15.02.14, 09:03(fot: arch. fronda.pl)

ZUS chce zniszczyć Justynę Kowalczyk

Granica między miłością, a nienawiścią jest bardzo cienka. Niestety już wkrótce, na własnej skórze, może się o tym przekonać dziś uwielbiana Justyna Kowalczyk. Jej wola walki stała się bowiem świetnym przykładem dla ZUS jak udowodnić choremu, że jest zdrowy.

Jak leczyć chorych? Poprzez dobry przykład. Czyż można znaleźć lepszy niż złota medalistka z Soczi?

- Lekarz orzecznik stwierdził, że skoro Justyna Kowalczyk może biegać ze złamaną nogą, to ja mogę pracować - opowiada pan Łukasz o tym co usłyszał na komisji lekarskiej w ZUS-ie. O sprawie opowiedział portalowi "Sądeczanin.info".

- Ja szczerze przyznaję, że bardziej opłaca mi się pracować, niż przebywać na zwolnieniu. Jednak gdy lekarz stwierdził bez spojrzenia na nogę, że jestem zdolny do pracy - mocno zaprotestowałem - stwierdził mężczyzna.

Pan Łukasz prowadzi spółkę cywilną, a także jednoosobową działalność gospodarczą. 22 grudnia 2013 roku złamał palec u lewej nogi - lekarz prowadzący wystawił mu wtedy dwumiesięczne zwolnienie. 12 lutego został jednak wezwany na komisję lekarską do sądeckiego ZUS-u, gdzie usłyszał, że jest zdolny do pracy. Dopiero po jego proteście wyznaczono mu termin konsultacji z chirurgiem ortopedą.

- Postanowiłem jednak, że wracam do pracy i na wizytę nie poszedłem. Ale nie mogę się zgodzić na to, żeby inne osoby zostały potraktowane w ten sposób, jak ja - podsumowuje mężczyzna. Skoro Justyna mimo złamanej nogi pobiegła po złoto 10 km. to pan Łukasz postanowił wrócić do pracy.

Anna Miecznikowska, rzecznik prasowy ZUS-u w Nowym Sączu, powiedziała w rozmowie z portalem, że Główny Lekarz Orzecznik Oddziału ZUS w Nowym Sączu prowadzi już postępowanie w tej sprawie. - Lekarz orzekający w tej sprawie złożył już stosowne wyjaśnienia. Niezależnie od tego, lekarzowi przypomniano, że podczas wykonywania badań, w stosunku do klientów powinny być stosowane najwyższe standardy obsługi - zaznaczyła Miecznikowska.

Podobnież obecnie mamy kryzys autorytetów. Lekarz orzecznik ZUS postanowił z tym powalczyć. Justyna Kowalczyk autorytet dla osób z uszczerbkiem na zdrowi może i świetny. Pokazała całemu światu jak nie poddać się chorobie. Z jednej strony autorytetem dla chorych może być... Tylko, panie lekarzu orzeczniku, pan chyba skończył medycynę, a nie kurs na znachora?

