07.04.16, 18:00

Nauka Społeczna Kościoła o Panama Papers

Wyciek 2,6 terabajtów danych z rekordami transakcji finansowych w strefach offshore może spowodować istne trzęsienie ziemi na styku biznesu i polityki w wielu krajach. 

Patrioci nie płacą podatków?

Międzynarodowe śledztwo mające obnażyć transakcje finansowe panamskiej spółki Mossack Fonsesca zatrzęsło mediami całego świata. W ukrywanie swoich majątków w rajach podatkowych było zaangażowanych blisko 50. liderów wielu państw świata, setki polityków, biznesmenów i gwiazd sportu. W transakcje były zaangażowane także największe globalne korporacje finansowe takie jak Deutsche Bank, HSBC, Société Générale, Credit Suisse, UBS, Commerzbank czy Nordea. 

Lista nazwisk na liście podejrzanych jest równie imponująca. Oprócz wymienianych wszędzie: premiera Islandii, prezydenta Ukrainy, prezydenta Argentyny, króla Arabii Saudyjskiej, prezydenta ZEA czy emira Kataru, klientami rajów podatkowych byli także Ion Sturza, były premier biedującej Mołdawii, patriotka Jean-Marie Le Pen, doradca byłych ministrów bankrutującej Grecji, były minister gospodarki Palestyny, wysoko postawieni urzędnicy z Chin, syn wieloletniego Sekretarza ONZ Kofi Annana czy brytyjscy arystokraci. 

Mossack Fonsesca była dość sprawną korporacją, która zarządzała ponad 300 tys. firmami w wielu rajach podatkowych – nie tylko w Panamie, ale także na Wyspach Bahama, Seszelach czy Samoa. Finansiści współpracowali z 14 tys. oddziałami banków, firm prawniczych i konsultingowych. Wszystko pod hasłami „optymalizacji podatkowej”, „zarządzania zobowiązaniami” czy „zakładania przedsiębiorstw offshore”.

Pięknie i legalnie. O co więc w tym wszystkim chodzi? Bogacze unikali w ten sposób opodatkowania w swoich krajach. Innymi słowy: mieli bardzo dużo, ale chcieli mieć znacznie więcej. Dlatego tworzyli spółki córki, bądź holdingi, przez które przepuszczali transakcje swoich macierzystych przedsięwzięć, po to, aby nie odprowadzać należnych zobowiązań fiskusowi krajów, z których pochodzili. 

Między chciwością a lękiem

Wszystko więc odbywało się między chciwością – pragnieniem, aby jeszcze bardziej rozmnożyć swój majątek, a lękiem – podejmowaniem ryzyka transakcji, do których ktoś prędzej czy później mógłby się przyczepić. Tak się więc stało i nie pomogą zapewne utyskiwania wyżej wymienionych na kradzież poufnych danych. Media już dostały pożywkę na najbliższe miesiące. 

Z punktu widzenia Katolickiej Nauki Społecznej unikanie płacenia podatków jest wykroczeniem przeciw zasadzie solidarności społecznej. W Katechizmie Kościoła Katolickiego stoi: „słusznie więc każdy człowiek jest zobowiązany do poświęcania się na rzecz wspólnot, do których należy i do szacunku wobec władz troszczących się o dobro wspólne” (1880). „Oszustwo i różne wykręty, przez które niektórzy uchylają się od wymogów prawa i przepisów odnoszących się do obowiązków społecznych, powinny być zdecydowanie potępione jako niezgodne z wymaganiami sprawiedliwości” (1916) – czytamy dalej. 

Zagadnienia te uściśla Nauka Społeczna Kościoła. Podatki mają duże znaczenie dla wspólnoty, tworzą bowiem system finansów publicznych, ukierunkowany właśnie na dobro wspólne. Dlatego jego uczestnicy są zobowiązani dbać o nie, a nie uchylać się od regulowania należnych zobowiązań. 

Opodatkowania nie potępił też Chrystus, w ewangelicznej dyspucie na temat płacenia daniny Cezarowi. Owo nauczanie podtrzymuje także nauka apostołów. Św. Paweł w liście do Rzymian kładzie wręcz nacisk na obywatelski obowiązek płacenia podatków „Oddajcie każdemu to, co mu się należy: komu podatek – podatek, komu cło-cło, komu uległość-uległość, komu cześć-cześć” (Rz 13,7). 

Ma miliard, chce dziesięć

Dlatego też, praktyka uciekania z podatkami za morze w celu ich niepłacenia rzuca światło na niefortunne praktyki celebrytów, którzy chcieliby, co zrozumiałe, ukryć swoje tajne transakcje przed urzędami podatkowymi macierzystych krajów. 

