25.12.19, 12:30

Ks. prof. Andrzej Kobyliński: O współczesnym znaczeniu świąt Bożego Narodzenia

Ks. Andrzej Kobyliński

Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie

 

AGNOSTYCZNA INTERPRETACJA RELIGII W TWÓRCZOŚCI FILOZOFICZNEJ MASSIMA CACCIARIEGO

Andrzej Kobyliński, Agnostyczna interpretacja religii w twórczości filozoficznej Massima Cacciariego, „Seminare. Poszukiwania Naukowe” 40(2019)3, s. 81-91

https://ojs.seminare.pl/index.php/seminare/article/view/517/396

 


1. Wprowadzenie

W dniach 27–29 kwietnia 2019 r. we Florencji miała miejsce czwarta edycja Festiwalu Religii. W ramach tego niezwykle ciekawego wydarzenia intelektualnego, które zostało zorganizowane głównie w Bazylice św. Miniasza, prezentowało swoje poglądy na temat różnych aspektów fenomenu religii wielu filozofów, teologów, duchownych, socjologów. Budowa Bazyliki św. Miniasza została ukończona w 1018 r. Obecnie stanowi ona część opactwa benedyktyńskiego. W marcu 2019 r. obecny opat, ojciec Bernardo Francesco Maria Gianni, głosił rekolekcje wielkopostne dla papieża Franciszka i Kurii Rzymskiej w Aricci pod Rzymem. Zamknięcia czwartej edycji Festiwalu Religii, połączonego z zakończeniem celebracji jubileuszu tysiąclecia Bazyliki św. Miniasza, dokonał kard. Pietro Parolin – Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej, druga osoba po papieżu w strukturach władzy Kościoła katolickiego.

Jednym z najbardziej znanych prelegentów, którzy przybyli do Florencji na Festiwal Religii, był wybitny włoski myśliciel Massimo Cacciari – profesor filozofii na Uniwersytecie Vita-Salute San Raffaele w Mediolanie, wcześniej związany także z Uniwersytetem Ca' Foscari w Wenecji. Jego filozofia jest zasadniczo filozofią kultury, radykalną krytyką różnych form ideologii. Cacciari przeszedł długą intelektualną drogę od Karola Marksa do Fryderyka Nietzschego, od materializmu do filozofii religii i nihilizmu. W ostatnich latach trafnie sformułował pytania o etykę w kontekście współczesnej myśli nihilistycznej oraz celne uwagi dotyczące religii i moralności publicznej w społeczeństwach wielokulturowych.

Obecnie w kraju nad Tybrem Cacciari jest jednym z najbardziej znanych intelektualistów, którzy aktywnie uczestniczą w debacie publicznej dotyczącej wielu ważnych kwestii politycznych, filozoficznych, bioetycznych czy światopoglądowych. Jest on agnostykiem o poglądach lewicowo-liberalnych, zachowującym jednocześnie pozytywny stosunek do religii. W swoich badaniach filozoficznych Cacciari poddaje analizie różne elementy tradycji chrześcijańskiej. Warto w tym miejscu podkreślić, że do 1984 r. działał on we Włoskiej Partii Komunistycznej. Z jej ramienia w latach 1976–1983 był posłem do włoskiej Izby Deputowanych VII i VIII kadencji. W latach 1993–2000 oraz w latach 2005–2010 pełnił funkcję burmistrza Wenecji. Był także posłem do Parlamentu Europejskiego oraz członkiem rady regionalnej Wenecji Euganejskiej.

Co stanowi istotę agnostycznej wizji religii w ujęciu Cacciariego? Na czym polega relacja istniejąca między filozofią a teologią? Czy filozof może wierzyć w Boga? Co stanowi istotę współczesnego ateizmu? Na czym polega obecna sekularyzacja świąt Bożego Narodzenia? Jak rozumieć chrześcijańską tajemnicę wcielenia? Dlaczego nie należy usuwać ze szkół publicznych nauczania religii?

Głównym celem rozważań podjętych w artykule jest analiza agnostycznej wizji religii włoskiego filozofa Massima Cacciariego oraz ukazanie niektórych interpretacji wypracowanych przez tego myśliciela, dotyczących szeroko rozumianego chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego.

 

2. Humanistyczna interpretacja orędzia chrześcijańskiego

W trakcie Festiwalu Religii we Florencji Cacciari wygłosił wykład pt. Godzina Kierkegaarda. Stwierdził w nim, że według duńskiego filozofa ludzkość składa się z pojedynczych osób, które przeżywają konkretną chwilę swego życia. W tej jedności różnych jednostkowych „osobliwości” akt wiary jest wydarzeniem wyjątkowym, które przerywa ciągłość czasu. Opowiadając o tym, jak w myśli Sørena Kierkegaarda filozofia i teologia przeplatają się ze sobą, Cacciari przypomniał, że filozofowie tylko w chrześcijaństwie widzą dla człowieka kotwicę zbawienia. Tylko dzięki wierze człowiek może przekroczyć przestrzeń lęku. Religia może także pomóc w poszukiwaniu prawdy i sprawiedliwości, ponieważ dla tych, którzy wierzą, religia jest tym, co wskazuje drogę naprzód.

Cacciari poświęcił filozoficznym analizom religii wiele swoich książek i artykułów. Najważniejszym jego opracowaniem dotyczącym religii jest studium z roku 1990 pt. O Początku (por. Cacciari 1990). Ta obszerna książka zawiera wnikliwe analizy dotyczące rozumienia religii w twórczości wielu myślicieli starożytnych, średniowiecznych i nowożytnych. Podobny charakter ma opracowanie tego autora z roku 2004 pt. O rzeczy ostatecznej (por. Cacciari 2004).