Ab/Sądeczanin.info/tokfm.pl

Komentarze

anonim2014.02.15 9:12
Decyzja ZUS-u kuriozalna, tym bardziej, że wycofuje się z wcześniej wydanego orzeczenia, ale temat newsa - kompletnie od czapy.
anonim2014.02.15 9:24
Lekarz orzecznik to wszak wszechwiedząca instytucja ... szkoda, że w szpitalach nie maja takiej skuteczności uzdrawiania ....
anonim2014.02.15 9:58
Ale głupi temat newsa. Redaktorze, nie kłam, że ZUS chce zniszczyć Justynę Kowalczyk. Zresztą ZUS to nie stwór, który niszczy jak Smaug. Jest sprawa lekarza, to zainteresujcie się pracownikiem ZUS-u z imienia i nazwiska, żeby lokalni ludzie poznali co to za człowiek i cały czas odwoływali się do sądu od ewentualnych , niekorzystnych decyzji. Na koncie ZUS-u jest już i tak bardzo wiele przegranych spraw, a jak ludzie zaczną odwoływać się do sądu i wygrywać, to niech piszą do prezesa Derdziuka skargi na lekarza, że poniża ludzi, że nie zachowuje odpowiednich standardów obsługi klienta, że przyczynia się do złego wizerunku ZUS-u, że działa w konsekwencji na szkodę ZUS-u (przegrane sprawy sądowe).
anonim2014.02.15 10:47
W ubiegłym roku grupa kilkudziesięciu pracowników zadłużonego na ponad 2,5 biliona zł ZUS-u, za pieniądze ze "składek" miała sobie pojechać na rekreacyjny kurs narciarski. Umieram z ciekawości, czy gdyby pracownik ZUS-u złamał palec u nogi na nartach to też by usłyszał taką diagnozę jak pan Łukasz.
anonim2014.02.15 11:05
Co się dzieje z tymi "wszystkimi ludżmi ZUS " tracą empatię,szacunek do drugiego człowieka,kindersztubę? Jeśli bardziej dbają o system i wierzą ,że on o nich zadba to są bezrozumni.Kto ma odwagę z wyrobników systemu powiedzieć : król jest nagi!
anonim2014.02.15 11:20
Jack, żyjesz mitami, bo na pewno nie prawdą. Za żadne pieniądze ZUS-u pracownicy ZUS-u nigdzie nie pojechali. Tak duży Zakład ma fundusz socjalny, jak inne zresztą, chociażby kopalnia "Turów" (co prawda dawna to już nazwa, ale jeszcze funkcjonuje). Pracownicy mają z tego funduszu dofinansowanie, a zatem część kosztów, a ta ich część jest znacząca, pokrywają sami. Wykupują sobie też ubezpieczenie, jak wykupują inni ludzie u prywatnych ubezpieczycieli. Jeżeli złamią sobie paluszka, to składają wniosek do prywatnego ubezpieczyciela, a nie do ZUS-u, bo to nie wypadek w pracy, zatem odszkodowanie nie idzie z funduszu wypadkowego. Jak ktoś ma wypadek pracy, to stara się o odszkodowanie z ZUS-u z funduszu wypadkowego, który jest opłacany przez płatnika składek i ewentualnie od prywatnego ubezpieczyciela, jeżeli mu też płacił składki (ubezpieczenie zbiorowe pracowników). A zatem, Jack, chyba zaspokoiłem Twoją ciekawość i jednak polecam, aby mitów nie rozpowiadać, bo to tylko świadczy o tym, jakie małe masz pojęcie o ubezpieczeniach i funduszach socjalnych zakładów pracy. Musisz wiedzieć, że w ZUS-ie jest ogromna ilość uczciwie pracujących ludzi, którzy nie są dobrze wynagradzani. Ci, którzy są dobrze wynagradzani, to mało robią i wiedzy też dużo nie mają, ale taka rzeczywistość w Polsce, że dyrektorzy, prezesi, premierowe i prezydenci wiedzy mieć nie muszą, bo mają od tego swoich ludzi, którzy nie zawsze są dobrze wynagradzani za ciężką pracę.
anonim2014.02.15 11:45
ZUS to złodzieje okradają nas ile wlezie ale pożałują oj pożałują że żyją mendy
anonim2014.02.15 11:58
@tia - postawiłem jedynie pytanie o to, czy ZUS-owski lekarz też by w ten sposób potraktował pracownika ZUS-u. W normalnej sytuacji w prywatnym przedsiębiorstwie mającym tak gigantyczne zobowiązania wobec dłużników nawet by nikomu do głowy nie przyszły takie rozrzutności.
anonim2014.02.15 12:20
