23.11.15, 12:43

Oddajcie dzieciom rok edukacji – apelują Elbanowscy

W grudniu dostaniecie państwo informację o zmianie w ustawie o systemie oświaty. Dajemy wolność rodzicom; dzieci nie będą zmuszane do tego, żeby być w szkole – mówiła po spotkaniu min. Zalewska.

Tomasz Elbanowski mówił przed spotkaniem, że wierzy w to, że usłyszy informacje, które zakończą jego 7-letnią walkę o sześciolatki. 

– Na tym spotkaniu chodzi nie tylko o 6-latki z przyszłych roczników. Będziemy chcieli przede wszystkim pytać o dzieci z rocznika 2008 i 2009, które już zostały tym przymusem (szkolnym – red.) objęte. Przez wiele lat walczyliśmy o to, żeby tak się nie stało, teraz te dzieci przymusowo trafiły do szkół – powiedział Elbanowski w rozmowie z TVP Info. 

– Te dzieci powinny mieć oddany rok edukacji. A przynajmniej mieć taką możliwość, jeśli chcą tego rodzice, jeśli potrzebują jeszcze roku, żeby dojrzeć – dodał Tomasz Elbanowski przed spotkaniem z szefową MEN. 

Ustawa cofająca obniżenie wieku szkolnego zostanie zapewne zgłoszona jako projekt poselski, bo to gwarantuje najszybszy proces legislacyjny. Minister Anna Zalewska chciały, aby ta zmiana została przyjęta przez posłów jeszcze w tym roku.

 