Wydaje się, że Cacciari jest bliski chrześcijaństwu, neguje jednak tradycyjne rozumienie objawienia i religii. Przyjmuje chrześcijaństwo jako rodzaj tradycji ideowej i kulturowej (por. Kobyliński 2017). Jego filozofia jest nasączona pojęciami typowymi dla chrześcijaństwa, zsekularyzowanymi i przyjmującymi nowe znaczenie. Cacciari twierdzi, że osobą niewierzącą nie jest ten, kto neguje transcendencję, ale kto uważa za transcendentne swoje istnienie; tzn. w pewnym stopniu osobą niewierzącą jest ten, kto czyni immanentną samą transcendencję. To czysto humanistyczna wizja religii oczyszczonej z jakichkolwiek elementów transcendentnych, pozbawionej treści realnych i historycznych (por. Kobyliński 2016). Najważniejsze pojęcia chrześcijańskie (Bóg, łaska, odkupienie, zbawienie, niebo, anioł, grzech) zostają zsekularyzowane, stają się symbolami kultury i zyskują w ten sposób znaczenie czysto humanistyczne i immanentne (por. Kobyliński 2014, 90–99).

Cacciari twierdzi, że wielka rewolucja filozoficzna, jaką przyniosło chrześcijaństwo, miała na celu wprowadzenie w dziejach świata epoki Syna, a tym samym zapoczątkowanie epoki wolności. Szczególnie silny związek o charakterze symbiotycznym istnieje między chrześcijaństwem a krajami znajdującymi się na kontynencie europejskim. Dlaczego? Ponieważ Europa narodziła się w oparciu o wydarzenie chrześcijańskie. Niestety, na przestrzeni dziejów pojawiło się wiele głębokich kryzysów, które doprowadziły cywilizację europejską do stopniowego zanika elementów tradycji chrześcijańskiej.

Pierwsze zerwanie miało miejsce wraz z narodzinami humanizmu i renesansu, kiedy rozpadła się wielka synteza średniowieczna istniejąca między wiarą a rozumem. Drugi wielki kryzys został spowodowany przez projekt oświeceniowy, który dążył do zakwestionowania jakiejkolwiek pozytywnej funkcji religii. Trzecim krokiem była filozofia idealizmu, która zaakceptowała fundamentalną wartość wolności chrześcijańskiej, ale jednocześnie stworzyła grunt do podporządkowania chrześcijaństwa racjonalnej myśli filozoficznej. Czwarty etap to działania przedstawicieli lewicy heglowskiej, którzy przygotowali program usunięcia wszelkiej transcendencji i przeprowadzenia głębokiej rewolucji społeczno-politycznej. Piątym krokiem był nowożytny gnostycyzm, który twierdził, że wiedza naukowa może wszystko zrozumieć na własną rękę i że nawet różne formy religii są immanentne w stosunku do samoświadomości człowieka. Ostatnim etapem tego procesu dziejowego jest sekularyzacja, która dotyczy dzisiejszych społeczeństw zachodniego kręgu kulturowego.

W wielu opracowaniach Cacciari poddaje analizie dzieło Fryderyka Nietzschego. Włoski myśliciel odrzuca twierdzenie, że autor Tako rzecze Zaratustrajest jednym z wielkich ojców współczesnej negacji wiary w istnienie Bytu Najwyższego. Nietzsche nie ma nic wspólnego z dzisiejszą formą ateizmu wulgarnego. Cacciari twierdzi, że w filozofii Nietzschego problem Boga jest obecny, aktualny, żywy. Natomiast prawdziwy ateizm, który nie ma nic wspólnego z Nietzschem czy Heideggerem, stanowi wizję światopoglądową, zgodnie z którą my jako ludzie jesteśmy jedyną formą bycia w świecie. Co więcej, w ateistycznej wizji rzeczywistości jesteśmy oswojeni z takim kształtem naszego bytowania, wiedząc, że poza naszym światem jest tylko nicość, o którą absolutnie nie należy się troszczyć.

Cacciari twierdzi, że tego rodzaju stanowisko ateistyczne jest obecne w różnych nurtach myśli współczesnej, która bardzo często kwestionuje podstawy monoteistycznej wizji świata. Dlatego nie jest dzisiaj możliwy sojusz między myślą ateistyczną, liberalizmem i monoteizmem chrześcijańskim, którego celem byłoby zahamowanie rozwoju islamu w świecie zachodnim. Liberalizm w wersji immanentnej akceptuje ogólną ideę ateistyczną, że nie ma nic poza naszą egzystencją, ponieważ Bóg jest nicością.

Ze strony Cacciariego padają bardzo ostre słowa pod adresem dzisiejszych denominacji chrześcijańskich. Jego zdaniem stały się one wielkimi szkołami ateizmu. W większości z nich siła słowa Chrystusa zostaje zamieniona w powtarzający się dyskurs katechetyczny, w mało pocieszający i uspokajający fetysz, w małego idola. Słowo Boże staje się przeciwieństwem tego, czego nauczał Jezus, pytając swoich uczniów: „A wy za kogo mnie uważacie?”. Racją istnienia Kościoła jest odpowiedź na to radykalne pytanie, a nie różne formy działalności charytatywnej czy populistycznych wizji polityki społecznej.

Cacciari twierdzi, że 90% księży katolickich we Włoszech nie potrafi wykorzystać wielkiej mocy zawartej w dialogu Jezusa Chrystusa z uczniami w okolicach Cezarei Filipowej, gdy pada to fundamentalne pytanie: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”. Ta rozmowa stanowi prawdziwy wstrząs dla dziejów całego świata. Niestety, moc tych słów wyparowała ze świątyń chrześcijańskich, a większość głoszonych homilii ma często charakter lekcji antyreligijnych.

