Podczas konferencji prasowej przed siedzibą resortu zdrowia polityk nie szczędził ostrych słów. „Rok 2026 rozpoczynamy od potężnego kryzysu w służbie zdrowia […] To jest dramat, który oznacza niestety wyrok śmierci dla wielu Polaków” – mówił Przemysław Czarnek, podkreślając, że dostęp do świadczeń ma się pogarszać.

Jednym z głównych zarzutów jest ograniczenie finansowania badań diagnostycznych i profilaktycznych. Według polityków PiS środki na niektóre procedury – jak kolonoskopia czy gastroskopia – miały zostać znacząco zmniejszone. „W roku profilaktyki ogranicza się Polakom dostęp do badań” – wskazywał Czarnek, kierując krytykę także pod adresem rządu Donalda Tuska.

W jego ocenie działania ministerstwa zmierzają w stronę głębokiej przebudowy systemu. „To jest pani, której marzeniem jest likwidacja 30 procent szpitali” – stwierdził, dodając, że może to prowadzić do prywatyzacji usług medycznych i przerzucania kosztów na pacjentów.

W konferencji uczestniczyła również była minister zdrowia Katarzyna Sójka, która jeszcze ostrzej oceniła kierunek zmian. „Słowo restrukturyzacja to łagodniejsze określenie na amputację” – mówiła, podkreślając, że obecne działania prowadzą do ograniczania dostępności świadczeń.

Sójka zwróciła także uwagę na sytuację kobiet i funkcjonowanie oddziałów położniczych. „Młodym matkom zabiera się elementarne bezpieczeństwo […] To są konkretne ludzkie dramaty” – podkreślała, wskazując na problem oddalania porodówek i wydłużania dojazdu do szpitali.

Jak nietrudno się domyślić, oficjalnej odpowiedzi ministerstwa na wszystkie przedstawione zarzuty brak. Sprawa rysuje się jednak jako jeden z kluczowych sporów politycznych najbliższych tygodni – szczególnie w kontekście dostępu do leczenia i organizacji opieki zdrowotnej w Polsce.