23.03.15, 13:04Fot. Jakub Szymczuk

Terlikowska: Religia w szkołach na celowniku

Czy za chwilę czeka nas wysp innych świeckich pomysłów?

Nadchodzi oto nowy wspaniały świat. Świecki świat. „Do religii i do katechezy nic nie mamy” – zastrzega Błażej Lenkowski z Inicjatywy Ustawodawczej „Świecka Szkoła”. Ale niech zniknie z planów lekcji: „Jesteśmy absolutnie za tym, żeby religia odbywała się w szkołach, ale po zajęciach zasadniczych, a nie podczas planu lekcji. Chcemy też, by była finansowana przez Kościół” – mówił w Faktach TVN. Bo przecież Kościół pieniądze ma, to niech za te fanaberie płaci.

Tyle że zajęcia z religii w szkołach publicznych odpłatne być nie mogą, bo stałoby to w sprzeczności z Konstytucją, szczególnie z jej art. 70, ust. 2, który głosi, że nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna. Gwarancją nauczania katechezy jest konkordat podpisany między Stolicą Apostolską a Watykanem w 1993 roku. To na jego mocy „szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe oraz przedszkola, prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej, organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych”. Każdemu zaś, komu nie jest po drodze z religią, ma prawo dzieci na zajęcia nie posyłać. A że w szkołach nie ma alternatywy? Cóż, nie jest to problem Kościoła.

Inicjatywę Ustawodawczą „Świecka szkoła” uwiera finansowanie katechezy z naszych podatków (rocznie budżet przeznacza na to 1,2 mld złotych). Przecież skoro katolicy chcą edukować religijnie dzieci, niech płacą. Tyle że pieniądze budżetowe to także pieniądze z moich podatków. Skoro państwo nie pyta mnie, czy zgadzam się, żeby budżet (czyli moje podatki także) finansował programy in vitro, czy procedury przerywania ciąży, które są złe moralnie, to nie widzę powodu, żeby miało pytać o finansowanie katechezy. Więcej, lekcje religii w planie zajęć i finansowane z pieniędzy budżetowych odbywają się na przykład w Niemczech czy Irlandii. Bo to państwu się po prostu opłaca.

„Świecka szkoła”, choć nie wprost, najchętniej widziałaby lekcje religii w salkach parafialnych. Jak za starych komunistycznych czasów. Dobrze, że nie w podziemiach czy innych katakumbach, tak by zdeklarowanych świeckich nie drażnić. Na razie inicjatywa nie wysuwa postulatów takich jak we Francji, dotyczących choćby noszenia na szyi w szkołach publicznych medalika czy krzyżyka. Pewnie to tylko kwestia czasu, skoro tak zwolennikom świeckości podobają się antykatolickie francuskie rozwiązania.

Pamiętam rozmowę z jednym człowiekiem, który wręcz z obrzydzeniem zareagował na hasło, że mój współrozmówca jest „katolikiem” i się tego nie wstydzi. Bo jego zdaniem i zdaniem zwolenników świeckości, dla osób wierzących i przyznających się do swojej wiary w przestrzeni publicznej miejsca nie ma. Z takim postulatem walczył Jan Paweł II. W encyklice „Redemtor hominis” pisał: „Trudno więc z «czysto ludzkiego» nawet punktu widzenia przyjąć takie stanowisko, wedle którego tylko ateizm ma prawo obywatelstwa w życiu publicznym i społecznym, a ludzie wierzący niejako z zasady bywają zaledwie tolerowani czy też traktowani jako obywatele «gorszej kategorii», a nawet - co już także ma miejsce - odmawia się im w ogóle prawa obywatelstwa” (n. 17). Obawiam się jednak, że postulatów dotyczących odbierania praw katolikom będzie coraz więcej.

Dlatego czekam na kolejne akcje. Choćby „świecki szpital”, czy „świeckie więzienie”. W końcu na mocy tego samego konkordatu w publicznych szpitalach, aresztach, więzieniach zaczęli pracować kapelani. Być może obecność księdza w sutannie pośród szpitalnych łóżek również obraża czyjeś uczucia religijne, a do tego przecież praca ta, tak jak katechetów, finansowana jest z budżetu państwa. Jak ktoś potrzebuje księdza, niech go woła na własny koszt.