Zdaniem Cacciariego pytanie postawione uczniom przez Jezusa w okolicach Cezarei Filipowej jest dzisiaj zakryte przez nową modę klerykalną, która polega na szukaniu akceptacji szerokich kręgów opinii publicznej. W ten sposób pragnienie popularności zastępuje pragnienie i powinność poszukiwania prawdy, które ze swej natury przekracza poziom demokratycznej akceptacji, oklasków czy sukcesu. Istotne dzisiaj jest nie tyle pytanie „Dokąd idzie świat”, ile pytanie „dokąd zmierza Kościół”. W jakim kierunku idzie Kościół katolicki, niezdolny do budowania dialogu ze światem, który – czy nam się to podoba, czy nie – idzie w przeciwnym kierunku. Dokąd zmierza Kościół, gdy przede wszystkim świat ludzi młodych, którzy powinni budować Kościół jutra, jest coraz bardziej przyciągany, kuszony i manipulowany przez fałszywe ideały i łatwe iluzje.

Cacciari podkreśla, że poza spektakularnymi spotkaniami młodych ludzi, młodzież we Włoszech jest coraz bardziej oddalona od wiary, od kościołów i miejsc głoszenia słowa Bożego. Wielu katolików na próżno szuka schronienia w różnego rodzaju niszowych grupach sekciarskich, w apokaliptycznych i pokutnych ruchach mistycznych, które wyrażają religijne uczestnictwo emocjonalne, ale często brakuje im rzeczywistego chrześcijańskiego wzrostu typowego dla ludzi dorosłych powołanych do wolności.

 

3. Intelektualna wartość religii

Warto w tym miejscu podkreślić, że na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat Cacciari wielokrotnie stawał w obronie nauczania religii we włoskich szkołach publicznych. We Włoszech religia jest nauczana w szkołach w wymiarze jednej godziny tygodniowo jako przedmiot nieobowiązkowy. Zdaniem Cacciariego lekcje religii w szkole mają tak wielkie znaczenie, że powinny mieć charakter obowiązkowy. Tradycje religijne powinny być obowiązkowo nauczane w szkołach publicznych. Co więcej, jego zdaniem teologia powinna być obecna na wszystkich kierunkach studiów filozoficznych. Dlaczego? Wiedzę religijną należy przekazywać w szkołach i na uniwersytetach, ponieważ obecnie mamy do czynienia z masowym analfabetyzmem w obszarze religii. Religia powinna być traktowana tak samo jak język włoski, historia czy matematyka.

Dla Cacciariego fundamentalne znaczenie ma to, aby nie było analfabetów w odniesieniu do własnej tradycji religijnej. Trzeba znać historię religii, przynajmniej własnej tradycji religijnej, dokładnie tak, jak poznaje się historię włoskiej filozofii i literatury. Chodzi o rzetelną edukację, o antropologiczne dojrzewanie młodych ludzi. Cacciari uznaje za absolutnie nieprzyzwoitą sytuację, w której młody człowiek kończąc szkołę średnią wie, kim był Platon i najważniejsi włoscy pisarze, a nie wie, kim był Jezus Chrystus. Szkoła nie może tolerować takiego analfabetyzmu religijnego.

Jaki kształt powinno mieć nauczanie religii w szkole? Nie chodzi o nauczanie historii religii w ogóle, ale o przekazanie fundamentalnej wiedzy o tradycji chrześcijańskiej, która ukształtowała społeczeństwo włoskie na przestrzeni dziejów. Tak jak uczy się historii literatury włoskiej, a nie historii literatury światowej, tak jak uczy się historii sztuki włoskiej, a nie historii sztuki chińskiej. Cacciari nie widzi potrzeby, aby traktować na tym samym poziomie nauczanie religii chrześcijańskiej i nauczanie buddyzmu zen czy religii Azteków. Ktokolwiek sugeruje studiowanie wszystkich historii religii, ten w praktyce pragnie, aby żadna z nich nie była traktowana poważnie. Oczywiście, z drugiej strony, trzeba koniecznie wiedzieć, co stanowi istotę wielkich tradycji monoteistycznych.

W 2008 r. włoski filozof Ilario Bertoletti opublikował książkę pt. Massimo Cacciari. Filozofia jako a-teizm (por. Bertoletti 2008). Autor tego opracowania stwierdza, że teksty Cacciariego niepokoją i fascynują włoską opinię publiczną od połowy lat 70. ubiegłego wieku. Jednym z najciekawszych i najbardziej aktualnych zagadnień jest kwestia religii, ateizmu i relacji istniejącej między filozofią a myślą teologiczną. Bertoletti podkreśla, że tym, co niepokoi i fascynuje najbardziej, nie jest ogrom odniesień tematycznych i kulturowych, ani żmudna subtelność, z jaką Cacciari analizuje wybrane zagadnienia. Przede wszystkim liczy się fakt, że nigdy nie zapomina o tym, aby otwierać nowe ścieżki między teologią liberalną a teologią dialektyczną, między Friedrichem Schleiermacherem a Karlem Barthem. Chodzi o to, aby filozofia nie wyrzekała się w żaden sposób swojego obowiązku myślenia o Bogu, zachowując jednocześnie dla teologii prawo do żądania wyjątkowości i nieredukowalności Objawienia.

