15.05.14, 10:48Szymon Hołownia, Kościół

Szymon Hołownia: W świętym zapale potrafimy nieźle dowalić

W rozmowie z „Gościem Niedzielnym” Szymon Hołownia stwierdził, że Kościół powinien skoncentrować się na sprawach pozytywnych.

- Kościół powinien skoncentrować się na przedstawianiu pozytywnej propozycji jaką ma dla człowieka chrześcijaństwo. Niestety dużo częściej pokazuje ludziom skutki wyboru zła, zamiast mówić o efektach wyboru dobra. Moja recepta jest prosta: mniej sądzenia, więcej bycia z ludźmi i wsłuchiwania się w ich potrzeby. Mniej gadania. Więcej ewangelizacji poprzez czyny.

Hołownia stwierdził także, że gender, związki partnerski, in vitro, aborcja nie są to tematy najważniejsze w Kościele.

- Kościół w moim przekonaniu powinien skupić się przede wszystkim na elementarnej, chrystocentrycznej katechezie. Ludzie muszą spotkać żywego Chrystusa. On ich pouczy o grzechu i moralności, nie my. Zeświecczeniu społeczeństwa i odchodzeniu ludzi od Kościoła nie są winni ani Palikot, ani prof. Hartman. To nasza wina, bo zredukowaliśmy Ewangelię wyłącznie do zasad moralnych. Chrześcijaństwo sprowadziliśmy do poziomu światopoglądu, ideologii. Szkoda, że Chrystus nam się w tym wszystkim gdzieś zgubił.

Pytany czy wierzy w możliwość dyskusji z prof. Środą, prof. Hartmanem czy też Palikotem powiedział:

- A my jesteśmy lepsi? Pałamy do nich miłością? Czasami w tym swoim świętym zapale potrafimy im nieźle dowalić. Najgorzej rozmawia się z talibami z obu stron. Nigdy nie dostałem takiego łomotu od żadnego protestanta, prawosławnego ani nawet "lewaka" jak od moich braci katolików. Zresztą czasami też odpowiadam na cios i łomoczę. 

Szymon Hołownia w rozmowie odniósł się także do kwestii legalizacji związków homoseksualnych.

Niestety w Polsce dyskusja na ten temat przybiera najczęściej charakter przepychanki ideologicznej lub politycznej. Trzeba pamiętać przede wszystkich o ludziach, o których rozmawiamy. Mam sporo przyjaciół obu płci, którzy są homoseksualistami. Ich pragnienia, wbrew powszechnemu mniemaniu, wcale nie ograniczają się wyłącznie do seksu. Często spotykam się z ich autentyczną chęcią bycia z drugim człowiekiem. Czy państwo powinno legalizować tego typu związki, przyznając im prawa równe małżeństwu? Zdecydowanie nie. Przy całym szacunku dla tych osób. Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny.

