostatni dzień roku podziękować swej boskiej Dobrodziejce. Tamtego ranka powietrze było wyjątkowo przenikliwe. Od razu zapadła na zapalenie płuc, typowe skutki dla czarnej ospy. Powróciła gorączka i od tego dnia rozpoczęły się spazmy i bóle mej córeczki. Każdy odgłos jej kaszlu ranił me uszy. Rozumie to każda matka. Biedaczka nie mogła nawet odpocząć z powodu swędzenia, bólu pleców i płuc. Pragnęła, by wszyscy rozpoczęli nowennę pompejańską. Moje sierotki nie opuściły ani jednego dnia modlitwy za życie mej córki. Jednak wszystko wydawało się przesądzone. Ból ją przeszywał, gorączka nie ustępowała, wieczny i obfity pot odbierał jej resztki sił. Po dwóch miesiącach wiecznej walki życia ze śmiercią pomyślałam, że musi zadbać o sprawę swej duszy. Dwa razy przyjechał tutaj jej spowiednik z Neapolu, święty brat, hiszpański dominikanin ojciec Clemente Armentia. W pokoju chorej kilka razy sprawowano Boski Sakrament, a ona przyjęła komunię świętą. By nie stracić jej obecności, nauczyłam się, że należy czynić wszystko, co w ludzkiej mocy, bo jeżeli Bóg uzna za stosowne, uchowa ją przy życiu. Jej lekarz z Neapolu, profesor Generoso Grimaldi, nie mógł być tu każdego dnia. Pokierował mnie do lekarza z miejscowości Torre Annunziata, który od wielu lat zajmował się naszymi przytułkami i drogimi sierotkami, doktora Elia Rossiego. Znalazł on dużo sposobów i sugerował wiele, by przywrócić siły mej córce, ale wszystko na marne.
Grizzly2021.02.28 20:52
Święty Józefie, Bóg dał ludziom wolną wolę, mamy jedno życie tu i teraz na tej planecie, więc wymódl u Pana Boga, aby uszanował swój dar dla nas i przestał prześladować nas PISowcami, a przede wszystkim takimi paskudztwami jak Jędraszewski, flaszka Głódź, Dziwisz (o broń nas Panie) lub innymi zboczeńcami. Tak nam dopomóż Bóg
Oj, ty "grizzly"...vel Lechu K...BARDZO BLUŹNISZ!2021.03.1 0:10
BOŻE BĄDŹ MIŁOŚCIW JEMU GRZESZNEMU...AMEN. Na nawrócenie nigdy nie jest za późno, pomimo że od bardzo wielu miesięcy bardzo bluźnisz na Boga, na Maryję i na Kościół w każdym swoim wpisie!
Grizzly2021.03.1 10:28
Won złodziejska mendo bolszewicka od mojego nicka!
Kiki2021.02.28 20:39
Święty Józefie, nie mieszaj (się do) naszego małżeństwa. Amen.
Iga...Moja rada: przeczytaj artykuł, a potem pisz!2021.03.1 0:22
"Kiki"! ..A jednak nie dało ci się powstrzymać! ...MUSIAŁEŚ JAD WYLAĆ, PRAWDA? UDAJESZ GŁUPA! Oni przecież prosili o zdrowie, ty o nic nie prosisz! Dalej rżnij głupa! ....CZŁOWIEK PRZECIEŻ MA WOLNĄ WOLĘ, BÓG, ANI NIKT INNY Z NIEBA BEZ TWOJEJ ZGODY NIE WTRĄCI SIĘ DO CIEBIE, ANI CIĘ NIE NAWRÓCI JAK NIE CHCESZ ! WOLISZ BYĆ W PIEKLE, TO SIĘ SMARZ! BĘDZIESZ ŻAŁOWAŁ, ALE BĘDZIE ZA PÓŹNO!
