18.02.19, 16:15

O. Michał Chaberek OP: Darwin i katolicka teologia

Kiedy katoliccy ewolucjoniści oddzielają „Darwina” od „darwinizmu” to nie oddzielają mechanizmu biologicznego od wielkich postulatów (takich jak powszechne wspólne pochodzenie), gdyż te wielkie postulaty stanowią cały sens teorii Darwina. Tymczasem naukowy jest tylko mechanizm Darwina, który nie stanowi przedmiotu kontrowersji – pisze o. Michał Chaberek OP w „Teologii Politycznej Co Tydzień”.

 

Wielu katolików zdaje sobie sprawę z tego, że z Darwinem jest „coś nie tak”. Jednak zdecydowana większość przyjmuje teorię Darwina jako teorię naukową i uważa, że da się ją pogodzić z wiarą katolicką. Bardzo często postawa taka wynika ze słusznego skądinąd przekonania, że katolik nie może negować osiągnięć nauki. Wiara nie przeczy nauce, ponieważ i Księga Przyrody, i Księga Pisma Świętego mają jedno źródło – Boga Stwórcę. Pojawia się zatem pytanie: co jest nie tak z Darwinem? Jako odpowiedź katoliccy intelektualiści dość powszechnie przyjmują rozróżnienie na „naukową teorię Darwina” oraz „filozoficzne implikacje” lub „ideologiczne nadużycia” tej teorii. Następnie twierdzą, że nie ma problemu z punktu widzenia wiary, aby uznać naukową część teorii Darwina, natomiast problem pojawia się wtedy, gdy ktoś próbuje jej użyć, aby promować postawy moralne niezgodne z chrześcijaństwem. Stanowisko tych intelektualistów można zwięźle ująć w formule „Darwin – tak, darwinizm – nie”. „Darwin” to ta naukowa część teorii, natomiast „darwinizm” to zła filozofia prowadząca do rasizmu, eugeniki czy aborcji. Zdaniem tych katolików, akceptacja pierwszego nie musi oznaczać zgody na drugie.

Niestety, rozróżnienie „Darwina” i „darwinizmu” nie jest tak oczywiste jak to się wydaje niektórym jego zwolennikom. Ponadto można mieć wątpliwości, czy wprowadzenie tego rozróżnienia rzeczywiście rozwiązuje problem napięcia między teorią Darwina a wiarą chrześcijańską. Musimy zatem postawić dwa pytania: Po pierwsze, co właściwe autorzy ci oddzielają od czego, gdy rozróżniają teorię Darwina od darwinizmu? Po drugie, czy z takiego rozdzielenia rzeczywiście wynika wniosek, że chrześcijanin może przyjąć (naukową) teorię Darwina jeżeli tylko unika akceptacji „darwinistycznej filozofii”?

Aby odpowiedzieć na te pytania musimy zauważyć, że na „teorię Darwina” składają się dwie warstwy. Pierwsza to obserwowalne procesy biologiczne takie jak zróżnicowany rozród i naturalna selekcja. Druga warstwa to niedowodliwe „wielkie postulaty” takie jak twierdzenie, że wszystkie organizmy pochodzą od jednego przodka lub że jeden gatunek naturalny może przekształcić się w inny gatunek naturalny. Należy podkreślić, że przedmiotem badań naukowych są jedynie procesy biologiczne, czyli „mechanizm ewolucji”, natomiast „wielkie postulaty”, to jakby daleko idące wnioski, które Darwin i jego zwolennicy wysuwają na podstawie tych cząstkowych obserwacji. Naukowy spór wokół teorii Darwina dotyczy tego, czy drobne zmiany biologiczne faktycznie zachodzące w przyrodzie uzasadniają akceptację tych wielkich postulatów. To, co biologowie obserwują w laboratorium lub przyrodzie nazywa się mikroewolucją natomiast to, co Darwin i jego zwolennicy postulują, to makroewolucja.

Należy zwrócić uwagę, że mikroewolucja nie stanowi przedmiotu kontrowersji. Każdy się zgodzi, że organizmy adaptują się w pewnej mierze do nowych środowisk. Temu nie zaprzeczają nawet najbardziej gorliwi kreacjoniści, a dzieje się tak właśnie dlatego, że mikroewolucję można zaobserwować w przyrodzie, a nawet testować w laboratorium. Zatem mikroewolucja jest faktem. Nikt natomiast nigdy nie widział (i z natury rzeczy jest niemożliwe zaobserwowanie) zmian makroewolucyjnych, czyli takich jak na przykład domniemane przemiany gadów w ptaki, czy małpy w człowieka.

