29.06.16, 11:21

Minister Zalewska odpiera zarzuty opozycji. Co DOKŁADNIE zmieni się w polskim szkolnictwie?

Osiem lat szkoły podstawowej, cztery lata liceum, powolne wygaszanie gimnazjów, dwustopniowe szkoły branżowe w miejsce szkół zawodowych. Politycy opozycji prześcigają się w krytyce reformy edukacji zaproponowanej przez minister Annę Zalewską. "Protesty" przeciwko likwidacji gimnazjów pojawiły się w zasadzie już po wygranych przez PiS wyborach parlamentarnych.

Głównym zarzutem wobec pomysłu likwidacji gimnazjów były przewidywania, że ta zmiana spowoduje utratę pracy przez wielu nauczycieli. Słyszeliśmy kuriozalne wypowiedzi minister Kluzik-Rostkowskiej o tym, że byłaby gotowa zginąć za gimnazja, po ostatniej debacie „Uczeń. Rodzic. Nauczyciel - Dobra zmiana” ze strony posłanek PO i Nowoczesnej pojawiały się komentarze o powrocie do głębokiego PRL-u. Falę zwolnień wśród nauczycieli po likwidacji gimnazjów zapowiadał ostatnio także Sławomir Broniarz, prezes ZNP. Minister Zalewska na antenie TVN24 odniosła się do wypowiedzi Broniarza.

"Nie potrafią mieć do tego dystansu i wyciągać wniosków ze źle zorganizowanej edukacji. To, co zaproponowaliśmy jest wynikiem debat społecznych. Pierwszy raz przed zmianą była dyskusja, w której brali udział nauczyciele, dyrektorzy, rodzice i przedstawiciele samorządów"- powiedziała Zalewska, zarówno o politykach opozycji, jak i Broniarzu, jednocześnie zwracając uwagę na fakt, że formułujący te zarzuty sami uczestniczyli w tworzeniu systemu, w którym pojawiły się gimnazja.

Minister edukajci narodowej zapowiedziała, że nie będzie fali zwolnień wśród nauczycieli, gdyż wszyscy uczący danego przedmiotu kończyli ten sam kierunek studiów. Wygaszanie gimnazjów będzie powolne.

"Jest ogromny niż demograficzny. W gimnazjach przygotowanych na 300-400 uczniów. Średnia to 143 osoby. Zwolnienia wynikają tylko i wyłącznie z niżu demograficznego, a znalazłam już kilka rozwiązań, żeby nauczycieli odpowiednio zabezpieczyć"- zapewnia Anna Zalewska.

Szefowa MEN zapowiedziała również zmianę formuły egzaminów przeprowadzanych przez CKE. Wyjaśniła, skąd właściwie wziął się problem z maturami.

"Musi być inny poziom matury, bo chcemy kształcić ogólnie. To jest paradoks, że w liceum ogólnokształcącym wyeliminowaliśmy w zasadzie kształcenie ogólne, po czym płaczemy i wydajemy ogromne pieniądze na uczenie się przez całe życie. Prawdopodobnie wprowadzimy też zewnętrzne egzaminy wstępne do liceów".

JJ