17.03.20, 08:30

Ks. Mirosław Matuszny: O duchowej zarazie gorszej od wirusa

W czasach, kiedy następuje swoiste „przebiegunowanie świata” we wcześniejszym wpisie poruszyłem temat wiary w realną obecność Pana w Eucharystii oraz wartości Mszy św. Wielu przecież domaga się zamknięcia kościołów, a inni, nawet duchowni używają wielu słów, które wpisują się w nurt tłumaczenia dlaczego można powstrzymać się od mszy św. i przystępowania do komunii św. Powtarzam, w kwestiach sanitarnych to tłumaczenie należy do służb ku temu powołanych i w ich ustach jest w porządku. My duchowni mamy natomiast nie tylko w tym czasie zadbać o „higienę wiary”.

 

Wczorajsze refleksje odnosiły się do pierwszej pokusy, jaką Zły kusił Zbawiciela. Zamień kamień w chleb, a właściwie zamień swój post na posiłek. Przecież możesz. Jezus odpowiada demonowi, że nie samym chlebem żyje człowiek. Tak się składa, że druga z pokus to domaganie się oddania czci diabłu w zamian za wszystkie królestwa świata. Ta pokusa w tym Wielkim Poście staje dziś też przed nami.

Oto ostatnie lata stanowią bezprecedensową, zorganizowaną akcję „wypowiedzenia Bogu posłuszeństwa” i „koronacji” bożków tego świata. W miejsce likwidowanych procesji na ulice naszych i innych europejskich miast wyległy tzw. marsze dumy gejowskiej. Zamiast Najświętszego Sakramentu wyniesiono na ulice symbole i wizerunki odwołujące się do rozwiązłości seksualnej. W miejsce czci Boga Jedynego zaprowadzono nową religię – religię z własnymi „procesjami,” gdzie bluźniono Bogu i Matce Najświętszej, dogmatami, jak ta o mnogości płci, kultem Matki Ziemi i wiarą w nadludzką moc ocieplania lub oziębiana klimatu przez działalność człowieka oraz proklamacją przez niektórych heteryków nowych czasów mesjańskich, ze zmanipulowaną dziewczynką w roli mesjasza, która zamiast chodzić do szkoły pływa po świecie i nawołuje rządzących do „nawrócenia na ekologizm”, aby ocalić planetę. Co więcej, owa nowa religia, opracowała też nowy katalog grzechów, gdzie palenie węglem gorsze jest od aborcji, a zjedzenie schabowego od eutanazji.

Świat, któremu wydawało się, że mocno wyprostował plecy i stanął dumny przed Bogiem, Którego strącił z tronu i nie chciał przed nim się ukorzyć, dziś padł na kolana przed jednym z najbardziej prymitywnych organizmów, jakie istnieją na świecie. Co ciekawe, ci, którzy złorzeczyli na zamykane w niedziele sklepy, pierwsi porobili zapasy na dwa tygodnie, choć do tej pory mieli problem z kupieniem w sobotę chleba na niedzielę.

Co więcej, zadziwiająca jest ta narracja mająca nas przygotować na świat bez Boga i nową religią, jaka wyłoni się po zakończeniu epidemii. Ile było krzyku, ile procesów i gróźb, gdy przytaczano statystyki i przestrzegano, że rozwiązłość, a zwłaszcza grzech sodomski jest przyczyną wielu zakażeń, w tym wirusami bardziej niebezpiecznymi od obecnego? Jaki hejt wylał się na arcybiskupa krakowskiego, kiedy herezję antropologiczną i jej szerzenie nazwał „zarazą”? Nawet niektórzy duchowni włączali się w ten chór krytyków Metropolity!

Tymczasem, pomijając już, że rozwiązłość seksualna – będąca obecnie wyznacznikiem moralnym tzw. tolerancji i nowoczesności – jest źródłem zakażeń, wirusów i innych chorób, jest ona śmiertelną zarazą dla naszych dusz. Niestety w tym szczególnym czasie nie mówimy znów, że nasza nadzieja jest w niebie, że wierzymy w życie wieczne i nie dlatego idziemy na mszę, że zgrywamy chojraków, ale że świadomie wybraliśmy Chrystusa. Nasze życie jest w Jego ręku. Jeśli On zechce, nie umrzemy, jeśli inna będzie Jego wola, zabierze nas z tego świata, nawet ubranych w antywirusowe kombinezony i z zapasem papieru toaletowego na dwa lata. Jeśli nie w ten sposób, to w inny.