Jest co najmniej dziwne, dlaczego ludzie, którzy przecież nie urodzili się i nie dorastali na pustyni, korzystając przez całe życie z zabezpieczeń socjalnych – edukacji, ochrony zdrowia czy środowiska pracy, po osiągnięciu pewnego statusu, unikają odpowiedzialności społecznej za gorzej wykształconych, ubogich czy mniej zdolnych. 

Być może z tymi wszystkimi celebrytami jest dokładnie tak jak w powieści Johna Grishama pt. „Apelacja”, w której sprytny przedsiębiorca doprowadził niemal do bankructwa swoją firmę, aby tanio wykupić jej akcje, a potem znaleźć się na szczycie listy najbogatszych miesięcznika „Forbes”. 

Książka kończy się zdaniem: „Teraz, kiedy miał trzy miliardy, zapragnął sześciu”. To jedno zdanie mówi wiele o moralności współczesnego człowieka. Człowieka, który jest poddany władzy pieniądza. Władzy, która go alienuje i nie pozwala mu otworzyć się na potrzeby innych.  

 

Tomasz Teluk

Komentarze

anonim2016.04.7 18:12
Jak mówi stare przysłowie: apetyt rośnie w miarę jedzenia. A ludzkie apetyty są nie do zaspokojenia. Nic tak nie działa na ludzi jak pieniądze i władza...
anonim2016.04.7 18:40
Jak to u Reya brzmiało: Ksiądz pana wini, pan księdza, a nam prostym zewsząd dostatek ? A jeśli podatki są drakońskie i nieuczciwe, to zmiana władzy jest najpilniejszą potrzebą solidarności społecznej.
anonim2016.04.7 19:01
Podatki powinny być równe i sprawiedliwe. Najlepszym podatkiem byłoby płacenie procenta od obrotu dla WSZYSTKICH!!! Powiedzmy 2 %. I Biedronka powinna zapłacić od obrotu powiedzmy 2-3 (do wyliczenia ile) procent i zieleniak i wielka korporacja i jednoosobowy zakład wymiany opon i super menadżer zarabiający 50 tysięcy miesięcznie, inżynier pracujący za 7 tysięcy i pani sprzątaczka pracująca za 2 tysiące (ci ludzie pracując, sprzedają swój czas, energię, umiejętności, więc powinni być tak samo traktowani jak sklep/firma, które sprzedają/wytwarzają towary/usługi. I nie byłoby uciekania od płacenia podatków do rajów, tworzenia sztucznych kosztów (supermarkety, korporacje, firmy) ulg dla zamożnych i cwanych itd, itp. A jak jest dzisiaj? Koncerny i najbogatsi uciekają do rajów podatkowych , bogate firmy uciekają w sztuczne koszty i nie wykazują zysków i nie płacą podatków, cwani (artyści, dziennikarze, prawnicy i wielu innych) wywalczyli sobie ulgi, a szaraki (od pani w markecie po inżyniera w firmie) płacą cholernie duże podatki. Nawet od chodzenia na nadgodziny (lub/i nocne zmiany) płacą 18% podatku plus ZUS. I tak są właśnie wykorzystywani. TRAGEDIA!!! P.S. Optymalnie byłoby zostawić tylko ten podatek od obrotu (od sprzedaży swoich usług, towarów). Nie byłoby uciekania od niego, bo byłby prosty, równy dla wszystkich (sprawiedliwy) i niski. Oczywiście zaraz pojawią się socjaliści/lewicowcy z pytaniami, a co z emeryturami, co ze służbą zdrowia, szkołą. Odpowiedź jest prosta, aby wszystkich zadowolić i socjalistów i wolnościowców :) zrobiłbym tak, że są państwowe instytucje (ZUS, NFZ, Szkoły i prywatne) i prywatne. I można wybrać sobie np. państwowy ZUS lub jeszcze coś i korzystają z państwowej emerytury lub/i szkoły, lekarzy, itd, a inni z prywatnych firm, ale od państwowych im wara. Proste? :) Problem w tym, że politycy nie chcą takiego prostego systemu, bo nie będą mogli obiecać "darmowych" korzyści i w ten sposób walczyć o głosy. :) I co gorsza, ludzie zamiast oglądać się na polityków zaczęliby brać odpowiedzialność za siebie. A tego politycy (szczególnie ci z lewej strony) boją się najbardziej. :)
anonim2016.04.8 9:10
@realista Ciiiii.... nie ma tematu ;) A w ogóle o czym Ty tu piszesz okropny lewaku chcący zniszczyć Matkę Najświętsza Kościół na zlecenie Putina! ;)