Można też w ramach walki o świeckość państwa zlikwidować przydrożne kapliczki, wyrwać krzyże, a wieże kościelne zburzyć lub zasłonić, w końcu to skandal, żeby symbol religijny górował nad miastem. Można też napisać ustawę zakazującą stawiania krzyży na cmentarzu. Tak, obrońcy świeckości. Dużo macie do zrobienia.  

Co prawda i Minister Edukacji, i Rzecznik Praw Obywatelskich na ten temat postulatów inicjatywy „Świecka szkoła” dyskutować nie chcą, a na pewno nie w czasie kampanii wyborczej. Co oczywiście nie oznacza, że temat zniknie. Jestem przekonana, że będzie wracał z jeszcze większą siłą, z kolejnymi świeckimi postulatami, bo cel jest jeden: wyrugować religię z życia publicznego. Na zawsze.

Małgorzata Terlikowska

Komentarze

anonim2015.03.23 11:20
http://www.ivrp.pl/viewtopic.php?t=15391
anonim2015.03.23 11:24
Od religii w szkołach Kościołowi wyznawców nie przybyło. Religia w salkach była fajna, miała klimat, w szkole stała się kolejnym przykrym obowiązkiem. Do tego księża często prezentują żenująco niski poziom intelektualny, bo kto dziś robi karierę zostając księdzem? Potem posyła się takiego prostaczka do klasy maturzystów w dobrym liceum i katastrofa gotowa. W salce katechetycznej to jakoś mniej bolało.
anonim2015.03.23 11:38
Oby jak najszybciej zniknęła ze szkół. Tak się stanie już wkrótce.
anonim2015.03.23 11:56
Czy ta Pani wierzy w to co mowi ? Czy wierzy ze to co mowi ma sens ? Obawiam sie ze tak. Jednak nikt z religia nie walczy. Chodzi o zdrowe zasady i zdrowy rozsadek. Religia powinna byc w kosciele. Tak bylo i sie sprawdzilo. To na prawde lepsze rozwiazanie. Szkola sluzy edukacjie. No a oplacanie ksiezy z budzetu .. jest wyjatkowo nieuczciwe. Ale kosciol glosi wszem i wobec ubostwo wiec nie dziwmy sie, ze wyciaga reke po coraz wiecej kasy. W koncu jakby dostali tyle ile by chcieli to wierzacy byliby na prawde ubodzy.
anonim2015.03.23 12:25
"Można też w ramach walki o świeckość państwa zlikwidować przydrożne kapliczki, wyrwać krzyże, a wieże kościelne zburzyć lub zasłonić (...)" - można też nie histeryzować tylko przyjąć do wiadomości, że wierzących na którym powinno kościołowi zależeć (korzystając z danych ISKK) jest w Polsce jakieś 20/25%.
anonim2015.03.23 12:37
@arbiter Co masz na myśli pisząc KK?Hierarchię?To tak jakbyś powiedział "Polska" a miał na myśli tylko urzędników. I jakie to są sfery życia dotyczące obywateli naszego kraju do których ci obywatele nie mogą się "wpieprzać" tylko dlatego ,że są katolikami?
anonim2015.03.23 13:34
Zdawałam maturę w Niemczech i miałam nawet ustny egzamin maturalny z religii, a w kraju bez komunistycznej przeszłości nikogo to nie dziwiło, było to coś oczywistego, że mogę zdawać z każdego przedmiotu uczonego w szkole, który wybiorę. Religię jako jeden z przedmiotów maturalnych wybrało u nas ok. 10% uczniów. Jeśli ktoś nie miał oceny z religii na świadectwie, to nawet niepraktykujący pracodawca w zachodnich Niemczech wahał się go zatrudnić na staż, bo był niepewny co do jego uczciwości, z obawy, że teoretycznie nie zna nawet "10 przykazań" - czyli szeroko pojętych podstaw moralności. Natomiast lekcje religii w szkołach dają niestety kiepską katechezę, więc osobiście jestem za tym, aby wróciły do parafii, ale żeby można za ich koszt otrzymać całkowity zwrot z podatku. Jako katolicka płatniczka podatków mam prawo wymagać od państwa zapewnienia moim dzieciom wszechstronnego i pełnego nauczania podstawowego, do którego należy również porządne wykształcenie ich w ich własnej religii. Będzie im ono prawdopodobnie bardziej przydatne w codziennym życiu osobistym i obywatelskim, niż analiza sonetów lub dywagacje na temat domniemanego atawizmu ślepej kiszki.
