07.01.19, 19:15Zdj. Kremlinru, CC BY SA 4.0, Wikimedia Commons

Kiedy Putin proponował Tuskowi 'rozbiór' Ukrainy? Po publikacji Sikorskiego wraca wątek rozmowy na molo

Sporo niejasności narosło wokół spotkania Donalda Tuska i Władimira Putina, ówczesnych premierów Rzeczypospolitej Polskiej i Federacji Rosyjskiej na sopockim molo 1 września 2009 r. W nowej książce "Polska może być lepsza", były szef MSZ, Radosław Sikorski stwierdził, że ze strony Putina padła wówczas przerażająca propozycja. Chodziło o Ukrainę. 

"Dziennik Gazeta Prawna" skomentował publikację Sikorskiego, podkreślając, że były szef MSZ i MON "podzielił się ze światem wiedzą na wrażliwe dla państwa tematy".  Radosław Sikorski nie tylko wskazał dawne centrum przesłuchań CIA. Były szef polskiej dyplomacji wrócił do propozycji dotyczącej rozbioru Ukrainy, którą Władimir Putin miał złożyć Donaldowi Tuskowi. Co ciekawe, w 2014 r. Sikorski prezentował zgoła inną wersję. W wywiadzie dla portalu POLITICO ówczesny minister spraw zagranicznych stwierdził, że taka oferta padła w 2008 r. podczas wizyty szefa polskiego rządu w Moskwie. 

"To była pierwsza rzecz, jaką przedstawił Putin mojemu premierowi, Donaldowi Tuskowi, gdy ten był z wizytą w Moskwie. Powiedział, że Ukraina to sztuczny kraj, a Lwów jest polskim miastem i dlaczego tego problemu nie rozwiązać razem? Tusk na szczęście nie odpowiedział. Wiedział, że jest nagrywany"- powiedział przed czterema laty Sikorski. 

"Putin chciał zadeklarowania przez Polskę udziału polskich wojsk. To były sygnały wysyłane do nas. Wiemy, jakie było ich myślenie"- mówił polityk w tamtym wywiadzie. Jak przypomina "DGP", były szef dyplomacji chciał wycofać się z tych słów, twierdząc,  że doszło do "nadinterpretacji", a później- że "zawiodła go pamięć". Gazeta podaje w poniedziałek, że w książce "Polska może być lepsza" autor precyzuje, kiedy doszło do rozmowy premierów o "polskim Lwowie". Było to, według Radosława Sikorskiego, jednak we wrześniu 2009 r., właśnie w Sopocie. 

  „Sopocka aluzja Putina” sugerowała „podzielenie się wpływami na Ukrainie” i potencjalne „korzyści z porozumienia z Rosją”- czytamy w "DGP". Nie zdecydowano się jednak na taki wariant, ponieważ gra z Moskwą mogła spowodować kompromitację Polski na Zachodzie i uniemożliwić osiągnięcie czegokolwiek również na Wschodzie. 

Przypomnijmy, że wiosną ubiegłego roku były premier RP, a obecnie- przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk zeznawał przed sądem w procesie byłego szefa KPRM, Tomasza Arabskiego. Podczas przesłuchania Tuska padło pytanie o rozmowę z Putinem na sopockim molo. Były szef polskiego rządu przekonywał wówczas, że rozmowa była wyłącznie "kurtuazyjna", dotyczyła plaży, po której Tusk biega. 

"Gest na molo był raczej gestem dla fotoreporterów"-mówił przed sądem Donald Tusk. Z kolei ówczesny rzecznik rządu, Paweł Graś twierdził w oficjalnych briefingach prasowych, że 1 września 2009 r. w Sopocie premierzy rozmawiali na temat zbrodni katyńskiej. 

yenn/DGP, Fronda.pl