23.07.21, 14:28Fot. screenshot - YouTube (Opactwo Benedyktynów w Tyńcu)

Liturgiczna wojna w Kościele. O. Leon: W liturgii najważniejsza jest MIŁOŚĆ!

Msza św. do Soboru Watykańskiego II była odprawiana w rycie tak zwanym rzymskim klasycznym. Ale to nie był jedyny ryt, o tym warto pamiętać, był ryt dominikański, ryt mozarabski, Kościoły wschodnie miały swój ryt i dbano o to, by było zachowane to, co jest istotne: mianowicie liturgia czytań, liturgia… to się rozmaicie nazywało: liturgia katechumenów itd. Potem było złożenie darów ofiarnych, przemienienie tych darów, ofiarowanie Bogu i przeistoczenie, i potem Komunia św. wiernych. I koniec. Oczywiście wszystkie sposoby realizacji były poddane autoryzacji Stolicy Świętej, przypieczętowane pozwoleniem czy wprost nakazem.

Potem, już przed Soborem, było bardzo dużo uwag związanych z tym, że Msza łacińska oddziela całkowicie wiernych świeckich, którzy są tylko słuchaczami. Przez cały czas w czasie Mszy św. w większości kościołów odmawiano modlitwy, śpiewano Godzinki, odmawiano różaniec, do tego były nawet dzwonki, żeby ludzie zorientowali się, co się dzieje, kiedy trzeba uklęknąć, a kiedy wstać.

Ewangelia często była odczytywana w języku ojczystym dopiero po Mszy św. Część ludzi wychodziła, a część, która miała ochotę – zostawała na takie czy inne kazanie. Oczywiście na takiej Mszy św. uświęcały się setki, tysiące ludzi, dlatego nie uważamy, żeby ona była, jakby to powiedzieć, złą Mszą św. Istotne części, które były ongiś przez całe wieki, swoją rolę spełniały w stosunku do swoich potrzeb, przynajmniej od Piusa V aż do Soboru Watykańskiego II.

W miarę wzrostu znaczenia ludzi świeckich przypominano, że ludzie świeccy to jest właściwa treść Kościoła, że cała hierarchia jest dla laikatu, ludzi świeckich. Wybiera się księży, biskupów – papieża nawet – którzy otrzymują specjalne powołanie od Pana Boga i mają wszystko czynić, żeby przez posługę swojego słowa i posługę liturgii tym świeckim pomóc w realizacji ich zadania. Dlatego przed Soborem Watykańskim II długo mówiono, że powinien być większy udział ludzi świeckich we Mszy św. Nawet opowiadali ludzie z Pax Romana – do tych organizacji należało „Odrodzenie” nasze, polskie – że kiedyś mieli Mszę św. jeszcze z Piusem XI w jego kaplicy, kiedy on zaczął po łacinie: In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti. Amen. I dalej: Introibo ad altare Dei, a zgromadzeni dodali: Ad Deum qui laetificat iuventutem meam. Ceremoniarze spanikowali, zaczęli machać: „Cisza, cisza!”, że ludzie świeccy nie mają odpowiadać, tylko ministranci. Ale powiedzieli właśnie: „Coś tu nie grało”. Pełen kościół ludzi, kapłan zwraca się do wiernych: Dominum vobiscum czyli „Pan z wami”, a dwóch ministrantów, czy jeden, odpowiada: Et cum Spiritu Tuo – to jakaś nieprawda w tej Mszy św. była.

Oczywiście to, co dzisiaj się dzieje, to są nonsensy – przepraszam – przeinaczenia i wypaczenia, że aż szkoda na ten temat mówić. Rozumiemy zwolenników tradycyjnej liturgii, którzy wobec nadużyć są zgorszeni i słusznie, bo i my, którzy praktykujemy nową liturgię jesteśmy zgorszeni samowolą. Chociaż Sobór powiedział wyraźnie: nikomu nie wolno niczego zmieniać, choćby był kapłanem, poza tymi miejscami w liturgii, gdzie nowe przepisy pozwalają na zmiany, na improwizację, ale bez pozwolenia Stolicy Apostolskiej nie wolno. Zdarza się, że i wierni – zwłaszcza duchowni – nie przejmują się tymi przepisami i każdy robi, jak mu się podoba. Czasem jest to improwizacja, która przybliża ludziom liturgię, a czasem – przepraszam – ale wydziwianie księdza według jego widzimisię – to nie jest za bardzo w porządku.

Powinno więc być bez adaptacji, która powoduje śmieszność, a liturgia śmieszną nigdy nie była, chyba że była wykonywana w głupi sposób, nie wiadomo jaki. Jednocześnie tamta stara liturgia nie chroniła od błędów. Były świętokradzkie Komunie św. na kolanach i z wielką pobożnością przyjmowane, byli księża, którzy też molestowali młodzież, mieli dzieci nieślubne, konkubiny itd. Liturgia łacińska nie była więc znakiem tego, że wszystko jest idealne, że Kościół bez przeszkód toczy się na drodze do zbawienia.