anonim2015.03.23 14:12
@Odola ja tam lubię dobrą poezję, nawet jeśli pochodzi ze świętej księgi. W szkole dzieci mają się uczyć a nie modlić. Znowu 3dni wyrwane na rekolekcje wielkopostne to gdzie się mogę podpisać?
anonim2015.03.23 14:18
Bardzo słuszne postulaty. A tak w ogóle, to przedmiotem nauczanym w szkole powinno być religioznawstwo a nie religia katolicka.
anonim2015.03.23 16:22
A, kto finansuje budżet państwa ? Czy nie są to w zdecydowanej większości katolicy ?
anonim2015.03.23 16:33
Uważam,że w obecnych czasach lekcje religii powinni prowadzić najlepsi katecheci.Homilie,których wysłuchuję w kościele są bezbarwne,pełne truizmów i ogólników a obok toczy się prawdziwe życie...Ciągle brakuje wyrazistego powiązania nauczania Ewangelii z dniem dzisiejszym.Verba docent,exempla trahunt-brak w homiliach przykładów ,opowiadań o ludziach,którzy odnaleźli Boga wczoraj czy rok temu!Nie wiem,czy statystyki mówią prawdę o przekonaniach katolików ale jeśli tak,to jest to przerażające:nie ma wiary w istnienie piekła i szatana,jest przyzwolenie na in vitro i związki "partnerskie" itd.,itp.Czy zawiniła tu nijaka katecheza czy brak domowego religijnego wychowania?Mądry i nie bojący się trudnych pytań młodzieży katecheta może zdziałać wiele dobrego ale ilu jest takich?I na koniec-państwo powinno być zadowolone ze szkolnej nauki religii-na niej może być utrwalone lub odnalezione Dobro...
anonim2015.03.23 16:37
A ja całym sercem jestem za powrotem religii do sal przy kościele - zbyt dobrze pamiętam, jak wyglądały lekcje religii w czasie mojej edukacji.
anonim2015.03.23 18:57
Temat: "Religia w szkole" (czytaj: eliminacja religii z życia publicznego). Rozwinięcie: Stare argumenty starych ubeckich politruków. Tymczasem, mamy w Polsce demokrację i dlatego państwo polskie nie jest już własnością starych ubeckich politruków. Oczywiście stare ubeckie politruki mogą tęsknić za starymi dobrymi czasami. Mogą także płodzić kolejne pokolenia "resortowych dzieci". Jednakże ich wpływ na rzeczywistość jest jednak ograniczony regułami demokracji. Stąd ich żałosny i bezsilny skowyt raczej nikogo specjalnie nie porusza. Ale czasem można posłuchać jak pięknie wyją z tęsknoty za "starymi dobrymi czasami".
anonim2015.03.23 19:05
@Bandolier A kto ? Marsjanie .... a może ateiści :)))
anonim2015.03.23 19:14
Gandalf - pleciesz. W głowie tak Twojej, jak i pani Terlikowskiej ukształtował się następujący pogląd: religia w szkołach jest zdobyczą wywalczoną po pół wieku walki z komunizmem, więc jeżeli ktoś jest przeciwny religii w szkołach to znaczy że jest komunistą, bo tylko komuniści zakazywali religii w szkołach. Jest to bardzo prymitywne podejście, które nie uwzględnia jakości katechezy uczniów. Dla uczniów chcących chodzić na religię i dla samej jakości katechezy religia powinna wrócić do sal kościelnych - w takiej kwestii jak wiara nie można stawiać na ilość, ale na jakość!
anonim2015.03.23 21:58
zibi33 - a jakie argumenty "za" widzisz?