Czy pamiętamy w tym Wielkim Poście o zjadliwości grzechu i zagrożeniu potępieniem, gdy świat zamarł w przerażeniu z powodu wirusa? Ilu duchownych tak pieczołowicie przestrzegających dziś wiernych, aby przypadkiem nie przyjęli komunii do ust, lub pozostali w domach przestrzegało wiernych, że na tzw. „marszach równości” czeka zaraza duchowa, gorsza od wirusa, bo w rzeczy samej prowadząca do potępienia? Ilu z nich miało odwagę odezwać się publicznie, że grzechem jest parodiowanie mszy św, umieszczanie wyobrażenia genitaliów na sodomickich paradach, uczestniczenie w tego typu marszach przez wiernych? Ciągle w historii brzmią słowa Demona, który mówi do Jezusa „upadnij i oddaj mi pokłon, a dam ci wszystkie królestwa świata”. Niestety do dziś sprawdza się stara zasada. Jeśli klęczysz przed Bogiem, jesteś wywyższony, jeśli nie chcesz zgiąć kolan przed Panem świata, powali cię cokolwiek. Od powietrza, głodu, ognia, wojny i braku wiary, zachowaj nas Panie…

Ks. Mirosław Matuszny

matuszny.opoka.org.pl

Komentarze

Normalny2020.03.17 17:18
Sama prawda w tekście księdza Mirosława. Jeżeli nie jest jeszcze za późno to jest prosty sposób na odwrócenie tej zarazy koronawirusa. Niech się zbiorą prawodawcy wszystkich krajów i unieważnią u siebie wszystkie prawa pozwalające na aborcję, eutanazję, promowanie zboczeń itp., itd. i ustanowią prawa zgodne z prawem naturalnym jak to nazwą niewierzący ale przyzwoici ludzie lub z prawem Bożym jak to nazwą wierzący. Tak naprawdę to to samo.
Protestant2020.03.17 10:54
Do kogo wielebny ksiądz Mirosław kieruje swoje przesłanie? Wygląda na to, że przede wszystkim do duchownych. I jakie czyni im zarzuty? Ano takie, że "...nawet duchowni używają wielu słów, które wpisują się w nurt tłumaczenia dlaczego można powstrzymać się od mszy św. i przystępowania do komunii św.". Bo "My duchowni mamy natomiast nie tylko w tym czasie zadbać o „higienę wiary”". W kontekście ostatnich wydarzeń wygląda na to, że ksiądz Mirosław przypisuje sobie wiedzę o tym jak dbać o „higienę wiary”, natomiast odmawia tej wiedzy tym, którzy myślą inaczej niż on, chociażby byli jego zwierzchnikami. Sytuacja jest szczególna, bo pandemia wirusa zagraża wszystkim, nie tylko duchownym, ale również każdemu człowiekowi. A postępowanie nierozważne "w kwestiach sanitarnych" jest tak samo nierozważne, gdy je rozpatrywać w kwestiach duchowych: "Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia" (2 Tm. 1,7). Nic nie zwalnia nas z trzeźwego myślenia! Bo cóż przyjdzie duchownemu, chociażby wiernie odprawiał msze i zachęcał wiernych, jeśli jego działanie pociągnie za sobą np. zarażenie i śmierć nie tylko tych, którzy na mszę przyjdą, ale jeszcze członków ich rodzin, znajomych i nieznajomych, dla których przekaz wirusa podczas mszy stałby się ogniwem poprzedzającym ich zarażenie, w łańcuszku zdarzeń, których wszyscy inni - poza księdzem Mirosławem - chcieliby uniknąć. Skoro grzech jest zarazą gorszą od wirusa, to niech wielebny ksiądz głosi raczej to, jak mają uporać się z grzechem odbiorcy jego tekstu, a nie opisywać jakie bezeceństwa popełniają ci duchowo odlegli, którzy kazania księdza nie przeczytają ani nie usłyszą. Od początku chrześcijaństwo funkcjonowało w otoczeniu bezbożnego świata. Rozwiązaniem nie było samo piętnowanie grzechów świata, ale głoszenie Ewangelii, bez której nikt chrześcijaninem się nie staje.
Maria Blaszczyk2020.03.17 10:45
"w kwestiach sanitarnych to tłumaczenie należy do służb ku temu powołanych i w ich ustach jest w porządku." Tylko, że jest tu problem. Całkiem spory. W kwestii nadzoru epidemiologicznego, tak jak w wielu innych, kosciół nie podlega polskiemu prawu. Art. 8 ust. 3 konkordatu z 28 lipca 1993 r. miejscom przeznaczonym przez właściwą władzę kościelną do sprawowania kultu i grzebania zmarłych państwo gwarantuje w tym celu nienaruszalność. Sa niby wyjątki na okoliczność wyższej konieczności, ale dotąd, przez prawie 30 lat, nie zastosowano żadnego. Nawet gdy w zeszły czwartek w Świątyni Opatrzności Bożej odbyła się spora msza z okazji rocznicy wyboru papieża, państwo nie zareagowało. Mimo że już wprowadzono mnóstwo ograniczeń dla wszystkich innych podmiotów. Byli na niej np. hierarchowie - grupa szczególnie zagrożona, starsi, otyli - w dużej części - panowie, na zdjęciach wyraźnie widać, że nieprzestrzegający zasad bezpieczeństwa.