Według Cacciariego filozofia nie może nie być ateistyczna, ale będąc formą a-teizmu realizuje jedno ze swoich najważniejszych zadań, które polega na oczyszczaniu ludzkiego myślenia nie z Boga, ale z każdej formy zabobonu czy idolatrii intelektualnej. Teologia, z drugiej strony, musi kultywować własną zazdrość dotyczącą wyjątkowości Objawienia, tzn. nie może pozwolić filozofii na interpretowanie treści religijnych w kluczu wyłącznie immanentnym. Akceptując tego rodzaju przesłanki, staje się możliwa filozofia religii, która nie jest ani redukcjonistyczna, ani fundamentalistyczna. To filozofia a-teistyczna, która rodzi się z miłości do transcendencji tak myślenia, jak i jedynego prawdziwego Boga.

Poszukiwanie nowej filozofii religii, opartej na figurze Początku, to swego rodzaju czerwona nić, która pozwala analizować całą twórczość filozoficzną Cacciariego dotyczącą religii. Początek jest „możliwością”, która jest przede wszystkim „różnicą” tak radykalną, że może być przyjazna wobec własnej „niemożliwości”. Ta celowo sprzeczna otwartość na możliwe jest obowiązkiem, ponieważ jest „eschatologiczna”: ma na celu ocalenie nieredukowalnej „osobliwości” każdej istoty; jest w służbie „rzeczy”. Jesteśmy wezwani do tego, by dotknąć tajemnicy Początku w poszukiwaniu niespotykanych możliwości. Dla Cacciariego objawienie judeochrześcijańskie jest religią wolności: wolności, która wraz z możliwością własnej negacji „staje się symbolem otchłani wolności Początku istnienia i nieobecności” (Bertoletti 2008, 54). W „nie-bycie” Początku jest zachowana cała pozytywność, która przysługuje każdej rzeczy.

Jednym z ważnych zagadnień z pogranicza filozofii i religii jest fenomen śmierci. Zdaniem Cacciariego dla radykalnego ateisty śmierć jest czystym unicestwieniem – to, co istnieje pochodzi z nicości i do nicości powraca. Takie przekonanie można nazwać prawdziwym nihilizmem. Dla osoby wierzącej śmierć stanowi przejście do nowej formy życia. Nie ma jednego uniwersalnego znaczenia śmierci, tak jak nie ma jednej wizji miłości czy szczęścia. Jedyną rzeczą, którą można ogólnie powiedzieć jest to, że myślimy o śmierci, jesteśmy jedynymi zwierzętami na ziemi, które myślą o śmierci i dlatego są w jakiś sposób „byciem ku śmierć”, ponieważ myślą o niej nieustannie i ciągle myśląc o śmierci, która z pewnością nie jest życiem, zawsze myślimy o czymś, co jest poza życiem. Może to być jedyna cecha, która łączy różne religie i kultury. „Śmierci nie można zwyciężyć. A jeśli śmierć dzieje się w Bogu, to tym bardziej może się zdarzyć w człowieku: zło jest możliwością, zawsze się odradza” (Bertoletti 2008, 78).

 

4. Sekularyzacja świąt Bożego Narodzenia

30 listopada 2017 r. na łamach konserwatywnego dziennika włoskiego „Il Giornale” ukazał się wywiad z Massimo Cacciarim pt. Boże Narodzenie nie należy tylko do chrześcijan. Wypowiedź agnostycznego filozofa wzbudziła bardzo duże zainteresowania włoskiej opinii publicznej. W gazetach, w mediach elektronicznych oraz na portalach społecznościowych wywiązała się niezwykle ciekawa i inspirująca dyskusja. Jednym z bardzo mocnych elementów tej wielkiej społecznej debaty był kolejny wywiad, jakiego Cacciari udzielił 25 grudnia 2017 r. liberalnemu portalowi informacyjnemu „Huffington Post Italia”. Dwa dni później prawie cała rozmowa została przedrukowana przez watykański dziennik „L’Osservatore Romano” pt. Zapomniane Boże Narodzenie. Co sądzi włoski filozof na temat przesłania doktrynalnego świąt Bożego Narodzenia? Jak postrzega on obecną formę przeżywania tej uroczystości religijnej w świecie zachodnim?

Cacciari w bardzo ostrych słowach krytykuje powierzchowny i banalny sposób podejścia do Bożego Narodzenia ludzi współczesnych. Twierdzi, że nie czujemy już dzisiaj dreszczy na naszym ciele, gdy zaczynamy myśleć o niezwykłej historii, która mówi nam o tym, w jaki sposób pewna dziewczyna z Nazaretu stała się matką Boga. Niestety, obojętność dotyka w pewnym stopniu wszystkich: chrześcijan różnych denominacji, ateistów, agnostyków itp. Społeczeństwa zachodnie nie czują wstrząsającego znaczenia egzystencjalnego tego święta. Zatracił się jego głęboki sens filozoficzny. Boże Narodzenie stało się świętem ciasta, reklamy i pieniędzy. Niestety, chrześcijanie jako pierwsi zlikwidowali Boże Narodzenie.

Dla Cacciariego to święto stanowi wielki symbol, który wniósł niezwykły wkład w naszą historię i cywilizację. „Chrześcijaństwo – wyznaje Cacciari – jest fundamentalną częścią mojej podróży, mojej historii, jest czymś, z czym codziennie się porównuję” (Cacciari 2017b, 1). Niestety, obecnie we Włoszech katolicy i niekatolicy w pewnym stopniu są bezradni w obliczu wydarzenia narodzenia Syna Bożego. Święta Bożego Narodzenia stały się bajką, rodzajem podnoszącej na duchu opowieści, która gasi ludzkie zmartwienia. Już nie broni się Bożego Narodzenia, ponieważ najczęściej tak naprawdę nie wiadomo, czym w rzeczywistości jest to święto. Nauczyciele religii w szkole i katecheci w parafiach nie przekazują już realnej siły tej historii, ale koncentrują się na kształtowaniu postaw obywatelskich, a księża w kościołach głoszą najczęściej politycznie poprawne i uspokajające kazania, które nie budzą żywej wiary, ale są faktycznie zaproszeniem do ateizmu.

