13.05.21, 08:55

,,Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość''

PIERWSZE CZYTANIE

Święty Paweł w Koryncie

Dz 18, 1-8

Czytanie z Dziejów Apostolskich

Paweł opuścił Ateny i przybył do Koryntu. Znalazł tam pewnego Żyda, imieniem Akwila, rodem z Pontu, który z żoną Pryscyllą przybył niedawno z Italii, ponieważ Klaudiusz wysiedlił z Rzymu wszystkich Żydów. Przyszedł do nich, a ponieważ znał to samo rzemiosło, zamieszkał u nich i pracował; zajmowali się wyrobem namiotów. A co szabat rozprawiał w synagodze i przekonywał tak Żydów, jak i Greków.

Kiedy Sylas i Tymoteusz przybyli z Macedonii, Paweł oddał się wyłącznie nauczaniu i udowadniał Żydom, że Jezus jest Mesjaszem. A kiedy się sprzeciwiali i bluźnili, otrząsnął swe szaty i powiedział do nich: «Krew wasza na wasze głowy, ja nie jestem winien. Od tej chwili pójdę do pogan».

Odszedł stamtąd i poszedł do domu „czciciela Boga”, niejakiego Tycjusza Justusa. Dom ten przylegał do synagogi. Przełożony synagogi, Kryspus, uwierzył w Pana z całym swym domem, wielu też słuchaczy korynckich uwierzyło i przyjmowało wiarę i chrzest.

Oto słowo Boże.

EWANGELIA

Smutek wasz przemieni się w radość

J 16, 16-20

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie».

Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: «Cóż to znaczy, co nam mówi: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”; oraz: „Idę do Ojca”?» Mówili więc: «Cóż znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co powiada».

Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: «Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość».

Oto słowo Pańskie.

Komentarze

Szpitale zostawcie ateistom.2021.05.14 9:00
Jedną z nich była 74-letnia Michele-France Pesneau, która jako 25-letnia karmelitanka przeżywająca trudności w życiu zakonnym została przez przełożoną oddana pod opiekę duchową cenionego powszechnie o. Marie-Dominique Philippe i przez niego omotana. W kontekście mistyczno-religijnym podporządkował ją sobie całkowicie, także pod względem seksualnym. Mówił jej, że on jest tylko małym narzędziem w ręku Boga (franc. „petit instrument de Dieu”) i że w ten sposób (tj. przez seks oralny) komunikuje jej wolę Boga i łaskę Jego miłości. Zastrzegł, że lepiej nie mówić o tym innym osobom, które tych łask nie miały szczęścia dostąpić, bo mogłyby pobożną relację ich obojga zupełnie fałszywie zinterpretować. Bardzo szybko dominikanin stał się jej powiernikiem, jej jedynym przyjacielem, jedyną ostoją. Kochała go. Jego i Boga, w którego imieniu występował. Przecież Bogu oddała bez reszty całe swoje życie. Michele-France przyznaje, że teoretycznie mogła odrzucić jego awanse, ale w jego obecności czuła się całkowicie sparaliżowana, jak ptaszek usidlony wzrokiem węża – jednak to potrafi określić dopiero teraz. Coraz bardziej pogrążała się w depresji, ale nie wiedziała, co się z nią dzieje, bo właściwie nie istniała. Wkrótce potem pod wpływem nagłego impulsu uciekła z klasztoru do Paryża, gdzie podjęła pracę służącej. Jej przewodnik duchowy regularnie przychodził ją odwiedzać w jej służbówce na poddaszu, co zapewne było wygodniejsze, bo krata obowiązująca w karmelitańskiej rozmównicy musiała stanowić znaczne utrudnienie w przekazywaniu łask. https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,27061119,kaznodzieje-i-drapiezcy-sprawa-ojca-pawla-m.html
REQ2021.05.13 11:50
Ten tekst, ktoś źle przetłumaczył. Dlatego nie rozumie Go.
Polak2021.05.13 10:36
Wasz smutek przemieni się w radość gdy tylko odrzucicie wymysły okultystów i przestaniecie bać się zabobonów.