Jednak tym, co stanowi istotę teorii Darwina nie są te drobne zmiany mikroewolucyjne. Gdyby spór toczył się o to, czy bakterie uodparniają się na antybiotyki czy nie, to nie byłoby sporu, ponieważ takie zmiany są faktem. Darwinowi nie chodziło jednak o wyjaśnienie zmian w gatunkach, lecz tego, skąd gatunki się wzięły. Istotę jego teorii stanowi twierdzenie, że cały świat przyrody ukształtował się bez żadnych nadprzyrodzonych działań Bożych, na zasadzie prostego mechanizmu przypadkowej zmienności i naturalnej selekcji. Wprawdzie Darwin nie miał na to żadnych dowodów, ale mocno w to wierzył i udało mu się przekonać do tej wiary większość liderów nauki. Zatem katolicy akceptujący tę tak zwaną „naukową” część teorii Darwina przyjmują nie to, co Darwin udowodnił, lecz to, co postulował. Sami zresztą często mówią, że być może mechanizm Darwina nie wyjaśnia ewolucji, ale ewolucja (a rozumieją przez to makroewolucję) jest faktem. Tymczasem jest dokładnie na odwrót – to mechanizm jest faktem, natomiast makroewolucja jest jedynie wyobrażeniem, postulatem, życzeniem, wiarą Darwina.

Pójdźmy teraz tropem myślenia katolickich ewolucjonistów. Porzucają oni wiarę w stworzenie na rzecz wyobrażenia, że Bóg posłużył się naturalnym mechanizmem biologicznym, aby wytworzyć całą różnorodność życia. Według tej „alternatywnej kosmogonii”, zwanej teistycznym ewolucjonizmem, wszystkie organizmy są powiązane naturalnym procesem rodzenia. Warto uświadomić sobie ostateczne konsekwencje tej koncepcji. Otóż każdy pająk, jaszczurka czy robak jest kuzynem człowieka w dokładnie takim samym sensie jak każdy człowiek, różnica dotyczy tylko stopnia pokrewieństwa. Nie jest to jakaś metafora. Zupełnie dosłownie człowiek i każde zwierzę są połączeni więzami krwi. Katoliccy ewolucjoniści już dawno orzekli, że taka wizja przyrody nie stwarza problemów dla wiary[1].

Jednak akceptacja powszechnego wspólnego pochodzenia musi prowadzić do relatywizmu moralnego. Aby to wyjaśnić posłużmy się przykładem. Wyobraźmy sobie, że w jakimś sąsiedztwie zdarzyły się dwa zabójstwa. W jednym domu syn zabił ojca, w drugim natomiast sąsiad zabił sąsiada. Z moralnego punktu widzenia jest oczywiście większym złem zabicie ojca niż kogoś obcego. Niemniej co do istoty czynu w obu przypadkach mamy do czynienia z zabójstwem człowieka, które jest zbrodnią. Obaj sprawcy powinni dostać dożywocie. Według prawa stanowionego, które odzwierciedla tutaj powszechne przekonanie ludzi, stopień pokrewieństwa między osobami nie jest tak istotny jak to, że w obu przypadkach mamy do czynienia z zabójstwem. I dlatego obaj sprawcy otrzymują zasadniczo taką samą karę. Załóżmy teraz, że wszyscy ludzie rzeczywiście są spokrewnieni w różnym stopniu z każdym zwierzęciem. Jeżeli tak jest, to na jakiej podstawie zabicie konia czy węża miałoby się zasadniczo różnić od zabicia człowieka? Przecież stopień pokrewieństwa nie ma znaczenia, a koń jest tylko dalszym kuzynem człowieka niż drugi człowiek. Myślenie to może się w pierwszej chwili wydawać absurdalne. Prowadzi bowiem do wniosku, że zabicie jaszczurki jest w zasadzie tak samo złe jak zabicie sąsiada. Czy rzeczywiście jednak myślenie to jest tak absurdalne i oderwane od standardów współczesnej kultury?