Przedział między skutecznością działania liturgicznego a nieskutecznością, między dążeniem do świętości a bimbaniem sobie z Pana Boga, nie przebiega między starą a nową liturgią, tylko idzie przez serce każdego człowieka. Można w starej być łobuzem, można w nowej być świętym.

Wyobraźmy sobie Mszę św. na Błoniach, gdzie są dwa miliony ludzi i cały tłum olbrzymi aż dyszy chęcią bycia razem z Ojcem Świętym, modli się, a tu dwóch ministrantów z obsługi papieskiej w sutannie klęczy przy ołtarzu i odpowiada: Et cum Spiritu Tuo… A reszta co robi? Może sobie wziąć partyturę i patrzeć na to, co oni odpowiadają w naszym imieniu. A dlaczego w naszym imieniu, czy my jesteśmy niemowy czy jak?

Źle oceniam wmawianie w nas, że pewne elementy Mszy św., tej nowej, są elementami heretyckimi, np. że kobieta czytająca lekcję w prezbiterium to jest grzech ciężki, że nadzwyczajny szafarz Komunii św. popełnia grzech ciężki, bo swoimi rękoma dotyka Pana Jezusa. A niby, jak ja językiem dotykam, to język lepszy od rąk? (A poza tym w starym Kościele świeccy nosili Komunię św. do domu.) Że przyklęknięcie przed Komunią to za mało, że trzeba na klęcząco? To rozumiem, doceniam, ale nie upieram się.

Papież Benedykt nie wydał rozporządzenia, ale powiedział: „Proszę was, przyjmujcie na klęcząco, żeby w duchu postępującego zeświecczenia jednak adoracja Eucharystii była dla człowieka czymś bardzo ważnym”. Jednocześnie bardzo często były wypadki, że ludzie na klęcząco przyjmowali, ale świętokradzko.

Więc jeśli ktoś chce przyjąć Komunię z szacunkiem, to z szacunkiem przyjmie i na stojąco na rękę. A jak ktoś chce obrazić Pana Jezusa, choćby na klęcząco, choćby upadł na twarz, jak zechce – grzech nadużycia będzie popełniał.

Najważniejszą rzeczą w liturgii jest miłość, trzeba o tym pamiętać. Jeśli wyklinamy się teraz nawzajem, to jest źle. Nowa Liturgia trwa już pół wieku, proszę się z tym liczyć. Ja odprawiłem chyba 15 tysięcy Mszy św., Jan Paweł II odprawiał, Benedykt odprawiał, czy oni wszyscy grzeszą, są heretykami? No, nie bardzo – trzeba się z tym zgodzić.

Szanujemy wszystkich, ale kiedy zaczynają nam gadać takie rzeczy, panowie kochani, dlaczego kanonizowali papieża Jana Pawła II – „heretyka”, który odprawił parę tysięcy Mszy św. w tym rycie, to przekornie zapytam: może cofnijcie kanonizację? – A może jednak nie.

Fragment książki „Ojca Leona słów kilka”

Leon Knabit OSB – ur. 26 grudnia 1929 roku w Bielsku Podlaskim, benedyktyn, w latach 2001-2002 przeor opactwa w Tyńcu, publicysta i autor książek. Jego blog został nagrodzony statuetką Blog Roku 2011 w kategorii „Profesjonalne”. W 2009 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Komentarze