MT/TVP.INFO

Komentarze

anonim2015.11.23 13:02
Może liczą na jakąś ciepłą posadkę w ministerstwie
anonim2015.11.23 17:31
Ależ przepisy pozwalające oddać dzieciom rok edukacji istnieją od dawna. Niektórzy korzystają z nich wielokrotnie, aż do osiągnięcia wieku 18 lat, kiedy mogą rozpocząć spokojne życie bez narażenia na opresję ze strony systemu edukacji.
anonim2015.11.23 18:34
Widzę tutaj zwolenników (Hans,wojtek) zamordyzmu- to państwo ma decydować, kiedy nasze dzieci są gotowe do szkoły, bo rodzice to ciemna masa, nie znają dojrzałości swoich dzieci i powinny słuchać państwa.Państwo wie lepiej, bo kto to słyszał, żeby rodzic decydował o swoich dzieciach.
anonim2015.11.23 19:46
@Wojtek83 @majcin @Darth Maul Chcecie wiedzieć jak jest? Dawniej uczono dzieci sześcioletnie w zerówkach przedszkolnych.Tam dziecko uczyło się nie musząc siedzieć w ławce 45 minut tylko w cyklach odpowiednich dla percepcji sześciolatka.Dostawało trzy posiłki dziennie,chodziło na spacer , miało czas na zabawę. Ale to kosztuje. Teraz doszedł do szkół dodatkowy rocznik.Ale szkół nie powstało więcej.Jest więc w większości szkół system dwuzmianowy.I taki sześciolatek ma średnio dwa razy w tygodniu na popołudnie.Ale przecież sam w domu od rana nie zostanie jak rodzice idą do pracy.Dawniej rodzice go prowadzili do przedszkola,do jego grupy wiekowej.Teraz do świetlicy.Tam są dzieci z różnych klas stłoczone w jednej salce.I ten sześciolatek tam garuje do powiedzmy 11.30.I potem lekcje.Co to za nauka?Dzieci śpią w ławkach wykończone kilkoma godzinami w świetlicy.Acha no i jeszcze obiad.Dawniej dziecko jadło przy dostosowanych do jego wzrostu stolikach śniadanie,obiad i podwieczorek w przedszkolu.Teraz staje w konkurencji z szóstoklasistami dwa razy większymi od siebie i ma dwadzieścia minut długiej przerwy na dotarcie do okienka ,pobranie niedosolonego posiłku i zjedzenie.Sześciolatki mają szansę na posiłek tylko jeśli nauczycielka mysli i klasę zaprowadzi do stołówki w czasie trwania lekcji.Znowu kosztem nauki. Zafundowanie sześciolatkom rzeczywistości polskiej szkoły trauma,niechęć do nauki i zmarnowany rok w którym dziecko mogło by się naprawdę wiele nauczyć jeśli stworzono by mu do tego cywilizowane warunki.
anonim2015.11.23 20:28
Ja tez mam.Ma w pon. na 11.30,we wtorek na 12.50 i w środę na 12.50.Ja mam możliwość ,że nie musi chodzić do świetlicy.Ale wielu rodziców nie ma.Jak jest i ciebie z planem?Jak wygląda świetlica,obiady?Co mówią rodzice sześciolatków albo ci ,których dzieci kończą sześć lat np.: w listopadzie o nauce słówek angielskich w momencie gdy dziecko nie potrafi jeszcze czytać? Jakie w ogóle jest twoje zdanie na temat różnicy w warunkach socjalnych,organizacji dnia między całodzienną opieką przedszkolną a tym co proponuje szkoła? I w końcu najważniejsze pytanie:czemu nie można uczyć dzieci tego co w teraz w pierwszej klasie w zerówkach przedszkolnych?
anonim2015.11.23 20:30
No i pytanie zasadnicze:dziecko poszło do szkoły jako sześciolatek?
anonim2015.11.23 20:45
@michas mam trójkę dzieci, dwoje młodszych poszło do szkoły jako sześciolatkim więc wiem jak to jest, za to jak czytam twoja wypowiedź, to mam wrażenie, że szkołę znasz tylko z agitek Elbanowskich
anonim2015.11.23 21:05
@majcin No to potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie:pierwszak ma średnio cztery godziny lekcyjne dziennie.Co twoje dzieci robiły przez resztę twego dnia pracy?
anonim2015.11.23 21:32
@Darth Maul "Teraz ma 7, chodzi do pierwszej klasy" Nie wiem czy się orientujesz:do momentu rozpoczęcia przez rząd tej nieszczęsnej reformy tez można było posłać sześciolatka do szkoły.Wystarczyło mieć opinię poradni psychologiczno -pedagogicznej.Sprawdź dla jakiego procenta dzieci wydawano takie opinie.I zastanów się dlaczego tak było. W szkołach są gorsze warunki socjalne i społeczne niż w przedszkolach.A w przedszkolach nauczyciele mogą uczyć tego samego co w szkołach.Ale w przedszkolu jest drożej.To cały sens tej "reformy". Po co oszczędzać na premiach dla urzędników jak można na dzieciach. Ps.:Pogadaj kiedyś z rodzicem sześciolatka ,który musiał go przyprowadzić do świetlicy szkolnej na 7 i odebrać o 16.I zapytaj czy nie wolałby żeby jego dziecko miało takie warunki do nauki jak w przedszkolu.
anonim2015.11.23 21:43
Obrazek z życia wzięty: http://www.tygodniksiedlecki.com/t31188-w.kolejce.po.obiadek.htm Co ty na to?
anonim2015.11.23 21:46
I kolejny: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/445616,kolejka-po-szkolne-obiady-kto-pierwszy-ten-lepszy,id,t.html
anonim2015.11.23 22:57
No ! W koncu ludzie którym na sercu leży los obywateli ! A nie jakieś zdradzieckie świnie !
anonim2015.11.23 23:29
Mój synek poszedł do I klasy jako 6-latek dwa lata temu, gdy była możliwość wyboru. Ufając dostosowaniu programu do wieku dzieci 6-letnich nie spodziewałam się tego, co się będzie działo. Taki problem, że chłopczyk płakał siedząc na stercie plecaków pod świetlicą, bo starsi uczniowie wypchnęli go z kolejki do obiadu, to sprawa drugorzędna. Również walka o świetlicę, gdzie jest ok. 70 miejsc, a uczniów ok. 460, to też "nie to". Istota problemu to zrzucenie 4 lat nauki w 3 lata połączone z obniżeniem wieku szkolnego i presją egzaminów zewnętrznych, a to rodzi patologie. Dawniej 6-latki w zerówkach szkolnych czy przedszkolnych uczyły się powoli czytania i pisania, po czym miały 3 lata nauczania początkowego. Teraz, z uwagi na obniżenie wieku, dzieci już 4 letnie, te z drugiej połowy roku, trafiają do zerówek i nie nadają się do systematycznej nauki. Więc wszystko wpadło w 3 lata nauczania początkowego. Z programem dla 6-latków nie radzą sobie 7 latki z rocznika 2006. Dzieci wymagają stałej pomocy pozaszkolnej, rozwija się rynek korepetycji i powstają prywatne, wyspecjalizowane w tej branży poradnie. Test 3-klasisty wypada kilka miesięcy przed końcem roku i obejmuje cały materiał, więc nauczyciel musi go zmieścić wcześniej. Sam wiek szkolny to nie najważniejsza sprawa. Istotą problemu jest systemowy błąd w organizacji kształcenia. Do tego dochodzi galimatias w przedszkolach po zniesieniu rejonizacji i trwała kumulacja przemieszanych roczników. Karuzela przepisów dopełnia obrazu całości.
anonim2015.11.24 11:13
@Wojtek. Tak. W tajemnicy Ci powiem, że to się nazywa demokracja. Nie powtarzaj tego nikomu.