18.09.18, 13:15

Zbigniew Kuźmiuk dla Frondy: Wizyta Andrzeja Dudy ma charakter przełomowy

Spotkanie prezydenta Polski i Stanów Zjednoczonych, szczególnie w Waszyngtonie były przez Polską opinię publiczną zawsze odbierane jako wydarzenie historyczne. Dziś w Białym Domu na zaproszenie Donalda Trumpa pojawił się Andrzej Duda. O czym rozmawiać będą głowy państw i jak ważne jest to wydarzenie w kontekście polityki zagranicznej obu krajów? O tym rozmawiamy z europosłem z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, Zbigniewem Kuźmiukiem.

Marcin Jan Orłowski, Fronda.pl: Panie pośle, dzisiejsza wizyta przez opozycję była wręcz wyśmiewana. Słyszeliśmy o tym, iż jest to czysta kurtuazja ze strony prezydenta Trumpa i że w dwie godziny nie uda się nawet poważnie porozmawiać. Pan ma zapewne inne zdanie w tej kwestii?

Zbigniew Kuźmiuk, europoseł PiS: Nie ulega wątpliwości, że ta wizyta będzie miała charakter przełomowy. Rzeczy, o których się mówi w kontekście spotkania, to są zagadnienia niesłychanie ważne, nie tylko do Polski, ale również dla Europy środkowo-wschodniej.

To dobrze, że prezydenci będą rozmawiać o interesach. Jeśli faktycznie, te interesy ekonomiczne będą realizowane przez obydwie strony, to też łatwiejsze będą rozmowy na temat działań obronnych, militarnych.

Obrona wschodniej flanki NATO to część polityki militarnej Stanów Zjednoczonych, ale zawsze te wydatki mogą być zwiększone, a ważne decyzje podejmowane szybciej. Dziać się będzie tak, gdy biznes, ten amerykański, będzie mocno zakorzeniony w Polsce. Wtedy dużo łatwiej będzie przekonywać amerykanów do wydawania pieniędzy.

Czyli możemy się spodziewać, że rozmowa, jak to jest określane — w cztery oczy, dotyczyć będzie głównie wojskowości?

Oczywiście, wydatki na uzbrojenie, na sprzęt wojskowy kupowany od USA są w Polsce coraz wyższe, ale tutaj nie to jest najważniejsze.

Stany Zjednoczone przede wszystkim zobaczyły w Polsce ogromną szansę dla swojego przemysłu energetycznego. Mówię tu oczywiście o gazie łupkowym i ewentualnej ropie łupkowej. Amerykanie chcą sprzedawać swoje surowce na europejskim rynku.

Właśnie w tym kontekście pojawia się inicjatywa Trójmorza. To jest 12 państw, które poszukuje alternatywy dla surowców Rosyjskich. Do tej pory bardzo często Kreml wykorzystywał "pistolet gazowy" przeciwko krajom Europy środkowo-wschodniej. Polska również tego doświadczyła, bo wystarczy cofnąć się o kilka lat i przypomnieć sobie, jak za poprzedniej koalicji rządzącej ustawały dostawy gazu. Wówczas zima była niezwykle sroga, a my trafiliśmy w niezłe tarapaty.

Właśnie podczas szczytu Trójmorza, który odbywał się w Warszawie, prezydent Trump powiedział, że Stany Zjednoczone nie pozwolą na energetyczną dominację Rosji w tej części Europy.

Panie pośle, wspomniał Pan o kwestii surowców energetycznych. To również jest temat, który wywołuje ogrom dyskusji. Strona opozycyjna mówi o dostawach z USA bardzo negatywnie — drożyzna, konflikt z Rosją. Czy faktycznie ten pomysł nie ma uzasadnienia ekonomicznego, a tylko i wyłącznie polityczny?

Panie redaktorze, to co mówi opozycja to wyłącznie szukanie fałszywych argumentów na siłę. Technologia poszła na tyle do przodu, że gaz i ropa wydobywana z łupków, jest wyraźnie tańsza od surowców Rosyjskich. W związku z tym Stany Zjednoczone są teraz eksporterem tego gazu i ropy łupkowej, a teraz muszą poszukiwać rynków zbytu.

My jako Polska nie będziemy kupowali gazu i ewentualnie w przyszłości ropy tylko dlatego, że lubimy Stany Zjednoczone lub chcemy pomagać Donaldowi Trumpowi. Surowce muszą być po prostu tańsze.

Przypominam, w 2022 roku kończy się kontrakt na dostawy gazu z Rosji. My mówimy otwarcie - kolejnego kontaktu nie będzie. Nie oznacza to jednak, że w ogóle zrezygnujemy z rosyjskiego gazu, ponieważ mamy połączenie energetyczne. Tylko sytuacja zmieni się na tyle, że to my będziemy "gospodarzem". Powiemy Rosjanom, że mamy już dostawy zapewnione przez port w Świnoujściu i oczywiście jesteśmy otwarci na dostawy ze wschodu, ale muszą być one zdecydowanie tańsze.

Jeżeli Rosja będzie chciała sprzedawać swoje surowce na godziwych warunkach, tak jak sprzedaje Niemcom, to nie wykluczamy, że zaczniemy ten gaz kupować. Zmieni się jednak sytuacja Polski, bo będziemy partnerem w negocjacjach.

Dziękuję za rozmowę.