Protestant2020.03.17 12:31
"W kwestii nadzoru epidemiologicznego, tak jak w wielu innych, kosciół nie podlega polskiemu prawu" Tym bardziej należy docenić fakt, że Kk poprzez decyzje swoich zwierzchników podporządkował się ograniczeniom, mimo iż nie musiał. Głosy takie, jak autora tekstu, ks. Mirosława, są opinią mniejszości, nie są stanowiskiem Kk.
Rolnik z Pszczewa2020.03.17 10:16
Naprawdę , niektórzy ludzie wierzą, że papier toaletowy nie jest skuteczną ochroną przed koronawirusem"?
Rolnik z Pszczewa2020.03.17 10:15
"Kto z was przy CAŁEJ WASZEJ TROSCE mógłby dołożyć choć jedną chwilę do wieku swego życia?" No kto?
zenio2020.03.17 9:47
Czy wy tworzycie jakiś ranking idiotów? Co wypowiedź klechy to gorsza.
Torchwood2020.03.17 9:47
Tak, duchowa zaraza. Ta, która mówi ludziom, żeby chodzili do kościołów w niedzielę i przyjmowali wafelek prosto do gęby - rozprzestrzeniając w ten sposób pandemię, i przyczyniając się do śmierci ludzi.
Katolik2020.03.17 9:11
Aborcja+gender=zagłada homo sapiens
Po 11 NIE BADZ OBOJETNY2020.03.17 9:21
Nie wiedziałem, że katolik może być ewolucjonistą :)
Piotrek2020.03.17 10:18
Pomyliles katolikow z protestantami. Koscol Katolicki uznaje teorie ewolucji za fakt - z wiernymi jest juz roznie, ale wierni dosc czesto sie rozmijaja z nauczaniem kosciola - zobacz np. co glosi Franciszek, a jak sie zachowuje wielu katolikow na tym portalu. Generalnie tam gdzie jest rozjazd nauki z Biblia kosciol przyjmuje prymat nauki - uznajac opisy biblijne za alegorie - tak wiec KK juz nie twierdzi ze Ziemia jest plaska, czy tez ze jest w centrum wszechswiata, albo ze caly swiat ma tylko kilka tysiecy lat - to jest domena protestantow.
Protestant2020.03.17 11:06
Opowiadasz banialuki. Nie sądzę, aby jakikolwiek protestant współcześnie twierdził, że ziemia jest płaska, albo że jest centrum obrotu dla słońca i planet. Codziennie możesz przeczytać bądź usłyszeć o której godzinie jest wschód słońca, a o której jego zachód. A mimo to nikt nie podejrzewa astronomów, którzy to wyliczyli, że uważają oni, iż to słońce jest w ruchu, a nie ziemia. Posługujemy się w życiu językiem potocznym, opisującym obserwowane zjawiska, a niekonicznie precyzyjnym w sensie naukowym. Dlatego nie dziw się, że i Biblia takim językiem się posługuje.
Piotrek2020.03.17 11:22
No dobrze z plaskoscia i centrum wszechswiata moze przesadzilem - bardziej mialem na mysli to ze KK kiedys w to wierzyl - bo tak podano w Biblii - ale twierdzenie o tym ze Ziemia ma tylko kilka tysiecy lat slyszalem od wielu protestantow. To samo sie tyczy teorii ewolucji - wielu protestantow "na chlopski rozum" uwaza kreacjonizm za mila alternatywe dla teorii ewolucji zgodna z ich wierzeniami.
Protestant2020.03.17 11:56
Kreacjonizm jest doktryną biblijną. Jak sądzę, każdy chrześcijanin wierzy, że to Bóg stworzył świat (niezależnie od tego jak dawno, i jakimi sposobami): "Przez wiarę poznajemy, że słowem Boga światy zostały tak stworzone, iż to, co widzimy, powstało nie z rzeczy widzialnych) (Hbr. 11,3) Czymś innym jest natomiast przekonanie o stworzeniu świata kilka tysięcy lat temu: "Niech zaś dla was, umiłowani, nie będzie tajne to jedno, że jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień" (2 P. 3,8) Jeśli w biblijnym opisie stworzenia w Rdz. 1. ciała niebieskie pojawiły się dopiero w czwartym dniu stworzenia po to, by "wyznaczały pory roku, dni i lata" (Rdz. 1,14), to nie mamy podstaw, aby na podstawie Biblii twierdzić, że stwarzanie świata trwało jedynie tydzień. Z kolei teoria ewolucji stała się współcześnie takim dogmatem w (pseudo?)nauce, że ktokolwiek stawia rzeczowe i rozsądne pytania dotyczące szczegółów, spotyka się z ostracyzmem środowisk naukowych. I nie chodzi tu o protestantów albo katolików. Także naukowcy deklarujący się jako ateiści i agnostycy i działający w ramach tzw. inteligentnego projektu, dostrzegają logiczne nieścisłości w tzw. teorii ewolucji: (https://enarche.pl/produkt/ikony-ewolucji-nauka-czy-mit/) (https://wp-projektu.pl/)
Piotrek2020.03.17 12:32
Teoria ewolucji jest jednak bardzo dobrze potwierdzona w materiale kopalnym i badaniach genetycznych. Kreacjonizm jako idea jest jeszcze dla mnie akceptowalny, ale nie w odniesieniu do roznorodnosci form zycia na Ziemi. O ile powstania samego zycia na dzien dzisiejszy nauka nie potrafi wyjasnic (w przyszlosci moze byc jednak inaczej) - o tyle sam proces ewolucji jest dosc dobrze poznany. Co do biblijnego opisu powstania swiata - nawet jako alegorie - trzeba by go mocno naciagnac, do tego co wiemy - nawet ten fragment, ktory cytujesz - uzasadnienie ze ciala niebieskie powstaly po to aby mierzyc czas - jest po prostu nieprawdziwe. Z tego wszystkiego jedynym atrakcyjnym dla mnie stwierdzeniem jest ze na poczatku bylo Slowo - no ale diabel tkwi w szczegolach, a te przemawiaja dla mnie na niekorzysc Biblii.