anonim2015.03.24 0:42
Szarlej Religia w przestrzeni publicznej nie jest "zdobyczą" Kościoła w walce z komunizmem! Religia w przestrzeni publicznej jest zdobyczą demokracji! A z tym pojęciem to Ty masz dość poważny problem! Gdybyś znał przynajmniej w części życie Kościoła w Polsce to byś doskonale wiedział że salki katechetyczne w polskich Kościołach nie są puste! Wszyscy, którzy chcą uczestniczą w różnorodnych zajęciach także religijnych w tych salkach! Tam odbywa się regularna katecheza sakramentalna z racji przygotowania do Chrztu, Pierwszej Komunii Świętej, Bierzmowania, Sakramentu Małżeństwa. Tam odbywają się spotkania grup ministranackich, oazowych czy szeregu innych wspólnot jakie działają w parafii. Nawet nie masz bladego pojęcia ile tego rodzaju wspólnot spotyka się w parafiach! W katechezie szkolnej też uczestniczą wyłącznie ci którzy tego chcą! Nikt nikogo do uczestnictwa w katechezie szkolnej nie zmusza! Te zajęcia mają charakter w pełni dobrowolny! Inicjatywy "usuwania religii ze szkoły" są co jakiś czas podejmowane przez margines społeczny złożony z różnych postkomunistycznych politruków, którzy do tej pory nie są w stanie pogodzić się z nowym demokratycznym porządkiem jaki panuje w Polsce. Gdyby byli w stanie z tym się pogodzić, to zamiast "walczyć" o "usuwanie religii" ze szkół mogliby "zawalczyć" o jakieś normalne lekcje "świeckiej" bądź nawet "ateistycznej" etyki. Tyle tylko że te bardziej lub mniej uświadomione "wypierdki" komunizmu , poza czepianiem się innych, sami niczego zorganizować nie potrafią! Ujadanie tych postkomunistycznych kundli świadczy tylko i wyłącznie o ich intelektualnej, światopoglądowej i orgnizacyjnej pustce! Ot i co! Taka jest istota owego "strasznego problemu" jakim dla tego marginesu społecznego są lekcje religii w szkole! A Ty ujadasz razem z nimi jak skończony głupek powtarzając utarte od lat te same slogany wywodzące się z czasów wczesnego Gomułki. Idiotę z siebie robisz i tyle!
anonim2015.03.24 7:07
Pytanie zastępcze, odpowiedzi zastępcze. A rzeczywistość wygląda tak: - Kościół co roku deleguje do szkół nieprzebrane tłumy katechetów świeckich i duchownych. - Państwo łoży na to gigantyczne pieniądze. - Młodzież inwestuje w to swój czas, dwie godziny tygodniowo przez kilkanaście lat nauki. Skutki tej ogromnej i kosztownej akcji są jednocześnie rozpaczliwie małe. Wyniki świeżo publikowanych badań pokazują, że większość katolików nie ma pojęcia, w co powinna wierzyć by tymi katolikami być. Albo nie wierzy w podstawowe elementy nauki katolickiej, albo ozdabia je wiarą w różne jawnie heretyckie koncepcje, ignoruje nauczanie moralne Kościoła, itd. Zasadne jest pytanie, dlaczego tak gigantyczne nakłady dają tak marne efekty i co zrobić, żeby to poprawić. Mnie, jako niewierzącego, też to interesuje, bo katecheza w zamyśle ma być też miejscem do rozomwy o moralności, etyce, itp. Oczywiście trudno zakładać, że katecheza świetnie się sprawdza w tej dziedzinie, jeśli w przekazie prawd wiary jest tragicznie nieskuteczna. "Powrót do salek katechetycznych" to pomysł w stylu "zróbmy tak jak było kiedyś, kiedy naszym zdaniem katecheza dobrze działała". To naiwne: mechaniczne odtworzenie jednego elementu dawnych czasów nie przywróci magicznym sposobem ówczesnych efektów katechezy (a czy ktoś je mierzył?). Równie naiwna jest obrona "nie tykajmy tego, jest dobrze", bo opiera się na rozpaczliwym zamykaniu oczu na rzeczywistość. A tymczasem istnieje mnóstwo sposobów działania. Można poddać katechetów realnej władzy dyrektorów szkół, którzy zaczną zwalniać z pracy księży nie przychodzących na lekcje pod pretekstem innych zajęć. Podobnie będą mogli dyscyplinować katechetów źle prowadzących zajęcia. Można katechezę objąć zewnętrznym egzaminem i kontrolować efekty kształcenia. Można też, jako jeden z dostępnych wariantów, przenieść katechezę do salek parafialnych, żeby to nie dyrektor szkoły tylko proboszcz kontrolował efekty pracy katechetycznej wikarych i świeckich katechetów i interweniował, gdy frekwencja spada albo lekcje się nie odbywają. Kościół może też zacząć się solidnie przykładać do kształcenia pedagogicznego kleru, opracowywania lepszych programów i podręczników.
