26.09.18, 17:15Fot. Kremlin.ru via Wikipedia, CC BY 4.0

Jak białoruskie służby werbują dziennikarzy

Dziennikarz białoruskiego portalu TUT.BY Dmitrij Bobrik, zatrzymany na początku sierpnia br. w związku ze sprawą „nielegalnego dostępu do treści płatnych państwowej agencji BiełTA”, napisał na swoim facebookowym profilu, że groźbami i szantażem został zwerbowany przez funkcjonariuszy Komitetu Śledczego podczas przesłuchania.

Dmitrij Bobrik napisał, że 7 sierpnia, po trzygodzinnym przeszukaniu w jego mieszkaniu został zabrany do centrali KŚ w Mińsku. Funkcjonariusze obiecali mu,  że jeśli zgodzi się na współpracę, dadzą mu spokój, w przeciwnym razie ucierpi on i jego rodzina. Dziennikarza szantażowano ujawnieniem szczegółów życia osobistego. Usłyszał też, że skrzywdzą jego rodzinę. Pod presją Dmitrij Bobrik podpisał zgodę na współpracę ze służbami.

Ale obietnicy nie dotrzymał. Gdy funkcjonariusze zrozumieli, że pożytku z Bobrika mieć nie będą, automatycznie zmienił się jego status, został podejrzany w sprawie.

– Rozumiem, że fakty przeze mnie przedstawione, mogą być nieprzyjemne dla moich krewnych, bliskich i przyjaciół. Nie chciałem o tym mówić, ale zmusza mnie do tego sytuacja, napisał na Facebooku żurnalista.

-Musiałem wiele znieść. Ale nie wiem, co mnie jeszcze czeka i nie wiem, czy mam dość siły, by to wytrzymać, ale nie mogę milczeć.  Obawiam się, że będzie jeszcze większa presja na moich krewnych, przyjaciół – pisze dziennikarz największego białoruskiego portalu.

Enuncjacje Bobrika skomentował Jurij Zisser, założyciel portalu TUT.BY.

-Dmitrij ma moje wsparcie za odwagę, uczciwość i czyste sumienie! Cóż, jeśli niebawem (lub za jakiś czas – siły bezpieczeństwa są w stanie dokonywać odwetu z opóźnieniem) dowiemy się, że Dima został aresztowany za przeklinanie w miejscu publicznym, pijackie bójki albo posiadanie broni lub narkotyków, albo usłyszymy o zwolnieniu jego rodziny i najbliższych z pracy, prześladowania jego przyjaciół, natychmiast będzie jasne, kto za tym stoi i dlaczego- napisał Zisser.

Przypomnijmy, że kilku białoruskich dziennikarzy i redaktorów zostało zatrzymanych 7 sierpnia w tzw. „sprawie BiełTA”. Są oni oskarżani o rzekome nielegalne używanie haseł dostępu do płatnych usług państwowej agencji prasowej.

dam/kresy24.pl