12.07.17, 07:30fot. youtube

Manueli Gretkowskiej monolog spod waginy

Grzegorz Strzemecki

Manueli Gretkowskiej monolog spod waginy*

Pisarka i feministka Manuela Gretkowska umieściła na facebooku wpis pt. "Wegetacja pierwszych dam". Wprawdzie powinniśmy być przyzwyczajeni do poziomu wystąpień tej uważającej się za lepszą części społeczeństwa, ale jaśnie oświecona postępem literatka ustanowiła nowy, bardzo wysoki standard.

"Rosyjski prezydent witany przez tłumy Polaków" napisała o prezydencie USA Donaldzie Trumpie, dodając, że "ma większe poparcie procentowe w Rosji, niż w USA" oraz że "Rosjanie go kochają, tak jak my" (tzn. tłumy owych ciemnych  Polaków które go witają).

Nie wiem czy Rosjanie lubią Trumpa, w mediach podają, że w większość z nich kocha Putina, ale jak rozumiem,  ta uwaga ma dowodzić prorosyjskości obecnego mieszkańca Białego Domu. To  zgadza się z dezawuującymi go wytycznymi Demokratów z czasu kampanii wyborczej. Nakręconej przez nie pani Manueli sprężyna jeszcze się do końca nie rozkręciła, więc bezmyślnie niczym mechaniczna kukułka w zegarze wykukuje to co w niej zaprogramowano.  Bo niby skąd nakręcana kukułka miałaby wiedzieć, że wobec kolejnych posunięć Trumpa polityczne znaki zapytania i insynuacje na temat jego sympatyzowania z Rosją tracą jakiekolwiek podstawy?

Oczywiście nie wiem jakie będą przyszłe poczynania prezydenta USA, ale wnosząc po dotychczasowych, to trudno o bardziej bzdurną ocenę polityczną. Trump nie tylko w najbardziej publiczny sposób obiecał Polsce i innym krajom Trójmorza dostęp do alternatywnych źródeł surowców energetycznych, ale pierwsza dostawa amerykańskiego gazu nadeszła już miesiąc temu. Takie dostawy wraz z politycznym poparciem Ameryki dla dywersyfikacji dostaw energii kompletnie rozwalają całą monopolistyczną gazową strategię Putina (i Merkelowej) polegającej na szachowaniu naszego  regionu groźbą zakręcenia kurka.  Nawet jeśli Rosjanie lubią Trumpa (co tutaj jest bez znaczenia), to sam Putin musi go za to nienawidzić. Zaś Merkel musi robić dobrą minę do złej gry.

Zupełnie szczególnym przejawem "prorosyjskości" Trumpa był atak sześćdziesięciu tomahawków na syryjską bazę wojskową. Dla wyjaśnienia, pani Manuelo: tomahawki to takie rakiety (choć nazwa pochodzi od indiańskich toporków), zaś Syria to ważny sojusznik Rosji na Bliskim Wschodzie.

Rozeznanie kto jest z kim, a kto przeciw komu najwyraźniej przekracza intelektualne możliwości feministki. "Postkomuniści (w oryginale "Post-komuniści") nienawidzą naszego Noblisty, bo rozwalił im ukochany ustrój" - pisze w innym miejscu. Pani Manuelo, ponieważ najwyraźniej Pani tego nie wie, więc wyjaśniam:  ponad ćwierć wieku III RP dobitnie pokazało, że ów Noblista zabiegał o różne rzeczy, ale na pewno nie o skrzywdzenie postkomunistów. Otaczał się i wciąż otacza ubekami i ich agentami, sam zresztą był od początku donosicielem, także za pieniądze, a jako prezydent kradł i niszczył dokumenty żeby to ukryć. Walczył przeciwko lustracji i dekomunizacji, odebraniu komunistycznym katom emerytur. W posowieckich bazach wojskowych w Polsce chciał instalować rosyjskie spółki, które byłyby bazą rosyjskiej agentury. To dlatego antykomunistycznie i antyrosyjsko nastawieni Polacy gwiżdżą na Wałęsę, a postkomuniści go chronią i starają się podtrzymać jego całkowicie fałszywą legendę bohatera.

W ramach swojej prywatnej "POlityki miłości" na tych antykomunistycznie i antyrosyjsko nastawionych Polakach pani Manuela próbuje się jakoś wyżyć, a ponieważ argumentacja nie jest jej  najmocniejszą stroną, zastępuje ją własnymi oryginalnymi metaforami ("gwiżdżący przeciąg w pustych chocholich łbach, z których słoma wystaje") i niczym cepem wali zgranymi epitetami ("lud smoleński"). Cóż, epitet jak epitet. Któż to jednak jest ów "lud smoleński"? To ten lud, który nie chce uwierzyć w rosyjską wersję katastrofy smoleńskiej i podejrzewa, a czasem nawet jest przekonany że katastrofa to dzieło Rosjan i chciałby ich za to pociągnąć do odpowiedzialności. W tym się przejawia jego "prorosyjskość" i dlatego popiera "prorosyjskiego" Trumpa. Taka jest "logika" pani Manueli.... Przepraszam... Komu to przeciąg miał gwizdać w pustym chocholim łbie?