I Ty2021.02.28 20:13
w marcu możesz wyprosić cud u św. Józefa! /// Jest taki czas w roku, w którym Niebo wydaje się być szczególnie otwarte dla czcicieli św Józefa. W ogłoszonym przez Ojca Świętego roku św Józefa ten marzec będzie szczególnie „mocny”. Zapraszamy zatem do nabożeństwa o wyproszenie Łask, według Bł. Bartolo Longo. W książce „Miesiąc ku czi św Józefa; Nabożeństwo o wyproszenie łask” autorstwa błogosławionego Bartolo Longo można przeczytać o wielkiej łasce otrzymanej przez wstawiennictwo św. Józefa. Opisywane zdarzenie nie jest jedynym cudem uczynionym przez św Józefa. Codziennie za jego wstawiennictwem ma miejsce wiele wspaniałych wydarzeń. Jedno z tych najwspanialszych zdarzeń zostało opisane przez przez hrabinę Mariannę de Fusco, matkę dziewczynki obdarzonej łaską przez św. Józefa. Oto jak wspomina to matka. „Rankiem 13 marca 1888 roku, jak pisze hrabina de Fusco w swym świadectwie, w mym domu przygotowywano trumnę. Straciłam już syna, Biagio, który umarł w bardzo młodym wieku z powodu czarnej ospy, którą zaraził się w Neapolu. Madonna zabrała do siebie jego duszę w święto różańca świętego, 2 października 1887 roku, w godzinie, w której w Pompejach jest najwięcej pielgrzymów. Moja droga córeczka Joanna piętnaście dni później została zaatakowana przez zaraźliwą, śmiertelną chorobę. Rana w mym sercu była podwójna. Łzy, modlitwa, wołania do naszej niebiańskiej Matki. Powrót do zdrowia był daleki i niepewny. Suchy, gwałtowny kaszel był w jej zmęczonym ciele jak cień czarnej ospy. Męczyły ją duszności, powoli opuszczał ją oddech życia.
c.d.2021.02.28 20:13
Pomyślałam, że lepiej uciec z dala od miejsca przesiąkniętego zakażonym powietrzem, z Neapolu, by mogła oddychać tym napełnionym miłosierdziem Maryi w naszej Dolinie Pompejańskiej. Przyjechała do nas, do Pompejów, w święta Bożego Narodzenia. Pragnęła modlić się wraz z nami w tę świętą noc przy Maryi. Jednak ja na to nie pozwoliłam. Ona mimo to wyszła z naszego domu, by w ostatni dzień roku podziękować swej boskiej Dobrodziejce. Tamtego ranka powietrze było wyjątkowo przenikliwe. Od razu zapadła na zapalenie płuc, typowe skutki dla czarnej ospy. Powróciła gorączka i od tego dnia rozpoczęły się spazmy i bóle mej córeczki. Każdy odgłos jej kaszlu ranił me uszy. Rozumie to każda matka. Biedaczka nie mogła nawet odpocząć z powodu swędzenia, bólu pleców i płuc. Pragnęła, by wszyscy rozpoczęli nowennę pompejańską. Moje sierotki nie opuściły ani jednego dnia modlitwy za życie mej córki. Jednak wszystko wydawało się przesądzone. Ból ją przeszywał, gorączka nie ustępowała, wieczny i obfity pot odbierał jej resztki sił. Po dwóch miesiącach wiecznej walki życia ze śmiercią pomyślałam, że musi zadbać o sprawę swej duszy. Dwa razy przyjechał tutaj jej spowiednik z Neapolu, święty brat, hiszpański dominikanin ojciec Clemente Armentia. W pokoju chorej kilka razy sprawowano Boski Sakrament, a ona przyjęła komunię świętą. By nie stracić jej obecności, nauczyłam się, że należy czynić wszystko, co w ludzkiej mocy, bo jeżeli Bóg uzna za stosowne, uchowa ją przy życiu. Jej lekarz z Neapolu, profesor Generoso Grimaldi, nie mógł być tu każdego dnia. Pokierował mnie do lekarza z miejscowości Torre Annunziata, który od wielu lat zajmował się naszymi przytułkami i drogimi sierotkami, doktora Elia Rossiego. Znalazł on dużo sposobów i sugerował wiele, by przywrócić siły mej córce, ale wszystko na marne.
Teofila Zjepko (w podróży)2021.02.28 18:10
Ludzie ratujcie! Moja rodzina się rozpadnie jak tylko geje będą mogli brać śluby, martwię się o swojego umiłowanego męża Piotra. +Wierzę w Pedofila w ministrancie obecnym w Kościele+
Teofila Zjepko (w podróży)2021.02.28 18:10
https://www.fronda.pl/forum/szacunek-dla-osob-homoseksualnych-nie-moze-prowadzic-do-aprobowania-zachowania-homoseksualnego-albo-do-zalegalizowania-zwiazkow-homoseksualnych,104681.html
berejczyk2021.02.28 17:08
Pan Jezus nauczył nas jak i do kogo mamy się modlić, czy aż tak trudno to pojąć? Jeden jest pośrednik, i nie ma innego imienia!
