09.03.14, 14:44Ks. Henryk Zieliński (fot. Telewizja Republika/YouTube)

Ks. Henryk Zieliński: Dla kogo post?

Renesans postu jako praktyki dietetycznej w bogatych krajach Zachodu niewiele ma wspólnego z jakąkolwiek religią, a z chrześcijaństwem szczególnie. Nawet kiedy niemieccy „Zieloni” pod koniec ubiegłego roku zgłosili projekt ustawy wprowadzającej ogólnopaństwowy zakaz spożywania mięsa przez jeden dzień w tygodniu, to chodziło im wyłącznie o ochronę cierpiących zwierząt. Takim bezmięsnym dniem w całych Niemczech miałby być czwartek, bo piątkowy post mógłby się kojarzyć z chrześcijaństwem, a tu chodziło o stworzenie „nowej świeckiej tradycji”. Ta zaś może się inspirować buddyzmem, hinduizmem czy ruchem Kriszny, ale europejską tradycją chrześcijańską – przenigdy.

Drugim znakiem naszych czasów jest popularność tzw. postu Daniela i innych prozdrowotnych form ascezy. Specjalne turnusy organizują nawet katolickie klasztory i ośrodki rekolekcyjne. Chętnych nie brakuje. Za wcale niemałe pieniądze uczestnikom serwuje się tam głównie warzywa i owoce. Efektem ma być uwolnienie organizmu z toksyn, zmiana nawyków żywieniowych, zmniejszenie masy ciała i podniesienie sprawności. Odkąd w dobie obfitości wzorcem dobrego wyglądu już są nie rubensowskie kształty, ale szczupła sylwetka, coraz więcej osób gotowych jest na ciężkie wyrzeczenia. Bo dzisiaj, aby być szczupłym, trzeba się naprawdę postarać: sięga się nie tylko po specjalne diety czy męczące praktyki w klubach fitness, lecz także po farmakologię i chirurgię. To wszystko kosztuje. Ale czego się nie robi dla zdrowia i urody? W dobie powszechnej erotyzacji życia i kultury troska o wygląd ciała, granicząca z jego kultem, wydaje się wartością nadrzędną. Ci, którzy pod okiem specjalistów podejmują walkę ze swoją tuszą, są traktowani jak prawdziwi bohaterowie słusznej sprawy.

Jak na tym tle wygląda nasz chrześcijański post? Czy fakt, że jest tradycyjny, sprawdzony i posiada głębszą niż tylko estetyczną i zdrowotną motywację, ma przemawiać przeciwko niemu, czy właśnie za nim? Bo jeśli można dumnie pościć z miłości do cierpiących zwierząt, to dlaczego nie miałby być powodem do dumy post z miłości do cierpiącego Jezusa Chrystusa? Do tego trzeba jednak mieć wiarę, kochać Boga i kochać bliźniego. Chrześcijański post ma bowiem również wymiar społeczny. Jednym z jego celów jest jałmużna, czyli po to oszczędzamy na sobie, aby mieć czym dzielić się
z potrzebującymi.

Post jest szczególnie cenną praktyką religijną, ponieważ angażuje całego człowieka – jego wolę, zmysły, duszę i ciało. Dziś to ważny atut dla człowieka żyjącego w potwornym tempie, narażonego na codzienne pokusy i duchowe otępienie. Zachowanie postu nie wymaga wygospodarowania dodatkowego czasu. Przeciwnie, pozwala go zaoszczędzić. Nie wymaga też szczególnej koncentracji uwagi, bo postu nie niweczą rozproszenia, które czasem przeszkadzają nam w modlitwie. Lekki głód, który czasem o sobie przypomina w dniu postu, skłania nas do ciągłego odnawiania w sobie jego najgłębszej motywacji i pokornego składania siebie w ofierze Chrystusowi i bliźnim. Pości się całym sobą.