Cacciari twierdzi, że dzisiaj zasadniczy podział wśród ludzi nie dotyczy rozróżnienia na tych, co wierzą lub nie wierzą w Boga, ale tych, którzy myślą i nie myślą. Jeśli ktoś myśli tak, jak myślał zmarły w 2012 r. wybitny włoski kard. Carlo Maria Martini, wówczas pyta samego siebie, a jeśli stawia pytania, to prędzej czy później będzie zafascynowany chrześcijaństwem i Bogiem, który przyjmując ludzkie ciało stał się zgorszeniem dla wyznawców judaizmu i wielu innych religii.

Tematyki wcielenia Syna Bożego dotyczy najnowsza książka Cacciariego pt. Rodzenie Boga, która ukazała się w 2017 r. W tym opracowaniu włoski filozof podkreśla, że postać Matki Bożej z Dzieciątkiem odegrała niezwykłą rolę w cywilizacji europejskiej. Poprzez ten obraz nasza cywilizacja nie tylko myślała o swoim związku z Boskością, o relacji Boga z ludzką historią, ale o samej istocie Boga. Dlaczego Bóg został zrodzony przez kobietę? Myślenie o tej Kobiecie stanowi niezbędny element, aby uchwycić istotę Boskości. A wielkie dzieła malarstwa światowego, ukazujące na różne sposoby Madonnę z Dzieciątkiem, są śladami naszego intelektualnego pielgrzymowania w kierunku problemu, który Jej obecność ucieleśnia (por. Cacciari 2017a).

Niestety, Matka Syna Bożego była najczęściej ignorowana nawet przez filozofów, którzy interpretowali Europę i chrześcijaństwo, takich jak Hegel i Schelling. Filozoficzny dyskurs naukowy uprzywilejował relacje między Ojcem a Synem. Maryja została zredukowana do postaci banalnej pokory, uległego i posłusznego łona, które stało się płodne mocą Ducha Świętego bez żadnych zakłóceń. A przecież Maryja bała się, gdy archanioł Gabriel ogłosił jej, że pocznie i urodzi dziecko, które będzie nazwane Synem Najwyższego. W tym momencie Maryja wycofuje się, ma wątpliwości, ogarnia ją udręka, rozmyśla. Jej „tak” nie jest wcale oczywiste. W chwili, gdy je wymawia, jest to „tak” wolne i potężne, oparte na słuchaniu słowa. Maryja pragnie wypełnić Bożą wolę.

Zdaniem Cacciariego tylko kilku myślicieli zastanawiało się głęboko nad postacią Maryi. To właśnie w malarstwie – w wielkim malarstwie zachodnim – Maryja wznosi się do roli absolutnej bohaterki. Stoimy w obliczu jednego z tych przypadków, w których ekspresja figuratywna poszła znacznie głębiej niż język. Jeśli odziera się narodziny Chrystusa z wyboru tej kobiety, która przyjmuje do swego łona Syna Bożego i jego Logos, to wcielenie staje się komedią.

Kiedy Adam – w ogrodzie Eden – spożywa owoc z drzewa poznania, jest posłuszny swemu pragnieniu. Jego wolność to wolność zaspokajania własnych impulsów. Maryja natomiast zastanawia się, pyta, cierpi. Jej wolność polega na dawaniu siebie. Ona jest jak jej Syn: czyni wolę Ojca. A która wolność jest większa: ta, która przykuwa nas do siebie samych, czy ta, która uwalnia nas od miłości własnej? Maryja dała nam przykład wolności rozumianej jako dar. Czy podążanie za Nią przekracza możliwości człowieka? „Być może. I może być tak, że właśnie tutaj spotyka się radykalny charakter orędzia chrześcijańskiego z nadczłowiekiem, o którym mówił antychrześcijański Nietzsche: w niemożliwym” (Cacciari 2017c).

Cacciari twierdzi, że dzisiaj bardzo potrzebujemy wielkich idei ukrytych w wydarzeniu Bożego Narodzenia, aby ciągle uwalniać nasz czas od jego niedoli. Im bardziej nasza epoka historyczna zamyka nas w sobie samej, tym bardziej potrzebujemy wielkich idei, nieograniczonych myśli i słów ostatecznych. To jedyne rzeczy, które mogą nas wykorzenić z czasu, w którym żyjemy. A istotą naszego czasu jest umieszczanie wszystkiego na scenie: naszych myśli, naszych zdjęć, naszych tajemnic. Nic nie może pozostać w ciemnej strefie. Nic nie powinno pozostać w ciemnym miejscu. Natomiast właśnie z ciemności wychodzi światło, które oświetla i ujawnia.

Z jednej strony, zanika prywatność, z drugiej – coraz więcej rzeczy jest ukrytych, gdy chodzi o świat polityki, gospodarki, finansów. Idea transparentności stała się ideologią. Nigdy wcześniej jednostki rządzące światem nie były tak głęboko ukryte. Nasze stulecie jest czasem tego, co zakryte – anonimowych ośrodków władzy, których nie widać. Podczas gdy w przypadku Maryi boskie światło zasłania się cieniem, aby objawić się w rzeczywistości, w naszych czasach ciemność ukrywa się za jasnością. Według Cacciariego Lucyfer przebywa w piekle, ale udaje, że jest nosicielem światła. Nasz wiek jest naznaczony duchem Antychrysta. Były chwile, w których objawił się on w czystej postaci. Dziś natomiast krąży w przebraniu.