paweł2021.07.26 11:27
Ograniczenie możliwości odprawiania Mszy Świętej św. Piusa V (tzw. trydenckiej) jest w istocie ograniczeniem oddawania czci Bogu. Jest ograniczeniem tego, co się Bogu bezwzględnie od nas ludzi należy. Jest to akt, którego można by się spodziewać od wrogów Kościoła, a nie od tego, który wziął na siebie obowiązek przewodzenia Kościołowi katolickiemu.
Starsi ludzie dziecinnieją2021.07.25 10:07
Te przykłady "ZA" rytem mszy posoborowej, są takie dziecinne, plytkie intelektualnie, jak dla dzieci. To portal dla dorosłych.
Anonim2021.07.24 11:51
Czy wyrazem miłości jest to, że przestaliśmy się modlić za heretyków i ślepców? Tudzież prosić Michała Archanioła o pomoc w zwalczaniu demonów, które panoszą się w najlepsze?!
owca2021.07.24 8:10
c.d../ Jabłko, które zerwała Ewa także wyglądało pięknie i smacznie. Ona z Adamem tylko zjadła jabłko. Tylko jabłko. A ziemski Pasterz/ papież/ biskup/ksiądz dostał KLUCZE i to od Pana Boga do Kościoła - do Domu Bożego - miejsca SACRUM. Ale nie po to aby zamienić Kościół na miejsce ROZRYWKI i nowych kultów. Dziś mamy KULT oświeconego przez modernizm człowieka promowany przez zasłużonego dla II SW J.P.II , który sam stał się "podmiotem" kultu. To ile x. Knabit odprawił Eucharystii to wie P. Bóg. Podobnie wymienieni posoborowi reformatorzy. To czy są HERETYKAMI I GRZESZNIKAMI jest w OCENIE Pana Boga. A zwykli wierni mogą tylko ROZEZNAWAĆ / poznać po OWOCACH jakie zostawili po sobie. Na dziś jak poinformował znawca tematu prof. Andrzej Kobyliński z UKW w Warszawie a także wielu innych szacownych profesorów i teologów NIE MA JUŻ KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO. Obecnie mamy EWOLUUJĄCĄ WSPÓLNOTĘ RELIGIJNĄ - wspólnotę EKUMENICZNA CHRZEŚCIJAN i nie wiadomo jeszcze w jakim kierunku ona EWOLUUJE. Czy w kierunku Niemiec , Belgii, czy Holandii a może jeszcze jakimś innym "wymyślonym". A TA POBOŻNOŚĆ LUDOWA sama ulega degradacji naturalnie i pod wpływem czynników zewnętrznych, nowych potrzeb i uwarunkowań STAWIANYCH PRZEZ WSPÓŁCZESNY ŚWIAT. Warto przypomnieć Ks. Knabit , że SZACUNEK oznacza „stosunek do osób lub rzeczy uważanych za wartościowe i godne uznania”. Zatem nie wszyscy LUDZIE są godni szacunku. A tym bardziej bandyci, zbrodniarze, kłamcy, manipulatorzy, oszuści, złodzieje , ludzie ZŁO CZYNIĄCY, LUDZIE NISZCZĄCY Kościół Katolicki i FAŁSZUJĄCY NAUKĘ Jezusa Chrystusa, ludzie pyszni i zadufani w sobie ....Jeśli x. Knabit - posoborowy duchowny konfabuluje w tak wielu sprawach to roztropniej jest uważać i szukać prawdy w Nauce Kościoła Katolickiego a nie tego Nowego J.P.II.
owca2021.07.24 8:09
Przykro czytać , co też x. Knabit pisze. Tym bardziej , że jest WIEKOWY. Może jako "literat" tak "ma" i "musi". Dobre "serduszko" i "posoborowe" wykształcenie / seminarium nie może jednak przysłonić Jego IGNORANCJI w przedmiocie NISZCZĄCYCH REFORM II Soboru, które są FAKTEM . Istnieje bogata literatura krytyczna w tym przedmiocie i żaden wierny Panu Bogu Katolik a tym bardziej Ksiądz nie może udawać, że nie rozumie , nie wie , nie widzi TRAGICZNYCH skutków reform II S.W. ...nawet jeśli nosi tak "bajeranckie okulary" jak o.Leon zaświadczające o ogromie przeczytanych książek i nobilitujące do zaszczytnego grona ZNAWCÓW, PROFESJONALISTÓW Kościoła. X. Chyba, że wytłumaczeniem jest głęboko ukrywany "wstyd" Knabit wzorem N.E. / modernisty J.P.II > i wielu oświeconych ogłasza na "skróty" , że w Liturgii najważniejsza jest MIŁOŚĆ. Tak NIE JEST ! W Liturgii , we Mszy świętej NAJWAŻNIEJSZY jest Pan Bóg Jezus Chrystus i Jego Ofiara na Krzyżu. Jeśli jakiś Ksiądz pomija "to co najważniejsze" i w czasie totalnego ZAMIESZANIA i KRYZYSU w Kościele przemawia językiem modernistów / posoborowców wychwalając REFORMATORÓW niszczycieli Kościoła Katolickiego i Tradycji to jest NIEWIARYGODNY nawet jeśli stał się medialnym celebrytą, dostał wiele odznaczeń i napisał stosy książek. Taki zatwardziały MODERNISTA jest godny współczucia. X.Knabit pisze: "Nowa Liturgia trwa już pół wieku, proszę się z tym liczyć." Przecież to zdanie jest "śmieszne/ niepoważne" w stosunku do wieli WIEKÓW [2000 lat] K.K. Nadto zapomina o ANATEMACH dla modernistów i tych co odważą się ZMIENIĆ LITURGIĘ. W takiej sytuacji należy "pogratulować" ODWAGI i pewnej nadziei / nagrody za ZASŁUGI położone w krzewieniu i praktykowaniu NOWEJ POSOBOROWEJ SPROTESTANTYZOWANEJ liturgii której owoce okazały się nie tylko cierpkie ale i trujące.