Kultura zachodnia od przeszło stu lat podlega darwinistycznej indoktrynacji. Idea pochodzenia człowieka od zwierzęcia zagnieździła się nie tylko w umysłach zbrodniarzy i ateistów. Dzisiaj powszechnie przyjmują ją chrześcijanie różnych wyznań. I jednocześnie w tej samej kulturze obserwujemy zaskakujące odwrócenie hierarchii wartości i pojęć. Na przykład zabicie dzika jest większym złem niż aborcja, ścięcie drzewa jest zbrodnią, ale wczesnoporonna aborcja powinna być sponsorowana przez państwo. Radykalny ruch praw zwierząt nie jest już dziwactwem czy awangardą. Poważni profesorowie na wiodących uniwersytetach twierdzą, że prosię ma większą wartość niż niepełnosprawny noworodek a dzieciobójstwo przyczyniłoby się do poprawy jakości życia ludzi. Inni określają ludzi mianem „plagi na ziemi” i postulują radykalne ograniczenie ludzkiej populacji[2]. Powiedzenie, że człowiek jest istotą wyższą od zwierząt spotyka się z powszechną krytyką i oskarżeniami o bycie „spiszystą” (od ang. speciest), czyli rasistą tyle, że na międzygatunkową skalę. Zatem to, co wydawałoby się absurdem jeszcze kilkadziesiąt lat temu dzisiaj jest standardem.

Co ciekawe, katoliccy ewolucjoniści reagują na te przykłady z oburzeniem i odrazą. Większość z nich nie zgadza się z relatywizmem gatunkowym, często wiele mówią o godności i niepowtarzalności osoby ludzkiej, nawet cytują Jana Pawła II. Ale na jakiej podstawie mielibyśmy uznać, że człowiek ma godność wyższą niż zwierzę? Jeżeli decydować miałaby tu różnica w wyglądzie, to wchodzimy na niebezpieczną ścieżkę dawno już skompromitowaną przez nazistów. To oni decydowali o tym, czy ktoś jest człowiekiem na podstawie wyglądu, wyrazu twarzy, ilorazu inteligencji, osiągnięć życiowych. I niestety często odmawiali miana człowieka tym, którzy nie spełniali dość arbitralnie przyjętych kryteriów biologicznych. Ludzie chorzy często wyglądają inaczej od zdrowych, a jednak są ludźmi. W ogóle ludzie wyglądają różnie i dlatego wygląd nie jest dobrym kryterium oceny tego, czy ktoś jest człowiekiem. Zatem przyjmując powszechne wspólne pochodzenie, nie ma podstaw, aby spójnie i konsekwentnie twierdzić, że człowiek jest kimś wyjątkowym na tle świata zwierząt. Katoliccy ewolucjoniści naiwnie uważają, że zrównanie praw zwierząt i człowieka to jedynie rozciągnięcie teorii Darwina poza naukę, to nadużycie – jak mówią – jego teorii w celu poparcia jakiejś ideologii. W rzeczywistości jednak nie jest to nadużycie tylko ścisła dedukcja wniosku z przesłanek – skoro mamy jedno pochodzenie i jesteśmy kuzynami ze zwierzętami, to nie ma między nami „lepszych” i „gorszych”. Wręcz przeciwnie, zwierzęta jawią się jako „słabsi kuzyni”, którymi należy się opiekować, nawet kosztem niektórych ludzi.

Powróćmy do dwóch pytań postawionych na początku. Zapytaliśmy, co to znaczy oddzielić „Darwina” od „darwinizmu”. Kiedy katoliccy ewolucjoniści oddzielają „Darwina” od „darwinizmu” to nie oddzielają mechanizmu biologicznego od wielkich postulatów (takich jak powszechne wspólne pochodzenie), gdyż, jak zauważyliśmy, te wielkie postulaty stanowią cały sens teorii Darwina. Tymczasem naukowy jest tylko mechanizm Darwina, który nie stanowi przedmiotu kontrowersji. Zatem katoliccy ewolucjoniści dążą do czegoś innego, to znaczy, próbują oddzielić te wielkie postulaty od konsekwencji moralnych, które z nich wynikają. Ale tego nie da się zrobić, bo logiczną konsekwencją tych postulatów jest zatarcie granicy między człowiekiem a zwierzęciem. Relatywizm ontologiczny nie jest rozciągnięciem teorii Darwina na filozofię, lecz raczej stanowi samą istotą teorii Darwina. Nie da się konsekwentnie i spójnie twierdzić, że małpa i człowiek mają wspólnego przodka, czyli są kuzynami w dosłownym sensie, a jednocześnie uznawać, że człowiek absolutnie różni się od małpy ontologicznie i aksjologicznie. Fakty historyczne to potwierdzają. Teoria Darwina od początku prowadziła do nadużyć względem człowieka. Nie przypadkiem zarówno rasizm, jak i eugenika, darwinizm społeczny, radykalny ruch praw zwierząt, radykalny feminizm, genderyzm i aborcja eugeniczna powstały w umysłach, zostały rozpropagowane i nadal są popierane i promowane przez zagorzałych zwolenników „naukowej” teorii Darwina.