Cacciari twierdzi, że m.in. polityka może nauczyć się czegoś ważnego od Maryi. Dlaczego? Ponieważ Matka Boża jest postacią wolności. Jej pokora to medytacja i słuchanie. Gdyby dzisiaj politycy więcej czytali, to mogliby się od Niej wiele nauczyć. Przynajmniej tego, żeby być bardziej świadomymi własnej epoki historycznej, w której żyją. Dramat polega jednak na tym, że dzisiaj nastąpił całkowity rozdział między wiedzą i władzą.

Dlaczego nie tylko politycy, ale nawet feministki, które powinny lepiej rozumieć kobiecy świat Matki Bożej, nie zastanawiają się dzisiaj nad Jej tajemnicą? Cacciari docenia dokonania ruchu feministycznego. Twierdzi, że feministki są bohaterkami prawdziwej rewolucji ostatnich dziesięcioleci. Gdy chodzi o dystans feministek wobec Maryi, Cacciari uważa, że są one ofiarami maskulinizmu, który zdominował interpretację chrześcijańskiej tajemnicy wcielenia. W konsekwencji feministki patrzyły na Maryję jako postać służebną, całkowicie zasłoniętą przez relacją między Ojcem a Synem.

 

5. Podsumowanie

Najważniejszą cechą agnostycznej koncepcji religii Massima Cacciariego jest, z jednej strony, dostrzeżenie wielu pozytywnych aspektów chrześcijaństwa i szeroko rozumianego duchowego dziedzictwa ludzkości, z drugiej – negacja tradycyjnego rozumienia objawienia chrześcijańskiego i religii. Twórczość filozoficzna tego myśliciela jest nasączona pojęciami typowymi dla chrześcijaństwa, zsekularyzowanymi i przyjmującymi nowe znaczenie. Cacciari twierdzi, że poszukiwania intelektualne przybliżają człowieka do modlitwy. Z pewnością ludzie wierzący są przekonani, że ich modlitwa jest wysłuchana, natomiast filozof nie modli się o nic. Ale trwa w zadumie przed tajemnicą.

W wielu wypowiedziach – jako filozof i polityk – Cacciari opowiada się za ideą „laickości pozytywnej”, przyznającej religii prawo obecności nie tylko w życiu prywatnym obywateli, ale także w sferze publicznej społeczeństw demokratycznych. Różnego rodzaju religie i światopoglądy powinny mieć zagwarantowane prawo głosu w debatach publicznych i udział w tworzeniu kulturowych tożsamości. Konsekwencją takiego stanowiska jest m.in. konieczność obrony nauczania religii w szkołach publicznych.

Cacciari w bardzo zdecydowany sposób krytykuje analfabetyzm religijny społeczeństwa włoskiego. W niektórych tekstach pisze o swoich spotkaniach w muzeach z wycieczkami szkolnymi, które zatrzymują się przed obrazami o tematyce religijnej. Zarzuca nauczycielom, że pokazując dzieciom i młodzieży dzieła sztuki koncentrują się na aspektach estetycznych, pomijając wymiar historyczny, religijny, światopoglądowy. W konsekwencji młodzież nie rozpoznaje najważniejszych postaci biblijnych, staje się pokoleniem bez pamięci.

Cacciari nie zgadza się z bardzo wieloma przedstawicielami myśli lewicowo-liberalnej, którzy twierdzą, że religia prowadzi do wojen i przemocy. Niestety, obecnie bardzo często religie są prezentowane, szczególnie w świecie zachodnim, jako główna przyczyna wojen i sporów między narodami. Wiele konfliktów, które są przedstawiane jako spory o charakterze wewnętrznie religijnym, mają w rzeczywistości zupełnie inny charakter.

Szczególnie złożoną sytuacją jest np. konflikt izraelsko-palestyński, który często przedstawia się w uproszczony sposób. W swej najgłębszej warstwie nie jest to konflikt religijny, ale spór terytorialny między dwiema wspólnotami narodowymi, które domagają się tej samej ziemi (por. Rastoin 2019). Religia powinna przyczyniać się do pokojowego i szczęśliwego współżycia między narodami. Ale podobnie jak wszystkie uniwersalne rzeczywistości życia ludzkiego dobre same w sobie – praca, ojczyzna, kultura czy rodzina – także religie mogą być wykorzystywane w niewłaściwych celach.

Poważnym brakiem filozofii religii Cacciariego jest nieuwzględnienie dwóch procesów o charakterze globalnym, które na przestrzeni ostatnich 20 lat doprowadziły do głębokich zmian w świecie religijnym. Włoski myśliciel nie dostrzega tak pentekostalizacji chrześcijaństwa, jak i fenomenu desekularyzacji, o którym już pod koniec lat 90. ubiegłego wieku mówił amerykański socjolog religii Peter Berger. Nie można zgodzić się z opinią Cacciariego, że dzisiaj we wszystkich religiach zostało utracone głębokie znaczenie faktu religijnego i że żyjemy w świecie, który powszechnie zapomina o wymiarze duchowym.

Trudno też zgodzić się z jego opinią, że filozof nie może wierzyć w Boga. Cacciari twierdzi, że filozof nie może zaakceptować orędzia chrześcijańskiego, ale jest niespokojny i zastanawia się. Cacciari prezentuje dość specyficzne stanowisko, gdy chodzi o rozumienie relacji istniejącej między wiarą i rozumem, między filozofią i teologią. Nie utożsamia się z opinią wybitnego intelektualisty szwajcarskiego Hansa Ursa von Balthusa, który przekonywał w wielu swoich dziełach, że nie istnieje teologia bez filozofii. Cacciari docenia znaczenie humanistycznego dziedzictwa religii chrześcijańskiej, ale jako agnostyk nie zgadza się z twierdzeniem, że wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji Prawdy.