A czy kolega z pracy będzie źle traktował drugiego kolegę, kiedy i tak muszą współpracować, Jack? Czy lekarz szpitalny będzie tak samo leczył swojego kolegę z pracy, innego lekarza, kiedy zajdzie taka konieczność, jak jakiegoś pacjenta z zewnątrz, nieznanego? Nie stawiaj naiwnych pytań, Jack. Czy nie wiesz, nawet intuicyjnie, jak działa psychika człowieka? I wiedz jeszcze jedno. ZUS nie jest zadłużony, to Fundusz Ubezpieczeń Społecznych jest zadłużony, a ZUS występuje dość często w roli wierzyciela, kiedy płatnicy składek nie płacą tych składek za siebie i za pracowników. Natomiast ZUS jako tak ogromny Zakład zatrudnia pracowników, pracownicy natomiast założyli związki zawodowe i mają układ zbiorowy. ZUS jako pracodawca musi przestrzegać przepisów z kodeksu pracy i innych przepisów szczególnych. Pracownicy sami wypracowali fundusz socjalny i co, chcesz tym ludziom odebrać to, co sami wypracowali? Rozumiem, że można nienawidzić ZUS-u, US, i innych urzędów, ale tam pracują też zwykli obywatele, którzy oprócz obowiązków mają też swoje prawa. I należy uszanować prawa ludzi. Nie zapominaj, Jack, o zwykłych ludziach, jak krytykujesz jakąś instytucję, która sama z siebie działać nie potrafi.
anonim2014.02.15 12:50
@tia - nie wchodzę w meandry FUS/ZUS, bo są to jedynie państwowe urzędy do rozdzielania cudzych pieniędzy zabranych w przymusowych "składkach", czyli de facto w podatkach. Mam byłą sąsiadkę, pracownicę ZUS-u, która swego czasu bardzo mi pomogła w pewnej sprawie, więc z pewnością pracują tam i porządni ludzie, tego nie neguję. Zgodzisz się chyba jednak, iż w sytuacji, gdy starsze osoby ledwo wiążą koniec z końcem żyjąc z tych ichnich emerytur, budowanie lśniących pałaców standardem nie odbiegających niczym od banków prywatnych, czy wysyłanie tych w większości nikomu niepotrzebnych urzędników na narty musi budzić wzburzenie. Zwłaszcza, że te tzw. składki są ściągane PRZYMUSOWO, a więc nie ma możliwości ucieczki przed nimi.
anonim2014.02.15 21:27
Tytuły na frondzie tak bardzo adekwatne do treści artykułów :P
anonim2014.02.15 21:51
Jack, w ogóle się z Tobą nie zgodzę, bo my też mamy budować, a nie wegetować w starych ruderach. Mamy tworzyć piękne, a nie szpetne budynki, bo mamy XXIw., w którym również obowiązują określone standardy. Pracownicy w większej części finansują sobie wycieki nad morze i w góry, mając prawo do dofinansowania z wypracowanego funduszu socjalnego. ZUS nie sponsoruje swoim pracownikom wycieczek. Jak mi nie wierzysz, to zapytaj swojej znajomej - potwierdzi. Polecam nadal nie powielać mitów, bo się bzdury pisze na miarę tytułu tutejszego artykułu - kompromitacja.
anonim2014.02.15 21:51
*wycieczki
anonim2014.02.15 23:43
@tia - czerwone światełko zapaliło mi się w głowie głównie w momencie, gdyś już - jakiś czas temu - zaczął w dziwny sposób powątpiewać w sensowność kary śmierci. Z mojego punktu widzenia tacy ludzie zawsze jawili się jako nieszkodliwe waryjaty, ale gdy widzę, że ta niebezpieczna fala ogarnia całą Europę, a swoje wykwity prezentuje w poglądach takich - osób o obniżonej krytyce - jak Ty. "Pracownicy w większej części finansują sobie wycieki nad morze i w góry, mając prawo do dofinansowania z wypracowanego funduszu socjalnego" Pracownicy ZUS zawsze będą mieli jakieś "fundusze socjalne", czy inne fory, bo ZUS jest instrumentem ekonomii socjalistycznej - jak może być inaczej?
anonim2014.02.15 23:58
@tia - ja nie mam zamiaru podważać kompetencji tej mojej znajomej; to jest świetna babka pochodząca ze wsi, z której wywodzi się moja mama.
anonim2014.02.16 0:16
Po prostu załatwiała mi rzecz, która byłaby nie do pomyślenia jeszcze 100 lat temu.
anonim2014.02.16 6:48
Jak to mówił minister Drzewiecki:" dziki kraj"!
anonim2014.02.17 20:54
Kiedyś zawiozłem swoją znajomą z uszkodzonym kręgosłupem na komisję do ZUS-u. Lekarz orzecznik powiedział do niej i tu cytuję- ,,a co pani k....a chce pieniądze od państwa wyłudzać? Może pani pracować umysłowo! Dowidzenia".