Ukraiński rząd, utrzymując zerowe kontyngenty eksportowe dla tych surowców aż do końca 2026 roku, uzasadnia ten krok chęcią ochrony strategicznych materiałów oraz wspieraniem krajowego przetwórstwa, co ma tworzyć miejsca pracy i generować wpływy podatkowe.
Decyzja ta natychmiast przerwała dotychczasowe łańcuchy dostaw złomu i zwiększyła zmienność cen surowców na rynku europejskim, co szczególnie dotkliwie odczuwają polskie huty. Złom stalowy, stanowiący często kluczowy komponent w produkcji stali w piecach elektrycznych, odpowiada za znaczną część kosztów produkcji w tym sektorze — jego brak i konieczność szukania alternatywnych źródeł surowca podnosi koszty surowcowe i logistyczne.
Polskie przedsiębiorstwa wskazują, że choć import ukraińskiego złomu stanowił około 5 proc. polskiego rynku, to jego blokada wpływa już na konkurencyjność i stabilność produkcji. Dodatkowo ukraińskie huty, dzięki dostępowi do tańszego surowca pozostają konkurencyjne na rynku Unii Europejskiej, co budzi obawy polskich producentów o brak równych warunków konkurencji w eksporcie stali.
W odpowiedzi Ministerstwo Rozwoju i Technologii wezwało Komisję Europejską do pilnej reakcji, argumentując, że ograniczenia eksportowe stosowane przez Ukrainę mogą zakłócić funkcjonowanie wspólnego rynku i zagrażać interesom firm europejskich. Warszawa żąda dyplomatycznego zaangażowania Brukseli oraz równego traktowania w pracach nad narzędziami handlowymi dotyczącymi stali i surowców strategicznych.
To nie pierwsze napięcie gospodarcze między Polską a Ukrainą — wcześniej spory dotyczyły m.in. rolnictwa i licznych kwestii historycznych. Teraz blokada eksportu złomu dodaje kolejny punkt zapalny w bilateralnych relacjach, który może mieć konsekwencje dla europejskiego rynku stalowego i polityki handlowej UE.