Protestant2020.03.17 14:53
Biologia jest dziedziną dosyć odległą od moich zainteresowań. Tym niemniej np. książka Jonathana Wellsa "Ikony ewolucji, Nauka czy mit?" wskazuje na cały szereg nieścisłości i przekłamań w lansowanej jako obowiązująca teorii ewolucji. "...powstania samego zycia na dzien dzisiejszy nauka nie potrafi wyjasnic" Czyli tak naprawdę nie może wyjaśnić niczego, bo usiłuje się wmówić, że wystarczy stworzyć odpowiednie warunki i poczekać odpowiednio długo, a życie pojawi się samo... A tak nie jest. W odróżnieniu od bliższej mi fizyki, biologia ewolucyjna jest paranauką. Stawia tezy i oczekuje wiary, nie posiadając w swoim arsenale możliwości chociażby powtarzalnego eksperymentu. Z filozoficznych (ateistycznych) przesłanek oczekuje, że wyjaśnienie powstania życia nie może odwoływać się do ingerencji nadnaturalnej (a to jest nieweryfikowalne). A zatem udział Boga jest wykluczony już w fazie założeń. Biblia nie ma za celu tworzenia alternatywnej wizji naukowej. Jej cele są zupełnie inne - bo to księga objawiająca naturę Boga i historię ludzkiego związku ze Stwórcą. Kwestionujesz, że ciała niebieskie nie powstały po to aby mierzyć czas. A jednak nasze jednostki czasu oparte są właśnie o obserwację słońca (doba, rok) i księżyca (miesiąc). Oczywiście zdaję sobie sprawę ze współczesnych definicji sekundy - ale to wciąż intuicyjnie ułamek jednej doby. A refleksja nad czasem, jego upływem, jest jednym z elementów kształtujących nas jako ludzi: obserwujemy zmiany, dostrzegamy przemijalność rzeczy, ale też widzimy kontynuację zjawisk, odkrywamy konsekwencje czynów itp.).
Piotrek2020.03.17 20:05
Chcialbym Ci powiedziec ze bardzo milo mi sie z Toba rozmawia i szanuje Twoje stanowisko. Generalnie moj problem z kreacjonizmem jest taki, ze powstal na potrzeby obrony wizji ingerencji istoty inteligentnej w powstanie zycia na Ziemi. Absolutnie nie zgodze sie ze jezeli teoria ewolucji nie tlumaczy powstania zycia na Ziemi to nie tlumaczy niczego. To jest grube naduzycie z Twojej strony. Nauka tak nie dziala i nie tlumaczy wielu rzeczy - chyba to oczywiste. Pewne rzeczy tlumaczy jednak bardzo dobrze i daje weryfikowalne przewidywania. Jezeli chodzi o teorie ewolucji to nie do konca zgodze sie z Twoimi argumentami. Nie chce sie wdawac w dluzszy wywod - ale: Teoria ewolucji ma swoje modele komputerowe - w tym sensie mozna ja badac. Jest użyteczna w inżynierii oprogramowania (mozesz poszukac informacji o algorytmach genetycznych), ma zastosowanie w uczeniu maszynowym. To co probuje powiedziec - ta teoria ma zastosowania i daje weryfikowalne przewidywania. W tym sensie jest naukowa. Nie moge tego samego powiedziec o kreacjonizmie - jak powiedzialem - jedyny powod dla jakiego powstal to idea bozej ingerencji. Dlatego tez jestem bardzo sceptycznie nastawiony do kreacjonizmu. Pelna zgoda co do celow Biblii i nauki. Moj problem z Biblia polega na tym ze gdy jej opisy zazebiaja sie z tym co wiemy o swiecie obecnie, dostrzegam niezgodnosci - czy to w opisie swiata, czy moralnosci. Zgoda ze ciala niebieskie zostaly wykorzystane do wyznaczania czasu na Ziemi, ale nadal - to nie jest przyczyna ich powstania - to skutek ich istnienia. Czas biblijny nie jest rowniez mierzony tymi miarami, wiec zeby miec logiczna spojnosc musiales uzyc wybiegu z Bogiem poza czasem.