Pani Manuelo, bardzo prosimy, myślenie to ciężka praca. Nie należy się nadmiernie przemęczać, prosimy trochę odpocząć, bo co będzie jak od tego wysiłku... zabraknie nam tak wielkiej pisarki? ... Przepraszam... Kogo? Idąc za innym tytanem intelektu, POsłem Budką zdekonstruowaliśmy słowo "pisarka". I co nam wyszło? PIS-arka!!! Straszne! Czas zmienić zawód! Ratunku! Pielęgniarze! Kaftan!

                                         *                   *                   *

Głupota jednak nie boli, natomiast chamstwo może być bolesne nie tylko dla tych, którzy są jego celem, ale także dla wrażliwych osób postronnych, którym cierpienie sprawia sam fakt zaśmiecania nim przestrzeni i debaty(?) publicznej.

Nie jest tajemnicą, że Trump nie był wzorem kurtuazyjnych i eleganckich zachowań, ale trzeba zaiste chorej feministycznej mentalności żeby  z jego chamskich odzywek o kobietach wysnuć jeszcze bardziej chamskie (bo publiczne) obrzucenie szambem właśnie kobiet - tylko dlatego, że są w związkach ze znienawidzonymi przez Gretkowską politykami i co gorsza te związki najwyraźniej akceptują, pielęgnują i dają temu publiczny wyraz. Ponieważ Trump skalał się rynsztokowym językiem w prywatnych męskich pogaduchach dzielna feministka postanowiła go przebić i wylać swój językowy rynsztok publicznie tak, żeby opryskał pierwsze damy, w tym Agatę Dudę, która pewnie zetknęła się  z nim pierwszy raz w życiu.

A może Trumpowi również należy się zrozumienie, tolerancja i usprawiedliwienie, tak jak murzynom, "uchodźcom", muzułmanom i wszystkim innym pupilom lewicy, chociaż potrafią poniżać, molestować i gwałcić kobiety. Może grubiański język miliardera to było tylko popisywanie się, szukanie akceptacji, pokrywanie własnej delikatności postrzeganej jako słabość, itd itp. 

Feministki jednak nienawidzą mężczyzn, więc dla Trumpa nie ma żadnej taryfy ulgowej. Nienawidzą również rodziny, bo w końcu jest to związek kobiety z owym znienawidzonym mężczyzną.  Dlatego wygłoszoną przez niego pochwałę wartości rodzinnych feministyczna pisarka musiała unurzać w szambie krytykowanych przez siebie wulgarnych "maczystowskich" określeń atrybutów kobiecości i tego co mężczyźni z nimi robią (cytatów czytelnikom oszczędzę). Czytam w Wikipedii, że pani Manuela jest przecież w jakimś związku i ma własną rodzinę. Wierzę, a nawet jestem przekonany, że przejawia w niej ludzkie odruchy i uczucia, jednak ideologiczne obowiązki to co innego. Kobiety nie poddające się feministycznemu formatowaniu trzeba niszczyć.

Sprawdzoną i przez komunistów, i przez narodowych socjalistów receptą na propagandowe niszczenie przeciwnika jest zdehumanizowanie go, odebranie mu ludzkich cech, odruchów i uczuć. Pani Manuela jako literatka zabiera się fachowo do rzeczy:

Melania przy mężu ma pusty wzrok, Agata nigdy na niego nie patrzy czule, po ludzku. One grają. Są niby zegarowe kukułki nakręcone przez system. Punktualnie wychodzą na scenę, odkukają swoje i znikają. Obie pary prezydenckie przypominają w najlepszym razie pary speakerów prowadzących program ( prezydencki). Głównie patrzą na wprost, na widza. Niby się lubią, niby ze sobą rozmawiają, a tak naprawdę realizują scenariusz.

Co innego pary ideologicznie i politycznie poprawne:

Kwaśniewscy, Obamowie bez przymusu brali się za rękę, patrzyli sobie w oczy. Tego nie da się zagrać, prawdziwych uczuć.

Sielanka niczym w stalinowskich kołchozach, w której kapitalista Trump odgrywa wyznaczoną mu rolę szwarccharakteru:

"politycznie robi wszystko by sprowadzić kobiety do obiektu seksualno-rozrodczego, do pier...j wegetacji" (wykropkowane rynsztokowe słowo w całej krasie na fejsbuku u pani Manueli).

Jak on owo "wszystko" robi? Podczas obrad szczytu G20 Trump odszedł zostawiając swoją córkę pełniącą funkcję doradcy przy stole obrad z głowami państw. Zasiadanie kilkunastu prezydentów państw przy jednym stole z doradcą ma być dla nich obrazą - czytam w krytykujących Trumpa mediach. Być może, ale co dla prezydentów jest poniżeniem, to dla doradcy,  w tym wypadku dla Ivanki Trump, jest wywyższeniem. Rozumiem, że w ten właśnie sposób - według pani Manueli - Trump sprowadza kobietę (swoją córkę) do obiektu seksualno-rozrodczego, do pier...j wegetacji. Tak przynajmniej wynika z feministycznej "logiki" pani Manueli Gretkowskiej, której przyjęcie jest transakcją wiązaną. Kupuje się chamstwo i imbecylizm w jednym.

źródło Facebook, Manuela Gretkowska, posty publiczne:

https://www.facebook.com/search/top/?q=manuela%20gretkowska%2C%20wegetacja%20pierwszych%20dam

* Tytuł pochodzi od redakcji