22.09.15, 15:45

Terlikowska: "Wiejska" szkoła w awangardzie postępu

Asia ma 13 lat. W zeszłym roku ukończyła szkołę podstawową. A że dobra z niej uczennica, to oprócz świadectwa dyrekcja szkoły przygotowała dyplom gratulacyjny dla rodziców. Ot, taka miła tradycja. Zawsze to przyjemnie kiedy i szkoła docenia trud wychowawczy rodziców. Tyle że w przypadku Asi dyplom trzeba było zmodyfikować, bo Asię wychowują dwie kobiety żyjące w związku lesbijskim. I tak na dyplomie za „wzorowe wychowanie córki” słowo „Państwu” zostało ordynarnie skreślone, a zamiast niego odręcznie osoba wypisująca dyplom wpisała „Paniom”. Dyplom podpisała pani dyrektor. „Szkoła po prostu uznała rzeczywistość. Tylko tyle i aż tyle” - komentuje na Facebooku magazyn „Replika", który opisał tę historię, a mamę Asi uczynił bohaterką najbliższego numeru.

Dyplomem pochwaliła się Marzena Frąckowiak, mama Asi, sołtys Grzebieniska (w tej samej wsi znajduje się szkoła, którą skończyła Asia), od 11 lat żyjąca w związku lesbijskim. „Jestem z Dorotą od jedenastu lat. Od siedmiu mieszkamy w Grzebienisku razem. Cała wieś wie. Nikt mi nie może zarzucić, że nie wie, w jakim ja związku żyję” - mówi Frąckowiak w rozmowie z "Repliką". Kobiety wspólnie wychowują Asię: „Asia zaczęła pytać, gdy miała jakieś 6 czy 7 lat. Wyjaśniłyśmy jej, że są różne rodziny, nie wszystkie dzieci mają mamę i tatę. Teraz to akurat weszła w okres buntu i ma ciągle swoje dodatkowe dwa zdania do powiedzenia (śmiech). (…) Jesteśmy jak każda inna zwykła rodzina, tyle że są dwie kobiety. I chyba jesteśmy bardziej otwarte, z Aśką rozmawiamy więcej. Nawet bym powiedziała, że jesteśmy wrażliwe na tym punkcie  – jak ona pyta, to nigdy jej nie zbywamy” – opowiada pani sołtys.

Obie panie – jak wynika z wywiadu – są bardzo zaangażowane w życie wsi i szkoły, stąd pewnie mogły liczyć na specjalne względy dyrekcji. Tyle tylko, że szkoła powinna stać na straży przestrzegania konstytucji. Ta jednoznacznie stwierdza w artykule 18: „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”. Pod tę definicję nie podpadają partnerskie związki jednopłciowe. I nie ma powodu, żeby było inaczej. Panie prywatnie mogą się bardzo lubić, razem działać, nawet w szczytnych celach, niemniej w szkolnych dokumentach powinien być oddany stan prawny. A jest on taki, że dziewczynka córką jest tylko dla jednej z tych pań.  

Nie wiem, jakie były intencje pani dyrektor. Czy zabrakło jej zdrowego rozsądku czy tak bardzo chciała przypodobać się lokalnej władzy. Faktem jest, ze szkoła, która powinna stać na straży konstytucji i chronić rodzinę, postąpiła wbrew temu. I choć panie wychowujące Asię w lokalnej społeczności nie ukrywają się ze swoim związkiem, otwarcie o nim mówią, to nie ma powodu, żeby szkoła taki związek promowała. Tym bardziej że dziecko to ma zapewne ojca. Czy jemu gratulacje się nie należą? Dlaczego jest dyskryminowany?

„Gazeta Wyborcza” i środowiskowe media LGBTQ zapiały z zachwytu. Oto w końcu ktoś zauważył homozwiązek i nie boi się o tym głośno mówić. Toż to prawdziwy postęp. Dostaliśmy więc kolejny odcinek serialu o sielankowym życiu homorodzin. Po raz kolejny przekonywani jesteśmy, że to normalna rodzina, a dla dziecka to już zupełnie nie ma znaczenia, kto je wychowuje. Swego czasu głośno było o liście dorosłych już dzieci wychowywanych przez homorodziców do społeczności LTBTQ. Jedna z sygnatariuszek, wychowywana przez dwie matki pisała wprost: „Małżeństwo homoseksualne i homorodzicielstwo odbiera dziecku ojca lub matkę i przekonuje je, że to nie ma znaczenia, że to wszystko jedno. Ale tak nie jest. Wielu z nas, wiele z waszych dzieci jest poranionych. Nieobecność ojca spowodowała w moim życiu wielką wyrwę, a ja codziennie doświadczam bólu z powodu straty taty. Kocham partnerkę mojej mamy, ale druga matka nigdy nie zastąpi ojca, którego straciłam" – podkreśla Heather Barwick.

