22.02.17, 19:29źr. zdj. strona internetowa senatora Jana M. Jackowskiego

Jan Maria Jackowski dla Frondy o 'Klątwie': To jak promowanie faszyzmu

Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: Media donoszą o spektaklu „Klątwa” na motywach dramatu Stanisława Wyspiańskiego w warszawskim Teatrze Powszechnym. Poseł PiS, Dominik Tarczyński zapowiedział wniosek do prokuratury, stanowisko zajął również episkopat, pisząc, że spektakl „ma znamiona bluźnierstwa” oraz „nie może być przyzwolenia na nawoływanie do nienawiści i deprecjonowania ludzkiego życia”

Senator Jan Maria Jackowski: Niebywałym skandalem jest fakt, że miasto stołeczne Warszawa i prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz, które jest organem prowadzącym teatr finansuje tego rodzaju spektakl. Pod płaszczykiem wolności artystycznej teatr wykorzystywany jest do siania nienawiści, profanacji, bluźnierstwa w przestrzeni publicznej i obrażania uczuć religijnych Polaków. Z tego punktu widzenia to działanie jest bardzo podobne do promowania faszyzmu, rasizmu, szowinizmu czy segregacji rasowej. Ten spektakl wpisuje się również w mowę nienawiści, ponieważ bazuje na dzieleniu, jest to wykorzystywanie alibi w postaci wolności twórczej do obrażania i wkraczania w prawa innych ludzi. Tego rodzaju działania powinny spotkać się ze zdecydowaną reakcją. Wiem, że poseł Dominik Tarczyński zapowiedział złożenie w tej sprawie wniosku do prokuratury. Sądzę, że zostaną podjęte również inne działania w tej sprawie.

Chciałbym również zauważyć, że autor tego spektaklu wybrał sobie religię katolicką, która jest religią budującą pokój, religią miłości; do wyszydzania jej w przestrzeni publicznej. Uznał, że ujdzie mu to bezkarnie. Natomiast nie miałby zapewne odwagi, aby zrobić sztukę, w której doszłoby do profanacji Koranu, Talmudu lub świętych dla innych religii obiektów kultu czy archetypów.

Chrześcijanie protestują np. poprzez publiczną modlitwę na różańcu. Tak było chociażby w przypadku spektaklu „Golgota Picnic”. Jak skończyło się natomiast wyśmiewanie islamu przez jedno z francuskich czasopism, doskonale pamiętamy

Nie chciałbym się odwoływać do tak dramatycznych przykładów. Może przywołam w tym miejscu inną sytuację, również mającą miejsce we Francji. Jeden z projektantów mody wykorzystał do butów na pokaz mody fragmenty cytatów z Koranu w języku arabskim. Po protestach środowiska muzułmańskiego nie tylko wycofano ten produkt, ale zniszczone komisyjnie zostały również wszystkie zdjęcia i przekazy audiowizualne z tego pokazu. Uznano to za oczywiste naruszenie uczuć i godności osób, które mają inne przekonania religijne. Nikogo we Francji nie dziwiła taka reakcja. Natomiast jeżeli chodzi o katolików i ich religię, to w przestrzeni publicznej uznaje się, że można ich bezkarnie obrażać. Nie spotka się to z żadnymi sankcjami. Względnie, traktować to można jako element marketingu i budowania sobie reklamy. Uważam, że urzędnicy, którzy wydają pieniądze publiczne na promowanie bluźnierstwa i obrażanie uczuć religijnych powinni ponieść z tego tytułu odpowiedzialność. Mam nadzieję, że w tym zakresie zostaną podjęte działania.

W opisie spektaklu na stronie Teatru Powszechnego czytamy o „wielowątkowym krajobrazie polskiej religijności i areligijności”, recenzenci piszą, że np. prowokuje on do dyskusji nad rozdziałem Kościoła od Państwa czy „mówi to, o czym się nie mówi”. Gdzie jednak kończą się granice wolności słowa, wolności twórczej, dyskusji o relacjach Kościół- Państwo?

Wolność twórcza kończy się tam, gdzie zabiera się wolność komuś innemu albo się go poniża. W związku z powyższym niedopuszczalne jest powoływanie się na zasadę wolności wypowiedzi i wolności twórczości kosztem innych osób, obrażając i poniżając je. Tego typu działania powinny być powszechnie napiętnowane i mam nadzieję, że wszyscy obrońcy praw człowieka i zwolennicy tolerancji oraz wzajemnego poszanowania dla różnych ludzi, również zabiorą głos w sprawie tego spektaklu. Jeżeli tego nie uczynią, będzie można przypuszczać, że ich postawa jest pełna obłudy, ponieważ działa selektywnie i jest motywowana ideologicznie albo politycznie.

Obrońcy spektaklu już tłumaczą, że katolicy, zamiast „walczyć” z „Klątwą”, mogą po prostu nie iść na ten spektakl. Ale czy to nie spowoduje, że tego rodzaju sytuacje będą się powtarzać? Jak chrześcijanie i katolicy mogą bronić się przed wykorzystywaniem pięknego pojęcia „wolności sztuki” do obrażania ich uczuć religijnych?

Przede wszystkim głośno protestować. Za wcześnie jeszcze, by cokolwiek więcej powiedzieć na ten temat, ale w Senacie zamierzamy podjąć w tej sprawie pewną inicjatywę. Uważam również, że wszystkie środowiska ludzi dobrej woli, ludzi, którzy chcą, aby w Polsce było szanowane prawo oraz tych, którzy cenią sobie godność ludzką i szacunek bez względu na czyjeś przekonania polityczne, religijne, światopoglądowe, powinni w tej sprawie wspólnie zająć negatywne stanowisko. W tym wypadku dotyczy to religii katolickiej oraz bardzo szanowanej w Polsce i na świecie osoby świętego Jana Pawła II. Gdyby jednak dotyczyło to innej religii i obrazy uczuć religijnych jej wyznawców, to również napiętnowanie takiego spektaklu powinno być bardzo wyraźne. Trzeba powiedzieć jasno, że zachowania przekraczające granice znane w cywilizowanych społeczeństwach powinny być bardzo surowo potępiane.

Bardzo dziękuję za rozmowę.