Monika2021.02.28 17:01
Cześć , jesteś wolnym mężczyzną, czujesz się samotny, chciałbyś to zmienić ? Nie czekaj odezwij się. Samotna, wolna, bez nałogów i niezależna. Nie dawno wróciłam z Anglii do kraju. Poznam Pana do wspólnych spotkań, wspólnych spacerów, wspólnie spędzania czasu, a jak zaiskrzy to może i więcej :) Naturalnie przed spotkaniem chciałabym się lepiej poznać, wymienić się numerami telefonów i zdjęciami jeżeli jesteś zainteresowany kontakt i moje zdjęcia znajdziesz na moim profilu randkowym http://panieonline.pl/monia89
Aj, Waj, ....!2021.03.1 20:40
Lechu... pedziu! Nie "Moniko" ! Spadaj na szczaw do swoich homosiów! Fuuuuuuu! Jedziesz na odległość!
Kabaret2021.02.28 16:50
Właśnie leci kabarecik...
Ciekawy2021.02.28 16:29
Szanowni wrogowie katolickiej frondy! Zaznaczam , że nie mam nic wspólnego z szeroko pojętą teologią. Proszę o rzeczową odpowiedź bez wulgaryzmów, - przeciwników chrześcijaństwa. Człowiek według nauki chrześcijańskiej ma duszę, perspektywę życia wiecznego itd. Odrzucając chrześcijaństwo, równacie się ze zwierzętami. Dlaczego większość z was nawróci się tuż przed śmiercią, a prawie wszyscy będą chcieli chrześcijański pogrzeb?
Będąc w sklepie zauważyłem że rydzyk to chuj2021.02.28 16:45
S R A M na kościół i ich pedofilnych czarowników w sutannach!!!!!!!!!!!
Odpowiedź2021.02.28 16:49
Odpowiadam. To, że coś nam się nie podoba, nie oznacza, że jest fałszywe. Zgodnie ze stanem dzisiejszej wiedzy, homo sapiens jest niewiele różniącym sie od innych zwierzęciem. 98% naszego DNA jest identyczne z DNA szympansa. Czym dalej w głąb świata zwierząt, tym jest tego mniej, ale ciągle niezwykle dużo. My wyewoluowaliśmy w homo sapiens a dzisiejszy szympans wyewoluował w szympansa, ale przodek był wspólny. Tyle wiemy. A z duszą to co wiemy? Nic, co dałoby sie racjonalnie potwierdzić lub zaprzeczyć. Tylko tzw. objawienie. Może i fajnie byłoby mieć duszę i być de facto niesmiertelnym. Ale to niestety nieprawda. I nic na to nie poradzisz. I na koniec, nie zamierzam się przed śmiercią nawracać a jeśli zrobię to ze strachu, w końcu nikt nie wie, co wtedy zrobi, to cóż to za dowód transcendencji, że ludzie ze strachu nagle wierzą w to, w co chcą. Bez żadnych podstaw. Pozdrawiam
xxx2021.02.28 19:36
A może to tacy mali ludzie jak ty potrzebują wsparcia jakieś niewidzialnej siły - super istoty co niby wszystko wie i wszystko widzi. Jak słucham tych głupot o wszelkich gusłach to aż mnie śmiech bierze. Nie ma żadnego raju, piekła czy innych bzdur. Jest tu i teraz więc zamiast zamarwiać się głupotami zrzuć to idiotyczne jarzmo religii, przestań się bać i zacznij żyć.
I Ty2021.02.28 16:20
w marcu możesz wyprosić cud u św. Józefa! /// Jest taki czas w roku, w którym Niebo wydaje się być szczególnie otwarte dla czcicieli św Józefa. W ogłoszonym przez Ojca Świętego roku św Józefa ten marzec będzie szczególnie „mocny”. Zapraszamy zatem do nabożeństwa o wyproszenie Łask, według Bł. Bartolo Longo. W książce „Miesiąc ku czi św Józefa; Nabożeństwo o wyproszenie łask” autorstwa błogosławionego Bartolo Longo można przeczytać o wielkiej łasce otrzymanej przez wstawiennictwo św. Józefa. Opisywane zdarzenie nie jest jedynym cudem uczynionym przez św Józefa. Codziennie za jego wstawiennictwem ma miejsce wiele wspaniałych wydarzeń. Jedno z tych najwspanialszych zdarzeń zostało opisane przez przez hrabinę Mariannę de Fusco, matkę dziewczynki obdarzonej łaską przez św. Józefa. Oto jak wspomina to matka. „Rankiem 13 marca 1888 roku, jak pisze hrabina de Fusco w swym świadectwie, w mym domu przygotowywano trumnę. Straciłam już syna, Biagio, który umarł w bardzo młodym wieku z powodu czarnej ospy, którą zaraził się w Neapolu. Madonna zabrała do siebie jego duszę w święto różańca świętego, 2 października 1887 roku, w godzinie, w której w Pompejach jest najwięcej pielgrzymów. Moja droga córeczka Joanna piętnaście dni później została zaatakowana przez zaraźliwą, śmiertelną chorobę. Rana w mym sercu była podwójna. Łzy, modlitwa, wołania do naszej niebiańskiej Matki. Powrót do zdrowia był daleki i niepewny. Suchy, gwałtowny kaszel był w jej zmęczonym ciele jak cień czarnej ospy. Męczyły ją duszności, powoli opuszczał ją oddech życia.