Ab/gdansk.gosc.pl

Komentarze

anonim2014.05.15 11:05
"Niestety w Polsce dyskusja na ten temat przybiera najczęściej charakter przepychanki ideologicznej lub politycznej." Oczywiście, ale wynika to z pewnego faktu. Mianowicie w Polsce wszelkie związki partnerskie osób hetero- i homoseksualnych są legalne i istnieją na gruncie społecznym, prywatnym itd. Skoro jednak nadaje im się charakter postulatu politycznego, próbując uzasadnić ideologicznie, to trudno, żeby odpór miał charakter dowodu z matematyki i rozważań na temat twórczości Orzeszkowej. Jeśli jest akcja, jest reakcja. Jeśli przychodzi do mnie znajomy homoseksualny, to nie bombarduję go Duninem i Pawłowiczową, rozmawiam z nim na innym gruncie.
anonim2014.05.15 11:06
A na koniec wróżka o północy wszystko dokładnie przyprawi poda na stół...
anonim2014.05.15 11:09
Panie Hołownia, chrystocentryzm się skończył wraz z soborem watykańskim II. Zamiast Chrystusa w centrum postawiono człowieka. Zamiast troski o Królestwo Boże Kościół zajmuje sie walką z biedą, wykluczeniem, prawami człowieka - jakby życie tu na ziemi było ważniejszego od życia wiecznego. W liturgii zamiast Chrystusa mamy w centrum kapłana. Ten kapłan jest odwrócony od ołtarza, od tabernakulum i patrzy na ludzi. Pan jest przedstawicielem modernizmu i relatywizmu.
anonim2014.05.15 11:13
@Witt "w Polsce wszelkie związki partnerskie osób hetero- i homoseksualnych są legalne i istnieją na gruncie społecznym, prywatnym itd." Tak, ale związek istniejący na gruncie prywatnym nie daje prawa np. do uzyskania informacji o stanie zdrowia partnera, który uległ wypadkowi, uczestnictwa w podziale spadku z urzędu czy wspólnym rozliczaniu podatku dochodowego.
anonim2014.05.15 11:14
Ciekawe, czy pan Hołownia, poza troską o dobre samopoczucie swoich przyjaciół homoseksualistów, troszczy się również o ich zbawienie. I jak opowiada im o Chrystusie i Jego nauce? Z pominięciem tych mniej wygodnych przykazań?
anonim2014.05.15 11:27
@grzechol: "Tak, ale związek istniejący na gruncie prywatnym nie daje prawa np. do uzyskania informacji o stanie zdrowia partnera, który uległ wypadkowi, uczestnictwa w podziale spadku z urzędu czy wspólnym rozliczaniu podatku dochodowego." Rzeczy, o których piszesz wynikają z dwóch różnych źródeł. Jedne są po prostu przywilejami, a nie prawami. Jako krwiodawca mam przywilej rejestracji do lekarza jako priorytetowa osoba, bo oddałem ileś tam krwi. Przywilej jest wymianą coś-za-coś. Małżeństwo daje stabilność. Małżeństwa się rozpadają, owszem, ale związki partnerskie rozpadają się o wiele częściej. 1/4-1/3 dzieci rodzi się poza małżeństwem, ale 2/3-3/4 w małżeństwie. Możesz nie podzielać tych przesłanek, ale nie możesz ich zignorować. Drugie są negatywnym skutkiem irracjonalnego przerostu państwa. Likwidujmy te skutki, a nie narzucajmy zmian społeczno- kulturowych.
anonim2014.05.15 11:42
Niestety nie zgodzę się z p.Holownią. Moim zdaniem w związek dwojga ludzi oparty na erosie (jako tym szczególnym rodzaju miłości), niezależnie od "orientacji", zawsze będzie miał w podtekście seks. Związek taki, poparty przez prawo danej społeczności, to po prostu społecznie usankcjonowany seks i wszystko co z tego wynika (w przypadku par heteroseksualnych dzieci, wspólna opieka nad nimi, autonomia rodziny itp.). W przpadku par homoseksualnych będzie to oczywiście seks osób tej samej płci, który (wybaczcie szczerość) uważam za objaw pewnej / pewnych patologii (powodów może być wiele). Związek partnerski , z natury rzeczy, domaga się uznania przez społeczność, która ustanawia taką instytucję, praw do współżycia osób, które go zawarły. Stąd też, według mnie, wprowadzenie instytucji społecznej takiej jak związki partnerskie osób tej samej płci jest po prostu wymuszniem