List ten z uwagą powinna przeczytać pani dyrektor. Jako pedagogowi nie powinno być jej wszystko jedno, w jakim środowisku wychowują się jej uczniowie. Przykre, że taka osoba swoimi działaniami normalizuje to, co z normalnością ma niewiele wspólnego.

Małgorzata Terlikowska

 

Komentarze

anonim2015.09.22 15:51
Świat coraz bardziej jest porąbany. My, normalni, nie upilnowaliśmy go, bo będąc normalnymi nie podejrzewaliśmy, że mogą być "ludzie" pierdolnięci tak bardzo, że zechcą świat zniszczyć.
anonim2015.09.22 16:20
Tym bardziej że dziecko to ma zapewne ojca. Czy jemu gratulacje się nie należą? Dlaczego jest dyskryminowany? Skąd Pani T. wie, czy ojciec w ogóle angażował się w życie dziewczynki? Według Pani zapewne za samo spłodzene dziecka należy się dyplom...
anonim2015.09.22 16:38
Pani Terlikowskiej marzą się chyba marsze pokutne jak w "Grze o tron". "Shame!! Shame!! Shame!!"
anonim2015.09.22 17:35
A czemu tym dwóm zboczonym babom państwo dzieciaka nie odbiera? Przecież dwie baby to nie jest rodzina, to jej karykatura. Podejrzewam, że nawet gdyby te dwie baby miały o 100 złotych miesięcznie mniej na osobę, niż przewiduje urzędnik, to i tak takiej "rodziny" by nie tknięto.
anonim2015.09.22 17:54
A co, źle wychowują? Krzywda dziecku się dzieje? Pani Gosiu, jeżeli faktycznie tak jest i Pani o tym wie, to wypada poinformować odpowiednie służby, a nie wylewać jad w internecie. Póki co, ma Pani pretensje o to, że szkoła jest wdzięczna dwóm kobietom za dobre wychowanie dziecka i zaangażowanie w życie lokalnej społeczności. Czy dyrekcja miała udawać, że dziewczynka nie zasłużyła na list pochwalny dla rodziców, czy że jedna z jej mam jest tatą (gender w natarciu!) ?
anonim2015.09.22 18:19
Pani T. nie wiem czy Pani zauważyła w Konstytucji "przecinek" między definicją małżeństwa a słowem rodzina. Druga rzecz to doświadczenie życiowe które pokazuje, że możliwe są różne sytuacje powodujące że dziecko jest wychowywane niekoniecznie przez rodziców. Bywa, że rodzice giną w wypadku i zostaje trójka rodzeństwa z których jedno jest niepełnoletnie , i dwoje starszych już pełnoletnich (np.brat i siostra, albo dwóch braci, albo dwie siostry), jedno z nich zostaje ustanowione opiekunem prawnym "małolata", ale wychowaniem i prowadzeniem domu zajmują oboje, czy wobec tych osób podważy Pani określenie "rodzina"? Kolejna sprawa... Obie panie – jak wynika z wywiadu – są bardzo zaangażowane w życie wsi i szkoły, stąd pewnie mogły liczyć na specjalne względy dyrekcji. Na jakiej podstawie sugeruje pani, coś takiego? To można by spokojnie nazwać pomówieniem, polecam art.212 kk, najlepiej z komentarzem żeby pani zrozumiała w końcu że to co pani uprawia w tych swoich felietonach to nie jakaś misja w utrwalanie wartości moralnych czy etycznych tylko bardziej obrażanie i propagowanie nienawiści do osób o określonych poglądach czy orientacji seksualnej ( tak jak niedawne zrównanie homoseksualisty z pedofilem).
anonim2015.09.22 18:33
Dyplom tyczy wiedzy nabytej, która nie ma nic wspólnego ze stroną moralną człowieka. Można być wykształconym i można być jednocześnie złym. Dzisiejszy świat nie patrzy na moralność w znaczeniu nauki Chrystusa, tylko na wiedzę nabytą - to są idee oświecenia. Człowiek liczy się do tego stopnia, że nie potrzebuje Boga, co jest absurdem. Brak Boga prowadzi do degeneracji i upadku człowieka, a co za tym idzie i wypaczania nauki. Nauka wypaczona przyznaje dyplomy według miary swojej - wypaczonej. Jeżeli nie, to odium spada przez zależności skażenia. Wina nie spada na niewinnego, ale wir kłamstwa się rozszerza. Nauka sama siebie tłumacząca, jest bożkiem, tworem śmiesznym - zginie przy końcu dni. Jednym słowem: Nauka sama w sobie jest niczym. Bez światła Ducha Świętego, staje się nauką demonów. Opanowanie danej dziedziny nie określa tego, czy ktoś jest dobry, czy zły, ani go nie przekreśla, lub zbawia, ale prowadzi do upadku jeżeli poza Bogiem. Wszystko zależy od tego, co jest na pierwszym miejscu w sercu