Marian2021.07.23 23:04
Zastanawiam sie zkad sie bierze ten wariacki ped do reformwania, ulepszania,poprawiania. Czyzby, wiele pokolen naszych przodkow zylo w grzechu? To musi sie skonczyc schizma, patrzac jak gromada starcow wnosi poganski bostwo do kosciola, mialem lzy w oczach i nie moglem uwierzyc ze to robia biskupi, kardynalowie i sam papiez. Jestem pewien ze to nie bylo ostatnie slowo tego czlowieka on dazy do zniszczenia Kosciola. Modlmy sie o nawrocenie papieza Franciszka.
rewers2021.07.25 10:10
Masz dużo racji, ale módlmy się przede wszystkim o własne nawrócenie.
ELL2021.07.23 20:36
jestem zaskoczona i zawiedziona ojcem Leonem. Wywód zaciemnia obraz, zastanawia mnie w jakim celu to się dzieje. Może Benedyktyni mają gdzieś w świecie problemy i potrzebują wsparcia głowy tego kościoła- a w innym przypadku by nie dostali jego. Może z jakiegoś rejonu są wyrugowani i tracą teren, klasztor, świątynię... może chodzi o Hiszpanię. Mija się on też z prawdami wiary- to mnie mocno dziwi. I papież Jan Paweł II i Benedykt grzeszyli. To jest prawda oczywista, bo nie istnieje żaden człowiek, który by nie grzeszył. Cofnąć kanonizację? Kogo on straszy? Kościoły które zarabiają na jego świętości? To wszystko są fakty, ale i co z tego, albo co mu do tego? To że ktoś grzeszył nie znaczy, że nie może zostać świętym. Byli też tacy którzy kogoś zabili! Wobec poznania swojej winy musi żałować tego, jak i dokonać pewnych wzniosłych dzieł dla Boga (to tak w skrócie). Ojciec Leon mnie zawiódł, chyba dzisiaj się z tym nie pogodzę... załamka
Anonim2021.07.24 4:02
Ten biedny starzec o .Leon już od dawna opowiada dyrdymały. Też, ma człowiek parcie na szkło, jak coś mówi to ja nawet nie bardzo mogę zrozumieć , ba ma jakąś wadę wymowy tego bełkotu nie da się zrozumieć, ale to co pisze to pomieszanie z poplątaniem.
Anonim2021.07.23 19:32
Biskup Rzymu Bergolio to argentyński mason ... i wszystko jasne !
Anonim2021.07.23 19:11
a co nas to leon obchodzi?
Liturgiczna wojna w Kościele.2021.07.23 19:07
O. Leon: W liturgii najważniejsza jest MIŁOŚĆ! ///////// Msza św. do Soboru Watykańskiego II była odprawiana w rycie tak zwanym rzymskim klasycznym. Ale to nie był jedyny ryt, o tym warto pamiętać, był ryt dominikański, ryt mozarabski, Kościoły wschodnie miały swój ryt i dbano o to, by było zachowane to, co jest istotne: mianowicie liturgia czytań, liturgia… to się rozmaicie nazywało: liturgia katechumenów itd. Potem było złożenie darów ofiarnych, przemienienie tych darów, ofiarowanie Bogu i przeistoczenie, i potem Komunia św. wiernych. I koniec. Oczywiście wszystkie sposoby realizacji były poddane autoryzacji Stolicy Świętej, przypieczętowane pozwoleniem czy wprost nakazem. Potem, już przed Soborem, było bardzo dużo uwag związanych z tym, że Msza łacińska oddziela całkowicie wiernych świeckich, którzy są tylko słuchaczami. Przez cały czas w czasie Mszy św. w większości kościołów odmawiano modlitwy, śpiewano Godzinki, odmawiano różaniec, do tego były nawet dzwonki, żeby ludzie zorientowali się, co się dzieje, kiedy trzeba uklęknąć, a kiedy wstać. Ewangelia często była odczytywana w języku ojczystym dopiero po Mszy św. Część ludzi wychodziła, a część, która miała ochotę – zostawała na takie czy inne kazanie. Oczywiście na takiej Mszy św. uświęcały się setki, tysiące ludzi, dlatego nie uważamy, żeby ona była, jakby to powiedzieć, złą Mszą św. Istotne części, które były ongiś przez całe wieki, swoją rolę spełniały w stosunku do swoich potrzeb, przynajmniej od Piusa V aż do Soboru Watykańskiego II.
cd2021.07.23 19:08