anonim2015.03.24 8:17
Spojrzenie ateistycznego liberała. Autor jest już podejrzewany, że jest ukrytym agentem Watykanu :) http://edukacja.net/art/articles.html/_/nauczyciel/zostawi%C4%87-w-spokoju-nauk%C4%99-religii-w-szkole-r1974
anonim2015.03.24 8:34
Roberto.Ch Wiesz co to jest analfabetyzm funkcjonalny? Zanieś to co napisałeś jakiemuś przeciętnemu poloniście a wtedy się dowiesz. Katecheza w szkole jest dobrowolna! Uczestnictwo w katechezie szkolnej dotyczy zatem wyłącznie osób zainteresowanych! Plan lekcji w szkole nie może być wypadkową jakichś Twoich durnowatych założeń ideologicznych, w stylu: przenieśmy katechezę na pierwszą lub ostatnią lekcję a wtedy zobaczymy! Tego rodzaju propozycja to jest propozycja idioty, który nie ma zielonego pojęcia o tym na jakich zasadach organizuje się pracę w szkole! Owszem jeśli chęć uczestnictwa w katechezie deklaruje na początku roku szkolnego jakieś 50 procent uczniów, to wtedy takie rozwiązanie jest z natury rzeczy oczywiste! Jeżeli natomiast w takich zajęciach uczestniczy 100 procent uczniów, to sztuczne umieszczanie tych zajęć na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej jest czystym kretynizmem. Jak już napisałem Szarlejowi: bladego pojęcia nie masz o czym piszesz! Zżera Cię ideologiczna nienawiść do Kościoła i tyle. Kropka. J.Ty. Również Twoje uwagi odnośnie katechezy w szkole są oderwane od rzeczywistości. Zobacz kochany jaki jest stopień zdawalności matury w wielu polskich technikach i liceach. Są takie szkoły w których ten stopień zdawalności nie przekracza 30 procent. A przecież od matury zależy jednak o wiele więcej spraw w życiu doczesnym człowieka niż od samej tylko oceny z religii. To co?! Należy zamykać licea i technika, które nie potrafią przygotować ludzi do zdana egzaminu maturalnego? A wiesz jakie idą nakłady finansowe na utrzymywanie setek takich nieefektywnych szkół w Polsce?! Zajmij się zatem palancie raczej zamykaniem tych wszystkich techników i liceów, które nie realizują nawet podstawowych celów do jakich te szkoły są powołane a nie problemami katechezy w szkole! Wtedy oszczędności będą nawet dziesięciokrotnie większe! Człowieku! Poziom katechezy w szkołach, biorąc po uwagę to że w praktyce nie istnieje ocena niedostateczna z religii (taka ocena nie pociąga za sobą skutku w postaci nie otrzymania promocji do następnej klasy) jest zatem relatywnie bardzo wysoki. Porównaj poziom wiedzy z nauki o sztuce, (a takie lekcje w szkołach publicznych tez się odbywają i są w pełni obowiązkowe dla wszystkich) z poziomem podstawowej wiedzy religijnej u ludzi którzy chodzą na katechezę, a wówczas będziesz mógł coś powiedzieć o problemie w sposób kompetentny. Co do dyscypliny pracy w odniesieniu do katechetów, to tutaj prerogatywy dyrektora szkoły są nienaruszone. Dyrektor może zwolnić każdego katechetę, który narusza warunki wynikające z dyscypliny pracy. Kompetencje władzy kościelnej dotyczą jedynie kwalifikacji merytorycznych katechety. Skarga dyrektora do Kurii dotycząca sposobu prowadzenia zajęć zwykle skutkuje zwolnieniem katechety. I ostatnia sprawa: egzaminy zewnętrzne z religii! Najlepszym takim egzaminem jest właśnie egzamin maturalny! Taka propozycja ze strony Episkopatu już od kilku lat znajduje się na biurku pani "ministry od oświaty". Tam