c.d.2021.02.28 16:21
Pomyślałam, że lepiej uciec z dala od miejsca przesiąkniętego zakażonym powietrzem, z Neapolu, by mogła oddychać tym napełnionym miłosierdziem Maryi w naszej Dolinie Pompejańskiej. Przyjechała do nas, do Pompejów, w święta Bożego Narodzenia. Pragnęła modlić się wraz z nami w tę świętą noc przy Maryi. Jednak ja na to nie pozwoliłam. Ona mimo to wyszła z naszego domu, by w ostatni dzień roku podziękować swej boskiej Dobrodziejce. Tamtego ranka powietrze było wyjątkowo przenikliwe. Od razu zapadła na zapalenie płuc, typowe skutki dla czarnej ospy. Powróciła gorączka i od tego dnia rozpoczęły się spazmy i bóle mej córeczki. Każdy odgłos jej kaszlu ranił me uszy. Rozumie to każda matka. Biedaczka nie mogła nawet odpocząć z powodu swędzenia, bólu pleców i płuc. Pragnęła, by wszyscy rozpoczęli nowennę pompejańską. Moje sierotki nie opuściły ani jednego dnia modlitwy za życie mej córki. Jednak wszystko wydawało się przesądzone. Ból ją przeszywał, gorączka nie ustępowała, wieczny i obfity pot odbierał jej resztki sił. Po dwóch miesiącach wiecznej walki życia ze śmiercią pomyślałam, że musi zadbać o sprawę swej duszy. Dwa razy przyjechał tutaj jej spowiednik z Neapolu, święty brat, hiszpański dominikanin ojciec Clemente Armentia. W pokoju chorej kilka razy sprawowano Boski Sakrament, a ona przyjęła komunię świętą. By nie stracić jej obecności, nauczyłam się, że należy czynić wszystko, co w ludzkiej mocy, bo jeżeli Bóg uzna za stosowne, uchowa ją przy życiu. Jej lekarz z Neapolu, profesor Generoso Grimaldi, nie mógł być tu każdego dnia. Pokierował mnie do lekarza z miejscowości Torre Annunziata, który od wielu lat zajmował się naszymi przytułkami i drogimi sierotkami, doktora Elia Rossiego. Znalazł on dużo sposobów i sugerował wiele, by przywrócić siły mej córce, ale wszystko na marne.
Będąc w sklepie zauważyłem że rydzyk to chuj2021.02.28 16:20
Józef to rogacz któremu kilkunastolatka wmówiła że ma bachora z bogiem!!!!!!!!!
xxx2021.02.28 19:43
król jeleni, na obrazach zamiast aureoli winien mieć poroże.
Jest Fronda? Jest niedziela? Jest odrośnięta noga!2021.02.28 16:16
j.w.