poprzez prawo uznania utrzymywania stosunków seksualnych przez osobników tej samej płci w długiej perspektywie (!) za coś zupełnie O.K. Moim zdaniem, to jest po prostu upolitycznienie takich upodobań seksualnych (które istniały, istnieją i istnieć zapewne będą) i postawianie ich na równi z tymi, które przynajmniej gwarantują przetrwanie społeczności, która jest źródłem tych instytucji. Taka liberalna niefrasobliwość może, moim zdaniem, zachęcać osoby wcześciej nie dopuszczające myśli o seksie jednopłciowym do "wypróbowania się" w tej nowej, wspaniałej perspektywie. Konsekwencje tego, zarówno w perspektywnie jednoski jak i ogółu, zdają się byc dość nieciekawe. PS. Nie twierdzę, że jestem nieomylny (zanim ktoś wyleje na mnie wiadro pomyj). Piszę trochę z własnego doświadczenia.
anonim2014.05.15 11:46
Pan Hołownia mówi od rzeczy. Kościół koncentruje się na sprawach pozytywnych i widzi te negatywne.
anonim2014.05.15 11:48
@Stefan Bryś "Trzeba wziąć garnek, kamerę lub gazetę, dodać następnie pół kilo prawdy i pół kilo nieprawdy. Wszystko to zmieszać, wytrząsnąć postawić na wolnym ogniu no i mamy Hołownie w sosie własnym. Czyli redukcja napięć za pomocą prawa."-właśnie o tym pisze Hołownia Tacy ja Ty Tylko umiecie dowalać i nic poza sobą nie widzicie. Mam równie dobry przepis: Podgrzać pusty garnek i mamy Brysia w sosie własnym -jedno wielkie NIC!!!!
anonim2014.05.15 12:09
Mnie tam zajedno czy mam w garnku Brysia czy Hołownię. Potrawa zbędna, a niekiedy szkodliwa. Różnice są zaiste niuansami: jedno mniej strawne, drugie bardziej; jedno smakuje źle, drugie znośnie. Pytanie zasadnicze brzmi: po co łykać takie kawałki, gdy się nie jest głodnym, a chłity marketingowe, by głód wywołać są zbyt nachalne i czytelne, aby mogły zadziałać?...
anonim2014.05.15 12:15
@Witt Ja tylko stwierdzam fakt, że związek nieformalny nie zastępuje formalnego. Nie uważam, żeby prawo do informacji o stanie zdrowia partnera było jakimś szczególnym i kosztownym przywilejem, który możemy dać komuś na zasadzie wymiany handlowej "coś za coś". Żeby było jasne - sam mam mieszane uczucia co do prawnego sankcjonowania związków homoseksualnych. Chociaż nie potrafię sobie wyobrazić, jak to możliwe żeby mężczyzna chciał tworzyć związek z innym mężczyzną, to akceptuję fakt, że takie osoby w społeczeństwie są i chyba zawsze były. I uważam, że nic by nam się nie stało, gdybyśmy takim osobom umożliwili prawne usankcjonowanie takiego związku w jakiejś formie. A zmiany społeczno-kulturowe dokonują się same. Przecież jeszcze nie tak dawno temu homoseksualizm był karany więzieniem, a związek białej kobiety z czarnoskórym mężczyzną był czymś nie do pomyślenia.
anonim2014.05.15 12:46
@grzechol... "Nie uważam, żeby prawo do informacji o stanie zdrowia partnera było jakimś szczególnym i kosztownym przywilejem, który możemy dać komuś na zasadzie wymiany handlowej "coś za coś"." Wymieniłem dwa źródła problemu, miałeś 50% na to, że trafisz. Przegrałeś ;) To jest akurat przykład nie przywileju, ale "skutku irracjonalnego przerostu państwa". "A zmiany społeczno-kulturowe dokonują się same." Obawiam się, że nie masz racji. Dokonują się w dużej mierze pod pałką i paragrafem. Tak jest na zachodzie w krajach przodujących w akceptacji wszystkiego. Szerzej w temacie wypowiem się niedługo na blogu, jak chcesz to zajrzyj (+/- niedziela).
anonim2014.05.15 12:50
"bo by po prostu był wykluczony z grona ich przyjaciół." Może odetchnąłby z ulgą, zamiast robić jakieś pompki-wywijasy, by wszyscy czuli komfort i wazelinę. Mnie się jednak coś zdaje, że z Hołownią nie jest tak źle i potrafi dyskutować także ze znajomymi. Pytanie jest o to, czy ocieranie się mainstream nie odbiera mu zapału do tego. Cóż, każdy z nas toczy jakąś wewnętrzną walkę.