Odpowiedź na problem współczesnego relatywizmu gatunkowego i wszystkich jego moralnych konsekwencji stanowi wiara chrześcijańska proponująca zgoła inną kosmogonię niż ta, którą opowiedział w swoich książkach Darwin. Zgodnie z wiarą chrześcijańską opartą na Bożym objawieniu, Bóg stworzył gatunki osobno i według pewnej hierarchii. Dlatego różnice między gatunkami nie są dziełem przypadku, czy ewolucji, ale wynikiem zamysłu i zamiaru Bożego, który w stworzeniu zrealizował się w sposób doskonały. Dlatego właśnie Bóg od początku mówi, że stworzenie jest dobre. Człowiek natomiast ma wielką wartość dlatego, że został stworzony na końcu, zgodnie z osobnym, jasno określonym zamysłem Bożym, jako osobna natura. Stworzona została nie tylko jego dusza, lecz także ciało, które różni się od ciała zwierzęcego, ponieważ od początku zostało ukształtowane w taki sposób, aby mogło przyjąć duszę rozumną. Dusza rozumna jako jedyna może spełniać właściwe sobie funkcje dzięki połączeniu ze specyficznie zbudowanym ludzkim ciałem. I dlatego to nie wygląd i nie osiągnięcia, lecz właśnie osobne i specjalne stworzenie „na obraz i podobieństwo Boże” stanowi ostateczne uzasadnienie ludzkiej godności i wyjątkowości. Autentyczna wiara chrześcijańska również dzisiaj stanowi prawdę, która wyzwala człowieka i przywraca mu godność w kulturze zdominowanej przez neopogańską mitologię.

O. Michał Chaberek OP

***

[1] Życiński J., Dlaczego ma mi ubliżać ta wspólnota w genealogii z braćmi, którymi są zwierzęta niższe? [w:] „Tygodnik Powszechny”, 12/2009 Dostęp 28.01.2019: https://opoka.org.pl/biblioteka/I/IC/tp200912-wywiad.html[2] Więcej o tym zob. M. Chaberek, rozmowa-wywiad z prof. Johnem Westem w kwartalniku „Fronda” nr 67, s. 142-149.