jest postawione jasno pytanie: jakie warunki formalne i merytoryczne musi spełnić strona kościelna aby taki egzamin wprowadzić? Odpowiedź pani "ministry" jest jednoznaczna: matura z religii jest absolutnie niemożliwa! W tym kontekście trudno wskazać na inne przyczyny takiej odpowiedzi pani "ministry" niż przyczyny ideologiczne! Zatem nie pitol mi tutaj o jakimś kiepskim przygotowaniu merytorycznym katechetów, czy słabym nadzorze pedagogicznym nad ich pracą! Jedynym poważnym problemem z jakim zmaga się katecheza w szkole jest wściekłe ujadanie takich postubeckich politruków jak Robert.Ch z którego idiotycznymi tezami wszyscy mogą się zapoznać. Nawet tu na Frondzie! Gdyby wprowadzić obowiązkowe zajęcia z dowolnej religii lub etyki dla wszystkich uczniów w szkołach. I potraktować tego typu zajęcia poważnie także od strony formalno prawnej. wściekłe ujadanie postubeckich kundli musiałoby zniknąć. Gdyby uczniowie mieli do wyboru: albo obowiązkowe zajęcia z własnej religii albo obowiązkowe zajęcia z nawet ateistycznej etyki, wówczas na jaw wyszłaby kompletna bezsilność, nieudolność i niewydolność wychowawcza wszelkich postubeckich politruków. Dlatego oni tak się tego boją! Dlatego zamiast zaproponować coś konstruktywnego, coś zbudowanego na fundamencie własnych wartości, zajmują się głównie destrukcją cudzych wartości. Dlatego właśnie te typy są tak żałosne! Poniał..?
anonim2015.03.24 9:25
@Gandalf Nie pisałem do Ciebie, bo ostatnio, niestety, nie jesteś już zdolny do merytorycznej dyskusji.
anonim2015.03.24 9:31
Księża to bywali jeszcze spoko, chociaż niektórzy nieprzygotowani (ja z LO pamiętam sporą rotacją...). Najbiedniejsze i najbardziej nieporadne były zakonnice. A totalną porażką były świeckie katechetki. Upiorne historie, brak składu... masakra. Pożytku to nikomu nie przyniosło.
anonim2015.03.24 10:05
J.Ty No tośmy sobie "pogadali". Temat wywoływany przez postubeckich politruków jest sztuczny, podyktowany ideologiczną nienawiścią do Kościoła i nie prowadzi do żadnych pozytywnych rozwiązań.
anonim2015.03.24 15:54
ANOVA No cóż, najwidoczniej to rodzice są obowiązkowi! Dziecinko!
anonim2015.03.24 17:23
Wlasciwie p. Malgorzata ma nieco racji. Jesli konkordat przewiduje takie lekcje, to niech one beda. Wydaje mi sie, ze problemem nie sa same lekcje, tylko brak cywilnej odwagi osob (rodzicow tych osob ) ktore w nich Uczestnicza, zeby powiedziec, ze dla wielu z nich jest to stracony czas, lekcje religii nic nie wnosza i nie przynosza zadnych efektow. Gdyby rodzice mieli odwage jasno postawic sprawe, to moze rzeczywiscie bylyby to zajecia po innych lekcjach dla tych, ktorzy naprawde widza w tym sens dla swich pociech. I moze jakosc by sie poprawila.
anonim2015.03.24 18:46
Aniasz I wreszcie jakiś rozsądny wyważony głos. Faktycznie, jeżeli w danym środowisku nie ma zainteresowania lekcjami religii w wyniku czego liczba uczęszczających spada do pewnego poziomu, wówczas władze szkoły podejmują określone działania natury organizacyjnej: pierwsza lub ostatnia lekcja w planie zajęć, lekcje zbiorcze w jednej z wyznaczonych szkół ecc. Jednakże samo zbieranie podpisów w celu odgórnego zakazu organizowania takich zajęć to jest czysto ideologiczna hucpa wywołana przez sfrustrowanych ateistycznych nienawistników. I nic więcej!
