16.02.14, 09:11

Ks. Edward Pleń SDB: "U Kamila wiara jest życiem"

Ks. Pleń opowiadał, że pierwszy raz spotkał Kamila Stocha podczas zimowej olimpiady w Turynie (red. w 2006 roku). „Kamil mówi o wierze i Panu Bogu z wielkim szacunkiem i jest w tym autentyczny, a jednocześnie prostolinijny, delikatny. U Kamila wiara jest życiem - to, co mówi, jest w jego wnętrzu, w jego słowach, myślach, czynach” – powiedział ks. Pleń. Duchowny wspomina, jak zadzwonił kilka lat temu do Kamila, ten jednak powiedział: „Przyjacielu, czy mogę przeprosić, bo ja teraz idę do kościoła na Różaniec i Mszę św.”.

Z kolei ks. Łukasz Gołaś wskazał, że Kamil Stoch „modli się za każdego skoczka i za każdego sportowca, by nikomu nie stała się krzywda. (...) Myślę, że można powiedzieć o nim, iż to polski ambasador wiary, który nie wstydzi się Jezusa”. Sąd ten potwierdził ks. Pleń i powiedział o smsie, jakiego otrzymał od Stocha przed olimpiadą w Pekinie: „Przyjacielu! Będziemy się modlić za ciebie, żebyś miał siły modlić się za nas”.

Ks. Pleń podkreślił, że także inni polscy sportowcy nie wstydzą się swojej wiary. Powiedział, że gdy jest w olimpijskiem wiosce w Soczi, sportowcy chętnie biorą od niego mszaliki „Oremus” i „Dzień Pański na Niedzielę”. „Zawsze zgłaszają się też ministranci, którzy chcą służyć do Mszy. Włączanie się w liturgię na pewno jest dla nich dużym przeżyciem i stresem, dlatego mówię im, że to jest próba przed startami” – dodaje.

Ks. Pleń wspomniał też, że przed rokiem rozdał polskim sportowcom, w tym skoczkom, medaliki, które pobłogosławił papież Franciszek. „Skoczkowie przyjęli te medaliki z ogromną radością, nawet je ucałowali. (...) W piątek spotkałem Maćka Kota i widziałem, że nosi ten medalik na szyi”.

Pac/krakow.gosc.pl

Komentarze

anonim2014.02.16 9:34
@Marek22 - to modli się jeszcze gorliwiej.
anonim2014.02.16 9:58
Coś jest w tych góralach, że są twardzi i nieprzejednani w sprawach naszej świętej wiary katolickiej. Dzisiaj ksiądz na kazaniu dwukrotnie wspomniał piękną postawę Kamila Stocha. Ale dał też przykład jakiegoś małżeństwa, które obchodziło 50. rocznicę. Zapytani, jak im się udało podtrzymać tak długo małżeństwo, odpowiedzieli schematem z urządzeń RTV-AGD: kiedyś jak coś się popsuło, to się reperowało, dzisiaj to coś się wyrzuca.
anonim2014.02.16 10:56
znakomity człowiek
anonim2014.02.16 12:56
a co z Żyłą? czy on chodzi na Msze, bo na zdjęciach w Soczi go nie było wśród skoczków..?
anonim2014.02.16 13:42
do "Marek22": to znaczy, że inny sportowiec wygrywa, a wiara mu pomogła
anonim2014.02.16 13:56
Żałosne udawadnianie na siłę głębokiej religijności polskich sportowców. Żałosne bo pokazuje, że tej legendarnej religijności Polaków nie jesteści wcale tacy pewni. Zapomnieliście napisać, że strażacy, koledzy Bródki, MODLILI SIĘ przed transmisją, żeby nie było w tym czasie żadnego pożaru czy wypadku. Nie wiadomo do kogo, ale chyba do św. Floriana.
anonim2014.02.16 14:18
@AirWolf - ojciec Cię palcem robił?
anonim2014.02.16 14:35
Piękne! Widzę, że co niektórym podniosło to ciśnienie.
anonim2014.02.16 17:25
@AirWolf - coś mi się zdaje, że to krytyczne zdanie pasowałoby nie tylko do katolików.
anonim2014.02.16 18:16
żeby nie było jak u Radwańskiej, też ją tak wychwalaliście tu na Frondzie a potem w jakimś pisemku erotycznym wystąpiła.... Któż jak Bóg+
anonim2014.02.16 19:13
Wiara daje wewnętrzna siłę i równowagę. Czy pomaga wygrywać? Na pewno pozwala zachować dystans, a to może ułatwić wykorzystanie treningowego przygotowania i aktualnej formy. W razie przegranej - łatwiej się podnieść. Pan Bóg to nie automat: "wrzucasz" modlitwę i dostajesz wygraną. Z Panem Bogiem!
anonim2014.02.16 20:33
@marek22 / modlitwa nie polega tylko na tym, aby się modlić o wygraną, ale o to, co zostało zawarte w wywiadzie o zdrowie, o to aby szczęśliwie ukończyć zawody. Oczywiście, że każdy sportowiec chce wygrywać i prosi o to Boga, ale to od niego zależy jak będzie. Nawet porażka może okazać się dla sportowca zbawienna w perspektywie całego życia.