I Ty2021.02.28 16:09
w marcu możesz wyprosić cud u św. Józefa! /// Jest taki czas w roku, w którym Niebo wydaje się być szczególnie otwarte dla czcicieli św Józefa. W ogłoszonym przez Ojca Świętego roku św Józefa ten marzec będzie szczególnie „mocny”. Zapraszamy zatem do nabożeństwa o wyproszenie Łask, według Bł. Bartolo Longo. W książce „Miesiąc ku czi św Józefa; Nabożeństwo o wyproszenie łask” autorstwa błogosławionego Bartolo Longo można przeczytać o wielkiej łasce otrzymanej przez wstawiennictwo św. Józefa. Opisywane zdarzenie nie jest jedynym cudem uczynionym przez św Józefa. Codziennie za jego wstawiennictwem ma miejsce wiele wspaniałych wydarzeń. Jedno z tych najwspanialszych zdarzeń zostało opisane przez przez hrabinę Mariannę de Fusco, matkę dziewczynki obdarzonej łaską przez św. Józefa. Oto jak wspomina to matka. „Rankiem 13 marca 1888 roku, jak pisze hrabina de Fusco w swym świadectwie, w mym domu przygotowywano trumnę. Straciłam już syna, Biagio, który umarł w bardzo młodym wieku z powodu czarnej ospy, którą zaraził się w Neapolu. Madonna zabrała do siebie jego duszę w święto różańca świętego, 2 października 1887 roku, w godzinie, w której w Pompejach jest najwięcej pielgrzymów. Moja droga córeczka Joanna piętnaście dni później została zaatakowana przez zaraźliwą, śmiertelną chorobę. Rana w mym sercu była podwójna. Łzy, modlitwa, wołania do naszej niebiańskiej Matki. Powrót do zdrowia był daleki i niepewny. Suchy, gwałtowny kaszel był w jej zmęczonym ciele jak cień czarnej ospy. Męczyły ją duszności, powoli opuszczał ją oddech życia.
c.d.2021.02.28 16:10
Pomyślałam, że lepiej uciec z dala od miejsca przesiąkniętego zakażonym powietrzem, z Neapolu, by mogła oddychać tym napełnionym miłosierdziem Maryi w naszej Dolinie Pompejańskiej. Przyjechała do nas, do Pompejów, w święta Bożego Narodzenia. Pragnęła modlić się wraz z nami w tę świętą noc przy Maryi. Jednak ja na to nie pozwoliłam. Ona mimo to wyszła z naszego domu, by w ostatni dzień roku podziękować swej boskiej Dobrodziejce. Tamtego ranka powietrze było wyjątkowo przenikliwe. Od razu zapadła na zapalenie płuc, typowe skutki dla czarnej ospy. Powróciła gorączka i od tego dnia rozpoczęły się spazmy i bóle mej córeczki. Każdy odgłos jej kaszlu ranił me uszy. Rozumie to każda matka. Biedaczka nie mogła nawet odpocząć z powodu swędzenia, bólu pleców i płuc. Pragnęła, by wszyscy rozpoczęli nowennę pompejańską. Moje sierotki nie opuściły ani jednego dnia modlitwy za życie mej córki. Jednak wszystko wydawało się przesądzone. Ból ją przeszywał, gorączka nie ustępowała, wieczny i obfity pot odbierał jej resztki sił. Po dwóch miesiącach wiecznej walki życia ze śmiercią pomyślałam, że musi zadbać o sprawę swej duszy. Dwa razy przyjechał tutaj jej spowiednik z Neapolu, święty brat, hiszpański dominikanin ojciec Clemente Armentia. W pokoju chorej kilka razy sprawowano Boski Sakrament, a ona przyjęła komunię świętą. By nie stracić jej obecności, nauczyłam się, że należy czynić wszystko, co w ludzkiej mocy, bo jeżeli Bóg uzna za stosowne, uchowa ją przy życiu. Jej lekarz z Neapolu, profesor Generoso Grimaldi, nie mógł być tu każdego dnia. Pokierował mnie do lekarza z miejscowości Torre Annunziata, który od wielu lat zajmował się naszymi przytułkami i drogimi sierotkami, doktora Elia Rossiego. Znalazł on dużo sposobów i sugerował wiele, by przywrócić siły mej córce, ale wszystko na marne.
Anonim2021.02.28 16:08
To ja proszę o cud aby Fronda ,portal poświęcony katolickiej nienawiści, przestał siać nienawiść do bliźniego jak nauczał Jezus Chrystus. Amen.
Jest Fronda? Jest niedziela? Jest odrośnięta noga!2021.02.28 16:05
j.w.
ŻAŁOSNY CZŁOWIEKU...!2021.03.1 20:42
No i co z tego, co piszesz? ...Ale rozum ci nie odrósł...!