leszczyna2020.03.17 23:12
"Generalnie mój problem z kreacjonizmem jest taki, że powstał na potrzeby obrony wizji ingerencji istoty inteligentnej w powstanie życia na Ziemi. " Funkcjonują różne pojęcia kreacjonizmu, ale jakkolwiek go definiować, jest on pierwotny wobec XIX-wiecznej teorii ewolucji. Jego dzieje sięgają początków kultury ludzkiej i są wyrazem przekonania, że świat i jego mieszkańcy nie wzięli się znikąd, ale są stwórczym dziełem Boga/bogów. Teoria ewolucji dotyczy fragmentu kreacjonizmu, zajmuje się dziejami istot żywych w czasie, np. stwierdza ich zmienność gatunkową na przestrzeni dziejów Ziemi. Ale to bynajmniej nie obala kreacjonizmu, jest on bowiem zakorzeniony w filozoficzno-religijnej refleksji człowieka nad samym faktem istnienia świata.
Piotrek2020.03.18 0:06
No wlasnie to nieprawda ze "jakkolwiek definiowac" - opowiesci o nieredukowalnej zlozonosci nie sa pierwotne do teorii ewolucji. Sa alternatywna odpowiedzia stworzona wlasnie w opozycji do teorii ewolucji. I wlasnie do tej czesci kreacjonizmu, ktora pretenduje do bycia teoria naukowa mam zastrzezenia. Zgodze sie natomiast i zrobilem to juz we wczesniejszym wpisie, ze sama idea stworzenia swiata w opozycji do jego przygodnosci jest calkiem atrakcyjna.
leszczyna2020.03.18 0:34
Nie znam pojęcia "opowieści o nieredukowalnej złożoności" - czego do dotyczy? A "jakiekolwiek definiowanie" wynika z lektury definicji, dotyczących np. kreacji duszy czy specyficznego fundamentalizmu biblijnego, ale to już kwestia jakości egzegezy Biblii.
Protestant2020.03.18 12:14
@leszczyna Nieredukowalna złożoność to pojęcie wprowadzone przez zwolenników inteligantnego projektu. Wbrew opinii @Piotrka, nie jest to grupa związna z kreacjonizmem, a jedynie wskazująca na luki i braki w teorii ewolucji. (https://wp-projektu.pl/nowosci/teoria-inteligentnego-projektu-jest-testowalna-a-co-z-darwinizmem/)
Piotrek2020.03.18 16:20
Moze w sprawie opinii na temat charakteru tej grupy niech kazdy z nas pozostanie przy wlasnym zdaniu ;-). Ale mam pytanie: czy moglbys wskazac jakies praktyczne zastosowania prac tej grupy - ja podalem kilka wynikajacych z teorii ewolucji - calkiem istotnych zwlaszcza ostatnimi czasy.
leszczyna2020.03.17 16:20
Możesz jakoś wykazać, że Kościół Katolicki głosił jako swoje nauczanie, że Ziemia Jest płaska? Jakiś papież o tym pisał, jakiś filozof albo astronom tak twierdził?
Piotrek2020.03.17 19:38
https://en.wikipedia.org/wiki/Flat_Earth. Zobacz sekcje poswiecona sw Augustynowi i antypodom. Nawet jesli ta kwestia jest dla Ciebie dyskusyjna, to zgodzisz sie chyba ze KK nauczal ze Ziemia znajduje sie w srodku swiata i zmienil swoje poglady w tej sprawie pod wplywem odkryc naukowych - generalnie to jest istota mojego twierdzenia - KK ustepowal ze swojego stanowiska i wizji jakiej daje doslowna interpretacja Biblii na rzecz obrazu swiata jaki wylania sie z odkryc naukowych. Chyba nie wierzysz tez doslownie w opowiastke o barce i zabieraniu par zwierzat, w celu ratowania gatunkow, w obliczu zaglady potopu?
Protestant2020.03.17 21:17
A jaki Twoim zdaniem fragment biblijny miałby skłaniać do myślenia o płaskiej ziemi?
Piotrek2020.03.17 23:31
Mialem na mysli wlasnie opis stworzenia swiata z ksiegi Genesis. Tu jest bardzo dobrze wyłozone czemu: https://lockhaven.edu/~dsimanek/febible.htm
leszczyna2020.03.18 0:25
Tu wcale nie jest wyłożone, dlaczego Genesis ma opisywać płaską Ziemię, a jako argument za tym autor przytacza Ks. Daniela 4,10-11 o drzewie sięgającym nieba, widocznym na całej Ziemi. Przenośnia tego obrazu jest widoczna w interpretacji Daniela: "To jesteś ty, królu: rosłeś i stałeś się potężny, twoja wielkość urosła i sięga nieba, twoja władza rozciąga się aż po krańce ziemi." Czy sądzisz, że babiloński król rzeczywiście urósł aż do nieba i widać go było na całej Ziemi? To dowód, że Biblia uznawała gigantyczny wzrost ówczesnych królów?