Komentarze

Jan Radziszewski2019.02.19 7:25
A. Głupiś jak widać po wypowiedzi żeby Stwórcę NIEBA i ziemi /Rdz n1,1) Boga zrównywać z stworzeniem z ludźmi Byt Pierwszy zawsze Pierwszym zostanie bo Istnienie jest jego Bytem a stworzenie człowiek to byt przygodny Niebył a teraz jest bo go Bóg stworzył i zapamiętaj pycha zgubiła nie tylko ludzi Ewę i adama w Raju tak iż z niego zostali wykopani /Rdz 3,1 nn) ale i Aniołów w Niebie tak że niego zostali wcześniej wykopani i dlatego Bóg dla nich jako diabłów piekło stworzył /iz 14,12-15 Ap 12,3 nn)
Jan Radziszewski2019.02.19 7:09
Wielka bieda Adamie gdy u kogo rozumu nie widać.co każdy może stwierdzić po twojej wypowiedzi - mało wiesz a udajesz Mędrca nad Mędrcami . Tobie faktycznie pomyślunku brakuje jak pewnemu żydowi niemieckiemu szkolącemu Nauczycieli zaraz po wojnie w Zakopanem. On sam miernota niewykształcona by pogrążyć jak mu się widziało wykształconych ludzi Powiedział podobnie jak ty że człowiek to inaczej bydło, zwierzę i kazał im udowodnić że tak nie jest + Ot prosta odpowiedź "Jeżeli waś uważasz się za bydło to idż jako byk krowy pokrywać " Obrażasz nie tylko nas bo My uważamy się za ludzi - ale i Towarzyszy Radzieckich - Bo gdyby Towarzysze Radzieccy jak ty uważali toby Wł Leninowi Mauzoleum w Moskwie nie postawili. któremu cześć nie tylko Oni - ale także i nasi Przywódcy narodowi z prezydentem Bierutem na czele chwałę oddają jak tylko do Moskwy po instrukcję przelecą
Jan Radziszewski2019.02.19 6:48
andrzejhahn3 Jak widać po twojej durackiej wypowiedzi bardzo chcesz w piekle jako małpa podobnie jak Karol Darwin płonąć tj być obok cezara żydków /J 19,15) Jedno ci pozostaje by zaklepać to miejsce wielce zaszczytne obok żydów Karola Darwina i Karola Marksa Fryderyka Engelsa Wł Ilicza Lenina i Jude Stalina oraz potomka Abrahama Mahometa - to podpisać cyrograf wyrzekając się Zbawienia i Chrystusa Pan własną krwią że chcesz być również jak oni z cezarem /J 19,15) jak arcykapłani żydowscy Annasz z Kajfaszem i Wysoką Radą w Piekle na zawsze już z starym tj. Lucyferem /Iz 14,12-15 Sura 113,1 ) być Czy podobnie jak ty gorący zwolennik ewolucjonizmu, założyciel ZSRR pierwszego państwa ateistycznego Włodzimierz Lenin nie określił sobie samego, „jako osobistego wroga Boga”, - „w rewolucji nie obchodzi mnie tylko Rosja. Ja pluję na Rosję. Rosja jest tylko pośrednim etapem w marszu światowej rewolucji dla zdobycia całego świata… Wolę milionera kapitalistę, który neguje Boga, niż chłopa czy robotnika wierzącego w Boga (…) Od dzisiaj nie będziemy mieli litości dla nikogo i zniszczymy wszystko, by na tych ruinach wznieść naszą świątynie” za wzorem Twórcy słynnego dokumentu „Manifestu Komunistycznego” Karol Marks,który; tak się wypowiadał: „Ja chcę się zemścić na tym, który panuje nad nami”, „młoda dusza, niegdyś wierna Bogu, skierowana została do piekła”. Marks nienawidził nawet pojęcia Boga. Był zdecydowany „wypędzić Boga kopniakiem”. W jednym z wierszy tak pisze „Tak więc Bóg wydarł mi moje wszystko, w nieszczęściach, ciosach losu. Te wszystkie jego światy, rozwiały się bez powrotu. I nie zostaje mi nic do tej pory, jak tylko zemsta. Chcę sobie zbudować tron na wysokościach. Jego szczyt będzie lodowaty i gigantyczny. Jego wałem ochronnym będzie obłąkańczy strach, jako szczyt najczarniejszej agonii. A kto podniesie na ów tron swój zdrowy wzrok, odwróci się od niego blady i milczący jak śmierć. Wpadnie w pazury ślepej, dreszczem przejmującej śmiertelności, aby jego szczęście znalazło grób”.
Jan Radziszewski2019.02.18 23:28
andrzejhahn3 Oj mądry inaczej marnie z tobą Będzie gdy trafisz tam gdzie teraz jest żyd pastor Karol Darwin Otóż uświadom sobie że płonie jako małpa w wiecznym jeziorze ognia i siarki /Ap 20,15) tj ciemnościach zewnętrznych /Apo 22,15) + Aby ci uświadomić jego wieczny horror tj grozę dodam sam ex europoseł Iluminat Bronisław Gieremek widział go płonącego w piekle - gdy oddawał hołd Lucyferowi w jego podziemnym sanktuarium pod Brukselą na tydzień przed tragiczną jego śmiercią