anonim2015.03.24 20:04
Gandalf - nie odnosisz się do tego co napisałem. Ad 1, racja że religia do szkoły została wprowadzona demokratycznie. W ramach tej samej demokracji mam swoją opinię, wedle której religia powinna wrócić do salek przykościelnych. Będę za tym lobbował tak długo, aż w równie demokratyczny sposób religia ze szkół wyjdzie do kościelnych salek. Jeżeli tego nie rozumiesz, to Ty masz problem z pojęciem demokracji a nie ja. Demokracja nie polega na tym że prawo raz ustalone jest dobre i niezmienne! Ad 2, stawiasz znak równości pomiędzy religią w szkole a religią w przestrzeni publicznej. Jest to błąd - nie mam nic przeciwko religii w przestrzeni publicznej, ale przeciwko religii w szkole już owszem mam coś przeciwko. Ad 3, nie powiedziałem że salki przy kościołach są puste. Ba, nawet obecnie sam w takiej salce goszcze raz w tygodniu... Ale nie ma to żadnego związku z dyskusją o religii w szkole, więc nie wiem po co poruszasz temat. Ad 4, w katechezie nie uczestniczą ci którzy chcą tylko ci, których rodzice wyślą. Na religii w szkole jest masa uczniów którzy tam są, bo muszą. W efekcie więc nie uczestniczą w lekcji, gadają, odrabiają inne przedmioty, w skrajnych przypadkach utrudniają prowadzenie lekcji - a to wszystko dlatego, że czują że w szkole mogą tak robić. Jakby religia była w salkach kościelnych w niedzielę to większość problemu by się wyeliminowało. Ad 5, tylko potwierdzasz tezę postawioną przeze mnie w poprzedniej wiadomości. Dla Ciebie każdy kto jest przeciwny religii w szkole jest komunistą. Zdejmij klapki z oczu, bo tak nie jest!
anonim2015.03.24 22:38
Pani Terlikowska, bywałem ostatnio w szpitalu kilka razy po zabiegach różnych. Nawet pół księdza nie widziałem. A wiem, ze na etatach jest w tym szpitalu 3 księży. Na umowie o pracę dla jasności.
anonim2015.03.24 22:44
Szarlej Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę ale Ty po prostu strasznie bełkoczesz. Owszem lekcje katechezy, bo o tym tutaj mówimy, zostały przywrócone do szkoły demokratycznie. Jednakże zostały one przywrócone z pełnym poszanowaniem prawa oraz pełnym poszanowanie wolności obywatelskich. Twierdzenie, że rodzice "zmuszają" do czegoś własne dzieci, jest podobnie do pitolenia kotka przy pomocy młotka i to w ciemnym pokoju. Rodzice zawsze do czegoś "zmuszają" dzieci. "Zmuszają" je chociażby do mycia zębów przed zaśnięciem. I co z tego? Zmuszanie dzieci do mycia zębów też jest aktem ograniczenia wolności dziecka przez jego rodziców? Zdajesz sobie sprawę z tego jakie duby smolone smolisz..? Jeżeli dla Ciebie miernikiem demokracji ma być pozbawienie rodziców władzy rodzicielskiej w zakresie kwestii związanych z wychowaniem dzieci do określonego systemu wartości, to wybacz ale tego rodzaju postulaty nie mają nic wspólnego z dobrze pojmowaną demokracją! Owszem w demokracji jest tak że każdy ma prawo do wyrażania swojego zdania w każdej kwestii. Ty też masz takie prawo. Bacz tylko aby Twoja wolność wyrażania własnej opinii nie stała się wolnością narzucania tychże opinii całej reszcie. W tej chwili jest tak, że rodzice którzy chcą aby katecheza odbywała się w szkole mają takie prawo. Ty chcesz im to prawo odebrać w imię jakichś swoich arbitralnie ustanowionych zasad. Twoje "lobbowanie" za eliminacją wychowania religijnego w szkole jest lobbowaniem na rzecz ograniczenia wolności innych ludzi. Jeżeli Ty nie chcesz uczestniczyć w katechezie szkolnej to masz prawo w takiej katechezie nieuczestniczyć i nikomu nic do tego. Jeżeli jednak Ty chcesz komuś zabronić uczestniczenia w takiej lekcji, to Ty ograniczasz czyjąś wolność a nie ja! Dążenie do ograniczania czyjejś wolności w imię arbitralnie