W miarę wzrostu znaczenia ludzi świeckich przypominano, że ludzie świeccy to jest właściwa treść Kościoła, że cała hierarchia jest dla laikatu, ludzi świeckich. Wybiera się księży, biskupów – papieża nawet – którzy otrzymują specjalne powołanie od Pana Boga i mają wszystko czynić, żeby przez posługę swojego słowa i posługę liturgii tym świeckim pomóc w realizacji ich zadania. Dlatego przed Soborem Watykańskim II długo mówiono, że powinien być większy udział ludzi świeckich we Mszy św. Nawet opowiadali ludzie z Pax Romana – do tych organizacji należało „Odrodzenie” nasze, polskie – że kiedyś mieli Mszę św. jeszcze z Piusem XI w jego kaplicy, kiedy on zaczął po łacinie: In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti. Amen. I dalej: Introibo ad altare Dei, a zgromadzeni dodali: Ad Deum qui laetificat iuventutem meam. Ceremoniarze spanikowali, zaczęli machać: „Cisza, cisza!”, że ludzie świeccy nie mają odpowiadać, tylko ministranci. Ale powiedzieli właśnie: „Coś tu nie grało”. Pełen kościół ludzi, kapłan zwraca się do wiernych: Dominum vobiscum czyli „Pan z wami”, a dwóch ministrantów, czy jeden, odpowiada: Et cum Spiritu Tuo – to jakaś nieprawda w tej Mszy św. była. Oczywiście to, co dzisiaj się dzieje, to są nonsensy – przepraszam – przeinaczenia i wypaczenia, że aż szkoda na ten temat mówić. Rozumiemy zwolenników tradycyjnej liturgii, którzy wobec nadużyć są zgorszeni i słusznie, bo i my, którzy praktykujemy nową liturgię jesteśmy zgorszeni samowolą. Chociaż Sobór powiedział wyraźnie: nikomu nie wolno niczego zmieniać, choćby był kapłanem, poza tymi miejscami w liturgii, gdzie nowe przepisy pozwalają na zmiany, na improwizację, ale bez pozwolenia Stolicy Apostolskiej nie wolno. Zdarza się, że i wierni – zwłaszcza duchowni – nie przejmują się tymi przepisami i każdy robi, jak mu się podoba. Czasem jest to improwizacja, która przybliża ludziom liturgię, a czasem – przepraszam – ale wydziwianie księdza według jego widzimisię – to nie jest za bardzo w porządku. Powinno więc być bez adaptacji, która powoduje śmieszność, a liturgia śmieszną nigdy nie była, chyba że była wykonywana w głupi sposób, nie wiadomo jaki. Jednocześnie tamta stara liturgia nie chroniła od błędów. Były świętokradzkie Komunie św. na kolanach i z wielką pobożnością przyjmowane, byli księża, którzy też molestowali młodzież, mieli dzieci nieślubne, konkubiny itd. Liturgia łacińska nie była więc znakiem tego, że wszystko jest idealne, że Kościół bez przeszkód toczy się na drodze do zbawienia.
eryk2021.07.25 10:15
W jakim celu kopiujesz i wklejasz? Mam szukać jakiegoś podmienionego słowa? Zwariowałeś?
Antychryst2021.07.23 18:55
Miłość czyli co? mam kochać kogoś tylko za to że wygląda jak człowiek? A skąd mam wiedzieć co w nim siedzi? A miłość do boga? oparta na strachu, chęci nagrody, tajemnicy, i psychologicznemu chwytowi że pan z brodą wygląda bardziej miło i bardziej mu współczujesz - nie ma żadnej miłości. Miłość do rodziny? A skąd wiesz kim są albo kim będą członkowie twojej rodziny? Nie kochasz ich tylko swoje wyobrażenie o nich tu i teraz.
Oto wielka tajemnica wiary2021.07.23 18:04
złoto, euro i dolary.
Maciej Piwowar2021.07.23 17:36
Oj Ojczulku BŁĄDZICIE. Nigdy nie wziąłem komunii do RĘKI ,i NIGDY NIE WEZMĘ.Czyli tzw,,ozorek na przodu" i dopiero ważna jest Komunia.Będąc Szczery jest na mszy tzw. Watykańskiej z powodu dalekiego dojazdu do Kościoła gdzie jest odprawiana Msza Łacińska.Mam wiek Starczy ,i wymogłem na Rodzinie Msza po Łacinie ( byłem w niej Chrzczony ,oraz KREMACJE.A co do Biskupa Rzymu ,to Argentyński Mason. I na tym KONIEC.
Donat2021.07.23 17:21