I Ty2021.02.28 15:48
w marcu możesz wyprosić cud u św. Józefa! /// Jest taki czas w roku, w którym Niebo wydaje się być szczególnie otwarte dla czcicieli św Józefa. W ogłoszonym przez Ojca Świętego roku św Józefa ten marzec będzie szczególnie „mocny”. Zapraszamy zatem do nabożeństwa o wyproszenie Łask, według Bł. Bartolo Longo. W książce „Miesiąc ku czi św Józefa; Nabożeństwo o wyproszenie łask” autorstwa błogosławionego Bartolo Longo można przeczytać o wielkiej łasce otrzymanej przez wstawiennictwo św. Józefa. Opisywane zdarzenie nie jest jedynym cudem uczynionym przez św Józefa. Codziennie za jego wstawiennictwem ma miejsce wiele wspaniałych wydarzeń. Jedno z tych najwspanialszych zdarzeń zostało opisane przez przez hrabinę Mariannę de Fusco, matkę dziewczynki obdarzonej łaską przez św. Józefa. Oto jak wspomina to matka. „Rankiem 13 marca 1888 roku, jak pisze hrabina de Fusco w swym świadectwie, w mym domu przygotowywano trumnę. Straciłam już syna, Biagio, który umarł w bardzo młodym wieku z powodu czarnej ospy, którą zaraził się w Neapolu. Madonna zabrała do siebie jego duszę w święto różańca świętego, 2 października 1887 roku, w godzinie, w której w Pompejach jest najwięcej pielgrzymów. Moja droga córeczka Joanna piętnaście dni później została zaatakowana przez zaraźliwą, śmiertelną chorobę. Rana w mym sercu była podwójna. Łzy, modlitwa, wołania do naszej niebiańskiej Matki. Powrót do zdrowia był daleki i niepewny. Suchy, gwałtowny kaszel był w jej zmęczonym ciele jak cień czarnej ospy. Męczyły ją duszności, powoli opuszczał ją oddech życia.
c.d.2021.02.28 15:48
Pomyślałam, że lepiej uciec z dala od miejsca przesiąkniętego zakażonym powietrzem, z Neapolu, by mogła oddychać tym napełnionym miłosierdziem Maryi w naszej Dolinie Pompejańskiej. Przyjechała do nas, do Pompejów, w święta Bożego Narodzenia. Pragnęła modlić się wraz z nami w tę świętą noc przy Maryi. Jednak ja na to nie pozwoliłam. Ona mimo to wyszła z naszego domu, by w ostatni dzień roku podziękować swej boskiej Dobrodziejce. Tamtego ranka powietrze było wyjątkowo przenikliwe. Od razu zapadła na zapalenie płuc, typowe skutki dla czarnej ospy. Powróciła gorączka i od tego dnia rozpoczęły się spazmy i bóle mej córeczki. Każdy odgłos jej kaszlu ranił me uszy. Rozumie to każda matka. Biedaczka nie mogła nawet odpocząć z powodu swędzenia, bólu pleców i płuc. Pragnęła, by wszyscy rozpoczęli nowennę pompejańską. Moje sierotki nie opuściły ani jednego dnia modlitwy za życie mej córki. Jednak wszystko wydawało się przesądzone. Ból ją przeszywał, gorączka nie ustępowała, wieczny i obfity pot odbierał jej resztki sił. Po dwóch miesiącach wiecznej walki życia ze śmiercią pomyślałam, że musi zadbać o sprawę swej duszy. Dwa razy przyjechał tutaj jej spowiednik z Neapolu, święty brat, hiszpański dominikanin ojciec Clemente Armentia. W pokoju chorej kilka razy sprawowano Boski Sakrament, a ona przyjęła komunię świętą. By nie stracić jej obecności, nauczyłam się, że należy czynić wszystko, co w ludzkiej mocy, bo jeżeli Bóg uzna za stosowne, uchowa ją przy życiu. Jej lekarz z Neapolu, profesor Generoso Grimaldi, nie mógł być tu każdego dnia. Pokierował mnie do lekarza z miejscowości Torre Annunziata, który od wielu lat zajmował się naszymi przytułkami i drogimi sierotkami, doktora Elia Rossiego. Znalazł on dużo sposobów i sugerował wiele, by przywrócić siły mej córce, ale wszystko na marne.
Obudzony2021.02.28 15:46
Kler oszukuje katolików. Kler ukrywa prawdę o istnieniu reinkarnacji.
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2021.02.28 15:39
józef to ten który wychowywał bękarta kilkunastoletniej maryi?
kretynie..."Trafnie się określiłeś!2021.03.1 20:46
JAK BĘDZIESZ MYŚLAŁ GŁOWĄ TO WTEDY PISZ!....ZAMKNIJ SWOJĄ PASZCZĘ, BO CI NASZ...CZĘ! Czy to ty jesteś tym diabel....skim pomiotem??? Współczuję ci!