Piotrek2020.03.18 17:01
Nie, nie sadze ze krol urosl do nieba - aczkolwiek sfera nie posiada krancow. Posiada je za to hemisfera. Mysle ze kiedys ludzie bardzo realnie i obrazowo mysleli o krancach swiata i niebie, do ktorego mozna bylo siegnac budujac wieze.
leszczyna2020.03.19 10:27
Bardzo dobra odpowiedź: hemisfera, czyli półkula. Babilończycy wyobrażali sobie Ziemią jak tarczę asyryjską, a ta była właśnie półkulista. Czyli niepłaska, lecz centralnie wypukła. Podobny problem był wyobrażeniem Słońca u Egipcjan: dysk czy kula? Bo jak na płaszczyźnie przedstawić kulę? A jako przykład kształtu Słońca przytaczano kulkę gnoju toczoną przez żuka. Inny problem to położenie Ziemi na stycznej czy w centrum ówcześnie wyobrażanego Wszechświata. Tales przeszedł od stycznej do geocentryzmu, babilońskie astrolabia są geocentryczne. Dzięki za ciekawe tematy. Pozdrawiam.
Piotrek2020.03.19 18:48
A to dzieki Panu Protestantowi, ktorego nierozwaznie przywolalem do tablicy. Rowniez serdecznie pozdrawiam i duzo zdrowia zycze.
anonim2020.03.18 8:56
Wskazane przez Ciebie opracowanie reprezentuje perspektywę hermeneutyczną, na którą trudno mi się zgodzić. A mianowicie interpretuje się rozmaite teksty biblijne, reprezentujące odmienne gatunki literackie w taki sposób, jakbyśmy współcześnie mieli czytać teksty naukowe. Każda wypowiedź wyrażona w ludzkim języku charakteryzuje się pewnym dynamizmem, charakterystycznym dla kultury z której wywodzi się ludzki autor. Wartość Biblii nie polega na odczytaniu z niej np. archaicznych koncepcji kosmologicznych. Od autora nie oczekujmy ponadczasowej wiedzy astrofizycznej, bo on się tym nie zajmuje. Od Bolesława Prusa nie oczekujmy wiedzy fizycznej, więc gdy w Lalce wprowadza on postacie dysponujące metalem lżejszym od powietrza, i w związku z tym unoszącym się w powietrzu, nie oznacza to, że Prus dysponuje jakąś tajemną wiedzą.
Piotrek2020.03.18 16:24
A ja lubie te perspektywe - bo pokazuje spojnosc i konsekwencje Biblii w kwestii prezentowanej tamze kosmologii.
Protestant2020.03.18 8:58
cd. W Biblii związek ten jeszcze prostszy: dostępny autorowi język służy do wyrażania treści dla autora istotnych. I tak np. opis stworzenia w Rdz. 1 mówi o przekonaniu autora, że stwórcą świata jest Bóg. Że świat jest tworem uporządkowanym, tak samo jak kolejność stworzenia. A więc Bóg najpierw stwarzał rozmaite przestrzenie: niebo i ziemię, morze i ląd, powietrze i firmament - a następnie te przestrzenie zapełniał roślinami i zwierzętami, ciałami niebieskimi i światłami, wreszcie stworzył ludzi. Ale to wszystko, np. cała kolejność stworzenia, ma charakter umowny, symboliczny, bo za chwilę w Rdz. 2. mamy ponowny opis stworzenia, tym razem z inną kolejnością: człowiek (Adam) jest tu pierwszy a wszystko dalsze: rośliny, zwierzęta, Ewa - pojawiają się jako elementy swoistego dialogu Adama ze Stwórcą, jako odpowiedź na pojawiające się potrzeby i możliwości. Jeśli ktoś wymaga naukowej ścisłości - to przecież nie uzgodni obu opisów stworzenia. W Rdz 1. człowiek (mężczyzna + kobieta), ma wyjątkową godność, nosi w sobie podobieństwo do Boga. Ale w drugim opisie, Bóg stwarza człowieka własnoręcznie. W obu opisach człowiek jest w centrum uwagi: raz jako zwieńczenie stworzenia, a drugim razem jako jego początek i punkt odniesienia.
Piotrek2020.03.18 16:28
Fajnie - czyli zgadzamy sie ze istotna czescia tych opowiesci jest kreacja swiata przez Logos - co napisalem juz wczesniej, dodajac ze jest to dla mnie calkiem atrakcyjna wizja. Zgadzamy sie tez ze nie mozna ich interpretowac doslownie. Nie zgadza sie z nami sw. Augustyn - no ale on nie posiadal wspolczesnej wiedzy o swiecie.