BIBLIOGRAFIA:

Bertoletti, Ilario. 2008. Massimo Cacciari. Filosofia come a-teismo. Pisa: Edizioni ETS.

Cacciari, Massimo. 1990. Dell’Inizio. Mediolan: Adelphi Edizioni.

Cacciari, Massimo. 2004. Della cosa ultima. Mediolan: Adelphi Edizioni

Cacciari, Massimo. 2017a. Generare Dio. Bologna: Società Editrice il Mulino.

Cacciari, Massimo. 2017b. „Natale non è solo dei cristiani. In ballo c’è la nostra civiltà – intervista di Stefano Zurlo”. Il Giornale 30 listopada 2017, 1–2.

Cacciari, Massimo. 2017c. „Natale dimenticato – intervista di Nicola Mirenzi”. L’Osservatore Romano 27–28 grudnia 2017, 4.

Kobyliński, Andrzej. 2014. O możliwości zbudowania etyki nihilistycznej. Propozycja Gianniego Vattima. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Kobyliński, Andrzej. 2016. „Sekularyzacja religii w twórczości Rainera Marii Rilkego i Gianniego Vattima”. Studia Philosophiae Christianae 52 (2016) 3, 27–50.

Kobyliński, Andrzej. 2017.„Czy istnieje etyka nihilistyczna? Interpretacja fenomenu nihilizmu we współczesnej filozofii włoskiej”. Przegląd Filozoficzny 103 (2017) 3, 217–228.

Rastoin, Marc. 2019. „Religione e violenza”. La Civiltà Cattolica 4053 (2019) 2, 209–219.