Angelus2019.02.18 19:54
Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak teoria Darwina. Jest nauka nazywa się biologia. Jedną z jej dziedzin jest ewolucjonizm.I nie jest prawdą, że kreacjonizm i ewolucjonizm nie są z sobą sprzeczne. Są i to bardzo. Polecam "Najwspanialsze widowisko świata. Świadectwa ewolucji" autorstwa: Richarda Dawkinsa.
Stanisław znad Dunajca2019.02.18 18:27
Ojcze Michale, nie dlatego darwinizm jest zły, że głosi ewolucję, tylko dlatego, że do niego dołączyły się złe ideologie - z winy Darwina i z winy innych. Otóż złą ideologie można dołączyć do wszystkiego co jest na świecie dobrego! Także - jak wiemy - do nauki o Bogu! Nie dlatego nóż jest Zły, że jest nożem, tylko dlatego, że biorą go do ręki ludzie głupi albo źli! ............................................. A co do Ewolucji - jednakową wartość mają mikro co i makroewolucje. Motorem zaś ewolucji przyrody ożywionej nie jest dostosowywanie się do środowiska, lecz mutacje w genomach. One powodują zmiany w organizmach, dobre i złe, pozytywne lub negatywne, a środowisko wykonuje przesiew, zwany doborem naturalnym: akceptuje zmianę lub likwiduje nowy organizm. ..................... Niektórym teologom wydaje się, że ewolucja wytrąca im z rąk dowód ze stworzenia za istnieniem Boga. W genomice jest TAKI DOWÓD! Istnienie genetycznej jedności przyrody nie jest odsunięciem działania stwórczego na bok. Ewolucja i cała przyroda jest w reku Boga!
Jan Radziszewski2019.02.19 7:39
Darwinizm to teoria a nie żadna nauka a nawet nauka wb Boga nie ma żadnej wartości - bo przeminie i jak wiatr się rozwieje Prawdziwym celem człowieka jest Zbawienie się tzn bycie z Bogiem w NIEBIE Przecież nie można nazwać mądrym człowiekiem tego który jak K Darwin w piekle jako małpa płonie '+' A po za tym te tzw odkrycia naukowe nie mają żadnej wartości . bo ziemia jest nie planetą krążącą wokół słońca jak uczy Kosmologia - tylko słońce na niebie się porusza nad płaską ziemią - polecam zapoznać się z NIEBOCENTRYZMEM
A2019.02.19 17:28
nie no, jak wspomniałeś o płaskiej ziemi to wiadomo, że trollujesz :) Są fanatycy religijni, którzy mają problem z darwinem, głównie z powodu braku wykształcenia, inteligencji i zapory intelektualnej w postaci religii, ale niebocentryzm... dobry troll. przyznaję :)
Stanisław znad Dunajca2019.02.18 17:45
Niedobrze jest, jeśli katolicki teolog wmawia, że co nie zostało bezpośrednio przez Boga stworzone z niczego, to od Boga nie pochodzi! A niechże zobaczy w Pismie św., w Genesis, gdzie Bóg mówi: "Niech ziemia wyda różne zwierzęta... i stało się tak!" Czy one nie były od Boga? Niedobrze, jeśli używa się słów z dziedziny kultury ludzkiej, by nimi manewrować odnośnie zwierząt. Brat jest bratem - tylko wsród ludzi, jako najbliższy krewniak - rówieśnik. A jeżeli nazwę bratem Azjatę, Afrykańczyka - to w innym wymiarze, albo tylko w przenośni. Jeśli ktoś odnosi ten tytuł do pająka, wyciągając wniosek, że dochodzi do relatywizmu moralnego (np. zabicie) - bluźnierstwo przeciw pojęciu braterstwa! Nie wolno tak ustawiać wiary przeciw nauce, ani nauki przeciw wierze, bo to jest produkcją nieludzkiego reatywizmu.
A2019.02.18 17:16
Oczywiście, kościół robił to przez całe 2 tysiące lat, nigdy nic naukowego nie udowodnił, wręcz przeciwnie, biblia jest pełna informacji sprzecznych z nauką, kłamstw, kościół nigdy nie poszerzył wiedzy o świecie - doczepia się do tego, co nauka udowodniła. I masturbuje się intelektualnie, żeby wyszło, że tak naprawdę zawsze miał rację.
Stanisław znad Dunajca2019.02.18 17:52
Kościół nie jest od nauki biologii ani astronomii. Może natomiast oceniać ich zgodność z rozumem i wiarą objawioną.
