21.05.20, 09:25Screenshot Facebook - Szymon Hołownia; Youtube - Platforma Obywatelska / Władysław Kosiniak-Kamysz

Niby sojusznicy, faktycznie wrogowie

Niby sojusznicy, faktycznie wrogowie

No to zaczęła się prawdziwa batalia prezydencka. Jej stawką jest jednak nie tyle końcowe zwycięstwo, ile wejście do drugiej tury wyborów (jeżeli będzie ona potrzebna) oraz umocnienie dzięki temu pozycji swojej partii względnie położenie podstaw pod budowę nowej.

W szranki stanęło trzech zawodników: Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz i Rafał Trzaskowski. Każdy z nich wierzy, że to właśnie on zetrze się z Andrzejem Dudą w dogrywce i pokona go w niej, ponieważ zbierze głosy całej opozycji, której solidarne poparcie będzie miał z góry zapewnione.

Hołownia dodatkowo gra o zbudowanie wokół siebie nowego ugrupowania politycznego powtarzając drogę Stanisława Tymińskiego sprzed wielu oraz Pawła Kukiza sprzed niewielu lat. Kosiniak-Kamysz i Trzaskowski liczą na to, że ich dobry wynik w pierwszej rundzie zmagań o prezydenturę Polski umocni partie, które reprezentują.

Zapowiada się ostra i bezpardonowa walka. Wprawdzie cała trójka będzie gromko przy każdej okazji podkreślać, że ich jedynym przeciwnikiem jest obecna głowa państwa, ale faktycznie skupią się na kopaniu dołków pod sobą nawzajem. Jeżeli wykopią je zbyt głębokie, to mogą się gorzko rozczarować w ewentualnej drugiej turze, kiedy z obiecanego poparcia ze strony rozgoryczonych i obrażonych rywali niewiele pozostanie.

Według sondaży najgroźniejszym przeciwnikiem Dudy w drugim akcie wyborczym byłby lider Polskiego Stronnictwa Ludowego, większe szanse na uczestnictwo w nim wydaje się mieć jednak przedstawiciel Koalicji Obywatelskiej. Prezentujący się jako niezależny kandydat Hołownia raczej przepadnie w tym starciu, ale jego dobrego wyniku bardziej powinien obawiać się Trzaskowski, ponieważ to z elektoratu KO i Lewicy mogą popłynąć do niego głosy; jeżeli jacyś PSL-owcy wyborcy zdradziliby Kosiniaka-Kamysza, to najprawdopodobniej na rzecz urzędującego Prezydenta RP.

Rozpoczyna się bezkompromisowa rozgrywka na wyniszczenie w obozie opozycji.

Jerzy Bukowski

 

 

Komentarze

Michał Jan2020.05.21 10:23
Ja bym napisał, że to rywale, ale "procarze" wolą, po bolszewicku, używać wojennej retoryki.
Protestant2020.05.21 11:50
Pisząc w ten sposób, już dokonujesz wobec nich kategoryzacji, świadczącej o Twoim niechętnym do nich stosunku. Ty okazujesz się wobec nich wrogi (przynajmniej w słowach ich osądzających). A przecież sam proces wyborczy daje Ci prawo jednego z kandydatów poprzeć, a pozostałych nie popierać. I nic więcej. Nie głosując na kogoś, nie optujesz za jego np. wsadzeniem do więzienia albo skazaniem na banicję. Nie musisz tworzyć wobec niego oskarżeń, bo nie na tym polega akt wyborczy. Pozdrawiam
Protestant2020.05.21 10:21
Autor nie potrafi pojęciowo rozróżnić między byciem wrogiem a byciem rywalem. Jeśli na stadionie biegnie wielu zawodników po to, by zwyciężyć - oni rywalizują ze sobą, chociaż mogą być względem siebie przyjaciółmi (nie twierdzę, że w każdym przypadku są). Bycie wrogiem (nieprzyjacielem) jest kategorią moralną i - oprócz kręgów wrogich Bogu: szatan, świat (w sensie, jakim używa tego słowa ewangelista Jan) - chrześcijaninowi nie przystoi wrogość, wrogie działania wobec jakiegokolwiek człowieka, nawet jeśli on jest wrogi: "A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują" (Mt. 5,44)
Dam2020.05.21 12:52
Jak ktoś żyje z mentalnością plemienną, to nie potrafi zrozumieć, że inni mogą się nie nienawidzić nawzajem za inne poglądy. Ta niestety w ostatnich latach się mocno rozprzestrzeniła.
katolicka kretynizacja polski2020.05.21 9:42
no i co PiSdzielce już tak kolorowo nie jest jak każdy z kandydatów ma prawie normalne warunki do prowadzenia kampanii... PADalcowi spadają wyniki poparcia!
M.a2020.05.21 9:40
Szykują się do przegranej i będą się nawzajem obwiniać o to.