Komentarze

raf2019.12.26 22:28
bełkot bylego komunisty który zarabia dziś pieniądze nie na bredniach komunistycznych idei ale na paplaniu o banałach chrześcijańskich; religia dla niego to elokwentna pogawędka nieskończonych dygresji; szkoda czasu gdzie 1 slowo wiary w Jezusa? gdzie 1 modlitwa do Boga?
Marek212019.12.27 7:43
Niestety, ale modlitwa nie jest argumentem w akademickiej dyskusji. Może ją poprzedzać lub zamykać, ale nie zastępować. Nie odrzucaj wielkiego dorobku chrześcijańskiego Uniwersytetu, nie odrzucaj tradycji św. Tomasza i jego Summy. Ks. Kobyliński porusza się tą drogą znaną w chrześcijaństwie od prawie 1000 lat czyli od przyjęcia i rozwinięcia dzieła Arystotelesa. Pozwolę sobie przypomnieć, że tomizm jest nadal podstawą intelektualną Kościoła a nie wizje świętych dziewic. One nie mogą wykraczać poza to, co teologowie ustalili swoim rozumem (wspartym, ale nie zastąpionym modlitwą).
TL;DR2019.12.25 16:50
Wodolejstwo.
athos2019.12.25 14:48
No to już jest poważny tekst, nad którym warto się pochylić. W szczególności popularyzuje poglądy ciekawej postaci, jaką jest niewątpliwie filozof Massimo Cacciari. To, że dostrzega on płytkość chrześcijańskiego przekazu w obecnym nie tylko laickim świecie, ale także w kościołach katolickich jest godny odnotowania. Tak rzeczywiście jest - dziś głód Boga jest większy niż kiedykolwiek przedtem; zastępuje Go bądź tandetne humanistyczne bajanie o biednych, wykluczonym, pognębionych, oszukanych, którym wcale od tego płaskiego gadulstwa się nie poprawia, bądź jedynie historyczne rozważania (przed dwoma tysiącami lat wydarzyło się to a to), bądź jakieś pseudo-naukowe dywagacje ekumeniczne, które prowadzą do powszechnego zamętu i w efekcie do obojętności religijnej. U Cacciariego jest parę twierdzeń, które są godne poparcia. Po pierwsze, w szkołach (także wyższych) powinno się mówić o Bogu, nauka czy nawet filozofia nie powinny wykluczać teologii, także po to, by współczesne pokolenia nie były analfabetami religijnymi; po drugie, filozofia winna wspierać teologię, a teologia filozofię (tu Cacciari zdaje się myśleć tak, jak w średniowieczu, co jest dobre i słuszne!!!); po trzecie, sztuka plastyczna: obrazy, rzeźby o istotnych treściach chrześcijańskich (np. o Matce Bożej) (to może mówić tylko Włoch znający włoskie pinakoteki, a nie jakiś zatęchły protestant z Genewy) może powiedzieć więcej niż literatura (słowo pisane); po czwarte, tak wielkie święta jak Boże Narodzenie trzeba wyzwolić z komercji i durnego świata reklam, trzeba przywrócić im głęboki, budzące duchowe drżenie wymiar, aby słuchacz Słowa Bożego miał szanse wejść w sferę tajemnicy, pokonując płytką codzienną racjonalność. Tym razem ks. Kobyliński wypłynął na głębsze wody, za co należy mu się podziękowanie.
Marek212019.12.25 18:08
Trzeba, trzeba, trzeba. Tylko jak? Jak to co było oczywistoscią w biednym świecie bytowania w zamkniętych społecznościach przenieść na zamożny świat Północy otwarty szlakami komunikacyjnymi i przepływami informacji dzięki sieci? Zmiany od średniowiecza do dziś to nie wynik spisku, to wynik kolejnych skoków technologicznych odbijajacych się na kształcie społeczeństwa i w rezultacie na kulturze. Bez powszechnej wojny atomowej się nie da. Ale i te ocalałe resztki po odbudowie i uplynieciu jakiegoś czasu dojdą do podobnego jAK dzis ksztaltu. Gdyby te wnioski były możliwe do realizacji toby je już zrealizowano.
athos2019.12.25 20:48
Powrót do wiary w Boga jest nie tylko możliwy, jest konieczny. Ta konieczność nie jest jeszcze dziś bardzo widoczna, ale niebawem taka będzie. Bez Boga ludzie zdziczeją na tyle, że nie będzie się dało żyć. Zła będzie tyle, że ludzie z rozpaczy będą wyczekiwali śmierci. Jedynym ratunkiem jest Bóg w Trójcy Jedyny. Wielkie zadanie naprawy świata spoczywa na Kościele katolickim, który w przyszłości zostanie odnowiony. Opadną z niego różne dzisiejsze herezje, odejdą z niego ci, którzy głoszą wszystko tylko nie chrześcijańskie przesłanie. Świat będzie musiał przejść metamorfozę, a ludzie zrozumieć, że nie samym chlebem żyje człowiek. Dziś mamy jedynie wiarę w chleb i igrzyska, no i oczywiście wiarę w kasę, która, na krótką metę, umożliwia jedno i drugie.
Marek212019.12.25 21:59
Musiał, musiał, musiał. Marks tez wierzył że socjalizm jest nieublaganą koniecznością dziejową zgodną z Logiką Procesów Historycznych. I co? I nic. Pomyłka. To co było koniecznością możemy określić gdy coś się już dokona. Sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu. Na razie prezentujesz tylko swoje pobożne życzenia a nie żadne "musi".
athos2019.12.26 11:16
Ależ ja nie piszę, że ludzie tego dokonają. To uczyni Bóg! Pan Bóg nie pozwoli na to, by zło ostatecznie zwyciężyło. Nie zwycięży! Tak jak hitleryzm przegrał, przegra również współczesna wersja marksizmu, największej zakały ludzkości. To już kwestia niedługiego czasu. Bóg rozprawi się ze złem, nie ludzie!
Marek212019.12.26 13:38
Zaczynasz dyktować Bogu co musi zrobić? A może Bóg ma inne plany? Ryzykowne stanowisko dla chrześcijanina.....
athos2019.12.26 14:08
Pan Bóg nigdy nie zrezygnuje z ludzi na rzecz diabła. Nigdy nie opuści tych, których stworzył. Czytaj Pismo Święte, a dowiesz się, że tak jest. Uwierz w Słowo Boże, mnie nie musisz wierzyć. Ja się tego nie domagam od ciebie.
Marek212019.12.26 14:57
I tam wyczytałeś ten niedlugi czas wyzwolenia ludzi od zła? Od 2000 lat są tacy, co wierzą w to "wkrotce". Wierzyli w 1000 roku, wierzyli w 1260. Ale jak widać boskie zegary mają osobne tempo.
athos2019.12.26 17:41
A zauważyłeś może, że hitlerowski nazizm upadł? A był taki czas, że Hitler i jego kompani podbili całą Europę, kawał Afryki i trochę Azji. Gdzie oni teraz są? Zauważyłeś to? Przegrali z kretesem, nic po nich zostało poza pamięcią o złu jakie światu wyrządzili. Tak jest z każdym złem historycznym. Czemu tego nie widzisz? Patrz, myśl i ucz się świata.
Marek212019.12.26 19:06
Upadł, ale zostawił po grobowców. W Polsce też i ostatnio są akurat na fali. Komunizm tez non omnis moriar. A gdzie dopiero do całkowitego zwalczania innych rodzajów zła co obiecuje wkrótce. .... Patrz na świat i ucz się, że zło czasem słabnie by potem znów się wzmocnić. Nic nie zapowiada na razie nowej ziemi i nieba nowego.
athos2019.12.26 21:13
Jeśli jesteś wierzący, ufaj Bogu, jeśli jesteś niewierzący, to rzeczywiście pozostaje ci pesymizm. Współczuję.
Marek212019.12.27 7:37
pisze tutaj, bo niżej się nie da: OK. Masz rację. Wiara w to że Bóg zrealizuje wszystkie moje nadzieje i projekcje i zawsze podzieli moje zdanie jest mi doskonale obca. Możesz mnie żałować.
anonim2019.12.25 12:39
Współczesne znaczenie świąt Bożego Narodzenia jest takie że są to spotkania towarzysko-upominkowe zakrapiane alkoholem a cała otoczka związana z tym świętem jest zwykłą komercją i biznesem związanym z handlem!
Roman2019.12.25 16:49
Widzę, że jest w Tobie wiele agresji, którą ukierunkowałeś na chrześcijan. Spróbuj za każdym razem, kiedy wylewasz na tym forum swoją nienawiść, dodać jako kolejnego adresata siebie lub osobę, która kochasz lub lubisz. Być może to pomoże Tobie uświadomić sobie, jak żenująco bezwartościowe i wydające o Tobie złe świadectwo, są Twoje wpisy. Proszę, znajdź sobie inne miejsce do ujawniania swojej nienawiści.
Quec.2019.12.28 3:31
TE:Stalker 25.12.19 12:39 Ty obrzydliwa gnido śwoje myślenie (jeśli takie masz, choć takie) Pani rowner wchodzi do sklepu papierniczego i prosi o papier "klozetowy". Sprzedawczyni zwraca jej uwagę, że mówi się "papier toaletowy"> Po pewnym czasie pani Rowner udaje się do drgerii i prosi o mydło w najlepszym gatunku. - Ale jakie mydło pani sobie życzy, zwyczajne czy toaletowe? - Pyta ekspedientka. Pani Rowner zastanawia się i mówi: - Nieee, do twarzy!