Chciałbym w komentarzu mym odnieść się do krytyków przyjmowania podczas pandemii Komunii Świętej na rękę. 9 Marca 2005 r. Episkopat Polski, zgodnie z instrukcją Stolicy Apostolskiej, po raz pierwszy w Polsce dopuścił możliwość przyjmowania Komunii Świętej na rękę. W Domu Rekolekcyjnym Bydgoszcz – Piaski w dniach 9-10-11. 12.2005 r. odbyły się III DIECEZJALNE REKOLEKCJE ODNOWY w DUCHU ŚWIĘTYM „DAJ MI SERCE MĄDRE”. W dniu ostatnim przed rozesłaniem do domów kapłan Diecezjalny Koordynator Wspólnot Odnowy w Duchu Świętym ks. ks. Janusz Tomczak przed Mszą Św. ogłosił, że będzie możliwość przyjęcia Komunii Świętej na rękę. Było to na dwa tygodnie przed Świętami Bożego Narodzenia i każdy może trzymając hostię na ręku przenieść się, choć na chwilę do Betlejem, by przytulić nowo narodzone Dziecię do swego serca. Było to niesamowite wrażenie. Podczas przyjmowania Komunii Św. na rękę prawie wszyscy płakali z radosnego wzruszenia.
Prawda2021.07.23 19:26
Katechizm Kościoła Katolickiego wyraźnie uczy, że w każdej Cząsteczce Komunii Świętej jest Pan Jezus. Gdy przyjmujesz Pana Jezusa do ust, to drobne cząsteczki zostają na patenie, często jest ich sporo, gdy na rękę, to wtedy w ogóle nie zwracasz na Nie uwagi. Poza tym Kapłan ma wyświęcone ręce ( jest "potomkiem" apostołów). W dawnych wiekach przyjmowano Komunię Świętą do rąk, ale czyniono to inaczej niż teraz.Ten sposób przyjmowania Komunii Św. do rąk z jakim obecnie się spotykamy pochodzi z XVI w. od Kalwinów, którzy zanegowali prawdziwą obecność Pana Jezusa w Komunii Św. i dążyli do tego, aby spożywanie Komunii Św. kojarzyło się ze spożywaniem zwykłego posiłku. Wielokrotnie o tym mówił i pisał biskup A. Schneider. Niedawno był w Polsce i udzielił wywiadu. Całość spotkania z nim można znaleźć na youtube na kanale - Wydawnictwo Esprit, filmik nosi tytuł" Spotkanie z biskupem Atanazym Schneiderem". Od ok. 30 minuty o tym mówi.
bogdanus2021.07.23 15:35
Jeżeli znajdują się wierni by uczestniczyć w tym rycie, to po co zabraniać, tym bardziej że KK jest różnorodny w wychwalaniu, dochodzenia do Boga. Trudno zrozumieć decyzję Franciszka, odnoszę wrażenie że okraja KK z pięknej i zacnej tradycji.
Liturgiczna wojna w Kościele.2021.07.23 15:13
O. Leon: W liturgii najważniejsza jest MIŁOŚĆ! ///////// Msza św. do Soboru Watykańskiego II była odprawiana w rycie tak zwanym rzymskim klasycznym. Ale to nie był jedyny ryt, o tym warto pamiętać, był ryt dominikański, ryt mozarabski, Kościoły wschodnie miały swój ryt i dbano o to, by było zachowane to, co jest istotne: mianowicie liturgia czytań, liturgia… to się rozmaicie nazywało: liturgia katechumenów itd. Potem było złożenie darów ofiarnych, przemienienie tych darów, ofiarowanie Bogu i przeistoczenie, i potem Komunia św. wiernych. I koniec. Oczywiście wszystkie sposoby realizacji były poddane autoryzacji Stolicy Świętej, przypieczętowane pozwoleniem czy wprost nakazem. Potem, już przed Soborem, było bardzo dużo uwag związanych z tym, że Msza łacińska oddziela całkowicie wiernych świeckich, którzy są tylko słuchaczami. Przez cały czas w czasie Mszy św. w większości kościołów odmawiano modlitwy, śpiewano Godzinki, odmawiano różaniec, do tego były nawet dzwonki, żeby ludzie zorientowali się, co się dzieje, kiedy trzeba uklęknąć, a kiedy wstać. Ewangelia często była odczytywana w języku ojczystym dopiero po Mszy św. Część ludzi wychodziła, a część, która miała ochotę – zostawała na takie czy inne kazanie. Oczywiście na takiej Mszy św. uświęcały się setki, tysiące ludzi, dlatego nie uważamy, żeby ona była, jakby to powiedzieć, złą Mszą św. Istotne części, które były ongiś przez całe wieki, swoją rolę spełniały w stosunku do swoich potrzeb, przynajmniej od Piusa V aż do Soboru Watykańskiego II.
cd2021.07.23 15:14
W miarę wzrostu znaczenia ludzi świeckich przypominano, że ludzie świeccy to jest właściwa treść Kościoła, że cała hierarchia jest dla laikatu, ludzi świeckich. Wybiera się księży, biskupów – papieża nawet – którzy otrzymują specjalne powołanie od Pana Boga i mają wszystko czynić, żeby przez posługę swojego słowa i posługę liturgii tym świeckim pomóc w realizacji ich zadania. Dlatego przed Soborem Watykańskim II długo mówiono, że powinien być większy udział ludzi świeckich we Mszy św. Nawet opowiadali ludzie z Pax Romana – do tych organizacji należało „Odrodzenie” nasze, polskie – że kiedyś mieli Mszę św. jeszcze z Piusem XI w jego kaplicy, kiedy on zaczął po łacinie: