05.10.16, 16:00fot. fronda

Robert Tekieli: Słowami nie da się powstrzymać wodospadu

Świat po upadku bomby obyczajowej

Żyjemy w świecie przeciętym na pół. Ludzie dzielą się bowiem na tych, które współczują dziecku, które będzie miało dwie mamy. I na tych, którym ta nienaturalna sytuacja nie przeszkadza.

Zachodni świat jest niszczony przez kolejne rewolucyjne Hiroszimy. Zaczynamy żyć w kulturowym Nagasaki. Europa jak Fukushima. Śmierć i bezruch. Nie powstają arcydzieła, kolejne pokolenia zatracają się w histerycznej konsumpcji. Wracając ze starej Europy pod powiekami przywożę smutną fotografię dzisiejszego Europejczyka: wewnętrzna pustka, wszechogarniająca nuda. Do tego wokół krążą stada ideologicznych szakali żerujących na rozkładających się, bo pozbawionych transcendentnych fundamentów społeczeństwach.

Czytam właśnie skandynawski kryminał. Dobra, trzeciorzędna literatura. Nieźle zarysowane postaci, wciągająca intryga, czyny mają swoje konsekwencje. Lektura jest jednak mocno dołująca. Autorka opisuje bowiem świat, przez który przetoczył się już walec rewolucji obyczajowej. Z zachwytem rejestruje na przykład reakcję małżeństwa, któremu jedna z bohaterek przedstawia maluteńką córkę oraz swoją „partnerkę”. „Najwyraźniej nie przeszkadzało im, że dziecko będzie miało dwie mamy”. 
Polacy dopiero wchodzą na tę równię pochyłą. Kryminał zaś toczy się już w społeczeństwie post-rewolucyjnym.

Żyjemy w świecie przeciętym na pół. Ludzie dzielą się bowiem na tych, które współczują dziecku, które będzie miało dwie mamy. I na tych, którym ta nienaturalna sytuacja nie przeszkadza.
A Polacy będą coraz bardziej żyli w świecie przeciętym na pół. Młodzi nasiąkają importowaną do nas ideologią. Są bezradni, bo przez te wrażliwe kilkanaście lat, kiedy formuje się ich wnętrze, każdy, to na co natyka się wokół siebie, uznaje za normalność. Dla moich dzieci chłop udający babę w sejmie jest częścią ich normalności. I ja mogę mówić ile chcę. Przyjmują moje argumenty, ale symbole, obrazy są silniejsze. Słowami nie da się powstrzymać wodospadu.

Pan, który udaje panią - proszę zwrócić uwagę, to nie jest człowiek o zachwianej identyfikacji płciowej. Nie jest to, jak mówiło się w moich czasach, zwiewne ono, homo-niewiadomo. Wygląda tak, jakby z gruba ciosany drwal zapuścił sobie loki i ubrał się w kieckę. 

 

<<BEZKOMPROMISOWA KSIĄŻKA EGZORCYSTY - KUP W GALERII HANDLOWEJ FRONDY TUTAJ>>

 

<<BEZKOMPROMISOWA KSIĄŻKA EGZORCYSTY - KUP W GALERII HANDLOWEJ FRONDY TUTAJ>>

 

 


On nie jest rzecznikiem zagubionych. On ma być znakiem przemocy. Znakiem kłamstwa, któremu wszyscy mają ulec. Rewolucyjna psychomanipulacja polega na tym, że ludzie mają mówić co innego niż widzą. Słowa mają kłamać temu co widzą oczy. Ten udający babę chłop jest znakiem pogardy dla normalności. Dla oczywistości. Ma gwałcić wrażliwość i sumienie. Każdy, kto się da złamać i wbrew temu co widzi powie: to jest ona, jest już po drugiej stronie. Dał się wchłonąć światu anty-kultury. 
Udało się nam oprzeć rusyfikacji i germanizacji. Jednak dziś, ci którzy chcą zniszczyć Polskę, rodzinę i Kościół, wyciągnęli wnioski z klęski zaborców i bolszewików. Nie będą nas niemczyć, wystarczy im nas wykorzenić. Nie muszą nas rusyfikować. Wystarczy, że uczynią z nas miazgę.

Zbydlęcone masy na czarne mówią białe, jeśli chce tego dozorca z batem czy grantem. Na chłopa powiedzą: baba, wbrew świadectwu oczu. W końcu przestanie przeszkadzać im, że chłopczyk ma dwóch „ojców”. 
Nowożytna rewolucja kulturowa zmieniła całkowicie oblicze Europy. Choć właściwie należałoby napisać: kolejne nowożytne rewolucje. Zaczęło się od świeckiego szkolnictwa i rozwodów. Dziś rozwodów nie ma już tylko w Watykanie i na Filipinach. Kontr-kulturowy walec toczy się powoli, ale konsekwentnie. Dziś w Hiszpanii goryle chronione są od chwili poczęcia. Ludzie nie.

Robert Tekieli

Tekst ukazał się pierwotnie przed trzema laty na łamach "Gazety Polskiej"