anonim2014.05.15 12:55
http://www.mmstargard.pl/artykul/z-redakcyjnej-poczty-ks-sorkowicz-gdzie-wy-kur-macie-oczy
anonim2014.05.15 12:57
Przeczytałem Pana dwie książki i choć nie zawsze się zgadzamy, to uważam Pana za mądrego człowieka. Z argumentami powyżej zgadzam się w zasadzie w 100%, zwłaszcza: "To nasza wina, bo zredukowaliśmy Ewangelię wyłącznie do zasad moralnych. Chrześcijaństwo sprowadziliśmy do poziomu światopoglądu, ideologii. Szkoda, że Chrystus nam się w tym wszystkim gdzieś zgubił."
anonim2014.05.15 13:06
Pan Szymon ma w tym rację - gdzie jest Jezus Chrystus? w moralizmie? w przyp..... przeciwnikowi? w prawicy? Jeśli nie spotykasz Jezusa Chrystusa zmartwychwstałego to jakim jesteś katolikiem. Potem tylko pozostają puste zasady.
anonim2014.05.15 13:06
Czy jeśli zgadzam się z Hołownią (szczególnie ostatni akapit), powinienem się spowiadać?
anonim2014.05.15 13:24
@Witt W takim razie chętnie poczytam o narzucaniu zmian kulturowych. Co do tych 50% - nie do końca poprawne zrozumienie rachunku prawdopodobieństwa. Analogicznie - mam 50% szans na wygranie w lotka - albo wygram, albo nie wygram ;) Po prostu nie myślałem nigdy o udzielaniu informacji rodzinie chorego jako o irracjonalnym przeroście państwa. Wydaje mi się, że państwo powinno chronić prywatność w zakresie informacji na temat stanu zdrowia - niekoniecznie chciałbym, żeby każdy, np. pracownik firmy ubezpieczeniowej mógł uzyskać informacje o moim zdrowiu bez mojej zgody.
anonim2014.05.15 14:09
@"rezolutny" "Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; 36 i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien". (Mt 10, 34-37)
anonim2014.05.15 14:15
@grzechol: A ja właśnie podany przypadek tak traktuję. Do odwiedzin powinno wystarczyć zwykłe pozwolenie ustne pacjenta w szpitalu lub karta w stylu ICE. Ewentualnie poświadczenie z czytelnym podpisem. Jeśli ktoś zasadę nagnie, pacjent może pozwać go do sądu i państwo powinno zająć się wydaniem sprawiedliwego wyroku, a nie karać/zabraniać prewencyjnie.
anonim2014.05.15 14:25
@Witt Jeśli pacjent jest przytomny, to nie ma żadnego problemu żeby wskazał osoby, którym można udzielać informacji o stanie jego zdrowia. Taki pacjent w dzisiejszych czasach zapewne sam pochwali się wszystkimi informacjami na Facebooku czy Twitterze. Miałem raczej na myśli osobę przywiezioną nieprzytomną np. po wypadku czy wylewie. Ja tam uważam, że lepiej zapobiegać nadużyciom, niż stworzyć dla nich dogodne warunki a następnie karać. Na przykład prewencyjnie wymierzać grzywnę osobom jeżdżącym bez ważnego OC, a nie dochodzić swoich praw w sądzie gdy taka osoba spowoduje kolizję. Wszystko oczywiście jest kwestią zachowania odpowiednich proporcji.
anonim2014.05.15 14:32
@grzechol, "Miałem raczej na myśli osobę przywiezioną nieprzytomną np. po wypadku czy wylewie." Tak właśnie działa system ICE, że jeśli znajdzie Cię pogotowie lub przypadkowa osoba i chce Ci pomóc, to korzystając z ICE może się skontaktować z osobami tam podanymi. Dobrym zwyczajem jest posiadanie numerów ICE wpisanych również w komórkę, bo jeśli znajdą Cię bez portfela/dokumentu, mogą po tym Cię identyfikować. W analogiczną kartę można by wpisać partnera, który ma prawo do odwiedzin.
anonim2014.05.15 14:34
@rezolutny: "Bez małżeństw i adopcji (przede wszystkim przez partnerów biologicznego ojca/matki) nie da się uregulować tego typu spraw." Bzdura. Swoją drogą napisałeś/aś bardzo ciekawy argument przeciwko adopcji i wychowywaniu dzieci przez pary homoseksualne.
anonim2014.05.15 14:54
