27.07.20, 08:04Fot. screenshot - YouTube

Zbigniew Kuźmiuk: Kraje UE potrzebują budżetu jak powietrza

 To poziom długu powyżej 100% PKB powoduje,że kraje UE potrzebują budżetu jak powietrza

 

1. Negocjacje budżetowe na ostatniej Radzie Europejskiej w Brukseli zakończyły się po 4 dniach i nocach kompromisem także dlatego, że finanse publiczne kilku krajów Południa UE znajdują w bardzo trudnej sytuacji.

Według danych Eurostatu na koniec I kwartału 2020 roku dług publiczny kilku krajów UE zdecydowanie przekroczył 100% PKB: Grecji to 177% PKB, Włoch -138% PKB, Portugalii-120% PKB, Belgii -104% PKB, Francji 101% PKB, Hiszpanii jest trochę poniżej 100% i wynosi -99% PKB.

Dane za II kwartał tego roku dotyczące długu publicznego, pojawią się dopiero w sierpniu ale teraz jest już jasne, że właśnie w krajach o najwyższych jego poziomach, ze względu na skutki pandemii koronawirusa, PKB spadnie o ponad 20%, co oznacza, że te relacje się gwałtownie pogorszą.

Co więcej wszystkie kraje członkowskie UE przygotowały pakiety pomocy publicznej dla swoich gospodarek wynoszące nawet kilkanaście procent PKB, a skutki tych dodatkowych wydatków publicznych pojawią się w statystykach długu dopiero w lutym 2020 roku.

2. Przypomnijmy tylko, że problemy Grecji z obsługą jej długu publicznego, pojawiły się gdy przekroczył on 120% i trzeba było uruchomić międzynarodową pomoc, bo ten kraj nie był w stanie plasować swoich obligacji skarbowych na rynku.

Po 8 latach reform w tym kraju i udzielania mu pomocy międzynarodowej wprawdzie Grecja wróciła już na rynek i obsługuje swój dług publiczny ale jak widać urósł on do blisko 180% PKB.

O ile jednak Grecja wymagała pomocy rzędu 300-400 mld euro w ciągu tych 8 lat, to udzielenie pomocy Włochom gdyby okazało się, że nie są w stanie obsługiwać swojego długu wymagałoby pomocy mierzonej bilionami euro, bo dług tego kraju to już blisko 2,5 bln euro.

3. To właśnie także z tego powodu Niemcy i Francja zdecydowały się wystąpić z propozycją uruchomienia Funduszu Odbudowy opiewającego na 500 mld euro jeszcze w czerwcu tego roku, a Komisja Europejska tę propozycję powiększyła do 750 mld euro, postanawiając, że 500 mld euro to będą dotacje (granty), a 250 mld euro pożyczki.

W czasie negocjacji w ramach Rady Europejskiej główna batalia toczyła pomiędzy krajami Południa (takimi jak Włochy, Grecja, Portugalia, Hiszpania, a nawet Francja), a krajami Północy (Holandia, Austria, Dania, Szwecja, Finlandia), o to w jakich proporcjach Fundusz Odbudowy zostanie przekazany poszczególnym krajom członkowskim.

Pod presją krajów Północy Fundusz Odbudowy ma teraz tylko 390 mld euro dotacji (grantów) i 360 mld euro pożyczek, co ostatecznie zostało zaakceptowane przez 27 krajów członkowskich, ale co oczywiste pogarsza sytuację krajów Południa.

Nie jest też jasne kiedy pierwsze środki z Funduszu Odbudowy zostaną uruchomione, Komisja Europejska wprawdzie deklaruje, że będzie gotowa przekazać pierwsze partie środków finansowych jeszcze w tym roku ale w świetle ostatniej rezolucji Parlamentu Europejskiego, który sprzeciwił się ustaleniom Rady Europejskiej i w związku z tym zmusił KE i RE do trilogu, wydaje się coraz mniej prawdopodobne.

4. Na tym tle bardzo korzystnie prezentują się kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polska, które mają dług publiczny zdecydowanie poniżej 60% PKB czyli jak najbardziej wypełniają jedno z ważnych kryteriów fiskalnych z Maastricht (dług publiczny kraju członkowskiego nie może przekraczać 60% PKB).

Wprawdzie one także potrzebują dodatkowych środków, które będą mogły przeznaczyć w dużej mierze na inwestycje publiczne, aby w ten sposób ich gospodarki mogły wrócić na ścieżkę wzrostu, ale nie są w tej sprawie pod ścianą.  

Stąd negocjowały znacznie spokojniej zdając sobie sprawę, że pod presją są właśnie kraje Południa i Niemcy przewodzące Radzie Europejskiej w II połowie tego roku, chcące mieć sukces w postaci uchwalonego budżetu na lata 2021-2027 i towarzyszącego mu Funduszu Odbudowy. 

Zbigniew Kuźmiuk

Komentarze

Polak2020.07.27 10:22
Ano widać, tyle że czopek Kuźmiuk jest zbyt tępy żeby zrozumieć że dzięki pisowskim dyplomatołkom mogą zmniejszać ilość pieniędzy przewidzianych na Polskę.
Michał Jan2020.07.27 9:19
Po Grecji widać, że kraje UE potrzebują tego budżetu, żeby podwyższyć zadłużenie o 50%.