Protestant2020.03.18 8:59
cd. Język jest dla autora narzędziem do przekazu pewnych obrazowych treści, odnoszących się do Boga, człowieka i całego stworzenia, ale nie powinniśmy użytych słów odbierać w kategoriach właściwych dla języka naukowego. Raczej tak, jak używamy języka potocznie, albo w utworach poetyckich. Podałem już przykład mówienia o wschodach i zachodach słońca. Ale też używa się czasem pojęcia eteru (puścić coś w eter tzn. nadać przez radio). W koncepcjach lansowanych ponad 100 lat temu eter miał być tym medium służącym do propagacji fal radiowych (w tym światła), przenikającym wszystko, również próżnię. Eter jak lepka substancja (np. miód) miał być unoszony przez poruszające się w próżni ciała niebieskie, co miało wyjaśniać stałość prędkości światła, niezależnie od kierunku ruchu źródła i obserwatora. Elektrodynamika Maxwella i szczególna teoria względności sprawiły, że koncepcja eteru nie jest już nam potrzebna. Ale słowo eter wciąż pozostało w użyciu, mimo iż nie ma nikogo, kto byłby nadal wyznawcą dawnej teorii eteru. A wiec autorzy biblijni używają wyobrażeń obecnych w kulturze w jakiej żyją - co nie oznacza, że opowiadają się za prawdziwością tych wyobrażeń. My też tak języka używamy.
Piotrek2020.03.18 16:37
"the gum you like is coming back in style" - koncepcja eteru jest jednak - co tu kryc - atracyjna i wrocila w postaci pola Higgsa wypelniajacego przestrzen. Moglbym sie z toba zgodzic co do obrazowosci przekazu biblijnego. Sek w tym ze ludzie na co dzien po prostu nie interpretuja Biblii w ten sposob. Ktos nie lubi homoseksulaistow bo wyczytuje z Biblii ze Bog ich nie lubi. Ktos inny dochodzi do wniosku ze przetaczanie krwi to ciezki grzech. Ludzie od zawsze znajdowali w Biblii szczegolowe informacje i zalecenia - a nie "obrazowe tresci".
leszczyna2020.03.17 22:43
Wstęp polecanego materiału zaczyna się od konstatacji: "Ten artykuł dotyczy kosmologii, w której Ziemia jest lub została uznana za płaską. Dla współczesnego błędnego przekonania, że średniowieczni Europejczycy ogólnie uważali Ziemię za płaską, zobacz Mit o płaskiej Ziemi." No właśnie. Najpierw przypisano chrześcijanom, szczególnie średniowiecznym, twierdzenie o płaskiej Ziemi, a potem szydzono z tego jako ciemnoty na podłożu religijnym. Jeśli chodzi o stosunek Kościoła do odkryć naukowych, to jest on jak najbardziej pozytywny w odniesieniu do wielu dziedzin. Np. odkrycia mikrobiologii w XVII-XIX w. przyniosły jednoznaczne potępienie aborcji jako zbrodni przeciwko życiu ludzkiemu bez wdawania się w wyliczenia terminu animacji zarodka, obecne np. u św. Tomasza z Akwinu pod wpływem teorii Arystotelesa o ruchu płodu, która była naukowo obowiązująca aż do wymienionych odkryć i skądinąd inspirująca dla nowożytnej nauki, uprawianej przez chrześcijan. Jeśli chodzi zaś o budowę wszechświata, to jej teorie nie były nigdy podstawą nauczania wiary: dogmaty, np. o Trójcy Świętej, nie wynikały z wizji geo- czy heliocentryzmu. Natomiast warto wiedzieć, że właśnie uznawanie ówczesnej wiedzy astronomicznej przez Inkwizycję doprowadziło do skazania Galileusza. Naukowcy nie są nieomylni.
Piotrek2020.03.17 23:40
Oczywiscie ze naukowcy nie sa nieomylni. Jak pokazuje historia KK rowniez. Takie zycie.
Protestant2020.03.17 19:59
Ponieważ zapytany nie odpowiada, do pytania odniosę się ja. Twierdzenie, że chrześcijanie kiedykolwiek uważali, iż ziemia jest płaska jest raczej projekcją ich przeciwników. Już w starożytności (ok. 200 lat przed Chrystusem) Eratostenes całkiem dobrze oszacował rozmiar kulistej ziemi. Z kolei Arystarch (żyjący jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej) zaproponował heliocentryczny model układu słonecznego. To obowiązujący do czasów Kopernika model geocentryczny, zaproponowany przez Ptolemeusza, był późniejszy (ok. 140 r. ne). W chrześcijaństwie początkowo nie interesowano się zbytnio nauką, z tego powodu obowiązywały te idee, które zyskiwały status oficjalnej nauki. Z czasem niektóre z nich wspomagano argumentami biblijnymi - jak np. model geocentryczny. Ale zarówno geocentryzm, jak i heliocentryzm - miał za podstawę wyobrażenie kulistego kształtu ziemi. Całkowicie "od czapy" była sugestia, że w protestantyzmie jakieś istotne grupy opowiadały się za koncepcją płaskiej ziemi - skoro protestantyzm pojawił się już w czasach wielkich odkryć geograficznych. Kolumb odkrył Amerykę, płynąc na zachód i chcąc dotrzeć do Indii. To nie byłoby możliwe w ramach koncepcji płaskiej ziemi.