Ciekawym doświadczeniem postu dzieli się Pietro Sarubbi, aktor grający Barabasza w „Pasji” Mela Gibsona. W opublikowanej przed dwoma laty książce „Od Barabasza do Jezusa” zwierza się, że od swojego prawdziwego nawrócenia, które przeżył na planie tego filmu, dwa razy w tygodniu pości o chlebie i wodzie. I nie samo uczucie głodu jest dla niego w te dni najważniejsze, ale niczym niezmącony smak odrobiny spożywanego wtedy chleba. Każdy kęs przypomina mu smak Eucharystii przyjmowanej na porannej Mszy Świętej.

Być może to szczególne zjednoczenie w poście z Bogiem i z ludźmi, a być może ów wszechogarniający charakter postu sprawiają, że jest on praktyką religijną szczególnie skuteczną przed Bogiem. Chrystus mówił, że jest taki rodzaj złego ducha, którego wpływ na człowieka można przeciąć tylko modlitwą i postem. Spraw, w których warto pościć w ostatnich dniach, nie brakuje: choćby pokój na Ukrainie czy dobry wybór przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Odrobina postu w tym Wielkim Poście niech się przysłuży dobru Kościoła i ludzi oraz zdrowiu naszej duszy i ciała. Warto do tej praktyki z dumą powrócić – to naprawdę nic nie kosztuje.

Ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Komentarze

anonim2014.03.9 15:03
Obiło mi się o uszy że jakaś grupa etniczna w Polsce dawniej na czas postu jadła tylko 1 potrawę
anonim2014.03.9 15:52
Bardzo mi się podoba to co Ks. Henryk Zieliński powiedział i to do mnie przemawia.
anonim2014.03.9 18:12
Warto także zauważyć, że post Panu Bogu tak naprawdę nie jest do niczego potrzebny, podobnie jak i modlitwa, wstawiennicza i każda inna... One są potrzebne nam! Ponieważ są w stanie otworzyć w pełni na działanie i moc sprawczą łaski płynącej od Boga. Jeśli pościsz, czynisz to dla siebie, by móc lepiej się przygotować do ostatecznego wejrzenia na postać Zmartwychwstałego, do przyjęcia, otwarcia się w pełni na Jego moc. Ten niezwykle osobisty charakter praktyki postnej podkreśla w swej treści Pismo Święte. Nie wolno nam pościć "na pokaz", mamy to czynić w pełnej pokorze, przed samym sobą i Panem, który "jest w ukryciu". To wskazuje, jak niezwykle jednostkowym jest to przeżyciem... Pozdrawiam, z Bogiem ;) ;)
anonim2014.03.9 19:39
A mi opowiadał pewien ksiądz diecezjalny, dziś już osoba po pięćdziesiątce, że gdy chciał pościć w seminarium o chlebie i wodzie, to nie było to mile widziane, nie mówiąc o tym, że próbował też innych zachęcać. Trochę to obłudne, nie sądzicie? Ciekawe który ksiądz w ogóle pości. @Michalinka Zgadzam się, odejmowanie sobie jedzenia to wcale nie jest łatwe.
anonim2014.03.9 23:21
Henio dał głos.Myśl banalna, chociaż słuszna.Ale ten język! Polski! A nawet polskawy! Heniu - dawaj więcej!
anonim2014.03.10 0:03
dla wszystkich wielki post
anonim2014.03.10 3:53
hamaczek napisał/a: " A mi opowiadał pewien ksiądz diecezjalny, dziś już osoba po pięćdziesiątce, że gdy chciał pościć w seminarium o chlebie i wodzie, to nie było to mile widziane, " *** Coś zalewasz, bo ja byłam w Seminarium Duchownym podczas Wielkiego Postu - przez ten czas nie jedzono mięsa, a w Wielkim Tygodniu (za wyjątkiem kolacji w Wielki Czwartek) nie podawano nawet nabiału (jajka i wszystko mleko pochodne), post o chlebie i wodzie trwał od rana Wielkiego Piątku do Wigilii Paschalnej. Natomiast we wszystkich klasztorach kontemplacyjnych, gdzie i tak nie spożywa się mięsa, w Poście 40 dniowym nie jedzą nabiału i mają tylko 2 posiłki dziennie.
anonim2014.03.10 8:46
ZNAKOMITY ARTYKUŁ !