27.03.16, 09:40

Prof. Dariusz Kowalczyk SJ dla Fronda.pl: Co zmieniło się po Zmartwychwstaniu Jezusa?

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Czym się różni Zmartwychwstanie od wskrzeszenia umarłych? Czy jest jakaś różnica?

ks. Prof. Dariusz Kowalczyk SJ: Wskrzeszony z martwych został Łazarz. A Jezus zmartwychwstał. Różnica jest zasadnicza. Wskrzeszony powraca do życia ziemskiego w takim samym ciele, jak przedtem, i kiedyś umrze. Łazarz przecież umarł ponownie. Zmartwychwstały żyje w ciele uwielbionym w innym wymiarze, na wieki. Śmierć nie ma już nad nim mocy.

Czy Chrystus mógł zbawić świat nie zmartwychwstając? Co się zmieniło po Jego Zmartwychwstaniu?

Św. Paweł stwierdza dobitnie: „Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara” (1 Kor 15,17). Rzeczywiście, gdyby śmierć na krzyżu miała być końcem „sprawy Jezusa z Nazaretu”, to uczniowie mogliby jedynie powrócić do łowienia ryb lub do innych zajęć wspominając ciekawego człowieka, jakim był ich Mistrz. Nic więcej! Ale rozumiem, że pańskie pytanie dotyczy tego, czy w ogóle Bóg mógł nas zbawić w innych sposób. No cóż! Trudno się wypowiadać na temat, co i jak mógłby zrobić Bóg. Ważne jest to, co Bóg rzeczywiście zrobił. Zauważmy jednak, że zbawienie polega w istocie na solidarności Boga z człowiekiem aż do końca i zaproszeniem człowieka do wiecznej wspólnoty z Bogiem. A takich rzeczy nie robi się „pstryknięciem palcami”, ale poprzez konkretne zaangażowanie. Bóg nie wydaje dekretu pt. „Kocham was i chcę wam zrobić dobrze”, ale staje się człowiekiem, przyjmuje ludzki los, a na odrzucenie i okrutną śmierć nie odpowiada Boską karą, lecz zmartwychwstaniem i posłaniem Ducha Świętego. Zmartwychwstanie jest punktem zwrotnym, gdyż oznacza wprowadzenie ludzkiej natury, człowieczeństwa, w wieczne życie Boga. Jeśli Bóg stał się człowiekiem, to człowiek może stać się Bogiem, czyli zostać przebóstwiony bez rozmycia swej własnej ludzkiej natury.

Skąd wzięła się w ogóle wiara w Zmartwychwstanie? Gdzie ma źródło i co nowego wniósł w jego postrzeganie Chrystus?

Kiedy Paweł Apostoł przemawiał w Atenach na Areopagu, to wydawało się na początku, że zdołał wzbudzić zainteresowanie słuchaczy, ale gdy zaczął mówić o zmartwychwstaniu Jezusa w ciele, „jedni się wyśmiewali, a inni powiedzieli wprost: «Posłuchamy cię o tym innym razem»” (Dz 17,32). Grecy bowiem uważali ciało za więzienie duszy. A skoro tak, to życie wieczne miało polegać na wyzwoleniu duszy z klatki ciała. Nic dziwnego, że naukę o wskrzeszeniu Chrystusa z martwych, a tym samym obietnicę powszechnego zmartwychwstania ciał, przyjęli jako nierozumne dziwactwo. Problem starożytnych Ateńczyków nie przestał być aktualny. Wielu ludziom podoba się idea życia wiecznego, ale zmartwychwstanie ciała budzi różnego rodzaju wątpliwości. Stąd przekornie nazywam niekiedy chrześcijaństwo prawdziwym materializmem, jako że wprowadza materię, nawet jeśli przemienioną, w życie wieczne. Filozoficzna i religijna idea życia wiecznego bierze się generalnie z umysłu i serca człowieka, które mu podpowiadają, że nie umrze na wieki, że jest życie po tamtej stronie. Jednak chrześcijańskie orędzie o zmartwychwstaniu nie jest jakąś doktryną wymyśloną przez filozofów, ale bierze się z konkretnego doświadczenia Apostołów, a mianowicie ze spotkań z Jezusem zmartwychwstałym. Apostołowie głoszą Zmartwychwstałego, którego widzieli, dotykali, z którym rozmawiali, i który posłał ich do całego świata z konkretną misją.

Czy wszyscy ludzie zmartwychwstaną? Jak ma się sprawa wiary w zmartwychwstanie w innych religiach? Islamie, Judaizmie, Hinduizmie czy religiach gnostyckich? Czy jest jakiś wspólny punkt zaczepienia dla wszystkich religii a propos zmartwychwstania? Jakie różnice?

Wspólnym punktem jest przekonanie, że ten świat, który możemy badać empirycznie, nie jest całą rzeczywistością, a śmierć człowieka nie jest po prostu bezpowrotnym rozpłynięciem się w wiecznej nicości. Religie gnostyckie nie mówią jednak o zmartwychwstania ciał, ale rozprawiają raczej o wyzwoleniu duszy ludzkiej. Dla nich ciało jest czymś upadłym, złym, niegodnym wieczności. W hinduizmie, jak i w innych religiach Dalekiego Wschodu, element duchowy poddany jest kolejnym wcieleniom, by powrócić, a właściwie rozpłynąć się w jakiejś Boskiej Jedni. A zatem nie tylko nie ma tutaj zmartwychwstania ciał, ale nie ma mowy o wiecznym życiu osoby jako takiej. Ludzkie „ja” się nie liczy. Religie Abrahamowe są do siebie trochę podobne z punktu widzenia wiary w zmartwychwstanie, aczkolwiek w chrześcijaństwie w centrum stoi Chrystus zmartwychwstały, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek.

Jakim sygnałem, jest dla nas to wydarzenie? Czego nas uczy? O czym nam mówi?

To nie sygnał, ale Dobra Nowina dla każdego z nas. Trzeba nam wyjść z przyzwyczajenia, by radośnie zadziwić się tym przesłaniem: Chrystus zmartwychwstał! On żyje i mogę Go spotkać! I ja też zmartwychwstanę w nowym, uwielbionym ciele. Czyż to nie wspaniałe, że miarą naszego życia nie jest marne 80 lat, ale wieczność?! Przy czym perspektywa zmartwychwstanie wcale nie oddala nas od tego życia, ale pozwala przeżyć je w prawdziwej wolności. Nie muszę za wszelką cenę, niekiedy po trupach, gonić za tzw. szczęściem. Mogę żyć godnie, kochać innych, nie myśleć tylko o sobie, mogę nawet oddać życie w dobrej sprawie, bo przede mną wieczność zmartwychwstania. 

Bardzo dziękuję za rozmowę.