człowieka, Chrystus, czy bożek w postaci wiedzy. Wiedza sama w sobie, oderwana od Źródła Mądrości, to pustka i nicość, poza wypadkiem, gdy Bóg prowadzi w Sobie tylko znany sposób kogoś, do Siebie Samego, przy ostatecznym [końcowym] założeniu, że odpowiedź tego danego człowieka na wezwanie i łaskę Chrystusa będzie brzmiała :"Tak". Nie z ziemskiej wiedzy człowiek rozliczany będzie, co najwyżej w kwestii tejże wiedzy - z lenistwa lub pracy, jak i z tego w jaki sposób z niej korzystał, a najbardziej, w kim działał i dla kogo. Nie ma nic złego w poznawaniu świata, ale poza Bogiem, nie ma mądrości - szerzy się śmierć.
anonim2015.09.22 18:38
Pani Terlikowska, widzę, że nie rozumie pani, że wychowanie nie równa się rodzicielstwu. Dyplom jest za wychowanie dziecka, skoro jej matka pozostaje w długoletnim związku z partnerką to obie miały udział w wychowaniu i obu się w zasadzie dyplom należy. W przypadku dzieci z domu dziecka dyplom należałby się wychowawcom z tej placówki. No chyba, że uważa pani, że dyplom za najlepszy mebel należy się drwalowi, bo przeca to on ściął drzewo...
anonim2015.09.22 20:12
Dyplom jest za wychowanie, czy za wiedzę? Wiedza [nauka] może być wypaczona i nie, a wychowanie może wynikać z samej wiedzy - wypaczonej, która jest sama w sobie niczym - przeminie. Niewierzący, wiary nie ma. Nauka wysnuwająca wniosek sama z siebie, z palca, że homoseksualizm jest normalny, bo i "zwierzęta tak robią niekiedy", to nauka demonów. Osiągnięcia w nauce dziecka - określane są przez jego wyniki - tyczą sfery ziemskiej. Dyplom za wychowanie jest dla lesbijek, tyczy sfery ziemskiej. Z uwagi na wypaczenie nauki, tyczy sfery wypaczonej. Więc nauka sama w sobie, odcięta od Boga, jest niczym - bożkiem, śmiercią i przeminie. Niestety - jej dozgonni wyznawcy, wraz z nią/nim [bożkiem]. "Dyplom tyczy wiedzy nabytej, która nie ma nic wspólnego ze stroną moralną człowieka." - przy założeniu, że nauka nie jest wypaczona i anty-Boża. To jest chyba jasne. Kto sankcjonuje to, co wypaczone, anty-Boże, działa na szkodę ludzi. Czy przyznający ten dyplom, nie widzą? Czym się kierują? Dobre wyniki w nauce w szkole, to jedno, a przyznawanie dyplomów lesbijkom za wychowanie dziecka "jak należy", to diabelska sprawa, bo co prawda, tyczy niewierzących i buntowników, ale drugimi drzwiami, lansuje błędy i grzech, jako dobro. I to jest już nauka wypaczona - śmierć. W takiej sytuacji, dyplom pochlebia diabłu - diabeł pochlebia sam sobie. Wypaczone pojecie rodziny - kłamstwo - bo nie ma rodziny tutaj, a jednak traktuje się ten stan jak rodzinę, powiela błąd/grzech. Państwo, które tak czyni, popiera bez zastrzeżeń, to antychryst. Kto uczy to dziecko? Jak dorasta? Państwo, czy Chrystus? W przypadku wyborów serca - sądzi Pan!
anonim2015.09.22 20:28
Widać, że najmłodsze dziecko Terlików podrosło na tyle, że teraz zajmuje się nim starsze rodzeństwo jak to przystało w typowej wielodzietnej rodzinie. A to znaczy, że pani Terlikowska ma za dużo wolnego czasu skoro płodzi takie "artykuły". Najwyższa pora spłodzić kolejne dziecko zamiast wypisywać takie dyrdymały.
anonim2015.09.22 22:13
@Grzegorz "metrze z serves kołtuna polskiego" :)))
anonim2015.09.23 0:55
Pani Malgorzato, Byc moze ta dziewczynka ma ojca, ale smiesznym byloby gratulowac mu sukceu w wychowaniu corki w tej sytuacji, nieprawdaz? Bardzo madrze zrobila dyrekcja tej szkoly nie bawiac sie w hipokryzje i udawanie czy naginanie rzeczywistosci. Jesli obie panie wychowuja te dziweczynke i maja w tym sukcesy, to chwala im za to i gratulaxje im sie naleza tak, jak innym rodzicom, czy opiekunom. Czy jesli dziecko wychowywalaby babcia czy dziadek, to tez zabronilaby Pani skladania im gratulacji? Dlaczego zacheca Pani do srygmatyzacji? Jeszcze ktos sie nie polapie w Pani przesadzie i manipulacjach i nie daj Bog lyknie te osobliwa argumentacje...
anonim2015.09.23 7:12
Jak to śpiewa Kasia Nosowska: "Oceniaj mnie, niech jad strumieniami leje się." Tutaj jadu pod dostatkiem. Katolickiego jadu.