Protestant2020.03.17 20:02
Okazało się, że zapytany jednak już odpowiedział.
BOGAnieMA2020.03.17 9:05
Wszyscy o zupie a kościół o duopie?
Henryk2020.03.17 9:31
Dla ciebie nie ma Boga, tylko jest szatan. Uważaj, bo będzie ci towarzyszem na całą wieczność. I wtedy będzie bardzo niefajnie...
BOGAnieMA2020.03.17 9:38
Jaką masz pewność, że nie będzie też i Twoim towarzyszem?
edek2020.03.17 9:00
Największą zarazą jest PiS, który za chwilę sprowadzi kilkadziesiąt tysięcy Polaków z zagranicy. Po co oni teraz wracają ? Chcą być blisko rodziny i przywieźć im wirusa ? Jaki sens ma to że się poświęcamy, nie wychodzimy z domu, jak za chwilę PiS sprowadzi nam konia trojańskiego i będziemy mieli drugie Włochy
Polak2020.03.17 8:55
Sądząc po tytule można by się spodziewać że Matuszny ostro krytykuje sektę katolicką.
anonim2020.03.17 8:53
Faktycznie, jest taka zaraza duchowa. Bardzo stara. Nazywa się religia, ze szczególnym uwzględnieniem katolicyzmu. Jednym z przejawów jest totalne zidiocenie, a znakomitym przykładem indywiduum o nazwie Matuszny.
Dumi2020.03.17 8:51
Nawracajmy się i wierzmy w ewangelie… Ponieważ pisałem tu wiele razy, wiem, że moje wypowiedzi zraniły lub mogły zranić wiele osób. Dlatego za każde złe słowo,kłamstwo, wyśmiewanie, niesprawiedliwą, krzywdzącą i raniącą wypowiedź, za każdy przejaw hejtu z serca przepraszam i proszę o wybaczenie każdego kogo skrzywdziłem. Uciekajmy się do Maryi. 20:30 codziennie szturmujmy do nieba przez różaniec.
Iza2020.03.17 8:45
Idiota, ludzie umierają, zakażają się , a on martwi się o wiarę i atakuje LGBT. Skąd biorą się w kościele tacy kretyni, którzy za wszelką cenę chcą siać nienawiść i pandemię koronawirusa.
darek2020.03.17 9:07
Jest autentyczny w tym co mówi. Jego powołaniem jest dbanie o dusze, a nie ciało. Nic nie zrozumiałaś.
Józef2020.03.17 9:29
Ponieważ najłatwiejszą drogą dla wirusów jest droga płciowa.
prosty2020.03.17 9:58
Kilka tematów: 1) w Polsce codziennie umiera w ciszy więcej niż tysiąc osób. Nie lekceważąc absolutnie pandemii, kilka zgonów w świetle jupiterów absolutnie odwraca proporcje reakcji społeczeństwa, 2) akcje i reakcje części osób ze środowisk lewackich i lgbt,, przed i w trakcie pandemii, pokasują zanik instynktów i reakcji społecznych i państwowych. Można się zastanawiać dlaczego, faktem jest jednak nadreprezentacja takich osób wśród atakujących wiarę, 3) zaskakujące, ale pojawiają się naukowcy wskazujący na pozytywny efekt pandemii: mniej osób umiera od wirusa niż przeżywa wskutek mniejszego zanieczyszczenia powietrza związanego z ograniczeniem przemieszczania się.
Po 11 NIE BADZ OBOJETNY2020.03.17 8:38
A co to jest ta "rozwiązłość seksualna"? I dlaczego ta "rozwiązłość seksualna" jest śmiertelną zarazą dla naszych dusz? Wie ktoś?
Damian2020.03.17 8:46
Mógłby faktycznie uściślić, wszak to specjalista.
Sauron2020.03.17 9:20
Ksiundz tak mówi to słuchaj a nie głupie pytania zadajesz! To je wiara, tego rozumem nie ogarniesz.
Maria Blaszczyk2020.03.17 10:50
No jak to? Rozwiązłość seksualna to jest, jak ja, będąc żoną cywilną pewnego człowieka od 17 lat, urodziwszy gromadkę dzieci z tego związku, już nie jestem otwarta na możliwość poczęcia, a facet nadal mi się podoba, więc stosuję antykoncepcję. Przecież to oczywiste.
leszczyna2020.03.17 16:21
To, co opisałaś, to nie jest rozwiązłość, przynajmniej wg Kościoła Katolickiego. Jest grzeszne, ale nie rozwiązłe.
TAK Z INNEJ BECZKI.....2020.03.17 8:38
https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,25795157,ksiadz-z-gdanska-skazany-za-dwukrotne-zgwalcenie-17-latki-najwyzszy.html
Po 11 NIE BADZ OBOJETNY2020.03.17 9:19
Nie, to ta sama śmierdząca beczka.