Cenię sobie Pana Szymona. Pamiętam jego wypowiedź na antenie TV ,że: kocham Kościół, bo to jest mój Kościół (cytat z pamięci). Choć ostatnio z niepokojem patrze na jego gwiazdorskie i niedojrzałe , mało katolickie ,wystąpienia. Mam wrażenie ,że chyba uwierzył ,że jego sposób odczuwania rzeczywistości ma range magisterium Kościoła ,że musi wypowiedzieć się na każdy temat. Nie bacząc na to,że sieje zamęt.Jego połajanki kierowane zwłaszcza pod adresem biskupów są po prostu infantylne , a niektóre wprost bezczelne ( jak te kierowane przeciwko hierarchom upominającym ks.Bonieckiego). Jakieś poplątane , wewnętrzne żale do hierarchi Koscioła zatruwają , chyba nieświadomie , jego skąd inąd bardzo ciekawa książkę: Last minute 24 godziny chrześcijaństwa na swiecie. W czasach, w których agresywnie propagowane skłonności zaczynają pełnić rolę wykreowanej cnoty, atakującej rodzinę, apologeta chrześcijaństwa zaczyna budzić wątpliwości i pytanie, czy się aby sam nie pogubił .
anonim2014.05.15 15:01
@rezolutny: Bo jak na razie z grzecholem dyskutuje się do rzeczy, a z Tobą od rzeczy. Otóż pieniacz to pieniacz i tyle. Grzecholowi podałem przykład rozwiązania analogicznego do kart ICE. Jeśli nie zrozumiałeś... to trudno (jak mawia klasyk).
anonim2014.05.15 16:33
Ludzkość pędzi z prędkością światła ku samozagładzie. Pana Szymona uwiera, że Kościół częściej ukazuje skutki wyboru zła? Cóż może lepiej słuchać głosu świata? I czy na pewno ukazywanie skutków wyboru zła jest sądzeniem co to go niby za dużo? Pan Szymon od dawna mknie środkiem autostrady życia - okrakiem , czyli troszkę prawą, troszkę lewą stroną. Jakby nie chciał nikomu się narazić. A tak się nie da. Chrystus nie zawsze głaskał grzeszników. Potrafił nakrzyczeć, nawet nieźle przyłożyć batem. Z opętanych najpierw wypędzał złe duchy, dopiero potem z nimi rozmawiał. A do skruszonego grzesznika mówił: "Idź i nie grzesz więcej". Warto o tym pamiętać, nim zbeszta się kogoś za napominanie i oskarży o osądzanie bliźnich.
anonim2014.05.15 16:55
Panie Hołownia - tym ostatnim zdaniem, "czy państwo powinno legalizować tego typu związki....? Zdecydowanie nie" - uratował Pan swoje chrześcijaństwo
anonim2014.05.15 17:24
I znowu ten Hołownia :) Szymuś płacze, że dostaje od katolików, czasem im też odda, ale co tam, należy się ciemnogrodowi. Nie słyszałem jednak by spotkał go jakiś atak ze strony tych, których tak kocha - gejów, lesbijek kolegów z TVN. Szymuś głosi "pluszową ewangelię", taką która nigdy nikogo nie obrazi, która nigdy nie stanie naprzeciw grzechowi i nie powie, że to grzech. Przeciwnie, pluszowa ewangelia przytuli, pocieszy i powie: To nic takiego, idź i grzesz dalej... Człowiek, który spada w otchłań grzechu, nie potrzebuje pluszowego misia, żeby mu się lepiej spadało, ale silnego szarpnięcia i wyciągnięcia z otchłani.
anonim2014.05.15 17:26
hołownia to gej
anonim2014.05.15 17:28
Żaden normalny człowiek nie ma przyjaciół pedałów.
anonim2014.05.15 20:03
@Witt Tak, ICE to dobre rozwiązanie, ale nie zastępuje ogólnego prawa rodziny do uzyskania informacji o stanie chorego - może być jego uzupełnieniem. Tak jak mówiłem - trudno mi się o to kłócić, bo sam nie jestem do końca przekonany do prawnego sankcjonowania związków homoseksualnych. @LadyAnn Oczywiście wiem o tym. Może nie doczytałeś/aś - w którymś z komentarzy napisałem: "Miałem raczej na myśli osobę przywiezioną nieprzytomną np. po wypadku czy wylewie".
anonim2014.05.15 21:34
Pan Szymon niestety się myli: aborcja to zabijanie i a nie tylko zasada moralna.Najpierw uznaj swoją winę a później przyjmij przebaczenie Chrystusa.
anonim2014.05.15 21:35
Stefan Bryś; i masz pewnie rację, coś w tym jest; nie można rozwadniać prawdy o grzechu!!!
anonim2014.05.15 21:37
Piw; jak kapłan był odwrócony tyłem to Chrystus był w centrum-jaki ty mądry jesteś skoro nawet nie wiesz jak wygląda centrum.....
anonim2014.05.15 21:39
Teofila_Bepko; to jest dobre pytanie???
anonim2014.05.15 21:40
olla ; dokładnie tak!