In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti. Amen. I dalej: Introibo ad altare Dei, a zgromadzeni dodali: Ad Deum qui laetificat iuventutem meam. Ceremoniarze spanikowali, zaczęli machać: „Cisza, cisza!”, że ludzie świeccy nie mają odpowiadać, tylko ministranci. Ale powiedzieli właśnie: „Coś tu nie grało”. Pełen kościół ludzi, kapłan zwraca się do wiernych: Dominum vobiscum czyli „Pan z wami”, a dwóch ministrantów, czy jeden, odpowiada: Et cum Spiritu Tuo – to jakaś nieprawda w tej Mszy św. była. Oczywiście to, co dzisiaj się dzieje, to są nonsensy – przepraszam – przeinaczenia i wypaczenia, że aż szkoda na ten temat mówić. Rozumiemy zwolenników tradycyjnej liturgii, którzy wobec nadużyć są zgorszeni i słusznie, bo i my, którzy praktykujemy nową liturgię jesteśmy zgorszeni samowolą. Chociaż Sobór powiedział wyraźnie: nikomu nie wolno niczego zmieniać, choćby był kapłanem, poza tymi miejscami w liturgii, gdzie nowe przepisy pozwalają na zmiany, na improwizację, ale bez pozwolenia Stolicy Apostolskiej nie wolno. Zdarza się, że i wierni – zwłaszcza duchowni – nie przejmują się tymi przepisami i każdy robi, jak mu się podoba. Czasem jest to improwizacja, która przybliża ludziom liturgię, a czasem – przepraszam – ale wydziwianie księdza według jego widzimisię – to nie jest za bardzo w porządku. Powinno więc być bez adaptacji, która powoduje śmieszność, a liturgia śmieszną nigdy nie była, chyba że była wykonywana w głupi sposób, nie wiadomo jaki. Jednocześnie tamta stara liturgia nie chroniła od błędów. Były świętokradzkie Komunie św. na kolanach i z wielką pobożnością przyjmowane, byli księża, którzy też molestowali młodzież, mieli dzieci nieślubne, konkubiny itd. Liturgia łacińska nie była więc znakiem tego, że wszystko jest idealne, że Kościół bez przeszkód toczy się na drodze do zbawienia.
mateuszjegliński2021.07.23 15:10
Ojcze heretyku, łżecie. Jaka miłość? Do rytu? Poza tym żadnego z wymienionych przez ojca rytów nie zakazano, tylko zakazano ryt rzymski. Może ojciec stojąc nad grobem zechciałby pomyśleć o wieczności a nie wspierać diabelskie sabaty. Tak diabelskie sabaty, bo owocem NOM są puste kościoły, a oto przecież diabłu chodzi, czyż nie tak ojcze heretyku?
Liturgiczna wojna w Kościele.2021.07.23 14:58
O. Leon: W liturgii najważniejsza jest MIŁOŚĆ! ///////// Msza św. do Soboru Watykańskiego II była odprawiana w rycie tak zwanym rzymskim klasycznym. Ale to nie był jedyny ryt, o tym warto pamiętać, był ryt dominikański, ryt mozarabski, Kościoły wschodnie miały swój ryt i dbano o to, by było zachowane to, co jest istotne: mianowicie liturgia czytań, liturgia… to się rozmaicie nazywało: liturgia katechumenów itd. Potem było złożenie darów ofiarnych, przemienienie tych darów, ofiarowanie Bogu i przeistoczenie, i potem Komunia św. wiernych. I koniec. Oczywiście wszystkie sposoby realizacji były poddane autoryzacji Stolicy Świętej, przypieczętowane pozwoleniem czy wprost nakazem. Potem, już przed Soborem, było bardzo dużo uwag związanych z tym, że Msza łacińska oddziela całkowicie wiernych świeckich, którzy są tylko słuchaczami. Przez cały czas w czasie Mszy św. w większości kościołów odmawiano modlitwy, śpiewano Godzinki, odmawiano różaniec, do tego były nawet dzwonki, żeby ludzie zorientowali się, co się dzieje, kiedy trzeba uklęknąć, a kiedy wstać. Ewangelia często była odczytywana w języku ojczystym dopiero po Mszy św. Część ludzi wychodziła, a część, która miała ochotę – zostawała na takie czy inne kazanie. Oczywiście na takiej Mszy św. uświęcały się setki, tysiące ludzi, dlatego nie uważamy, żeby ona była, jakby to powiedzieć, złą Mszą św. Istotne części, które były ongiś przez całe wieki, swoją rolę spełniały w stosunku do swoich potrzeb, przynajmniej od Piusa V aż do Soboru Watykańskiego II.
cd2021.07.23 14:59