A2019.02.18 18:23
Dokładnie, kościół nie jest od poznania prawdy. Nic co jest w kościele nie służy do szukania prawdy i wiedzy. Jak człowiek jest głupi, rozumiem bliższy innym zwierzętom - faktycznie, kościół mu bardziej pasuje. Ludzie, którzy kierują sięintelektem poszukują prawdy w rozumie, faktach, logice
Quec.2019.02.18 17:53
A prócz twojej wiedzy dot. kościoła i 2 tyś. lat to co wiesz więcej. Jezdeś jednym z głupich satanistów produkujących się przeciwko normalnym ludziom i Katolikom. -Nooo, pewnie tu "normalni" już wyżej się opisali! Dużo czadu i smoły na frondzie się rozlewa!
A2019.02.18 18:22
nie jestem satanistom, nie wierzę w żadnych bożków, również chrześcijańskich.
Stanisław znad Dunajca2019.02.18 17:15
Jakiemu dobru służy ustawianie wiary przeciw nauce, a nauki przeciw wierze? Jak prawda objawiona, biblijna ma świadczyć przeciw ewolucji. Ewolucjonizm w wydaniu skrajnych darwinistów taką sama wartość ma jak np. katolicyzm w wydaniu skrajnych progresistów czy skrajnych konserwatystów! Najlepiej nie domieszywać ideologii do nauki, ani do wiary!
Wies2019.02.18 17:12
Wreszcie coś z sensem o"teorii" ewolucji. Brawo ojciec Michał.
Auferetur Inferunt Insaniam2019.02.18 17:13
z sensem? ten bełkot? to ściąganie majtek przez głowę?
A2019.02.18 17:14
Kolejny religijny analfabeta, teoria jest w tym przypadku używana w ujęciu naukowych, czyli jest to najwyższy poziom naukowy, hipoteza (teoria w rozumieniu potoczym) w dowodami na jej poparcie i z brakiem dowodów przeciwko. Teoria ewolucji jest faktem.
adam2019.02.18 17:01
Bóg ,,stworzył" człowieka na swoje podobieństwo? To się bardzo nie wysilił. Anatomia człowieka, nie różni się właściwie od anatomii zwierząt, zwłaszcza ssaków.
Stanisław znad Dunajca2019.02.18 17:55
A te zwierzęta na pewno nie pochodzą od Boga? "Rozumie ludzki, tyś mały przed Panem!"
A2019.02.18 18:49
A jest jakis dowód na to, że taki stwór jak bóg istnienie a potem że nawet jak istniene, że to stworzył zwierzęta?
Auferetur Inferunt Insaniam2019.02.18 16:53
Człowiek NIE pochodzi od małpy. Człowiek jest małpą.
A2019.02.18 17:12
Nie jest małpą, jak już się czepiamy słówek, to człowiek i małpa mają wspólnego przodka, najbliższym jest szympans karłowatey (bonobo).
Auferetur Inferunt Insaniam2019.02.18 17:26
We are African apes and we are descended (as are chimpanzees) from extinct African apes. R.Dawkins
Auferetur Inferunt Insaniam2019.02.18 17:38
https://www.youtube.com/watch?v=ykbumvkpOVQ
A2019.02.18 17:52
https://www.youtube.com/watch?v=wh0F4FBLJRE kuzyn, masz rację, przyznaję :)
Auferetur Inferunt Insaniam2019.02.18 18:13
Ty też masz rację. Szacun za otwartość. A tak przy okazji na frądla nie przyznaję się racji, nie przeprasza się i absolutnie nie mozna się wzajemnie szanować. Takie zasady, katolickie :))
Quec.2019.02.18 17:38
A przede wszystkim TY I ten tam,andrzejhahn3 18.2.19 16:53 Kilku takich czuć tu nawet z daleka. Jak już gdzie indziej pisałem, wypierdki mamuta, ewolucją tego tam opisanego i tylko ewolucją uformowani na podobieństwo człowieka, dalej w ukryciu pozostaje bydlęciem (poniżające dla bydła) Ewolucja skończyła się już dawno, Darwina tyż już nie ma a wypierdki dalej swoje namole grają! No to przeklinam Was Gniem Piekielnym!
Auferetur Inferunt Insaniam2019.02.18 18:15
https://www.youtube.com/watch?v=wh0F4FBLJRE To A podrzucił. Tyle w temacie.
Stanisław znad Dunajca2019.02.18 17:50
Wspólny przodek człowieka i szympansa, według ostatnich ustaleń, żył 6.6 miliona lat temu. Wspólny przodek - a więc człowiek to, czy małpa? Tyś już zadecydował! - na jakiej podstawie? A może to ani jedno, ani drugie? Nie pisz więc bzdur!
andrzejhahn32019.02.18 16:53
katolickim sekciarzom odrastaja nogi po modlitwie ciekawe kiedy powstanie modlitwa o przywracanie rozumu