O zasadach dot. ubioru uczniów minister Nowacka mówiła na antenie Radia ZET.

- „Trzeba wprowadzać pewne normy, chociażby dotyczące norm społecznych albo bezpieczeństwa. Dziś tego nie ma. Jest dżungla i wolna amerykanka. Uczniowie mogą wszystko, a nauczyciele wprowadzają własne założenia. Uporządkujmy to wreszcie”

- zapowiedziała.

Kwestia ubioru uczniów ma zostać uregulowana w ustawie. Ma to być „ubiór, który szanuje normy społeczne”. Co konkretnie minister miała na myśli?

- „Często bardzo mocno opadające spodnie męskie mogą przekraczać pewne normy społeczne i chęć uczestniczenia reszty klasy w pewnych widokach”

- wyjaśniła.

Dlatego resort podjął konkretne działania.

- „Przygotowaliśmy ustawę o prawach i obowiązkach ucznia, gdzie regulujemy to, co jest stałym elementem sporu. Zaprosiliśmy nauczycieli, niektóre organizacje pozarządowe, konsultowaliśmy. Projekt czeka na Komitet Stały Rady Ministrów”

- poinformowała szefowa MEN.

Zapowiedzi minister Nowackiej podsumował na Kanale Zero Robert Mazurek.

- „Barbara Nowacka jest fatalnym ministrem edukacji nie z powodu swoich poglądów. I nawet nie dlatego, że bredzi o tym, iż to polscy naziści zbudowali obóz w Auschwitz. Nie. O tym, że Barbara Nowacka jest fatalnym ministrem edukacji świadczą jej działania. Pani minister Nowacka potrafi wyłącznie walczyć z religią w szkołach. Jej sztandarowy przedmiot, edukację zdrowotną, gremialnie zbojkotowali wszyscy. A z zakazu zadań domowych musiała się chyłkiem wycofać, bo wszyscy powiedzieli jej nie

- stwierdził dziennikarz.

- „Ale teraz Barbara Nowacka ma pomysł dobry. Ma pomysł naprawdę dobry. Tyle tylko, że nawet ten dobry pomysł potrafi skompromitować jakimiś bredniami o za szerokich, opadających spodniach”

- dodał.