W miarę wzrostu znaczenia ludzi świeckich przypominano, że ludzie świeccy to jest właściwa treść Kościoła, że cała hierarchia jest dla laikatu, ludzi świeckich. Wybiera się księży, biskupów – papieża nawet – którzy otrzymują specjalne powołanie od Pana Boga i mają wszystko czynić, żeby przez posługę swojego słowa i posługę liturgii tym świeckim pomóc w realizacji ich zadania. Dlatego przed Soborem Watykańskim II długo mówiono, że powinien być większy udział ludzi świeckich we Mszy św. Nawet opowiadali ludzie z Pax Romana – do tych organizacji należało „Odrodzenie” nasze, polskie – że kiedyś mieli Mszę św. jeszcze z Piusem XI w jego kaplicy, kiedy on zaczął po łacinie: In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti. Amen. I dalej: Introibo ad altare Dei, a zgromadzeni dodali: Ad Deum qui laetificat iuventutem meam. Ceremoniarze spanikowali, zaczęli machać: „Cisza, cisza!”, że ludzie świeccy nie mają odpowiadać, tylko ministranci. Ale powiedzieli właśnie: „Coś tu nie grało”. Pełen kościół ludzi, kapłan zwraca się do wiernych: Dominum vobiscum czyli „Pan z wami”, a dwóch ministrantów, czy jeden, odpowiada: Et cum Spiritu Tuo – to jakaś nieprawda w tej Mszy św. była. Oczywiście to, co dzisiaj się dzieje, to są nonsensy – przepraszam – przeinaczenia i wypaczenia, że aż szkoda na ten temat mówić. Rozumiemy zwolenników tradycyjnej liturgii, którzy wobec nadużyć są zgorszeni i słusznie, bo i my, którzy praktykujemy nową liturgię jesteśmy zgorszeni samowolą. Chociaż Sobór powiedział wyraźnie: nikomu nie wolno niczego zmieniać, choćby był kapłanem, poza tymi miejscami w liturgii, gdzie nowe przepisy pozwalają na zmiany, na improwizację, ale bez pozwolenia Stolicy Apostolskiej nie wolno. Zdarza się, że i wierni – zwłaszcza duchowni – nie przejmują się tymi przepisami i każdy robi, jak mu się podoba. Czasem jest to improwizacja, która przybliża ludziom liturgię, a czasem – przepraszam – ale wydziwianie księdza według jego widzimisię – to nie jest za bardzo w porządku. Powinno więc być bez adaptacji, która powoduje śmieszność, a liturgia śmieszną nigdy nie była, chyba że była wykonywana w głupi sposób, nie wiadomo jaki. Jednocześnie tamta stara liturgia nie chroniła od błędów. Były świętokradzkie Komunie św. na kolanach i z wielką pobożnością przyjmowane, byli księża, którzy też molestowali młodzież, mieli dzieci nieślubne, konkubiny itd. Liturgia łacińska nie była więc znakiem tego, że wszystko jest idealne, że Kościół bez przeszkód toczy się na drodze do zbawienia.
Instrukcja Lucyfera dla Anonima i Spółki2021.07.23 14:54
Instrukcja Lucyfera dla Anonima i Spółki. Plan jest następujący. Skutecznie i dotkliwie uderzajcie w Kościół. Ale nie można tego robić wprost. Trzeba więc odwołać się do najbardziej prymitywnych i zrozumiałych dla każdego pojęć. Od wieków są to: seks i pieniądze. Największy dureń to chwyci. Dalej: granie na uczuciach. Po pierwsze: Udawajcie współczucie dla dzieci – ofiar księży-pedofilów. Wiadomo, że są to przypadki bardzo nieliczne, zwłaszcza w porównaniu z innymi, bezkarnymi grupami. Uogólniajcie to na CAŁY kler. Po drugie: KAŻDY ksiądz jest pazerny na pieniądze. Jeśli proszą na remont kościoła, czy na biednych, to przedstawiajcie to tak, jakby zabierali dla siebie. Wypominajcie im każdy lepszy samochód. Po trzecie: ja sam nie mogę już uderzyć w wielkiego świętego papieża Jana Pawła II-go. A nienawidzę go szczególnie, bo wielu ludzi uratował od potępienia. Nienawidzę katolickiej Polski, której rząd sprzeciwia się działaniom coraz bardziej lewackiej Unii Europejskiej. Wyzywajcie ich od „faszystów”. Uderzajcie w żyjących jeszcze współpracowników JP2. Psujcie w oczach młodych jego obraz. Waszym orężem jest kłamstwo, rozwiązłość i ohydny grzech LGBT. Waszym przewodnikiem jest Goebbels, mój wierny uczeń, walczący kłamstwem. Do dyspozycji macie żydowską prasę dla gojów z Gazetą Wyborczą na czele, finansowaną za srebrniki Sorosa. A teraz – do roboty. Czekam na wasze złośliwe wpisy!
bogdanus2021.07.23 15:38
Dobrze napisane.
W liturgii najważniejsza jest MIŁOŚĆ!2021.07.23 14:46
AMEN
Foster2021.07.23 14:44
To widać. Zwłaszcza w wykonaniu PIS i jej mediów propagandowych. Z języków obcych to tylko język aramejski jest nie podejrzany (bo go nikt nie zna).