ustanowionych zasad czy idei to jest właśnie dążenie typowe dla wszelkich systemów totalitarnych, w tym właśnie systemu komunistycznego. W europejskich systemach demokratycznych nikt nigdy religii do szkoły nie "wprowadzał"! Religia w szkołach europejskich była od samego początku istnienia tych szkół. Problem zaczął się w momencie "wyprowadzania" religii ze szkół. Tego rodzaju praktyka została podjęta głównie przez reżimy komunistyczne w krajach, w których całym społeczeństwom udało się narzucić lub wpoić czysto komunistyczne reguły organizacji życia społecznego, w tym także w zakresie całego systemu szkolnictwa. To, że teraz religia w szkole jest uważana za coś "gorszego", za jakieś "ciało obce" to jest właśnie efekt owego komunistycznego skrzywienia dotyczącego dziedziny wychowania a nie efekt poszukiwania jakichś wartości czy jakichś wartościowych rozwiązań. Mnie osobiście szlag trafia jak ktoś powtarza w kółko macieja dyrdymały polegające na tym, że uczniowie w czasie religii muszą koniecznie "gadać", "nudzić się" i "odrabiać lekcje z innego przedmiotu". Osobiście znam szkoły w których dzieci gadają, nudzą się i rozmawiają oraz odrabiają lekcje z innych przedmiotów (w tym także z religii) na lekcjach języka polskiego czy matematyki. Znam takie przypadki z autopsji. Wyciąganie z tego faktu wniosków, że ze szkoły należy "wyprowadzić" lekcje języka polskiego czy matematyki, ponieważ lekcje te są prowadzone pod przymusem a powinny być prowadzone z poszanowaniem wolności tylko tych uczniów, którzy chcą na nie uczęszczać, jest argumentem idioty a nie argumentem rozumnego człowieka. Szarlej, zastanów się troszeczkę nad tym czy brnąc dalej w swoją idiotyczną argumentację nadal pozostajesz człowiekiem rozumnym!
anonim2015.03.24 23:54
AirWolf Twoje wpisy już nikogo do niczego nie przekonują ani nawet w niczym nie utwierdzają! One są po prostu naturalną formą wyrazu Twojego intelektualnego i egzystencjalnego kalectwa! Komunizm, kaleko to nie jest tylko pałka zomowca czy pięść ubeka. Tego faktycznie już od dziesięcioleci już w Polsce nie ma! Komunizm kretynku to jest także zestaw idei głęboko zaimplementowanych w takie mózgownice jak Twoja. Stąd kreatury Tobie podobne mogą być świetnymi nosicielami komunistycznej mentalności nawet bez potrzeby noszenia komunistycznej legitymacji! Poniał tawariszcz kamunist?
anonim2015.03.25 4:59
Problem z poziomem merytorycznym na katechezie nie jest taki prosty. Żeby dobrze nauczyć trzeba wymagać a to dla większości uczniów i rodziców jest nie do przyjęcia. Moje doświadczenia jako katechety w szkole ponad gimnazjalnej są takie, że gdy postawiłem wymaganie o przynoszenie do szkoły podstawowego źródła czyli Pisma Świętego, zrobiła się afera i część rodziców wypisała dzieci. Kolejna grupa odeszła jak powiedziałem, że możliwe są kartkówki, ocena z odpowiedzi. Śmieszy mnie jak zrzuca się odpowiedzialność na katechetów za kryzys wiary uczniów. To nie katecheta jest za to odpowiedzialny, że rodzice całymi latami: nie modlą się z dziećmi, nie praktykują sakramentów, żyją w kompletnym oderwaniu od nauki Kościoła i w permanentnym grzechu nie dając dobrego przykładu. Katecheta co najwyżej takie kryzysy może przełamać, ale uczeń musi chcieć. Paradoks polega na tym, że jak wymagasz to tracisz frekwencję a wtedy wylatujesz. Tak jak ja 
anonim2015.03.25 11:05
Anova: wydaje mi się, że musiałaś chodzić również na Polski, matematykę, WF i parę innych przedmiotów. Czemu więc selektywnie narzekasz na ograniczanie Twojej wolności przez rodziców wyłączenie w aspekcie lekcji religii?
anonim2015.03.26 0:50
Pani nie pracuje, więc pani nie odprowadza podatków. Dyskutuje pani o cudzych podatkach.